Autor Wątek: Rozważania około animcowo-mangowe  (Przeczytany 190855 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Col. Frost

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #60 dnia: Kwiecień 14, 2007, 10:19:44 pm »
Cytat: "Domino76"
no to teraz się narażę (i robię to z pełną świadomością) - ale podkreślam, że jest to jedynie moje własne zdanie. Otóż nie rozumiem, czym ludzie się tak zachwycają, jeśli chodzi o NGE Rolling Eyes .

Nie martw się, jestem z tobą. Seria fajnie się zapowiadająca, ale od około 20 epa to już jest tragedia, a zakończenie dajcie spokój. Nie mówiąc już o paru bohaterach (nie powiem jakich bo widziałem że jest sporo ich fanów na tym forum :p )

Ale powróćmy do rzeczy ;) :
Dla mnie osobiście najważniejsze jest, żeby anime potrafiło mnie zaskoczyć. Nie jak w przypadku np. amerykańskich filmów, gdzie niemal wszystko jest do przewidzenia, a niemal wszystkie filmy do siebie strasznie podobne. W anime tego nie ma. Jest naprawdę niewiele serii, w których można przewidzieć co się za chwilę stanie. To właśnie uwielbiam w anime  :D

Oczywiście klimat, fabuła też są ważne no bo nawet jeżeli anime zaskakuje, a ma kiepską fabułę, to wiadomo że nie obejrze ;) Muzyka też jest ważną rzeczą, bo przecież to ona tworzy klimat. Może nie wszyscy zwracają na to uwagę, ale na prawdę wiele scen bez muzyki byłoby po prostu niczym. Natomiast na kresce tak na prawdę mi nie zależy. Jest mnóstwo anime ze słabą kreską, które są wspaniałymi produkcjami i tyle samo anime ze świetnie dopracowaną kreską, które są knotami. Kreska naprawdę nie jest specjalnie ważna. no, ale to moje zdanie :D

Offline Wilk Stepowy

  • Starszy Gildii
  • *******
  • Wiadomości: 13 886
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • wilk bez zębów
Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #61 dnia: Kwiecień 15, 2007, 08:25:47 am »
Nie potrafię powiedzieć, na co konkretnie zwracam uwagę.

Jeśli anime mnie wciągnie, to oglądam, a nie zastanawiam się dlaczego dokładnie mi się ono podobało. Anime może być głupie (jak Tenjou Tenge) ale gdy jest dynamiczne, efektowne, ma przepiękną kreskę i animację, to oglądnę. W Yami to Boushi to Hon no Tabibito zabrakło tego dynamizmu i się totalnie zanudziłem. Jednym słowem: seria nie może nudzić, musi wciągać i przykuwać do ekranu. Sama oprawa audiowizualna tego nie zapewni, sama fabuła też. Liczy się dobra reżyseria. Nawet słaba historia może być dobrze wyreżyserowana i przedstawiona. Karas dla przykładu - prosta historia, ale za to genialna oprawa audiowizualna i przedstawienie świata, do tego niesamowicie dynamiczne.

Zaraz za reżyserią jest kreska i animacja na równi z wewnętrzną spójnością fabuły. Takie Shinig Tears - fajna kreska, fajna fabuła, dynamiczne... a nie mam zamiaru tego oglądać przez masę kiczowatych i bezsensownych scen, irracjonalnych walki itp.

Straszliwie też denerwuje mnie brak krwi, gdy ta krew powinna być. Nie uznaję w tym miejscu konwencji. Strasznie mnie to wkurza i źle nastawia do danego anime. Tu chodzi o tą konsekwencję: jeśli ktoś dostaje postrzał lub ranę od miecza, to powinien krwawić. Chyba że jest cyborgiem :roll:

Napisałem się tyle, a wystarczyłoby napisać jak Krova:

STYL!! Anime musi mieć STYL :)

Offline Domino76

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #62 dnia: Kwiecień 15, 2007, 08:45:41 am »
Cytat: "Col. Frost"
Jest mnóstwo anime ze słabą kreską, które są wspaniałymi produkcjami i tyle samo anime ze świetnie dopracowaną kreską, które są knotami. Kreska naprawdę nie jest specjalnie ważna. no, ale to moje zdanie :D


True, true  8) . Gdyby selekcjonować anime pod kątem kreski, to nigdy bym nie obejrzała "Fantastic Children", a uważam, że jest to jedna z najlepszych serii ostatnich lat. Postaci rysowane są podobnie jak w serialach dla dzieci z lat 80, co początkowo mocno irytuje, ale już po pierwszym odcinku fabuła tak wciąga, że oderwać się nie można  8) . Nie mówiąc o oryginalnym pomyśle i przejmującym rozwiązaniu pewnych zagadek... (ach, ten odcinek, po którym zrozumiałam o co chodzi w endingu!)  8) No i do tego ta muzyka..! <3

A jeśli chodzi o powody, dla których w ogóle lubię anime/mangę, to chyba nie będę oryginalna - głównie z powodu "krwistości" bohaterów (miałam dość przesłodzonych, wyidealizowanych i płaskich postaci z filmów/komiksów amerykańskich i europejskich) oraz nieprzewidywalnego zakończenia. Co prawda, im więcej oglądam, tym trudniej mnie zaskoczyć. Ale np. zakończenie "Chrono Crusade" wciąż potrafiło mnie poruszyć - szczególnie, że seria była dość irytująca i miałka (to japońskie wyobrażenie zakonnicy...  :roll: ), a oglądałam ją głównie dla zabicia czasu (nomen omen  :badgrin: ).
Phoca vitulina :)

Offline Nakago

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #63 dnia: Kwiecień 15, 2007, 09:09:34 am »
Wilku, cyborgi to po części ludzie - też krwawią ;-). Mogą nie krwawić (tylko np. tryskać iskrami, częściami albo olejem) androidy i inne roboty.

Co do krwi w anime, to bywa jej za dużo. Zazwyczaj. W mandze też. Nawet Ashitaka powinien umrzeć z wykrwawienia, zanim go zdążyli odratować. Jedyny tytuł, gdzie krew była pokazana wg mnie w rozsądnej ilości i ilość ta miała swoje konsekwencje, to Kodocha manga. To był prawdziwie realistyczny wątek... Jak cała ta historia, w zasadzie.


Problem ze 'stylem' jest taki, że każdy inaczej go odbiera :-D. Dla Wilka 'stylowe' anime musi być m.in. dynamiczne. Dla mnie - niekoniecznie. Spokojne opowieści mają swój urok. I styl ;-).

Patrząc na swoje ulubione tytuły, widzę, że jeśli zbiega się kilka interesujących - dla mnie - cech, to gorsza jakość cech pozostałych nie odbiera przyjemności z oglądania danego tytułu. To mogą być różne cechy przy różnych historiach; tylko postaci zawsze muszą mieć dla mnie 'styl', żeby z jakąś inną, dobrze zrobioną cechą, dać 'stylowe' anime. Albo mangę. O seriach z wadami lepiej się zresztą dyskutuje, bo nie sposób mówić o nich w samych superlatywach, jest więc o czym dyskutować :-D.
"Bo przyjdzie Nakago i Ci odpisze" - Ainaelle

"[...] intelektualista jest to wysoce wykształcony facet, który nie radzi sobie z arytmetyką, jeśli nie zdejmie wpierw butów, i jest z tego upośledzenia dumny." - R.A. Heinlein, "Kot, który przenika ściany"

Offline Wilk Stepowy

  • Starszy Gildii
  • *******
  • Wiadomości: 13 886
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • wilk bez zębów
Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #64 dnia: Kwiecień 15, 2007, 09:18:23 am »
Miałem na myśli pełną cyborgizaję ;)

Co do ilości krwi w anime to przyznaję rację - postacie krwawią, gadają, krwawią, gadają, a potem się je odratowuje (Fate dla przykładu) :p Nie mówiąc już o ginących przeciwnikach bryzgających krwią na pięć metrów, która to potrafi zalać pół ściany (dowolnie wielkiej ;) ).

To też drażni, przyznam, ale nie aż tak jak kompletny brak krwi (Noir, Madlax, czy też nowy El Cazador de la Bruja)

A dobre postacie potrafią uratować serię.

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #65 dnia: Kwiecień 15, 2007, 09:46:48 am »
kiedyś przeczytałam rewelacyjny zbiór opowiadań, gdzie bohaterowie spotykali sie w tajemniczej bibliotece. najbardziej klimatyczne było hasło przyświecające ich spotkaniom - ważna jest historia nie opowiadający.

Dokładnie tak odbieram anime - ogladam je dla historii, nie dla kreski, muzyki czy seiyuu - każda z tych rzeczy musi byc wybitnie zła, żeby mnie odrzucić. Bo, podobnie jak Foka nie obejrzałabym Fantastic Children i mojego ukochanego "Now and Then...", gdybym się kreską kierowała. Nie czytałabym mang Adachiego i Rumiko Takahashi, bo ich postacie są wkurzająco podobne :), czy nie przetrawiłabym do końca Patalliro czy jak to temu anime co mnie zabiło leci :P. Muzyki i tak nie słyszę (jestem dziwadłem koszmarnym, wiem, ja nie słucham muzyki bo i tak jej nie słyszę, zawsze w pewnym momencie sie wyłączę).

Jedyną na razie produkcją, o której mogę powiedzieć, że olądam ją dla kreski jest Geass (zaciskam ząbki, hihi), bo głupie to niemożebnie i koszmarnie.

Dobra historia, która obudzi emocje, która wniesie coś do mojego życia (oprócz czteropaka biszów :P), coś, co mnie zachwycie, bohater, którego chciałabym poznać - to są kryteria, dzieki którym wybieram anime do oglądania. Tak samo z resztą jest z filmami czy serialami - na ten przykład amerykańmskie CSI Los Angeles trzyma klasę już 5 sezon, żaden z bohaterów nie jest ultraprzystojny a muzykę dopiero zauważyłam pięć odcinków temu :) Dobra historia: wesoła, smutna dynamiczna i powolna, krwawa czy kochawa - dla mnie to jest podstawą doboru anime.

I wcale nie musi w nim być biszów!
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline steelie

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #66 dnia: Kwiecień 15, 2007, 11:09:49 am »
Dla mnie sprawą priorytetową w anime są postacie. I ten element potrafi serię uratować nawet gdy leży fabuła, muzyka lub grafika. Tak było z Gunslinger Girl - prościutka, zupełnie nieangażująca historia, Azumangą - właściwie brak fabuły, Black Lagoon - zlepek niepowiązanych zadań. Oczywiście w każdej z tych serii w postaciach podobało mi się co innego. GSG to postacie realistyczne, co mi się bardzo podobało ich zachowanie było uzależnione od wieku, nie mieliśmy więc czternastolatek zachowujących się jak dorośli. Azumanga - nielubienie którejkolwiek postaci jest niemożliwe, wyżyny sympatyczności :) Black Lagoon - postacie proste, ale stylowe, zapadające w pamięć. Tu poza postaciami ważną rolę odgrywały też walki.
Właśnie, stylowe postacie. Dla mnie styl nie oznacza, że seria jest dobra pod każdym względem. Styl to kryterium odnoszące się do postaci. Taki bohater mówi, zachowuje się, walczy w sposób, który zapisuje go na długo w pamięci widza, sprawia, że dreszcz przechodzi po plecach. Doskonały przykład stylowej postaci to Anderson - gdy po raz kolejny błyskając złowieszczo okularami krzyczy "Amen!" uśmiech mimowolnie pojawia się na moich ustach. On ma STYL, jest szpanerski, szalony, wrył mi się w pamięć nie dlatego, że ma skomplikowaną psychikę, tylko z powodu bycia mega-joł-elo.

Offline Hunter Killer

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #67 dnia: Kwiecień 15, 2007, 12:23:29 pm »
Cytat: "steelie"

Taki bohater mówi, zachowuje się, walczy w sposób, który zapisuje go na długo w pamięci


Shinji z NGE??  :p
Walka to nie tylko siła ognia, to także, a może przede wszystkim, myślenie.
There is no 'overkill'. There is only 'open fire' and 'I need to reload' - motto Tau


Offline steelie

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #68 dnia: Kwiecień 15, 2007, 12:27:45 pm »
Hyhy, o Shinjim nie myślę, że super wygląda/walczy/mówi

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #69 dnia: Kwiecień 15, 2007, 02:43:20 pm »
steelie, nie pisałeś, że SUPER, tylko że zapada w pamięć. Fakt, to taki bohater, który wbija się w mózg i nie chce wyjść właśnie dlatego, ze NIE jest super :)

W NGE przeszkadzało mi to, że akurtat byłam świeżo po "teoriach osobowości" a wcześniej cały rok latałam na teologię i byłam na bieżąco z wszystkimi rzeczami, które czynią NGE interesującym i dlatego dla mnie nie były interesujące :) do dziś jednak miło wspominam oglądanie  i dyskusje w autobusie wracającym ze studniówki w Krakowie, na której byłam dzięki Alqusiowi (ech, teraz żałuję, że nie wytańczyłam Cię za wszystkie czasy, Alqua).

hm, jeśli się zastanowię, to tak naprawdę nie ma ani postaci ani serii na które bym bogowała bez zastrzeżeń. Ale z drugiej strony nie ma takiego człowieka ani książki, więc chyba wszystko w normie :D
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline tamago

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #70 dnia: Kwiecień 17, 2007, 07:32:08 am »
Cytat: "Szyszka"
BTW, tamago, i tak Cię lubię.

Tak jest!!!! chociarz jedna osoba na tym świecie <wzruszenie> XD

Cytuj
po drugie: faktycznie zapędziłam się walą "mangi" zamiast "shounen mangi". moja wina, przepraszam, wydarłam sie myśląc o jednym, a pisząc o drugim. Z określenia "inne lekkie prrodukcje" nie można było wywnioskować, że komedie, haremówki i fantazy nie podpadają pod mój "rage" . jeszcze raz przepraszam.

Spoko... XD sądzę że tobie to by kazdy wybaczył...

Co do tych wielokropków to moasz racje ale co ja mogę na to porodzić...
tak ... no właśnie??? (od dziś postaram sie nie twozyć tylu naraz wielokropków... (ups) ale za to będzie więcej wielozapytajników (??? czego???)) XD

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #71 dnia: Kwiecień 21, 2007, 07:14:50 am »
hm, właśnie doszłam do wniosku, że Alchemik to chyba jedyny (lklasyczny) shounen, który mi się podoba animcowo. Walki konkretne, dynamiczne i bez przegadania, akcja leci ostro do przodu, zakończenie całkiem fajne...
No i przepiękny chara design postaci - szczególnie ubiory są fajne :) No i WRESZCIE główny bohater nie jest irytującym f**n Naruto-type "jej, jej, jestem taki niezdyscyplinowany, zabawny i optymistyczny nie muszę sie starać bo mam talent i jak się naprężę to mi sie uda jej, jej, nowa przygoda".

Do czego zmierzam - do tego, że mimo wszystko wolę mangę. Jest brzydsza, niedokończona i nieco mniej zabawna (choć mała panda bardzo sie stara :P). Bo bohaterowie sa głębsi. Bo świat bardziej się trzyma kupy (tak, te "drzwi do wymiarów moim zdaniem to lamerski pomysł. o wiele bardzeij wolę określenie Ala z mangi: tam było takie ziuuu). Bo są bohaterowie, których nie ma w animcu, a szkoda, bo są mocarni. Bo na animcu ryczałam dwa razy a przy mandze chyba z piętnaście (tak, w różnych momentach :)) Bo po prostu wydaje mi się bardziej rzeczywista.

Bo szyszki lubią, kiedy świat wymyślony wydaje się być rzeczywisty. W takim Tolkienie to sorki, ale jakbym nie przymierzała, to czuję baję, ale już taki Escaflowne jest fajny. I nie, żebym nie lubiła czytać fantastyki! Taka Trylogia Rai-Kirah przebija realnością piętnastu Tolkienów! Tego samego oczekuję od anime.

Nawet jeśli są mechy, skoki na pięćdziesiąt metrów w powietrze i kule rykoszetujące od biustu - jeśli takie są prawa rządzace tamtym światem, to nie ma co się krzywić :) niech tylko mi twórcy nie udaja, że "bo tak jest naprawdę" :)
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline Hang Man

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #72 dnia: Kwiecień 21, 2007, 11:34:50 am »
Taka reflksja mi ostatnio przyszła na myśl ze znajomymi:

Czy wg was wizerunek postaci w mangach i anime nie wypacza obecnego pojęcia piękna? Nie chodzi mi tutaj o postacie żeńskie (chociaż i tutaj możnaby dyskutować), ale o facetów.

90% z nich jest chuda jak patyk (wręcz ma niedowagę), ma budowę 15 latka, biceps można zamknąć pomiędzy palcem wskazującym a kciukiem dorosłego człowieka, zarost jest baaaaardzo rzadko spotykany (ja osobiście nie widziałem jeszcze żadej "sexi" męskiej postaci z brodą, wąsami itp.)

Patrzyłem na zdjęcia młodych japończyków, widzę, że ten trend jest u nich jak najbardziej rozpowszechniony, byc może wynika to z kultury dalekiego wschodu, laik ze mnie, jednak takie są moje domysły.

Chciałbym poznać wasze zdanie.
Freedom is the freedom to say that two plus two make four. If that is granted, all else follows.

Offline Nakago

Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #73 dnia: Kwiecień 21, 2007, 11:54:54 am »
Sądzę, że, pomijając kolor włosów i oczu, postaci męskie przedstawiają typ Japończyka. Japończycy z reguły mają niewielki zarost, poza tym u nich zwyczajem było wyrywanie zbędnego owłosienia twarzy - Europejczyków, którzy przecież często nosili zarost, nazywali 'małpami' również dlatego (o historii mówię). Japończycy są też raczej szczupli, wręcz drobni (oczywiście nie wszyscy). Naturalnie postaci w anime, szczególnie w shoujo, są wyszczuplane przesadnie, ale aż tak bardzo od Japończyków nie odbiegają. To już bardziej można się dziwić bohaterom takiego "Slam Dunka", którzy w znacznej liczbie oscylują wzrostem powyżej 180 cm i umięśnieni są pokaźnie. No dobrze, to są koszykarze, ale aż tak wysocy? Japońscy licealiści?! "Dear Boys" jest bardziej wiarygodne pod tym względem ;-).
"Bo przyjdzie Nakago i Ci odpisze" - Ainaelle

"[...] intelektualista jest to wysoce wykształcony facet, który nie radzi sobie z arytmetyką, jeśli nie zdejmie wpierw butów, i jest z tego upośledzenia dumny." - R.A. Heinlein, "Kot, który przenika ściany"

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Rozważania około animcowo-mangowe
« Odpowiedź #74 dnia: Kwiecień 21, 2007, 12:24:18 pm »
hm, trend "na efeba" czyli wymiętolonego anorektycznego facecika jest widoczny od dobrych paru lat w czasopismach o modzie czy też gazetkach kobiecych, nie tylko w anime. Cóż, takie postacie są tworzone przede wszystkim dla kobiet. Patrzenie na umięśnionego, kapiącego teststeronem Spartanina jest niewątpliwie przyjemnym wrażeniem estetyczno-poznawczym, ale gdzieś tam w kobiecym mózgu tkwi "no dobra, ale taki mięsniak to nie może mieć interesującej osobowości". chudziutkie typy w okularach na wstępie są interesujące "bo z takim to można pogadać", a umiejętność dania dobrze w pysk jest miłym bonusikiem.
Fenomenem dla japońskiego rynku było to, że młode office lady nocami namiętnie oglądały Alchemika a Edzio stał się naczelnym "pierwszym chłopakiem mojej córki" w opinii publicznej. Pojawi się coraz więcej wlasnie tego typu bohaterów (mam nadzieję).

Tak zupełnie nawiasem mówiąc, to moim ideałem sexi faceta jest moje długaśno-wzrostowe 90 kilo brodatej Knurowinki. To, że się ślinię na Kenshina, CLAMPowców czy inne wysmukłe bisze nie ma nic do rzeczy :P
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata