Autor Wątek: Komiksy Truścińskiego  (Przeczytany 58658 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Sendivogius

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #45 dnia: Luty 12, 2006, 01:14:32 am »
Cytuj
z warsztatowego punktu widzenia znacznie latwiej bazowac na rzeczach istniejacych niz kreowac wlasna wizje i konsekwentnie zaprezentowac ja w obszarze rozbudowanego albumu komiksowego.


A tu bym się nie zgodził z szanownym przedmówcą. Z warsztatowego punktu widzenia, jak się robi w konwencji realistycznej (czy to formalnie, czy od strony meritum), to ma się harówkę dużo większą. Z prostej oto przyczyny; koń na ten przykład jaki jest, każdy widzi i jak go żle narysować, to każden ( a zwłaszcza Polak, co jak wiadomo naród jest konny) ci to wytknie. A jak wygląda dwunogi coś na którym zasuwa się w kraju Pelissy, albo jak zgniły jest gostek któremu Slaine rozslainia czachę, to wie tylko Pelissa, Slaine, Bisley i Loisel. Jak tylko obrazek jest ładny, w sensie kolor nie gryzie w oczy,  kompozycja nie wali się na stronę, to jest cacy.
Stąd na sieci na przykład całe tony różnego rodzaju "wizji fantastycznych", albo innych potworów.

Jak chodzi zaś o wizji kreację i się jej trzymanie, to jak ktoś się zabiera za robotę artystyczną, również realistyczną, czy z rzeczywistości czerpiącą; musi mieć takowe przymioty, bo inaczej ni chu-chu. A na pewno bez konsekwencji nie ma co zabierać się za komiksy.  :)
url=Http://www.mirasbd.blogspot.com] Bulgot[/url]

Offline turucorp

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #46 dnia: Luty 12, 2006, 09:48:13 pm »
Cytat: "Sendivogius"

A tu bym się nie zgodził z szanownym przedmówcą. Z warsztatowego punktu widzenia, jak się robi w konwencji realistycznej (czy to formalnie, czy od strony meritum), to ma się harówkę dużo większą. Z prostej oto przyczyny; koń na ten przykład jaki jest, każdy widzi i jak go żle narysować, to każden ( a zwłaszcza Polak, co jak wiadomo naród jest konny) ci to wytknie. A jak wygląda dwunogi coś na którym zasuwa się w kraju Pelissy, albo jak zgniły jest gostek któremu Slaine rozslainia czachę, to wie tylko Pelissa, Slaine, Bisley i Loisel. Jak tylko obrazek jest ładny, w sensie kolor nie gryzie w oczy,  kompozycja nie wali się na stronę, to jest cacy.
Stąd na sieci na przykład całe tony różnego rodzaju "wizji fantastycznych", albo innych potworów.


widze, ze nie zrozumielismy sie.
nie napisalem o nakladzie pracy tylko o umiejetnosci kreacji wlasnej, orginalnej wizji.
to o czym piszesz, moze osiagnac kazdy w miare sprawny rysownik, to tylko kwestia rzemiosla.
to o czym ja pisze jest nieosiagalne dla 90% tworcow (przyklady sieciowych "wizji fantastycznych" jedynie to potwierdzaja)
sprawnych malarzy i grafikow, realistycznie malujacych konie jest na kopy, ale jedynie Frazetta byl w stanie zrobic krok dalej i wykreowac wizualna wersje pewnej idei (Death Dealer'a), na bazie ktorej Biz zrobil kilka komiksow.
z malarstwem, grafika czy robieniem komiksow jest jak z gra na gitarze, grac przy ognisku moze prawie kazdy, zostac dobrymi gitarzystami rockowymi moze wielu przy srednim nakladzie pracy, grac zgodnie z partytura skomplikowane pasaze mozna po kilku latach ciezkiej i wytezonej nauki, ale zrobic krok dalej i uzyskac wlasny styl i brzmienie dane jest nielicznym.
z warsztatowego punktu widzenia jest to znacznie trudniejsze, bo nie da sie tego nauczyc, bo nie spisano na to recepty ani procedury.

Offline Mysza_

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #47 dnia: Luty 12, 2006, 11:19:03 pm »
Marek,tej!dobrze gadasz chłopie.aż pisac nie musze bo mówisz dokładnie to co mysle.
  w sumie... chciałbym sie rozpisac o stylu Biza i jego ganialnym odrealnieniu jakie kreuje ale...późno juz ,spac trza.poza tym natrzaskałbym offtopa na offtopie. :badgrin:

Offline Sendivogius

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #48 dnia: Luty 13, 2006, 03:34:22 pm »
Oj, zrozumieliśmy się, zrozumieliśmy. Po prostu, turu, mówiłeś o czymś innym w poprzednim poście. Teraz zawracasz, bo wrony też już zawracają z miejsca w którym się znalazłeś. Przedtem mówiłeś o warsztacie, teraz mówisz o kreacji. A z kreacją jest tak że się ją ma, albo nie i nie ważne czy trzaskasz konie w galopie czy Death cośtamy. Albo masz iskrę, albo nie.
I ja nadal utrzymuję, że kreacja w przypadku sztuki, która nie ma odwołań do rzeczywistości jest o  niebo łatwiejsza. Weźmy chociażby na ten przykład abstrakcję. A z robieniem w realizmie jest ten problem, że jak nie masz iskry, to pozostajesz rzemieślnikiem, jak napisałeś. I według mnie, bez iskry szkoda się grzebać w sztuce w ogóle, a w sztuce którą każdy potrafi ocenić (bo nie trzeba się znać, wystarczy popatrzyć), to w szczególe. Za łatwo zostać mistrzem kiczu i jarmarcznikiem. :p :evil:
url=Http://www.mirasbd.blogspot.com] Bulgot[/url]

Offline turucorp

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #49 dnia: Luty 13, 2006, 04:47:44 pm »
o nie, nie ma tak prosto, przynajmniej nie w komiksie.
odwolania do kuglarskich sztuczek z abstrakcja mozesz stosowac w malarstwie.
ale w komiksie to nie zagra, a juz na pewno nie w komiksie kreujacym jakas, odmienna od naszej ale analogiczna rzeczywistosc.
na przykladzie konia:
rzemieslnik narysuje jakies tam, poprawne warsztatowo ujecia.
tworca obdarzony "iskra" uzupelni ta "poprawnosc" o elementy oddajace zycie i ruch.
ale dopiero krok dalej, wykroczenie poza uchwytny chociazby za pomoca fotografi obraz i wykreowanie samej idei konia staje sie sztuka.
podstawy warsztatowe sa we wszystkich trzech przypadkach identyczne, planujac kadry okreslasz perspektywe, rozrysowujesz bryly, narzucasz swiatlociem etc.
ale tylko w trzecim przypadku nie mozesz wesprzec sie rzeczywistoscia i musisz poruszac sie wokol rzeczy, ktore wykreowales we wlasnej glowie.

nawet jesli bardzo odrealniona kreacja podlega ona takiej samej "obrobce" i nie da sie tutaj schowac brakow warsztatowych tak jak w pojedynczym obrazie.

Offline romo79

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #50 dnia: Luty 13, 2006, 06:37:01 pm »
Cytuj
Z prostej oto przyczyny; koń na ten przykład jaki jest, każdy widzi i jak go żle narysować, to każden ( a zwłaszcza Polak, co jak wiadomo naród jest konny) ci to wytknie. A jak wygląda dwunogi coś na którym zasuwa się w kraju Pelissy, albo jak zgniły jest gostek któremu Slaine rozslainia czachę, to wie tylko Pelissa, Slaine, Bisley i Loisel


Dwunogi coś może być nieznany tylko na pierwszym kadrze na którym się pojawi. Każde następne narysowanie cosia wiąże się już z odpowiedzialnością wobec czytelnika i zdroworozsądkowego postrzegania rzeczywistości. Jeżeli podchodzimy poważnie do swojego zajęcia, to trening w rysowaniu "dwunożnego cosia" potrwa pewnie tyle samo co trening w rysowaniu konia, bo niby dlaczego nie ???  Z koniem jest ten problem, że już go ktoś kiedyś namalował i pokazał innym, lecz ma tą zaletę, że nie trzeba go wymyślać :D

Jeżeli rysownik będzie sadził byki w proprcjach swojego cosia, będzie niekonsekwentny w jego anatomii to czytelnik ma prawo się zdenerwować tak samo jakgdyby narysował konia z pięcioma nogami.

Jak dla mnie nakład pracy rysownika jest praktycznie identyczny

Offline mistrzu zagłady

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #51 dnia: Luty 13, 2006, 11:22:42 pm »
niby można się z Wami zgodzić, tylko jak to się ma do Wiedźmina kurde (?).

Offline Sendivogius

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #52 dnia: Luty 14, 2006, 11:21:45 pm »
Niemal nijak  :D
Chociaż jak się przyjrzeć jakie szczęście spotkało Wiedźmina w komiksie, to może powinno się to mieć bardzo. :evil:
url=Http://www.mirasbd.blogspot.com] Bulgot[/url]

Offline mistrzu zagłady

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #53 dnia: Luty 15, 2006, 12:19:37 am »
w WIEDŹMINIE nie ma co spekulować na temat koni, w książce nie widać koni (nie padamy na kolana mówiąc "ależ on zajebiście nadzwyczajnie opisał Płotkę", czy jak ten koń tam miał), a przecież opowieści są świetne, przekładając to na komiks - trzeba oddać sens opowieści (to coś, co sprawia, że historia wciąga - czyli jak sądzę: pomysł, historia, narracja, etc.), wizjonerstwo rysunkowe w przypadku Wiedźmina nie gra większej roli, bo nie to jest domeną sprawy.
tu, jak sądzę wymagana jest poprawność, dobry dizajn postaci, klimat, ale nie nadmierne kombinacje rysunkowe.
inaczej jest trochę w przypadku Slaina, bo tu rysunki rekompensują drętwawe motywy scenariuszowe, SLAIN jest, jak dla mnie komiksem do oglądania, podpatrywania możliwości technicznych Bisleya, stąd nienaturalna przesadność przy wspomnianym koniu jest bardziej na miejscu.
w THORGALU rysunek nie odciąga uwagi, można gładko, że tak powiem się zatopić w opowieści, taki sposób rysowania w tym komiksie ma swój sens uzasadniony fabułą.
komiks to scenariusz plus rysunek, czy może inaczej fabuła w ciągu rysunków.
na takie rysunkowe rzeczy w komiksie zawsze trzeba patrzeć przez pryzmat treści, którą ten komiks posiada.

Offline romo79

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #54 dnia: Luty 15, 2006, 09:06:07 am »
Cytuj
a przecież opowieści są świetne, przekładając to na komiks - trzeba oddać sens opowieści (to coś, co sprawia, że historia wciąga - czyli jak sądzę: pomysł, historia, narracja, etc.), wizjonerstwo rysunkowe w przypadku Wiedźmina nie gra większej roli, bo nie to jest domeną sprawy.
tu, jak sądzę wymagana jest poprawność, dobry dizajn postaci, klimat, ale nie nadmierne kombinacje rysunkowe.
inaczej jest trochę w przypadku Slaina, bo tu rysunki rekompensują drętwawe motywy scenariuszowe, SLAIN jest, jak dla mnie komiksem do oglądania, podpatrywania możliwości technicznych Bisleya, stąd nienaturalna przesadność przy wspomnianym koniu jest bardziej na miejscu.


nie wiem czy dobrze zrozumiałem - jeżeli komiks ma świetny scenariusz to nie musi być "wizjonerski" rysunkowy, a jeśli ma scenariusz fatalny to musi być wypas graficzny ( w ramach odszkodowania) ?
To chyba już zależy od podejścia - na moim przykładzie: nie jestem w stanie przebrnąć przez Sandmana ze względu na jego warstwę graficzną (wyłączając okładki McKeana) i nie mam ochoty sie do tego zmuszać, mimo tego że to podobno wielkie dzieło jest.
Dla mnie scenariusz ma drugorzędne znaczenie a najważniejsza jest w komiksie grafika. (tu przyznaje jest jeden wyjątek -MAUS).
Słabe ilustracje do dobrych tekstów to mogę sobie zobaczyć w książkach "Fabryki Słów" :badgrin:

Wiedzmin Trusta (szumnie powiedziane, w końcu mówimy tutaj o jednej planszy) jest świetny graficznie, pewnie, jak wszystkie jego komiksy, nie będzie przegadany (co można zarzucić spółce PP i ich wersji), kilka plansz będzie małymi dziełami sztuki, no więc jestem bardzo "za", ponad to  pewnie nie będzie kombinowania w scenariuszu. I bardzo dobrze - bo już takie jedno kombinowanie mieliśmy,  a jak wyszło to chyba wszyscy widzieli. No chyba, że nie dotrwali do końca seansu (mięczaki :badgrin: )

Offline Sendivogius

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #55 dnia: Luty 15, 2006, 09:19:04 am »
Cytat: "romo79"

nie wiem czy dobrze zrozumiałem - jeżeli komiks ma świetny scenariusz to nie musi być "wizjonerski" rysunkowy, a jeśli ma scenariusz fatalny to musi być wypas graficzny ( w ramach odszkodowania) ?
(...)
Wiedzmin Trusta (szumnie powiedziane, w końcu mówimy tutaj o jednej planszy) jest świetny graficznie(...)


Zgadzam się że nie musi być tak, że obrazek wynagradza miałkość scenariusza i odwrotnie, chociaż mam wrażenie, że bardzo często tak się dzieje. :(
Podobnie jak dla Ciebie, romo79, dla mnie rysunek jest w komiksie najważniejszy (ale to skrzywienie zawodowe), chociaż przecież piszę sam scenariusze i póki co krytycy uważją, że nie sa najgorsze. 8)
A jak chodzi o WIedźmina Trusta, to pewnie jak większość z nas, po prostu chciałbym zobaczyć coś więcej niż studia, szkice i jedną planszę "trailera"  :p
Bardzo lubię to co robi Truściński, zawsze byłem pod wrażeniem jego rysunków, tyle tylko, że zwykle to były skrawki takie jak wspomniałem wyżej... A jak udało się zobaczyć coś ponad dwie plansze, to z poziomem bywało już różnie. Może trzeba Przemkowi więcej spokju i koncentracji... Może niezależności finansowej?  :roll:  Tak jak nam wszystkim, komiksiarzom?
url=Http://www.mirasbd.blogspot.com] Bulgot[/url]

Offline romo79

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #56 dnia: Luty 15, 2006, 09:45:01 am »
Cytuj
Może niezależności finansowej?  Tak jak nam wszystkim, komiksiarzom?


święte słowa :) 9 godzin w firmie/ 2 godziny fuch/ 25 minut życia rodzinnego i na rysowanie komiksów zostaje cała noc ;)

Offline mistrzu zagłady

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #57 dnia: Luty 15, 2006, 11:01:19 am »
Cytuj

nie wiem czy dobrze zrozumiałem - jeżeli komiks ma świetny scenariusz to nie musi być "wizjonerski" rysunkowy, a jeśli ma scenariusz fatalny to musi być wypas graficzny ( w ramach odszkodowania) ?


no właśnie niedobrze zrozumiałeś- nic nie musi. może. ale na podanych wyżej  przykładach widać dlaczego coś jest rysunkowo takie jakie jest.
załóżmy czysto teoretycznie: Slaine w wykonaniu McKeevera, Thorgal robiony przez Tempelsmitha, Asterix przez McKeana itd. - to są świetne postacie i świetni rysownicy, czy jednak pasują do siebie?  mnie nie interesowałoby czy wizjoner McKean spędziłby przy komiksie rok robiąc niespotykanie odjechane grafiki do Asteriksa, bo po prostu nie pasuje do tego komiksu (chyba? ;) )
jednocześnie jestem w stanie założyć, że Rosiński czy Biz są w stanie robić swoje komiksy w innej stylistyce, a tego nie robią - robią zaś to co pasuje DO KONKRETNEGO komiksu. czasem by zakryć miałkość scenariusza robią wypasione graficzki, innym razem czując rispekt wobec scenariusza, że tak to ujmę - nie przeszkadzają toczyć się fabule swoimi rysunkami.. tu jest kunszt, tu trzeba mieć wyczucie.
w wypadku Wiedźmina można przyjąć, że Trust zrobiłby to tak (moim zdaniem co bądź) jak wymagałaby tego fabuła (konkretnie, mocno, ekspresywnie, mrocznie) i chyba wyeksponowałby (rysunkowo) bardziej sceny akcji, czego w polchowej wersji nie było (tzn. takiego wyeksponowania, nie samych scen walki). poprawność rysunkowa czy wizjonerstwo w przypadku Trusta gdzieś się stykają i jak sądzę doskonale gość wyczuwa sytuacje, by tej równowagi nie zachwiać. gdyby Truściński zrobił ten komiks kiedykolwiek, to mogę już teraz zalożyć, że byłby świetny (i to w samej tylko czerni i bieli).

Offline romo79

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #58 dnia: Luty 15, 2006, 02:06:43 pm »
Tutaj się zgadzam - odpowiedni rysownik do odpowiedniego scenariusza (albo na odwrót). Mnie bardziej zastanowiło to zdanie:
Cytuj
(...)wizjonerstwo rysunkowe w przypadku Wiedźmina nie gra większej roli, bo nie to jest domeną sprawy.

i tego właśnie nie rozumiem. Czy można sobie "odpuścić" warstwę graficzną na rzecz lepszego przyjmowania scenariusza? Czy świetny scenariusz rozgrzesza słabą grafikę ? Nie traktuj tego jako atak na twoje poglądy of course, tylko ciekawość z mojej strony.
Dla mnie to ta zasada działa, tyle że w drugą stronę :D a przykładem może być chociażby Blacksad. Przy takiej grafice obroniłby się nawet scenariusz "Zielonej Polany" (if you know what i mean) ;)

Offline mistrzu zagłady

Komiksowy Wiedźmin według Truścińskiego
« Odpowiedź #59 dnia: Luty 15, 2006, 03:36:09 pm »
czaję o co chodzi,
z Wiedźminem jest ten problem, że już go ktoś wcześniej napisał,
i teraz można się zastanawiać, czy ksiazka podobała się bo przedewszystkim:
a) była świetnie napisana (dobór słownictwa, sprawny opis fabuły, dobre dialogi i pomysły)
b) Sapkowski stworzył świetną postać
c) sparafrazował znane motywy i pobawił sie postmodernistycznie
d) stworzył świat akcji
e) jakieś inne motywy, które teraz mi nie przychodzą do głowy....

ja ustawiłem to mniej więcej gradacyjnie od najważniejszych elementów do najmniej ważnych, przy czym punkt d), jest już chyba najmniej ważny (w zasadzie jest to kalka naszego- realnego świata plus parafraza typowych motywów fantasy - oczywiście sprawna i dopasowana do fabuły i na tyle oryginalna na ile może być;), ale jest tłem i to w zasadzie budowanym z dialogów, na bieżąco trwania akcji), więc:
co do wizjonerstwa to byłoby ważne (moim zdaniem) gdyby ten świat był od podstaw kreacją lub pozostawiał jakąś swobodę interpretacji, ale tak zdaje się w tym wypadku nie jest, koń jest koniem, zamek zamkiem itp. - zaś najważniejsza przy tej adaptacji będzie sprawność w opowiadaniu (sprawne rysunki, kadrowanie, uchwycenie istoty akcji i dopasowanie stylu, płynne przejścia fabularne..) , dobry dizajn graficzny postaci, i przy punkcie c) takie puszczanie oka do czytelnika gdzieś w tle rysunków (ale nie taki nachalny postmodernizm, jak ponoć proponował Maciej Parowski - aby tak cytaty z Hamleta wkładać).
nie wyklucza to graficznych fajerwerków, ani swobody graficznej, ale w tym wypadku powinno to być tak nienachalne jak tylko się da, bo Wiedźmin to przedewszystkim ciekawa opowieść a nie pomnikowy patos i wykręcone nieprawdopodobne ujęcia.

 

anything