Autor Wątek: Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.  (Przeczytany 22101 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Gollum

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #15 dnia: Luty 12, 2003, 10:26:17 am »
Cytat: "Odyn"
A miło jestem zaskoczony postacią Eowiny, czy jak jej tam. Babeczka była całkiem przekonywująca.

A tak! Eowina jest wspaniała! Owszem, nie najładniejsza (według mnie najładniejsza z całej trójki, ale żona też mawia, że mam gust wypaczony :mrgreen:), ale ma w sobie coś.

Offline wilk

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #16 dnia: Luty 12, 2003, 02:29:14 pm »
Odpowiadam na dwa pierwsze pytania postawione w pierwszym poscie

1.Wladca jako ksiazka ma dla mnie w sumie niewiele wartosci. Przede wszystkim sama wartoscia jest to ze ksiazka jet pewnym kamieniem milowym w rozwoju literatury. Moze nie sama ksiazka ale cala tworczosc Tolkiena. O ile dobrze sie orientuje nikt wczesniej nie podchodzil w taki sposob do elfow, krasnolodow itd. Wczesniej byly to takie infantylne stworzonka. Tolkien miedzy innymi za sprawa Wladcy zapoczatkowal rozwoj gatunku zwanym fantasy, w takiej postaci jaki jest najbardziej chyba obecnie popularny. Niewiele czytalem ksiazek z tego gatunku ale gdyby ksiazka ta zostalaby napisana teraz uznalbym ja za najzwyczajniej w swiecie nudna. I w sumie tak jest w istocie. O wiele wiecej przeslania, glebi czy tez nawet rozrywki niesie proza le Guin czy Sapkowskiego. Nie jest to oczywiscie literatura tylko dla fanatykow gatunku, ale ksiazki tej za wybitna uznac nie moge. A film to poprostu swietna rozrywka wrecz genialna. Idziesz do kina na 3 godziny i zapominasz o calym swiecie. I to tyle. I zeby nie bylo - uwazam ze to rowniez jest wartosc i to calkiem spora
2. Ja nie widze zadnego przeslania. Przeczytalem ja bez zadnego interpretowania i calkiem dobrze sie bawilem. Probowano przylepiac tej ksiazce latki - ot chociazby we wspomnianym artykule w Polityce. Tolkien bylby chyba niezadowolony bo zdaje mi sie ze nie to bylo jego zamyslem.

A tak na marginesie to cos mi sie widzi ze ten temat lepiej by pasowal do gildi fantastow

Offline CaveSoundMaster

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 12, 2003, 03:48:37 pm »
O cholera... Masz rację. Bo się trochę zmieniło od pierwszego mego pomysłu na topic, ewoluował w trakcie pisania pierwszego postu.

A w sprawie Władcy. Nie zgodzę się, co do stwierdzenia, że trylogia jest nudna. Tak było tylko za pierwszym podejściem.
Trylogia była jedną z niewielu książek, w których podczas czytania przeżywałem cały wachlarz emocji. Były i elementy grozy, i wzruszeń... A wszystko okraszone tą atmosferą piekna, które Tolkien chciał przekazać czytelnikowi.

I to właśnie piękno jest podstawową zaletą Trylogii - wspaniałe, pobudzające wyobraźnie, przyspieszające tętno z powodu zachwytów nad szczegółowym i monumentalnym światem Śródziemia.

A co do myśli przewodniej - nie czytając cytatu poniżej doszedłem do podobnych wniosków. Tolkien tak skonstruował swą powieść, że gdy ją czytasz przechodzi przez twą głowę masa skojarzeń.

Cytat: "Tolkien"

Można by wymyślić inne scenariusze, dostosowane do upodobań czy poglądów tych, którzy lubią alegorie i aktualne odniesienia. Ale ja serdecznie nie cierpię alegorii we wszystkich przejawach (...). Wlę historię, prawdziwą lub wymyśloną, z jej różnorodnymi skojarzeniami, zależnymi od inteligencji i doświadczenia czytelników. Myślę, że wielu myli skojarzenia z alegorią. Te pierwsze zależą od wolnej woli czytelnika, drugie zaś są celowym zamierzeniem autora.


Nie to żebym podzielał nienawiść dla alegorii, lecz podzielam miłość do skojarzeń.

Np., gdy czytałem WP naszło mnie dziwne i głupie skojarzenie, że chodzi tu o używki. Pierścień jako symbol gloryfikowanego LSD, dający moc ale stworzony jednak tylko do zniszczenia.... :lol:
url=http://www.last.fm/user/CaveSoundMaster]Last FM[/url]

Offline Cujo

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #18 dnia: Luty 12, 2003, 04:27:15 pm »
Boze jedyny... Dancewicz na Arwene, a Silverstone na Galadriele :shock: To troche tak jak Zamachowski na Jaskra a Szczerbic na scenarzyste :roll:
 
Mozna by sie czepiac kazdego detalu w ekranizacji Jacksona (dalej robcie liste, punkt po punkcie - co sie nie zgadzalo i co zostalo zmienione, deliberujac jak bardzo Jackson spieprzyl), zreszta malkontentow w naszym kraju nie brakuje, ale zeby twierdzic, ze te zmiany zarzutowaly na ogolny wizerunek filmu, to trzeba byc fanboyem z klapkami na oczach, ktorego nie zadowolilaby zadna adaptacja, z wyjatkiem tej, ktora ma w glowie.
Aha, jeszcze jedno: jestem wielkim fanem Tolkiena i jestem przekonany, ze zeby efekt nadawal sie w rezultacie do spozycia w kinie, trzeba bylo sie uciec do kastracji i modyfikacji. Niektorzy tego nie pojmuja i biadola, ze heretyk zbeszczescil dzielo mistrza. Wg. mnie to wielki hold a nie swietokradztwo.
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

Offline CaveSoundMaster

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 12, 2003, 04:34:04 pm »
Ja się nie pdopisałem pod żadnym z zarzutów - tylko pod Zagłobowskim Gimlim.

A więc Cujo, dlaczego jesteś fanem Tolkiena?

Co sądzisz o dylemacie alegoria-myśl przewodnia-skojarzenia?
url=http://www.last.fm/user/CaveSoundMaster]Last FM[/url]

Offline Cujo

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 12, 2003, 04:49:19 pm »
Mi masa rzeczy w adaptacji nie pasowala: komediant Gimli, zimny sluzbista  Faramir, skater Legolas i wiele, wiele innych. Ale jestem swiadom, ze nie da rady zadowolic wszystkich. Nawet nie ma co probowac.

Czemu jestem fanem Tolkiena? Glownie sentyment - Hobbita czytalem jeszcze jako straszny malolat, byla to jedna z moich pierwszych ksiazek i jestem wdzieczny Tolkienowi, ze mnie w tak piekny sposob wprowadzil w swiat literatury. Teraz widze w jego prozie elementy banalu, pretensjonalnosci i patosu, ale nie przeszkadza mi to na dluzsza mete bo zawsze na Tolkiena bede patrzyl inaczej, niz na jego nastepcow.
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

Offline CaveSoundMaster

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #21 dnia: Luty 15, 2003, 04:11:42 pm »
Co do tego, że nie ma co próbować bym się nie zgodził. Co prawda filmy, które chcą zadowolić wszystkich, czyli także tych półgłówków są filmami papkowymi, komercyjnymi. Ale w wybranej klasie społeczeństwa - inteligenckiej na przykład - jest to możliwe. Przecież większość mądrych filmów, tzw. "niekomercyjnych" powstała ze względu na to, że reżyser chciał zadowolić właśnie tych wymagających (abstrahując już od wypowiedzi w tym topicu), tych poszukujących refleksji. Gdyby robił to tylko ze względu na forsę (siebie), zrobił by jakiś kolejny film z serii "Dużyna A the movie" i siema.

Pisarze, reżyserzy chwalą się, że robią film dla siebie, a nie dla czytelnika/widza. Lecz co to znaczy? Przecież największą satysfakcje daje im jak ich książka/film zmienia ludzi, jak ludziom się podoba, jak krytycy ją chwalą. Oczywiście jes jeszcze drugi wariant : "pieniądze, forsa, fufu no i oczywiście szmal".
url=http://www.last.fm/user/CaveSoundMaster]Last FM[/url]

Offline Kormak

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #22 dnia: Luty 15, 2003, 04:43:02 pm »
Przy filmie o tak gigantycznym budżecie nie ma co mówić kinie "niekomercyjnym", na które pójdzie "klasa inteligencka", cokolwiek to oznacza (czytający Tolkiena także może być półgłówkiem).

Fantasy nie można robić z małym budżetem, o przepraszam, można ("Wiedźmin").

Offline wiśnia

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #23 dnia: Luty 15, 2003, 05:58:42 pm »
Cytat: "Kormak"
 czytający Tolkiena także może być półgłówkiem

ale pozniej sa tego oplakane skutki. np. taki wlasnie polglowek z mojej klasy co zaczal czytac bo mu sie film spodobal, to potem nie rozmawialismy o Gimlim tylko o Gimilim. i co wy na to?
e don't need no education
We don't need no thought control
No dark sarcasm in the classroom
Teachers leave the kids alone

Offline nena

Półgłówki i WP
« Odpowiedź #24 dnia: Luty 15, 2003, 11:19:35 pm »
Co ja na to? Ano nic. Bo półgłówków nie brakuje w żadnym miejscu na ziemi, nawet wśród nazywających siebie fanami fantasy. Taki półgłówek, który na dodatek za nic się nie przyzna do własnej ignorancji, pójdzie do kina na WP, ba, nawet książkę czasami przeczyta... W przekonaniu tym utwierdziła mnie m. in. rozmowa podsłuchana w kinie na Władcy... Dwie panienki chichoczą przez cały film, wreszcie w którymś momencie jedna mówi do drugiej: Ty, a w książce to było inaczej! Bo wiesz... ja czytałam tę książkę!!!!!!! Na co druga z autentycznym zdumieniem w głosie: P***dzielisz!!!!! Po ch*** to czytałaś???" I wtedy właśnie coś się we mnie załamało...
Co do tego, dlaczego podobała mi się książka.... Może dlatego, że dla mnie to piękna opowieść o płaceniu najwyższej ceny za to, w co się wierzy i czego się pragnie. A może dlatego, że świat w niej wykreowany jest tak niesamowity, tak nie dający się z niczym porównać. Bo prawda jest taka: o Władcy można pisać rozprawy, uczenie wywodząc, dlaczego jest tak genialnym dziełem, ale po co? Wystarczy przeczytać...
Żeby ten post nie był już tak zupełnie OT :wink: , to coś o filmie: nie mam zamiaru wyliczać wszystkich wad obydwu części, bo wszyscy wiedzą, że jest ich trochę. Więcej można powiedzieć o wadach niż o zaletach, prawda? Mimo to film jest wielki, bo zachowuje w świetny sposób klimat książki; aż nie chce się wychodzić z kina (za to chce się do niego wracać: ja byłam już 3 razy i wybieram się 4 :D
on omnibus eadem placent,
ne conveniunt guidem.

Offline CaveSoundMaster

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #25 dnia: Luty 16, 2003, 08:46:15 am »
A według mnie jednak nie zachował klimatu książki. Ale ma swój specyficzny klimat. I to jest w nim fajne.

A Surmik - można mówić o kinie trochę mniej komercyjnym. Chodziło mi o taki skrajny komercjalizm bez wartości. A chyba WP nie jest skrajnie komercyjny. On tylko używa reklamy.

Choć fakt faktem - Legolas skater i Gimli zagłoba to chwyty czysto komercyjne, mające przykuć uwagę tych, co zwykli przysypiać w kinie jeśli nie ma się z czego pośmiać.

Podobnie jest w paru momentach z wątkiem miłosnym.
url=http://www.last.fm/user/CaveSoundMaster]Last FM[/url]

Offline Kormak

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 16, 2003, 09:53:25 am »
Cytuj
można mówić o kinie trochę mniej komercyjnym. Chodziło mi o taki skrajny komercjalizm bez wartości. A chyba WP nie jest skrajnie komercyjny. On tylko używa reklamy.


"kino trochę mniej komercyjne" :D
"skrajny komercjalizm bez wartości" :D
Trochę bardziej, trochę mniej, jak ty to oceniasz? Jakaś skala, procenty?

Co do reklamy - każdy film jej używa... jak to sobie wyobrażasz... zero promocji? Na tym ma polegać niekomercyjność ? (cokolwiek to miałoby oznaczać)

Proponuję w dyskusji nie używać słowa "komercja".

Offline CaveSoundMaster

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 16, 2003, 11:04:33 am »
Cytat: "Kormak"
Proponuję w dyskusji nie używać słowa "komercja".


Skrajna głupota. Jak się czegoś nie rozumie to się o tym nie mówi, tak? Wręcz przeciwnie.

Komercja to wg. mnie coś co zachęca odbiorcę do obejrzenia/przeczytania itp. Ukazuje rzekomą wartość produktu.

Ja nie powiedziałem, że komercja jest zła. Jest nią reklama (komercja jest bezpośrednio powiązana z reklamą), która używana z umiarem jest dobra. To jest właśnie ta "mniejsza" komercja, stosowana nawet w tzw. "kinie niekomercyjnym" (nie ja wymyśliłem tę nazwę).

 
Cytat: "Kormak"
jak to sobie wyobrażasz... zero promocji? Na tym ma polegać niekomercyjność ?


Hej! Wkładasz mi w usta nie moje słowa.

Ta skrajna wersja komercjalizmu, jest wtedy, gdy twórcy próbują zrobić "balon". Na zewnątrz kolorowy, fajny - w środku pusty. Chcą na siłę wciągnąć odbiorcę do kina (na przykład) i zedrzeć z niego kasę. To się inaczej nazywa "Dope".
To tak jak te wszystkie reklamy w stylu "nowa formuła 4 w 1". Tak naprawdę to nic nowego, ta "nowa formuła to pic".
Żerowanie na pomysłach innych, tylko zmienianie otoczki - oto czym jest ta gorsza wersja.

P.S. Budżet wcale nie oznacza skrajnego komercjalizmu - patrz Matrix.
url=http://www.last.fm/user/CaveSoundMaster]Last FM[/url]

Offline drupi

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #28 dnia: Luty 16, 2003, 11:32:55 am »
No i wiecie co oglądałem i zawiodłem się. Nie jestem ortodoksyjnym fanem Tolkiena, ale zmiana scenariusza w stosunku do książki mnie bardzo raziła. Nie wyobrażam sobie jak na te zmiany reagowali ortodoksi. Oglądałem kilka dni temu i tak sobie myślę, że przez 2 pierwsze godziny nudziłem się solidnie. Gdzieś zagubił się ten klimat z Bractwa. Film pod względem efektów itp jest bardzo dobry. Jednak stracił bardzo wiele na swym klimacie. Bractwo pierścienia było lepszym filmem!!!
Nadchodzi zima"

Offline Wiking_Eryk

Wartość Władcy Pierścieni - film i książka.
« Odpowiedź #29 dnia: Luty 20, 2003, 11:57:12 pm »
Wlasnie o tym co jest w temacie pisze prace magisterska,bede DOZGONNIE wdzieczny za wszelkie wasze komentarze!

Pozdrawiam!!!!