Autor Wątek: LARP 10-12 czerwca, Warszawa/ Nowy Dwór  (Przeczytany 2610 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Kret

LARP 10-12 czerwca, Warszawa/ Nowy Dwór
« dnia: Maj 19, 2005, 07:48:48 pm »
Kochani,

Jak dotąd zapraszałem na lokalne imprezy organizowane przeze mnie na miejscu. Miały swój klimat niewątpliwie, lecz były imprezami kameralnymi - ot, raptem LARP na 30 - 50 osób najwyżej. Bardzo wiele było w takich grach nagięć "pod fabułę", co jest nieuniknione i miłe, ale czasami ma się ochotę wziąć udział w czymś naprawdę dużym. No i okazja jest.

10 czerwca w Warszawie ma miejsce ogromna gra. Nie wiem dokładnie, na ile osób. Wystarczy powiedzieć, że jeśli będzie poniżej 200 uczestników organizatorzy wycofują się z organizacji, ale już jest pewne, że będzie więcej. Przyjedzie kupa osób spoza Polski. Cena udziału w wojnie - bo dla nich jest to wojna - stanowić będzie 150 PLN od osoby za wjazd. I właściwie wszyscy ci ludzie stanowić będą tło dla gry, którą organizuję ja, i na którą Was zapraszam.

I teraz najlepsze - osoby, które chciały by zagrać u mnie, na tę imprezę mają wjazd za darmo! Koszt uczestnictwa to jedynie koszt dostania się do Warszawy i z powrotem.

Od Warszawy dostaniemy w piątek transport, zbudujemy sobie wioskę w przygotowanym miejscu i będziemy tam grać do soboty wieczór, a być może i później. Trzeba mieć ze sobą standardowe wyposażenie konwentowe - śpiwór, karimatę, może jakąś pałatkę lub namiot - a także jedzenie. Oczywiście, niezbędne są gogle (gramy na ZOFach) i odpowiedni strój.

Wcielamy się w mieszkańców wioski pogranicza. Ludzi z przeszłością i często bez przyszłości, żyjących sobie spokojnie w zapomnianym przez Boga miejscu. W naszej dolinie przynależność państwowa miała zawsze znaczenie drugorzędne, bo tu i tak niewiele osób ma z czego płacić podatki. Dwa kraje na granicy których mieszkami - Gorgonia i Katanga - mają swoje problemy i swoje życia, które nas dotąd nigdy nie interesowały. Problemy takie, jak utylizacja wioskowego głupka czy romanse pomiędzy synem kowala i córką młynarza są zazwyczaj największymi rozrywkami tego miejsca. Wiele osób przybyło tu z daleka i nikt nie pyta, co robili kiedyś. Ważne, czy potrafią się odnaleźć w wiosce.

Piszcie, czy jesteście chętni na coś takiego. Oprócz Waszych opinii chciałbym też znać deklaracje na privie lub na mailu (kret@gildia.com). Jeśli boicie się, że nie dacie rady, bo nie macie sprzętu lub kondycji, to z góy zaznaczam, że to jest LARP w terenie, a nie symulacja walki. Musicie mieć gogle i "oporządzenie konwentowe" z poprawką na teren. To nic strasznego, a może się okazać przygodą wakacji na miarę Flambergu.

Pozdrawiam

Kret