Autor Wątek: Wszelkie pytania  (Przeczytany 101480 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kokos

Wszelkie pytania
« dnia: Czerwiec 12, 2005, 03:09:01 pm »
przyda sie taki temat.
i male pytanko Gdy trwaja duze bitwy ( pod grunwaldem) to tak sie walczy i sie jakos ustala kiedy sie ginie itp.

Offline Regis__Vovin

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 13, 2005, 01:56:17 pm »
No więc tak:
1. Najpierw pytanie niby-głupie. Jaki kolor ma mieć kolczuga? Otóż kupiłem drut, zacząłem dziergać kolczugę i wszystko pięknie. Z tymże w pewnym momencie zobaczyłem, iż  drut barwy czarnej zdziera tą cienką warstwę czarną i nabiera koloru srebrnego. Aczkolwiek bardzo powoli. Więc teraz nie wiem - mam drut przejeżdzać papierem ściernym przed nawinięciem, czy też zostawiać taką czarną kolczugę. A może wszystko jakimś kwasem potraktować?
2. Warto kupować strzały u pana Sławomira Wybranowskiego z Lublina (http://www.wybranowski.republika.pl) ? Wiecie cos o nim?
3. Z czego zrobić tanią cięciwę?

Z góry dziękuję za odpowiedzi.

Offline kort

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 15, 2005, 03:28:50 pm »
A więc tak.. Kokos... Z Toba juz sie chyba dogadalem i wytlumaczylem jak wyglada bitwa ;) Co do kolczugi, to na drucie nieocynkowanym sprezynowym, z jakiego najlepiej kolczuge wykonac, i ktory bedzie jak najbardziej "historyczny", znajduje sie taki czarnawy nalot... Jest to spowodowane tym, ze producent drutu (ten co go ciagnie ;)) stara sie go zabezpieczyc jak najlepiej przed korozja... Wiec to wcale nie tak zle... Jesli chodzi o szlifowanie papierem sciernym, to zapytam "Po co?" Przeciez predzej czy pozniej to i tak sie zetrze czesciowo... Generalnie, z doswiadczenia... Im dluzej ta warstewka sie zachowa tym lepiej dla Ciebie, bo nie bedziesz musial czyscic kolczugi... A jesli juz potem bedziesz chcial ja wyczyscic ( :idea: porada na przyszlosc ;)), to sugeruje sposob oryginalnie ze sredniowiecza wyjety... Zalatw sobie troszke czystego piachu, ale takiego czystego jak np. w ogrodniczych sprzedaja, albo moze byc np. z dna rzeki ;) Wsyp ten piasek (musisz miec go troche, tak zeby nakrywal kolczuge) do np. beczki (inne pojemniki tez dadza rade, ale beczka jest najwygodniejsza) i po prostu tocz beczke po ziemi (tylko najpierw ja zamknij ;)). Naprawde bedziesz zaskoczony jak ow zwykly piasek sprawia, ze w kolczudze mozna sie przejzec :D A potem zanurz kolczuge w oleju (lub kup sobie za jakies 15 zlotych srodek do czyszczenia broni w sprayu) i wetrzyj szmatka... Tak zakonserwowana powinna wytrzymac bez problemu co najmniej jeden turniej (chyba ze masz przepocona przeszywanice  :badgrin: ). co do strzal to nie wiem :( Ja uzywam strzal wykonanych przez pana Bisoka i jestem z nich bardzo zadowolony :) Cieciwe? ;) Moze ze sciegien zwierzecych? ;) Zartuje... tak naprawde to nie wiem :D Moj kolega robi cieciwy ze sznura konopnego i mowi ze daja rade, ale ja mu nie wierze  :badgrin:

Offline Gregor

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 16, 2005, 08:41:19 pm »
co do czyszczenia kolczej to pomysl z piaskiem jest najlepszy z mozliwych- co prawda duch czasu nasowa wygodniejszy sposob, mianowicie zamiast tazac beczke, wystarczy kolcza (z piaseczkiem) wlozyc do betoniarki- na kazdej budowie sie takowa znajduje, jak postawisz flache (czasem starcza piwo) to ci wyczyszcza ja na wysoki polysk.

co do strzal, hmmm mam niemilo wiadomosc dla Pana koortshack ktory napisal  - Ja uzywam strzal wykonanych przez pana Bisoka i jestem z nich bardzo zadowolony :) - mianowicie strzaly od bisoka (o ile jestem na biezaca) sa nie historyczne (min. maja klejone opierzenie) co do strzal pana Wybranowskiego z Lublina to pojecia nie mam, nie mialem z nimi stycznosci- ale jak zalezy ci na naprawde pozadnych strzalach to polecam produkty p.B.Popka- to sa najlepsze strzaly jakie widzialem ale to koszt rzedu 30-35zł\szt.
polecam rowniez strzaly, z ktorychh jbede mial przyjemnsc postrzalac, sa gorsze (w moim miemaniu od strzal Popka) ale cena bardziej zacheca, a sa w 100% historyczne, i swietnie lataja, tez produkt wysokiego gatunku- jak co to piszcie na pw
on scholae, sed vitae discimus

Offline kort

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 17, 2005, 06:27:25 am »
Cytat: "Gregor"

co do strzal, hmmm mam niemilo wiadomosc dla Pana koortshack ktory napisal  - Ja uzywam strzal wykonanych przez pana Bisoka i jestem z nich bardzo zadowolony :) - mianowicie strzaly od bisoka (o ile jestem na biezaca) sa nie historyczne (min. maja klejone opierzenie)


Tak to prawda, ze kiedys byly klejone, ale wystarczy troche checi i mocny jezyk, no moze troche wiecej pieniedzy i pan Bisok sprokuruje odpowiednie strzaly na zamowienie... Ale nie martw sie panie Gregorze, napewno w niedlugim czasie sie do Ciebie odezwe w sprawie tych strzal, ktore masz do zalatwienia... Wiadomo przeciez, ze w zyciu trzeba sprobowac wszystkiego ;)

Offline Gregor

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 17, 2005, 10:18:42 am »
no tak, co racja to racja- dobry jezyk i pieniadze potrafia zdzialac cuda- szczegolnie dla osob prawdziwie chetnych. co do strzal to nie ma sprawy, sadze ze bede na zlotym jaju, wiec najwyzej tam pogadamy...?
on scholae, sed vitae discimus

Offline kort

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 17, 2005, 05:29:47 pm »
No to super... ;)

Offline zaciekawiony

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #7 dnia: Czerwiec 18, 2005, 08:35:44 pm »
Skoro tu można zadawać wszelkie pytania , to pytam . Walka ,nawet tylko pozorowana , jest niebezpieczna dla jej uczestników.A to ktoś się na coś nadzieje , a to ktoś przesadzi, albo ktoś dostanie odłamkiem aktualnej broni . Moje pytanie dotyczy szczegulnie niebezpiecznych przypadków , co i komu ,takie mocno groźne się przydarzyło, jak do tego wypadku doszło , jak ktoś taki wyzdrowiał i czy nie zrezygnował z tego groźnego dla niego zajęcia jakim jest bycie rycerzem???  :cry: A może ktoś słyszał o wypadku śmiertelnym? :!: Ne koniecznie w kraju.Sorry że wyrażam się nico nieściśle,ale nie jest mi łatwo sormułować pytanie.Ta kwestia poprostu mnie zaciekawia już od jakiegoś czasu, nie jest to jakaś pasja śmierci. Poza tym forum nie mam żadnej okazji aby popytać się panów rycerzy o różnorodne sprawy z rycerstwem związane, mam nadzieję że nie będziecie się czepiać ortografii, ani stylu .Trochę chyba za bardzo się rozpisuję, pozdrawiam forumowiczów ;)
Różni są ludzie na tej ziemi.

http://nowaalchemia.blogspot.com/

Offline kort

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #8 dnia: Czerwiec 19, 2005, 05:39:27 pm »
Sytuacja wyglada tak: kiedys byly robione bitwy w okolicy Gory Slezy... Byly to zwykle "ustawki" najczesciej tych wczesnych bractw, czy tez druzyn.. One zazwyczaj konczyly sie tym ze conajmniej 20 osob miala polamane konczyny... Ale juz ich nie ma... Nastepnie Wolin 2004... Moj kolega walczyl sobie z bialoruskimi wojami i skonczylo sie tym, ze  wygieli mu nosal w helmie i przyprawili o 70 szwow na twarzy, a wszystko to jednym ciosem miecza... Nastepnie, ale to juz tylko ze slyszenia, na Grunwaldzie ktos wpadl na genialny pomysl rzutu wlocznia, ktora wbila sie w na szczescie za duzy helm, wiec nic poza rysa nie zostalo na twarzy... I kolejny... Baldwin opowiadal kiedys mi o kolesiu, ktory wpadl na genialny pomysl, zeby zrobic sobie helm z aluminium, co zaowocowalo zmiazdzeniem jezyka, wybiciem zebow no i rozcieciem obu policzkow... No i jeszcze kiedys odcieli palca kolesiowi na Bolkowie, ale nie pamietam okolicznosci, chyba w trakcie walki... Tak czy inaczej ciekawie... Ale wszyscy zawsze wracali do "fachu" rycerskiego, wiec zatwardziali byli, albo to po prostu nasza pasja :D O wypadkach smiertelnych jeszcze nie slyszalem ;)

Offline Gregor

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 19, 2005, 09:38:32 pm »
oj tak, ale wtedy walka ma smaczek, pamietam jak walczylem  z kumplem na dwie brechy (bron drewniana) jednym uderzeniem otwarlem mu przylbice w helmie a drugim zrobilem gustowny drugi usmiech na brodzie- to byl przypadek- po prostu niez zdazylem zareagowac ale  historia pasuje do tematu. inny ciekawy przypadem mial miejsce na turnieju w Kamiencu- prasowanka rycerska byla wtedy na topi- pamietam jak na mojego namiestnika ruszyla para rycerzykow- jeden spotkal sie z moja tarcza, pozniej w brama zamku (to wlasnie ta wprasowanka), ponoc pan doktor mine mial ciekawa, gdy po retgenie znajomy powiedzial ze to od udezenia tarcza (mieczem) hehe. XXI w
on scholae, sed vitae discimus

Offline Varnyhet

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 19, 2005, 11:09:57 pm »
Cytat: "koortshack"
... No i jeszcze kiedys odcieli palca kolesiowi na Bolkowie, ale nie pamietam okolicznosci, chyba w trakcie walki...

Tak, tak, tych historii jest mnóstwo a w większości biorą się z tego, że ktoś coś usłyszał, jak kolega kolegi opowiadał, a im wiecej osób po drodze, tym akcje są bardziej dramatyczne. Dziwię się, że jeszcze nikt nie umarł.  ;)
W Bolkowie i owszem, stało się coś z jednym paluchem. Było to w bitwie o zamek i chłopak prawie opuszkę starcił, ale lekarze mu przyszyli. Ot i cały dramatyzm. Żeby nie bylo, ze od kolegi: wszystko widziałam. Nawet kość wystającą spod zwisającej opuszki. Brrr... Tych przypadków jest na prawdę mało a jeśli są, wynikaja w większości z tego, że rycerze albo zapomną o ochronie, np. w postaci rękawic, albo ich umiejętności szermiercze są mierne. Nie wykluczam oczywiście typowych nieszczęśliwych wypadków.
W tamtym roku na Wolinie na jednej z bitew widziałam dwa przypadki udzielania pomocy przez ekipę pogotowia ratunkowego. W pierwszym wypadku wojownik dostał cios w okolice kolana i wywieźli go na noszach. Drugi, sąsiad zza wschodniej granicy, otrzymał cięcie przez... hełm. Jakieś 2 metry ode mnie. Trochę się przestraszyłam, bo byłam publicznością... Krew mu się po twarzy lała, ale szedł z ratownikami do karetki o własnych siłach. To były dwa przypadki podczas jednej bitwy, a walczyło tam kilka setek wojów. Pewnie wielu z nich było lekko ;) podrapanych i nie wykluczam, że kiedyś usłyszymy jak to było dramatycznie... a krew się lała strumieniami i kończyny latały dziesiątkami w powietrzu... ;) Po prostu "Kill Bill" ;)

Cytat: "koortshack"
... O wypadkach smiertelnych jeszcze nie slyszalem ;)

A ja owszem. Na szczęście tylko słyszałam. Ale nie była to bitwa, a przedstawienie teatralne z udziałem białej broni. Na zakończenie sztuki aktor miał zostać przeszyty chyba szpadą i miał umrzeć. Po brawach, gdy kurtyna się zasunęła, aktor "grał" nadal. Okazało się, że szpada się  złamała i ugodziła go śmietrelnie. Słyszałam to od starszego, poważnego człowieka, który uczy walki białą bronią. Ja mu wierzę, choć nie widziałam.

Offline zaciekawiony

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 20, 2005, 12:20:30 pm »
Z tą śmiercią w pytaniu to chyba nieco przesadziłem.Ciekawe czy istnieje coś w rodzaju przepisów BHP , w bractwach , to co piszecie pokazuja że nawet jeśli jest coś takiego , to ludzie nie zawsze je respektują .Cóż , głupota ludzka jest zawse i wszędzie obecna , tam gdzie i ludzie , a niektórzy mają niezłego pecha. pozdrawiam dochodzących do zdrowia
Różni są ludzie na tej ziemi.

http://nowaalchemia.blogspot.com/

Offline Solitaire

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 20, 2005, 02:57:48 pm »
Cytat: "zaciekawiony"
Z tą śmiercią w pytaniu to chyba nieco przesadziłem.Ciekawe czy istnieje coś w rodzaju przepisów BHP , w bractwach , to co piszecie pokazuja że nawet jeśli jest coś takiego , to ludzie nie zawsze je respektują .

Jest taki fajny sposób, żeby nauczyć ludzi pomyślunku.
Jak jeden z drugim dostanie wezwanie do sądu, to migiem opanują bitewne BHP.
Bo za uszkodzenia ciała się płaci. Dużo się płaci, oj dużo.
Już się gwiezdne poniszczyły zamiecie,
Cień się chwieje poróżniony z mogiłą,
Coś innego stać się pragnie na świecie,
Coś innego, niż to wszystko, co było.

Offline kort

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 20, 2005, 04:11:37 pm »
Cytat: "Varnyhet"

 jak kolega kolegi opowiadał

Tym kolega kolegi bylas Ty moja droga ;)

Cytat: "Varnyhet"

W tamtym roku na Wolinie na jednej z bitew widziałam dwa przypadki udzielania pomocy przez ekipę pogotowia ratunkowego. W pierwszym wypadku wojownik dostał cios w okolice kolana i wywieźli go na noszach. Drugi, sąsiad zza wschodniej granicy, otrzymał cięcie przez... hełm. Jakieś 2 metry ode mnie. Trochę się przestraszyłam, bo byłam publicznością... Krew mu się po twarzy lała, ale szedł z ratownikami do karetki o własnych siłach.


I wyobraz sobie, ze ja wtedy stalem obok Ciebie... No i byl jeszcze Baldwin... A kolega ktory wyrwal w banke, byl rzeczywiscie ze wschodu, ale to chyba do rzeczy nie nalezalo... ;)

Cytat: "Varnyhet"

Cytat: "koortshack"
... O wypadkach smiertelnych jeszcze nie slyszalem ;)

A ja owszem. Na szczęście tylko słyszałam. Ale nie była to bitwa, a przedstawienie teatralne z udziałem białej broni. Na zakończenie sztuki aktor miał zostać przeszyty chyba szpadą i miał umrzeć. Po brawach, gdy kurtyna się zasunęła, aktor "grał" nadal. Okazało się, że szpada się  złamała i ugodziła go śmietrelnie. Słyszałam to od starszego, poważnego człowieka, który uczy walki białą bronią. Ja mu wierzę, choć nie widziałam.


Heh o tym tez slyszalem... Tylko skad... ;)

Offline kort

Wszelkie pytania
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 20, 2005, 05:43:41 pm »
Choc teraz jak sie nad tym zastanawiam, to mozesz nie byc Ty :D A jak to nie Ty to przepraszam najserdeczniej :D

 

anything