trawa

Autor Wątek: Dwie ręce, dwa miecze  (Przeczytany 9469 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Gother

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 03, 2006, 02:28:36 pm »
A ja bym informacje o tych mieczach (linki) prosił (dwa po jednym w łapie). Byle tylko nie o grach komputerowych.

Offline Arafel

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 03, 2006, 03:53:48 pm »
Też kiedyś szukałem o tym informacji (tzn. o walce dwoma mieczami).

Z tego, co mi wiadomo (znawcą nie jestem :oops:) technikę walki dwoma mieczami (katana + wakizashi) w Japonii zapoczątkował Miyamoto Musashi. Jego książkę można przeczytać tutaj.

To jest podobno świetna strona o walce dwoma mieczami, ale jest niestety po japońsku. Googlowy translator wypluwa taki bełkot. Od biedy idzie coś załapać.

Obiło mi się o uszy, że w średniowiecznej Europie też walczono czasem dwoma mieczami, ale to ponoć mit. Natomiast później pojedynkowano się, trzymając w drugiej ręce np. sztylet.

O walce dwoma mieczami długimi (czy nawet póltoraręcznymi :shock:) nie słyszałem.

Offline Vlodarius

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 03, 2006, 04:48:16 pm »
Używano również dwoch szpad, lub rapierów. (jakieś takie wynalazki były też jak rapier podwójny, rozkładany na dwie klingi), używane to było do pojedynków, ale raczej nei znalazło większego uznania.
Są ładne ilustracje do tego ze starych kodeksów w "Cięciach prawdziwą szablą" Zabłockiego - zarówno walk rapier-lewak, jak i walk dwoma broniami.
Ale nigdy nie były to miecze.

p.s.
Musashi z tego co wiem to wprowadził wyjmowanei broni z jednoczesnym zadawaniem ciosu, a nei walke dwoma mieczami.
Choć dwoma mieczami walczył.

Offline Arafel

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 03, 2006, 05:57:52 pm »
Cytat: "Vlodarius"
Musashi z tego co wiem to wprowadził wyjmowanei broni z jednoczesnym zadawaniem ciosu, a nei walke dwoma mieczami.
Choć dwoma mieczami walczył.

Zrobiłem mały research (czytaj: użyłem Google) i wynika z niego, że prekursorem tej techniki (wyciągniecie miecza, cios, schowanie miecza - Iaido) nie był Musashi, a niejaki Hayashizaki Jinsuke Minamoto no Shigenobu. :p

Musashi stworzył technikę walki dwoma mieczami. Była to, zdaje mi się, pierwsza tego typu technika w Japonii, a przynajmniej pierwsza szeroko znana.

Offline Vlodarius

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 04, 2006, 09:57:03 pm »
Pomyliłem ich, sorki :)

Offline kort

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #20 dnia: Styczeń 08, 2007, 11:43:09 pm »
Dawno mnie nie było, więc się pomądrzę ;)

Cytat: "Vlodarius i zaciekawiony napisali, a nie"

oksydowanie


Zgadza się. Za pomocą jakiegoś typu oleju brzozowego (o ile się nie mylę) pomieszanego z jakimiś "alchemicznymi odczynnikami" można uzyskać tzw. oksyd na zimno.

Dodatkowo wykorzystywano także coś dużo prostszego. Tzn. rozgrzewano zbroję, tudzież miecz (w razie co: pancerze też były kute na gorąco) i hartowano w przepalonym oleju. Dawało to właśnie ochronę przed korozją, jak i barwiło sprzęt.

Cytat: "Roland"

kłamstwo
co do mieczy
wątpie zeby był wój był w stanie władać dwoma półtorakami - to jest czytsa bujda


Otóż, drogi kolego, pojęcie "półtoraka" nie istnieje w odniesieniu do miecza. Był to tzw. miecz długi. A z doświadczenia i tego co widziałem, to jednak twierdze i w swym przekonaniu trwać będę, że jest to możliwe.
I żeby daleko nie szukać:
Cytat: "Roland"

nie wypowiadaj jeśli nic to nie wnosi


Nawiasem. Trochę grzeczniej, bo to, że dla Ciebie to nic nie wnosi, o WSZECHWIEDZĄCY, to nie znaczy, że dla innych nie wnosi. Poza tym musisz zwrócić uwagę, iż są to dyskusje tylko i wyłącznie teoretyczne. Nie powołujemy się na źródła póki co. :roll:

Cytat: "Vlodarius"

Skąd te dane?
O malowaniu?
Bo ciekaw jestem, kto też malował zbroje w średniowieczu.
W Rzymie to raczej tez złocono, srebrzono, a nei malowano...
Takiego sprzętu się nie maluje.


Napewno były malowane zbroje, aczkolwiek używane tylko w celach, że się tak wyrażę paradnych. Gdzieś w muzeum widziałem taką zbroję (aby być przedokładnym napierśnik). Witam serdecznie Vlodariusie :) Dawnośmy się, waćpan, nie kłócili :D

Offline Kilroy_06

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 27, 2007, 07:03:46 pm »
Co do tej walki z dwoma mieczami, to takiej "taktyki" używali wojownicy z Azji, najemnicy, mordercy lub ci którzy atakowali konwoje lub zwykłych podróżujących w lasach (mniej więcej jak Scoia'tael z Wiedźmina - nie znalazłem innego przykładu :? ). W każdym razie ci preferujący szybkość.

Offline Lu Tzy

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #22 dnia: Styczeń 28, 2007, 08:57:47 pm »
Primo: klaniam sie jako nowy. Tu, bom nie znalazl wydzielonego po to forum.

Secundo: i czytalem, i w telewizorni lat temu kilka ujrzalem informacje na temat czernienia zbroi. O ile pamiec nie zawodzi, to Nadolski to nawet eksperymentalnie potwierdzil. Otoz na goraco wcierano w blachy specyfik, ktorego jednym ze skladnikow bylo sproszkowane konskie kopyto. Proces smierdzacy przerazliwie, ale efekt pono trwaly.

Z mojej skromnej wiedzy wynika, ze blach nie malowano (przynajmniej nie byla to technika powszechnie stosowana), choc obilo mi sie o uszy cos o XV-wiecznych, krzyzackich, 'seryjnie' produkowanych kapalinach, na ktorych reliktach odkryto slady farby.
Stosowano natomiast szeroko pokrywanie blach tkanina (chodzi mi o 'tapicerke' ;), nie o tuniki etc.), a te malowano. Zbroja 'biala', czyli z blach nieokrytych, upowszechnila sie dopiero w XV wieku.

Tertio: do Koortshacka: termin 'miecz poltorareczny' istnieje i ma sie dobrze, tak, jak przedmiot, ktory opisuje.
W polskich pracach faktycznie bastardow nie wyroznia sie sposrod innych mieczy. Zareczam, ze jest inaczej w literaturze anglosaskiej. Wynika to pewnikiem z odmiennosci rozwoju miecza w Zachodniej (Anglia, Francja, Hiszpania, Wlochy) i Wschodniej (Niemcy, Skandynawia, Polska) Europie.
Drogi rozeszly sie pod koniec XIV wieku. Chuderlaki zza Renu pozostaly przy krotszej wersji miecza, zdecydowanie jednorecznej, z ktorej wyewoluowal rapier. Nam i naszym sasiadom krzepy w lapie nie braklo, totez miecze sie wydluzaly, aby sprostac coraz lepszej zbroi. Na tyle lekkie, ze mozna bylo walczyc jednoracz, lecz na tyle ciezkie, ze sprawniej to szlo oburacz - co umozliwiala przedluzona rekojesc.
O umiarkowanej wygodzie stosowania tego oreza poza bitwa posrednio swiadczy fakt duzej popularnosci kordow itp. w naszych okolicach, uzywanych jako bron podrozna.
While shepherds watched their flocks by night
    All seated on the ground,
A high-explosive shell came down
    And mutton rained around.

Offline Atamanka znad Donu

chej
« Odpowiedź #23 dnia: Marzec 03, 2007, 07:21:24 pm »
Chwala Dohru dwoma szablami [specyficznymi bo grubszymi -poszukaj scimitar azariam]walczyli [podobno niemoge znalesc zrudla]saracenscy najemnicy i saracenscy odpowiednicy czarnych ninia na uslugach panstwa arabskiego -jednostka do zadan specialnych
zukam swego Atamana Bohunie gdzie jestes

Offline Sir Pieczar

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 26, 2007, 09:38:53 pm »
ja wróce do wątku dwóch połtoraków w rekach Zawiszy Czarnego..... wychodzę z założenia iż trening czymi mistrz i jezeli ktoś uprze się i będzie chciał wymachiwać dwoa póltorakami to się nauczy nimi walczyć wieć jest to możliwe
loria In Victis

Offline Roland

Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #25 dnia: Kwiecień 27, 2007, 07:25:30 pm »
jeśli bedzie odpowiednio silny
ale to raczej by się nie sprawdziło w boju, gdyz walczacy min. byłby za wolny i miał duze pole do punktowania

pozdraiwam :)
instein modeluje czasoprzestrzeń przy pomocy czterowymiarowej pseudoriemannowskiej rozmaitości, a jego równanie pola mówi, że krzywizna rozmaitości w punkcie jest bezpośrednio związana z tensorem napięć-energii w tym punkcie

Andrzej Siejenski

  • Gość
Dwie ręce, dwa miecze
« Odpowiedź #26 dnia: Maj 09, 2007, 01:59:32 pm »
Nie walczono na dwa miecze z powodów praktycznych (oczywiście nie wykluczam szaleńców). Z konia raczej trudno walczyć dwoma mieczami, natomiast pieszo nie ma na to miejsca w ścisku jaki panuje na polu bitwy. Zdecydowanie praktyczniejsze jest połączenie tarczy z mieczem (daje większe szanse przeżycia).

Co zaś sie tyczy Zawiszy i półtoraków (pomijam już kwestię błędnego nazewnictwa) to jest to zwykła bajka wynikająca z niewiedzy. Twierdzenie, że trening czyni mistrza jest w tym konkretnym przypadku jest również oznaką niewiedzy.

Pozdrawiam