trawa

Autor Wątek: Lutosphere  (Przeczytany 1130 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Musley

  • Steward
  • ******
  • Wiadomości: 6 346
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • (づ。◕‿‿◕。)づ
    • Soundcloud
Lutosphere
« dnia: Maj 15, 2006, 07:50:26 pm »
Krótko: Leszek Możdżer na fortepianie i instrumentach klawiszowych, Andrzej Bauer - wiolonczela elektroniczna, Michał "Bunio" Skrok - media elektroniczne.

Tych trzech muzyków stworzyło projekt o nazwie Lutosphere, interpretują muzykę Witolda Lutosławskiego, grają koncerty.

Czy pojawili się u was w mieście? Widzieliście ich występ? Jak wrażenia?

Nie ukrywam, że wybieram się w piątek do filharmonii! \m/

Offline Musley

  • Steward
  • ******
  • Wiadomości: 6 346
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • (づ。◕‿‿◕。)づ
    • Soundcloud
Lutosphere
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 22, 2006, 03:57:01 pm »
Widzicie, byłem, a nie napisałem.
40 złoty żem dał, ale nie żałuję!
Możdżer to bezczelny typ! Na początku konferansjer zapowiedział Lutosphere (czyli odczytał to, co było napisane na stronie internetowej), zachwalał awangardowość przedsięwzięcia, mówił także o połączeniu muzyki wysokiej i niskiej.
Następnie pojawił się zespół, Możdżer przez przesterowany vocoderem mikrofon wyszydził zapowiadającego, zaprosił na koncert awangardowy itp.
Muzycznie prezentowali się bardzo ciekawie. Leszek Możdżer oprócz fortepianu obsługiwał rhodesy, Bauer miał przester na wiolonczeli. Jedynie nie do końca podobała mi się elektronika Bunia – beaty brzmiały jak nieobrobiona perkusja z Fruity Loopsa, dużo minimalizmu, ale akurat nie w tym stylu, który lubię. Podobał mi się natomiast sposób wklejania sampli w postaci wypowiedzi Lutosławskiego na temat muzyki. W zasadzie mottem występu mogłyby być słowa: "To, co było wczoraj jest złe. Tylko to, co jest dzisiaj może być dobre". Genialnie wkomponowana w pierwszy utwór była wypowiedź: "Uważam, że obiektywnych kryteriów oceny wartości sztuki nie ma... Zupełnie".
Publiczność chyba nie do końca przyjęła tę muzykę. Zapewne część nastawiała się na muzykę klasyczną, a poza paroma wyjątkami otrzymali dzikie, freejazzowe improwizacje.
Generalnie to pierwszy utwór pozamiatał cały koncert – gdyby poszli w stronę tej transowości i melodyjności, to byłbym wniebowzięty, a tak - po prostu bardzo mi się podobało :).

 

anything