Autor Wątek: Ludzkość - daleka przyszłość  (Przeczytany 60913 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Last Viking

  • Gość
Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #15 dnia: Kwiecień 12, 2005, 07:18:48 am »
Cytat: "jimmy"

To zależy od światopoglądu - niektórzy wyznają zasadę "Bóg daje, Bóg odbiera" (i w przypadkach pewnych tragedii życiowych jest ona całkiem sensowną podporą). A o pokorę, wydaje mi się, chodziło w tym sensie, że prezentujesz ogromną pewność, że będziemy kiedyś (nieważne za jak długo) zmieniać się i przekształcać w Boga
.
Nie neguję, ani tym bardziej nie wyśmiewam religii i pokory ludzi wierzących. Masz rację to zależy od światopoglądu, a ja się po prostu nie zgadzam z biernością i oczekiwaniem na zagładę. Jak owieczki czekające na rzeź.
Moją pewność iż powstanie Boga jest konieczne wyjaśniłem w poście powyżej.
Zdolności równe Bogu lub zagłada - nie ma alternatywy. :cry:
Cytat: "jimmy"

O ile już go nie ma
.
A to już jest temat na osobną debatę. Może istnieje Bóg, który wyewoluował z istot podobnych nam, a wszechświat w którym żyjemy jest jego wszechświatem subiektywnym ;) I kolejne pytanie ile takich wszechświatów istnieje (podobne pytanie zadał Dukaj w "Perfekcyjej niedoskonałości"- lecz to nie był to główny temat powieści)
Cytat: "jimmy"

Jeszcze a propos przetrwania: supercywilizacja może wcale nie chcieć przetrwać - stary problem nieśmiertelności i znudzenia egzystencją

IMO nadrzędnym celem każdej istoty jest przetrwania. Co do znudzenia egzystencją - to coś w tym jest, (skoro to rozważamy) ale na razie jest to tak odległe i nie pasujące do obecnych ludzkich zachowań, że nie wiem czy będzie to w przyszłości czynnikiem determinującym nasze poglądy.
Czy Bóg znudzony jest własną egzystencją? ;)
Cytat: "jimmy"

No wypadałoby być jeszcze wszechmocnym, móc kształtować bez ograniczeń otoczenie wedle swej woli.

Jest to jednym z elementów teorii "punktu Omega"
Cytat: "jimmy"

Tzn. w jakim sensie? Człowieka / życia czy w ogóle wszechświata? Zresztą, ani tego ani tego nie możemy być pewni..

Fakt. Okazuje się, że nic nie wiemy
Cytat: "jimmy"

Lester del Rey "Wieczorna modlitwa" w pierwszym numerze "Fantastyki" (1/82),.

Właśnie "Wieczorna modlitwa" - o to mi chodziło :D
Swoją drogą: Masz tak dobrą pamięć, czy jakąś fajną bazę danych?  Zdobyłem główną nagrodę w konkursie "NF" 250, gdzie trzeba było poszperać w archiwalnych numerach i zajęło mi to trochę czasu... :cry: a z taką wiedzą nie byłoby problemu.

Cytuj
Jeśli nie, to istnieje droga, którą prawdopodobnie wybierze ludzkość z konieczności i ...wygody. Maszyny. Już dziś zaczynamy zastępować zużyte części siebie, elementami mechanicznymi np. sztuczne organy, kończyny.

IMO raczej nie będziemy w rozwoju opierać się na maszynach a raczej na organicznych elementach. Obecnie planowanie jest zbudowanie komputera na łańcuchu DNA  :roll:

Cytuj
Te same umysły, przez wieczność... Społeczeństwa na zawsze pozostawione samym sobie... Czy ktokolwiek chciałby spędzić wieczność bez ciała, w zimnej ciemnej pustce?

Nie mierz naszej przyszłości obecnymi doznaniami i namiętnościami. Będziemy myśleć inaczej. Naszym ciałem będzie cały wszechświat. Ogrzewać nas będą supernowe ;) [/quote]

Offline Angelus

Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #16 dnia: Kwiecień 12, 2005, 11:16:27 am »
Znam jeden scenariusz naszej dalekiej przyszłości bo widziałam ,,Planetę Małp"... ;)

Nie powiem aby taka wizja przypadla mi do gustu...

Pozdrowionka!
Nigdy nie pijam... wina"

Offline Jimmy

Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #17 dnia: Kwiecień 12, 2005, 12:10:09 pm »
Cytat: "Last Viking"
Moją pewność iż powstanie Boga jest konieczne wyjaśniłem w poście powyżej. Zdolności równe Bogu lub zagłada - nie ma alternatywy. :cry:

O ile większość społeczeństwa będzie wyznawać chrześcijańskie podporządkowanie się i nieingerowanie w dzieło boskie (np: jeżeli nigdy nie przekroczymy granicy klonowania to nie mamy też co marzyć o zmianach prowadzących do wejścia na wyższy poziom istnienia - utworzeniu Boga) to wtedy czeka nas stagnacja i zagłada.
Cytat: "Last Viking"
IMO nadrzędnym celem każdej istoty jest przetrwania. Co do znudzenia egzystencją - to coś w tym jest, (skoro to rozważamy) ale na razie jest to tak odległe i nie pasujące do obecnych ludzkich zachowań,

A moim zdaniem wlaśnie do dzisiejszej ludzkości pasuje - ot, choćby starzy ludzie, którzy są jeszcze silni, jak na swój wiek zdrowi a po prostu kładą się do łóżka żeby umrzeć. Albo przeświadczenie (prezentowane choćby przy okazji opowieści o wampirach), że z nieśmiertelnością i długim życiem łączy się znudzenie.
Cytat: "Last Viking"
że nie wiem czy będzie to w przyszłości czynnikiem determinującym nasze poglądy.
Czy Bóg znudzony jest własną egzystencją? ;)

Cytat: "Last Viking"
Nie mierz naszej przyszłości obecnymi doznaniami i namiętnościami. Będziemy myśleć inaczej. Naszym ciałem będzie cały wszechświat. Ogrzewać nas będą supernowe ;)

Tak, wydaje mi się, że to jest właśnie klucz: nie tylko zmienimy się fizycznie, ale przede wszystkim umysłowo, również w tym sensie, że będziemy mieć inne cele egzystencji, będziemy inaczej myśleć i rzeczywiście nie wiadomo czy będzie wtedy istniało pojęcie "znudzenia"
Cytat: "Last Viking"
Właśnie "Wieczorna modlitwa" - o to mi chodziło :D
Swoją drogą: Masz tak dobrą pamięć, czy jakąś fajną bazę danych?  Zdobyłem główną nagrodę w konkursie "NF" 250, gdzie trzeba było poszperać w archiwalnych numerach i zajęło mi to trochę czasu... :cry: a z taką wiedzą nie byłoby problemu.

Oba :D Co bardziej charakterystyczne pamiętam. Tutaj pamiętałem numer (bo pierwszy - historyczny ;)) i autora (bo fajne opowiadanie). Co do tytułu musiałem się upewnić (i podeprzeć moją mega-hiper-wypasioną-tajną bazą ;)) bo zamieszały mi "Niebezpieczne wizje". A łatwiej mi pamiętać bo żem człek młody i te gazety czytałem nie dawniej niż 5 lat temu ;)

Offline Sajuuk'

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 019
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • z'; DROP TABLE profile; --
    • sireliah.com
Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #18 dnia: Kwiecień 12, 2005, 06:05:51 pm »
Cytat: "jimmy"
O ile większość społeczeństwa będzie wyznawać chrześcijańskie podporządkowanie się i nieingerowanie w dzieło boskie (np: jeżeli nigdy nie przekroczymy granicy klonowania to nie mamy też co marzyć o zmianach prowadzących do wejścia na wyższy poziom istnienia - utworzeniu Boga) to wtedy czeka nas stagnacja i zagłada.


Przesada. Nie wszyscy ludzie są jednolici pod względem pogladów. Nawet jeśli wielkie religie świata nie poprą rozwoju, to zawsze znajdą się jacyś podprądowcy, pragnący rozwoju (albo rewolucji :shock:) Nie czeka nas stagnacja i zagłada, tak długo, jak będziemy chcieli iść naprzód.

Cytat: "jimmy"
Tak, wydaje mi się, że to jest właśnie klucz: nie tylko zmienimy się fizycznie, ale przede wszystkim umysłowo, również w tym sensie, że będziemy mieć inne cele egzystencji, będziemy inaczej myśleć i rzeczywiście nie wiadomo czy będzie wtedy istniało pojęcie "znudzenia"


Jeśli uznamy, że już nic nas nie zaskoczy, to będzie oznaczało nudę egzystencjalną. Z drugiej strony... nie wiemy czy tej nudy nie bedzie się dało usunąć "operacyjnie". :badgrin:  Pod warunkiem, że nie będzie to oznaczało zamachu na naszą wolną wolę.

Cytat: "Angelus"
Znam jeden scenariusz naszej dalekiej przyszłości bo widziałam ,,Planetę Małp"...  


Hmm... połowa z tych wizji przyszłej ludzkości jest apokaliptyczna... to daje do myślenia...  ;)
"Był to chłopak tak piękny, że nie musiał się nawet myć" - T. Konwicki, "Dziura w niebie"

Offline Jimmy

Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #19 dnia: Kwiecień 12, 2005, 07:25:19 pm »
Cytat: "Sajuuk'Khar"
Przesada. Nie wszyscy ludzie są jednolici pod względem pogladów. Nawet jeśli wielkie religie świata nie poprą rozwoju, to zawsze znajdą się jacyś podprądowcy, pragnący rozwoju (albo rewolucji :shock:) Nie czeka nas stagnacja i zagłada, tak długo, jak będziemy chcieli iść naprzód.

No przecież właśnie o tym mówię - nie wszyscy jednolicie myślą tak jak większość z nas tutaj, że droga do boskości jest najbardziej prawdopodobną drogą rozwoju człowieka. Większość może mieć odmienne zdanie i co wtedy? Czy o ile klonowanie (znów wracam do tego przykładu bo to pewien kamień milowy, tak technologicznie jak i etycznie) będzie zakazane, jakiś pojedynczy przypadek szalonego naukowca w bananowej republice któremu się udało zmieni cokolwiek? (owszem, może to pójść w dwie strony: 1) rzeczywiście zmieni bo ludzie zobaczą, że zakazy nie mają sensu 2) zakazy i restrykcje jeszcze się zaostrzą a w dzisiejszym świecie ludzie zmuszeni działać w podziemiu raczej nie przyczyniają się do rozwoju ludzkości). Tak więc to, że część społeczeństwa będzie chciała iść naprzód i przekraczać bariery, wcale nie znaczy to, że będzie do tego zdolna, bo może zostać zahamowana przez mniej rozwojową większość (takie uroki demokracji ;))
Cytat: "Sajuuk'Khar"
Jeśli uznamy, że już nic nas nie zaskoczy, to będzie oznaczało nudę egzystencjalną.

No właśnie niekoniecznie - tak jak powiedział Viking: Bóg jest wszechwiedzący a czy zarzucisz Mu to, że się nudzi? (no chyba, że z nudów właśnie gra w te swoje słynne kości ;)) Po prostu świadomość wyższego rzędu (boska) jest na tyle odmienna, że nie możemy mierzyć jej naszą miarą.

Last Viking

  • Gość
Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #20 dnia: Kwiecień 13, 2005, 07:17:09 am »
Cytat: "jimmy"
Tak więc to, że część społeczeństwa będzie chciała iść naprzód i przekraczać bariery, wcale nie znaczy to, że będzie do tego zdolna, bo może zostać zahamowana przez mniej rozwojową większość (takie uroki demokracji ;))

To mnie właśnie przeraża. Czasami wydaje mi się, że jesteśmy w mniejszości, że to ludzie zacofani, niereformowalni, kierują światem. Dobry przykład Jimmy podał z klonowaniem. Przez religijne bredzenie przeciwników klonowania (a podchwytują to politycy) zamiast iść do przodu, cofamy się. Spytaj się dowolnego "przeciętnego" przechodnia co sądzi o klonowaniu, a odpowie Ci, że to nieetyczne nie umiejąc podać żadnych argumentów.  :cry:
Jeśli do władzy w Polsce i na świecie dojdą ludzie (jeśli już jej nie posiadają) związani z wszelkiego rodzaju nurtami religijnymi, czeka nas Nowe Średniowiecze i fanatyzm wojen religijnych. A gdzie tu miejsce dla nauki i przekraczania barier ?
Cytuj
Hmm... połowa z tych wizji przyszłej ludzkości jest apokaliptyczna... to daje do myślenia...

Nie zawsze apokaliptyczne wizje się sprawdzają. W XIX wieku futuryści pesymiści przewidywali, że jeśli w takim tempie w Paryżu będzie przybywać ludzi i powozów to w XX wieku miasto zaleje fala końskiego gówna... :lol:  Jak wiadomo w XX były już samochody i problem końskiego gówna został rozwiązany. ;)

Offline Josef Knecht

Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #21 dnia: Kwiecień 13, 2005, 05:19:49 pm »
Cytat: "Last Viking"
Może uważasz, iż mamy w pokorze czekać na naszą zagładę?


Chwilowo nie chce sie zaglebiac w całe Twoje dowodzenie - brak czasu. Ale odpowiedz mi pierwej na moje pytanie, ktore raz Ci juz zadałem na offtopic. Po co nam loty kosmiczne, jeżeli na ziemi żyją miliony ludzi umierajacych z głodu ? Pokrzywdzonych, cierpiacych, bezdomnych itd. Jestes zwolennikiem doskonalenia się, prawda ? To może najpierw by udoskonalić tę planetę, na której żyjemy obecnie ?

Wedle mnie, jest to odrobine uczciwsze niz powiedzenie "Sorzy plemienni, wykorzystalismy w pelni zasoby naszej planety, zanieczyscilismy Wam ekosystemy, ale teraz zabieramy z tąd manatki. Oczywiscie nie mamy surowcow by Was zabrac". Moj duch sie gotuje w takich momentach.
Świeżo upieczony fan wilków :)

Offline Sajuuk'

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 019
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • z'; DROP TABLE profile; --
    • sireliah.com
Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #22 dnia: Kwiecień 13, 2005, 06:03:05 pm »
Cytat: "Josef Knecht"
Wedle mnie, jest to odrobine uczciwsze niz powiedzenie "Sorzy plemienni, wykorzystalismy w pelni zasoby naszej planety, zanieczyscilismy Wam ekosystemy, ale teraz zabieramy z tąd manatki. Oczywiscie nie mamy surowcow by Was zabrac". Moj duch sie gotuje w takich momentach.


Podziały między ludźmi bardziej cywilizowanymi, a hmm.. "dzikusami" istniały od zawsze, i tak łatwo się ich nie pozbędziemy. To prawda, że na Ziemi jest jeszcze wiele do zrobienia, zwłaszcza dla tych najbiedniejszych, ale nie możemy się tylko dlatego zatrzymywać. Podbój wszechświata jest celem bardzo odległym, ale to nie znaczy, że nieważnym. On może okazać się lepszym wyborem na dłuższą metę, niż pomoc na siłę.

Jeśli skupimy się tylko na pomocy tym biedakom, możemy się później obudzić z ręka w nocniku. Okaże się, że zamiast iść naprzód, staliśmy cały czas w miejscu, marnując czas i pieniądze. Ci ludzie muszą sami dążyć do poprawy sytuacji, a nie liczyć tylko na wsparcie silniejszych. (Ten temat został poruszony już w innym topicu, więc nie bedę się więcej o tym rozpisywał.)

Powoli zbliżam się do stwierdzenia, że jest coś cenniejszego niż ludzkie życie. Kontrowersyjne? Pewnie, uwazam, że jeśli pojawia się mozliwość dokonania czegoś przełomowego, to należy z niej skożystać. Nawet za cenę czyjegoś głodu. Później może nie być już czasu (z tego czy innego powodu) na rozwój technologii, a problemy dzisiejszego 3-go świata nie dadzą się i tak łatwo załagodzić. Zachód jest bardziej zaawansowany cywilizacyjnie i cały czas stara się pomagać państwom w gorszej sytuacji, ale skutki są niewielkie. Może by tak zostawić plemieńców samych sobie dzisiaj i wyruszyć w gwiazdy, by jutro stać się sprawniejszym jako gatunek. Zamiast stać w miejscu, ruszyć ku (teoretycznie) lepszej  przyszłości, gdzie stare problemy będą miały już swoje rozwiązanie.

A najlepiej gdyby udało się połączyć rozwój techniczny z wsparciem potrzebujących. :roll:
"Był to chłopak tak piękny, że nie musiał się nawet myć" - T. Konwicki, "Dziura w niebie"

Offline Dinki

Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #23 dnia: Kwiecień 13, 2005, 09:54:14 pm »
Cytat: "Last Viking"

IMO nadrzędnym celem każdej istoty jest przetrwania. Co do znudzenia egzystencją - to coś w tym jest, (skoro to rozważamy) ale na razie jest to tak odległe i nie pasujące do obecnych ludzkich zachowań, że nie wiem czy będzie to w przyszłości czynnikiem determinującym nasze poglądy.
Czy Bóg znudzony jest własną egzystencją? ;)

Ciekawie to zabrzmiało. Mówisz że proces podważający sensowność ludzkiej egzystencji jest tak odległy, że nie warty zaprzątania sobie głowy, a zarazem rozpatrujesz coś takiego jak przemianę człowiek w Boga, supercywilizacje mające totalna wiedzę na temat wszystkiego. Ten drugi wydaje się tak odległy, że wspominanie o nim jest jak najbardzien niezrozumiałe:)
A proces pierwszy już się rozpoczął, chociaż jest marginalny. Ludzie co raz częściej zastanawiają się nad sensem własnej egzystencji i nad kierunkiem w który zmierza. Proste rozwiązania typu "Po śmierci jest bóg i wieczne życie i nie ma nad czym debatować" , nie są już tak ochoczo przyjmowane przez ludzi. Proces może ten przyjąć także zgubną formę dla naszej cywilizacji. Czyli totalną pogardę i przekonanie o bezsensowności życia. Jeżeli proces ten przybieże olbrzymie rozmiary, może się bardzo źle zakończyć dla nas.

A to czy przeistoczymy się w Bogów pozostaje czystą fantastyką. Nawet nie wiemy czy coś takiego jak Bóg istnieje i jak się go definiuje. A już próbujemy w jakiś sposób wplatać go w rozwój naszej cywilizacji:) Ja osobiście twierdze, że nigdy nie osiągniemy takiego stanu i tylko asymptotycznie będziemy się do niego zbliżać

A może rozwój naszej cywilizacji przybieże taki kierunek jak przedstawił nam Herbert w Diunie? To byłoby ciekawe....

Offline Sajuuk'

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 019
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • z'; DROP TABLE profile; --
    • sireliah.com
Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 14, 2005, 07:03:46 pm »
Nie wiemy, jakie właściwości ma istota boska, ale jest pewien trop. Bogowie reprezentują wszystko, czego ludzie pragną, a czego normalnie osiągnąć nie mogą. Na przykład: Thor - niesamowita siła i walecznośc, oraz nieśmiertelność, Apollo - idealne ciało, opieka nad wyższą sztuką i kulturą i na koniec Bóg chrześcijański - może dosłownie wszystko, od tworzenia światów, po formowanie rzeczywistości, oraz wiele, wiele wiecej niż możemy sobie wyobrazić. Ludzie wizualizują idealny obraz siebie, stąd wiedzą jak powinien wyglądać Bóg.

Mam jeszcze jeden - chociaż utopijny - pomysł na to, jak będzie wyglądała daleka przyszłość ludzkości. Całokowita neutralność. Po rozwinięciu odpowiednio zaawansowanej technologii, rodzaj ludzki może zechcieć odsunąć się na bok i zostać swoistym arbitrem wszechświata. Ludzie będą biernymi obserwatorami wydarzeń, które mają miejsce w kosmosie - narodziny i śmierć cywilizacji, wielkie wojny i pokoje.

Pomysł na pierwszy rzut oka niemożliwy do zrealizowania w realiach naszej rasy. Człowiek, przecież nigdy nie był neutralny, zawsze angażował się we wszystko, co go otaczało, zmieniał otoczenie zamiast siebie. Ale kto wie, co przyniesie przyszłość? Może rządy obejmą "królowie-filozofowie", nie chcący zakłucać porządku rzeczy? Nie wiemy jak zmieni się nasza struktura społeczno-moralna.

Rozważałem też ideę "skoków" do alternatywnych wszechświatów (o ile to fizycznie możliwe ;) ). W teorii istnieje nieskończona ilość takich światów, być może podobnych do naszego. Dlaczego by więc nie spróbować znaleźć do nich drogi? Sama ciekawość jest już wystarczającym motorem postępu w tej dziedzinie. Ale, gdy nasz wszechświat zacznie umierać*, może się to okazać koniecznością. Taka podróż w nieznane może byc bardzo niebezpieczna, chociaż ze względu na ewentualność drobnych :shock: różnic w fizyce obowiązującej Tu i Tam... Tam może nie obowiązywać np. zasada tarcia, a wtedy... prawie cała nasza maszyneria jest bezwartościowa. W alternatywnym wszechświecie możemy znaleźć niewyobrażalne rzeczy, a nawet jakąś formę inteligencji. To oczywiście spekulacje, bowiem nawet dziś nie wiadomo, czy podróż Tam jest dopuszczona przez prawa fizyki.

*Umierać... - może wszechświat nie będzie martwy, ale porównać go można do małej ilości masła, rozsamrowanej na olbrzymiej kromce chleba.  ;)
"Był to chłopak tak piękny, że nie musiał się nawet myć" - T. Konwicki, "Dziura w niebie"

Last Viking

  • Gość
Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #25 dnia: Kwiecień 15, 2005, 08:26:15 am »
Cytat: "Josef Knecht"

Chwilowo nie chce sie zaglebiac w całe Twoje dowodzenie - brak czasu. Ale odpowiedz mi pierwej na moje pytanie, ktore raz Ci juz zadałem na offtopic. Po co nam loty kosmiczne, jeżeli na ziemi żyją miliony ludzi umierajacych z głodu ?


Z takim podejściem Ameryki byśmy nie odkryli  ;)

I w offtopie już na to pytanie odpowiedziałem:
1. Wyczerpanie zasobów na Ziemi, co nastąpi raczej prędzej niż później.
2. Zbyt szybki wzrost liczby ludzi na świecie
3. Samodoskonalenie istoty ludzkiej
4. Konieczność zbadania ewentualnych "zagrożeń" w kosmosie
5. "Pęd ku wiedzy"

Zresztą na Twoje pytanie wyczerpującej odpowiedzi udzielił Sarjuuk' Khar.

Co do "głodujących":
Altruizm jest największą hipokryzją ludzkości (nie pamiętam kto to powiedział - ale nie ja  ;) )

Offline Ivo

Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #26 dnia: Kwiecień 17, 2005, 03:44:12 pm »
Bardzo ciekawy temat, muszę przyznać. Ja chciałbym tutaj dorzucić króciutką uwagę własną:

Mówicie o tym, że ludzkość jako taka dążyć będzie do niejakiego "bóstwa" (vide wspomniany już tutaj Dukaj, jego "Perfekcyjna Niedoskonałość" i Krzywa Progresu, a ściślej jej wyżyny), doskonaląc się na wszelkie wyobrażalne sposoby, łącznie z ciałem, umysłem i może kiedyś tym, co nazywamy duszą. Powiedzmy, że tak się stanie i dotrzemy tam, stając się prawie że wszechmocni (w ramach fizyki wszechświata / wszechświatów).
Zauważcie jednak, że ludzka natura od zawsze miała w sobie jakby dwa przeciwstawne pragnienia, które występują w każdym z nas - z jednej strony mamy naszą wielką jak sama rzeczywistość pychę, która skłoniła nas min. do tej dyskusji ;) i  która jest także składową, motorem napędzającym naszą chorobliwą wręcz żądzę władzy nad wszystkim i każdym. Ona napędza min. postęp, naukę.
Z drugiej jest wieczne pragnienie, niekończące się poszukiwanie Boga, tego, który dał nam życie i stworzył dla nas to wszystko. Od kiedy istniejemy, szukamy kogoś, kto metaforycznie rzecz biorąc utuliłby nas, przygarnął i otoczył silnym ramieniem, chroniąc od wszelkiego zła i nieszczęścia, zapewniając wieczne szczęście, stan podobny może nieco do snu, który pozwoliłby nam odpocząć na zawsze od męczącej, twardej rzeczywistości, umożliwił trwanie w niekończacej się błogości.
Te dwa nurty, w swojej ścisłej i ortodoksyjnej postaci wykluczają się wzajemnie. Jednocześnie są jedynymi możliwymi drogami i każdy człowiek, teraz czy za miliardy lat, musi wybrać jedną z nich.
Według mnie właśnie to zadecyduje, czy będziemy przeć do przodu zapatrzeni tylko w siebie, czy też  wybierzemy rozwój niejako pod dyktando Boga, postrzeganego pośrednio przez takie prawa natury jak śmierć.
Od tego też zależy, czy będąc "u szczytu" nie zdecydujemy się na zakończenie naszej egzystencji. W końcu jaki człowiek będzie chciał żyć wiecznie, nie mając przed oczyma całkowicie żadnego celu i sensu tej egzystencji? Samo trwanie nie jest bowiem sensem.
Swoją drogą, ciekawe, że wszystko obraca się wokół Boga... :)

Pozdrawiam, Ivo
ylko w milczeniu słowo
Tylko w ciemności światło
Tylko w umieraniu życie
Na pustym niebie jasny jest lot sokoła

Offline Jimmy

Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #27 dnia: Kwiecień 17, 2005, 04:36:02 pm »
IMO te drogi wcale się nie wykluczają, bo przecież cały czas wierzymy w coś (w prawa natury, bóstwa, Boga) a równocześnie cały czas kroczymy drogą "rozwojową", vide cały postęp techniczny.

Offline Sajuuk'

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 019
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • z'; DROP TABLE profile; --
    • sireliah.com
Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #28 dnia: Kwiecień 17, 2005, 07:52:30 pm »
Zasadniczo tych "dróg" jest dużo więcej, tak samo, jak różne mogą być stanowiska różnych ludzi na ten sam temat. Niektórzy po prostu nie pragną postepu za wszelką cenę, a jednynie szarej, nudnej ale spokojnej codzienności. Mam nadzieję, że jednak "duch rozwoju" tkwi u podstawy naszego człowieczeństwa i nigdy nie zdecydujemy się na zakończenie wędrówki naprzód, ponieważ to nieopłacalne.
"Był to chłopak tak piękny, że nie musiał się nawet myć" - T. Konwicki, "Dziura w niebie"

Offline Ivo

Ludzkość - daleka przyszłość
« Odpowiedź #29 dnia: Kwiecień 17, 2005, 10:46:36 pm »
Może przedstawię to inaczej - wspomniane postawy w mojej opinii wykluczają się, ponieważ jedna wymaga przyjęcia jakiejś zwierzchności, poddaństwa wobec istoty, której woli bezwarunkowo się podporządkowujemy, druga natomiast odrzuca całkowicie i bezwzględnie jakąkolwiek formę uległości, stawiając samego człowieka, stawiając samego siebie na miejscu Boga. Niby zagadnienie akademickie, raczej filozoficzne, ale zauważcie, że to i tylko ty zdecyduje, w jakim kierunku pójdzie ludzkość w przyszłości, a także czy gdzieś się zatrzyma, czy też nie.
Oczywiście, jak powiedział jimmy, można, a wręcz trzeba iść do przodu, rozwijać naukę, wiedzę i poszerzać panowanie człowieka nad fizyką, światem jako takim. Tyle że o ile człowiek wyznający pierwszą ze wspomnianych przeze mnie filozofii życiowych rozumie, czy raczej uważa, że pewne elementy, fakty, zjawiska są niejako nienaruszalne, że istnieją granice których nawet postęp, nauka znieść nie może, o tyle ów drugi, mówiąc obrazowo, ma takowe granice totalnie gdzieś i nie uznaje żadnych świętości (dosłownie rzecz biorąc lub nie).
Podając przykłady - śmierć, ciało ludzkie, umysł.
Biorąc na warsztat drugie pojęcie - ciało ludzkie:
Wyobraźmy sobie, że kiedyś "przesiądziemy się" z ciała biologicznego na, dajmy na to, jakąś formę energetyczno-informacyjną, wszystko jedno, czy będzie to zapis naszego umysłu w postaci czystej informacji, czy inna niewymyślona jeszcze forma bytowania. Powiedzmy też, że ta nowa forma będzie ewidentnie korzystniejsza ewolucyjnie - pozwoli na diametralne ulepszenie naszych umysłów, przemieszczanie się w przestrzeni z ogromną prędkością, czy cokolwiek innego. I tak człowiek #1, ten nie uznający granic ni zakazów, bez wahania przyjmie nową postać. No bo dlaczego by nie? Człowiek #2 natomiast... Powiedzmy, że to chrześcijanin, więc uważa, że człowiek to nierozerwalne połączenie ciała, duszy i ducha. Czy jemu "wolno" przesiąść się w tą nową formę? Czy to nie zniszczy jego człowieczeństwa? A jak sprawa będzie wyglądać ze zmartwychwstaniem, w które wierzy? Pół biedy, jeśli urodził się biologicznie. Ale co, jeśli jego narodziny nastąpiły poprzez jakąś formę resekwencji umysłów rodziców? Czy to ciągle człowiek? A może umiera w tym momencie, w którym porzuca swoje przyrodzone ciało, a dalsza egzystencja jest tylko pozorna, jest tylko marnym cieniem prawdziwego człowieka i prawdziwej istoty? I tak dalej, i tak dalej. Takie pytania można stawiać w nieskończoność.
Konkludując - nasz postęp i rozwój w ogromnej mierze był, jest i będzie kształtowany przez nasze zasady moralne, etyczne, naszą wiarę religijną i postrzeganie świata, które często stoi w sprzeczności z suchymi, bezdusznymi faktami naukowymi. W sumie komunał i frazes, z którego wszyscy zdajemy sobie sprawę. Ale komunał jednak nie do przecenienia, mówiący bowiem o tym, że przyszłość nie zależy tylko od samej technologii, nauki i wiedzy, ale nade wszystko od nas, naszych uczuć, emocji, przekonań, zasad. Kwestia ta wydaje się pozornie wychodzić poza ścisłe naukowe pojęcia. Ale tylko pozornie. Może pytanie, które powinniśmy sobie zadawać to nie "Jak ludzkość będzie wyglądać w przyszłości?", ale "Według jakich zasad będzie wtedy żyć?"...

Cytat: "jimmy"
IMO te drogi wcale się nie wykluczają, bo przecież cały czas wierzymy w coś (w prawa natury, bóstwa, Boga) a równocześnie cały czas kroczymy drogą "rozwojową", vide cały postęp techniczny.


Dlatego napisałem "w swojej ścisłej i ortodoksyjnej postaci". Te dwie (w zasadzie trzy, bo jak napisał Sajuuk'Khar jest jeszcze neutralność, obojętność) drogi są jednak filarami, korzeniami drzewa z którego wyrastają inne.
Przykład - naukowiec może albo należeć do kategorii pierwszej (akceptuje zwierzchność Boga, Absolutu i całkowitą nienaruszalność niektórych praw / prawd panujących we wszechświecie, mimo iż posiada ku ich zmianie odpowiednie środki i sposoby), albo drugiej (uważa samego siebie za najwyższe prawo i bez oglądania się na nic zmienia świat i siebie), albo trzeciej (nie sprawia mu różnicy, czy świat działa według kategorii #1 czy #2). Osobiście ciężko mi uwierzyć w istnienie osób z kategorii #3, ale może się mylę.

Trochę zboczyłem z kategorii stricte technicznych, ale mam nadzieję, że rozumiecie do czego zmierzam przez te wywody.

Pozdrawiam, Ivo
ylko w milczeniu słowo
Tylko w ciemności światło
Tylko w umieraniu życie
Na pustym niebie jasny jest lot sokoła