Autor Wątek: chicago  (Przeczytany 7733 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline hurragan

chicago
« dnia: Kwiecień 05, 2003, 04:59:25 pm »
obejrzalem film i się zacząłem zastanawiać, za co to dostało tyle oscarów - może mnie ktoś oświeci?
muzyka niezła, ale przecież to dokładna kalka z musicalu, nawet powycinali parę piosenek - wykonanie nawet niezłe, ale dziewczyny jakoś mało apetyczne (to znaczy niezłe, ale zawsze można było lepiej dobrać;)
tak naprawdę podobały mi się w tym filmie tylko niektóre teksty, jak np:

Not that the truth really matters, but I'm gonna tell you anyway. In the bed department, Amos was......zero. I mean, when he made love to me, it was like, it was like he was fixing a carborator or something, (pretends to play with her breasts, imitating Amos) "I love ya, honey, I love ya!"   :wink:

a jak wam się podobał?
i][size=10]"Nie martw się, jeśli czujesz się dobrze. Przejdzie ci." Boling[/size][/i]

Offline wiśnia

chicago
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 05, 2003, 07:23:51 pm »
poszedlem nie wiedzac ze to jest takie muzykalne i bylem ciut zawiedzony. tak jak przedmowcy uwazam, ze muzyka i teksty byly dobre, a obsada mogla byc lepiej dobrana
e don't need no education
We don't need no thought control
No dark sarcasm in the classroom
Teachers leave the kids alone

Offline Solitaire

chicago
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 05, 2003, 07:48:48 pm »
Po obejrzeniu tego dzieła zwiędła we mnie wiara w wybory akademii.
Film o którym zapominam 5 minut po seansie nie powinien zbierać takich laurów.
Już się gwiezdne poniszczyły zamiecie,
Cień się chwieje poróżniony z mogiłą,
Coś innego stać się pragnie na świecie,
Coś innego, niż to wszystko, co było.

Offline rhion

chicago
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 05, 2003, 10:56:38 pm »
Podziwiam was panowie ja nie wytrzymalem po 30 minutach i wylaczylem go . Wg mnie to bardzo dziwny film i tez mnie dziwi za co tyle oscarów dostal.
They are the lords of destruction, the harbringers of doom
and wherever they go, they leave only dead and dying in ther wake.

They are the DARK ANGELS"

Offline rosiczka

chicago
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 10, 2003, 05:32:46 pm »
no, tak... ja mam zupełnie inne zdanie, ale ja jestem kobieta, to pewnie ma jakies znaczenie. no i wychowałam się na musicalach.  głos z nich wszystkich to najlepszy :arrow: najciekawszy ma zeta. a film jest zrobiony jak klasyczny musical, tyle że fabuła nie jest słodziutka, c plusem jest. jak ktos nie lubi musicali, nie ma czego w kinie szukac, bo go nwiązania do "kabaretu" i "all that jazz' nie będą bawic.
i tyle, chłopcy :)
 to czujne, bezbrzeżne z całych sił - istnienie

Offline hurragan

chicago
« Odpowiedź #5 dnia: Kwiecień 10, 2003, 07:41:32 pm »
pięknie:)

wreszcie głos za... ale to w takim razie mi powiedz, co w tym filmie zasługiwało na tytuł "najlepszego" i w czym jest lepszy od Godzin:)
i][size=10]"Nie martw się, jeśli czujesz się dobrze. Przejdzie ci." Boling[/size][/i]

Offline rosiczka

chicago
« Odpowiedź #6 dnia: Kwiecień 11, 2003, 12:50:59 am »
cięzka sprawa. filmy bardzo różne, bardzo. powinny byc dla nich oddzielne kategorie.
ja bym jednak dała oscara godzinom. jestem świeżuteńko po filmie- i po prostu brak mi słów. po pierwsze, fabuła poprowadzona jest mistrzowsko. po drugie, bardzo to ciekawe spojrzenie na problem poświęcenia. i bardzo trudne wybory... i interesujące przedstawienie samobójstwa. świadoma decyzja, jak w "człowieku słoniu". a poza tym, ten film jest czystą kobiecoscią.  :)
 to czujne, bezbrzeżne z całych sił - istnienie

Offline hurragan

chicago
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 11, 2003, 04:24:21 pm »
rozgrzeszona...
wiesz, jeśli chodzi o chicago, to musical na deskach teatru zdecydowanie lepszy... w kinie ten gatunek chyba lekko przymiera, a przynajmniej ciężko głoduje, a oscar jest prawdopodobnie próbą jego reanimacji... chyba nic z tego nie wyjdzie  :roll:
i][size=10]"Nie martw się, jeśli czujesz się dobrze. Przejdzie ci." Boling[/size][/i]

Offline Gollum

chicago
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 12, 2003, 10:30:25 am »
Cytat: "Solitaire"
Po obejrzeniu tego dzieła zwiędła we mnie wiara w wybory akademii.

Bo akademia już zgłupiała. W ub. roku huknęli na nią Murzyni i zaraz dostali co chcieli. W tym roku nie wrzasnął nikt, a do tego Dżordż Dablju machnął szabelką, to akademicy, nie mając wskazówek, ogłupieli zupełnie.
Nie zawiedli tylko Żydzi i dali wskazówki, że "Pianista" musi dostać. To samo bylo parę lat temu z kiepściutką "Listą Schindlera". Nawet geniusz Spielberga (Żyda notabene) nie pomógł; obraz był do niczego, ale od oscarów opędzić się nie mógł.

Offline rosiczka

chicago
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 13, 2003, 12:09:48 am »
ja jestem baba, płaczę na filmach o wojnie, więc i do listy schindlera sie nie będę czepiać.

a że w teatrze, to pewnie, zgadza się... w ogóle teatr ma klimat niesamowity, zupełnie inny niż kino, choć kino kocham chyba bardziej, bliższe mi jest i nie tak snobistyczne, wolne od przeintelektualizowania( na ogół)

 :)
 to czujne, bezbrzeżne z całych sił - istnienie

Offline hurragan

chicago
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 13, 2003, 12:29:30 pm »
gdzie masz przeintelektualizowanie w musicalach??? :roll:
i poza tym: co ma teatr do snobizmu? powiedziałbym raczej że środowisko filmowe bardziej wpisuje sie w snobizm, niż teatralne.bo chyba nie chodzi Ci o to, że samo chodzenie do teatru jest snobistyczne?

co do akademii,to ona już dawno zatraciła niezależność i obiektywizm i kieruje się jakimiś dziwnymi przesłankami - ale to nie umniejsza wagi oscarów... szkoda, że wędrują w nie te ręce, co potrzeba ( czasami :roll: )...
i][size=10]"Nie martw się, jeśli czujesz się dobrze. Przejdzie ci." Boling[/size][/i]

Offline wste

chicago
« Odpowiedź #11 dnia: Kwiecień 13, 2003, 02:05:58 pm »
Cóż. . . Film mi się podobał. Był całkiem niezły, ale myślęm, że jest przereklamowany. Muzyka super, ale sama istoryjka oraz gra aktorska - tak sobie.

wste
edwo słoneczko uderzy
W okno złocistym promykiem,
Budzę się hoży i świeży
Z antypaństwowym okrzykiem.
(...)
Niech się ciężarem tym ze mną
Podzieli któryś z rodaków!
Mój Boże ile tam siedzi
Głupich endeckich pismaków.

Tuwim

Offline Man Without Future

chicago
« Odpowiedź #12 dnia: Kwiecień 13, 2003, 02:20:57 pm »
Średni, komercyjny film. Przyzwoita muzyka.

Offline rosiczka

chicago
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 13, 2003, 09:12:51 pm »
w teatralnych musicalach nie ma przeintelektualizowania, bo to jest po prostu taki gatunek. pisząc o tym, miałam na myśli cały teatr ogólnie( nie jako budynek, ale jako formę rozrywki). i tak -  myślę że chodzenie do teatru jest snobistyczne. ale może pospieszyłam się z generalizacją, hurrrrrrrrrraganie.  :)  prościej byłoby napisać, że w moim środowisku często napotykam ludzi, którzy chodzą do teatru, żeby wzbić się nad motłoch, żeby przeżyć coś głębokiego, mistycznego i zrozumiałego tylko dla ludzi dojrzałych, wykształconych, etc. często też sztuki są modne, a tak naprawdę mało ciekawe, mają przerośniętą formę, a niewiele tak naprawdę treści. ale nikt nie krytykuje, bo to teatr przeciez.
o to mi chodziło, ale nie wiem, czy juz chwytasz. problem w tym, że jestem tu nowa i używam skrótów myślowych, jakbym się z wami kontaktowała od dawna. nie pierwsze to moje forum, muszę hamować przyzwyczajenia :D
 to czujne, bezbrzeżne z całych sił - istnienie

Offline hurragan

chicago
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 14, 2003, 03:54:54 pm »
zrozumiałem o co Ci chodzi - ale po prostu się nie zgadzam :roll: ta wstawka o musicalach wzięła się wyłącznie z tematu :wink:
teatr jest formą rozrywki, tak jak kino... nie generalizuj zachowania ludzi chodzących do teatru - że chca tylko pokazać się jako intelektualiści n-tego poziomu, którym zwykły szary człowiek moze czyścić buty... czasami sam lubię pójśc o teatru, bo czuję się tam dobrze i odpowiada mi jego klimat. :P co do treści sztuk - a kto powiedział, że teatru się nie krytykuje? przecież wciąz trwa dyskusja nad stanem teatru i czy stara forma pasuje do nowych czasów albo czy ta nowa w ogóle jest teatrem, czy show w teatrze. snobi i marne sztuki istnieją, owszem, ale stanowią margines tego, co wchodzi w skład teatru  :D
i][size=10]"Nie martw się, jeśli czujesz się dobrze. Przejdzie ci." Boling[/size][/i]