Autor Wątek: Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!  (Przeczytany 17445 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Skavenblight

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« dnia: Maj 26, 2007, 03:54:19 pm »
Stwierdziłam, że lepiej będzie oddzielić temat klubowy [niby kiedyś nie był klubowy, ale cóż, zaanektowaliśmy go, życie!] od spraw samej kampanii.

Kampania wystartowała dzisiaj, jest na zasadach treasurehunterowego "Mordheim Płonie!" i takiż ma regulamin [z małymi zmianami wprowadzonymi przeze mnie i Bolsa].

Regulamin jest tu:
http://www.treasure.hunters.chechlo.com.pl/src/turnieje/16/regulamin.pdf

Póki co biorą udział:
- Dominik "Azaghal" - Reikland
- Łukasz - Witch Hunters
- Michał "M.T". - Undead
- i ja, Natalia "Skavenblight" - Carnival of Chaos

Po ratingach pary wypadałyby następująco: ja z Michałem, Łukasz z Dominikiem. Stwierdziliśmy jednak z Tomkiem, że nie na miejscu byłoby kazać ludziom z kołchozów grać między sobą ;) i z powodu znikomej różnicy ratingów ustaliliśmy następujące pary: Łukasz [rating 96] i ja [81] oraz Michał [93] i Dominik [110?].

Zagraliśmy dziś jedną bitwę: wyrdstone hunt, wzbogacony o zasady MP.

Nie wiem, jak chłopakom z sąsiedniego stołu [napiszcie może Dominiku albo Michale, jak Wam się grało], ale mi się świetnie grało :D zaskoczyli mnie pozytywnie chłopcy z kołchozu Dominika, bo i Dominik, i Łukasz mieli bardzo ładne figurki [zdjęcia na deser]. To znaczy nie to, że myślałam, że będą kiepskie, bo Reikland w Galerii już gdzieś był, ale w naturze są jeszcze ładniejsze niż na zdjęciach :) . Muszę przyznać, że do bólu klimatyczny Łukasz [lekkie zbroje, hełmy, tarcze, broń dwuręczna... panie, czegoć tam nie było!] porządnie przyładował mojemu Karnawałowi [choć mnie tam o brak klimatu i PG posądzić trudno... w CoC trudno chyba popełnić jakąś "zbrodnię przeciw klimatowi"  :lol: ]. Tak czy siak, było ostro! On zdjął mi 5, ja jemu zaledwie jednego... no i zRTował mnie [rzut 12, kocham to] po kilku turach bardzo zaciętej walki [mamy oboje takie samo szczęście do save'ów, więc mnóstwo było wymiany materii].

Na szczęście jednak moje zarobki po bitwie były bardzo zadowalające. Straty w zasadzie znikome: umarł jeden nurgling, reszta poszkodowanych przeżyła. Herosi: głównie full recovery, tylko brute Sodom dostał w oko, ale jemu to akurat nie powinno zaszkodzić ;) Akurat stać mnie na nurglingi, teraz będę miała standardową rozpiskę pt. "Dopchajmy ich tam po przegranej" czyli 13 na 6 nurglingach ;) ale ja uwielbiam te kupki ;)

Łukasz za to jest rzeźnikiem  :shock: co prawda ten model, co mu zdjęłam [niestety flagellant!] zginął na amen, ale za to drugi stwierdził, że ma talent i pogroził flailem kolegom ;) zarobek miał także srogi [plus znaleziona mapa Mordheim], dzięki czemu modlę się do Nurgla o powodzenie dla Michała w następnej bitwie - przyda się!

Michał wygrał z Dominikiem, nie wiem dokładnie, jakie straty i zyski.

Sytuacja z "rankingiem" wygląda teraz tak:
- Michał
- Łukasz
- Ja
- Dominik

Więc oczywiście kolejną bitwę grają razem zwycięzcy i przegrani z tej dzisiejszej.
Było bardzo miło, dziękuję Wam.

A oto długo wyczekiwane zdjęcia: http://s96.photobucket.com/albums/l188/Darkulec/Debowa%20Tarcza/2007-05-26/

UWAGA: Jeśli ktoś chce dołączyć się do kampanii, należy zgłaszać się w temacie "Gracze z Warszawy" [w przypadku pytań] lub od razu do mnie lub do Bolsa na priv. Ostrzegam, że to zależy, czy będzie dla tego gracza para, ale postaram/y się stworzyć dogodną sytuację, bo im więcej nas, tym lepiej.

Pozdrawiam i dzięki :D
Cytat: Kapitan Hak
No właśnie, apeluję do posiadacza toksycznych skarpet papy Noigula o bezzwłoczne wypranie ich w święconej wodzie Sigmara.

Offline Motorek

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 26, 2007, 04:10:11 pm »
Spoko fotki zapodajcie więcej ;)

Offline Azaghal

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 26, 2007, 04:55:43 pm »
Wow nie wiedziałem, że BOLS zrobił aż tyle fotek :D
Cóż mogę powiedzieć o dzisiejszej grze... Obskoczyłem baty ale spoko, powoli się przyzwyczajam  ;)  
Mój chytry plan z niziołkowym złodziejem w roli głównej spalił na panewce (dom w którym zabierał wyrdstone'a spłonął razem z nim...)
Później to już były tylko nieudane szarże (strach) i ostre baty od ghuli.

Ostatecznie zwiałem na własne życzenie mimo zdanego routa.
Straciłem 7 (!) typów w tym dwóch na amen (łucznik i nizioł) i wylądowałem na 4 miejscu :D

A i żeby nie było, mój swordsmen zabił wampira i tylko to mnie powstrzymało przed popełnieniem sepuku ;)
ife without faith is like a gun with no ammo.

Offline Skavenblight

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 26, 2007, 05:09:00 pm »
O kurczę... nizioł Ci spłonął?  :shock:
Niby strata niewielka, ale w przypadku hired sworda inaczej się ją odbiera niż w przypadku np. nurglinga. No i łucznika szkoda :(
Spokojnie, w następnej bitwie sobie odbijesz ;) co prawda mam 13 Karnawału, ale prawie połowa to kupy.

Nawiasem mówiąc Bols chyba się przestraszył po moim ostrym "nie zagaduj mi tu gracza!" [wkurzyłam się, bo mi Łukasza z gry wyłączał swoim gadaniem, a jak się prawnik rozgada, to nie ma przebacz] i fotki są głównie z drugiego stołu... :lol:

Ale nie ma tego złego - mniej widać moją paszczękę ;)
Cytat: Kapitan Hak
No właśnie, apeluję do posiadacza toksycznych skarpet papy Noigula o bezzwłoczne wypranie ich w święconej wodzie Sigmara.

Offline nahar

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 26, 2007, 06:02:00 pm »
Szkoda ze nie gracie na House Rules (chyba że gracie...).

Świetnie że są zdjęcia, miło pooglądać zmagania, ale mam uwagę - do fotek często trzeba "ustawić" bandę. Przede wszystkim robić zdjęcia z przodu pogląd).

I warto kupić statyw, nawet taki mały stoływ za 20 pln (za 35 ma sie chinski na Allegro pseudoduzy).


Ja tam często obracam modele przodem do obiektywu nawet jak jest to środek walki. Wtedy naprawdę fajne fotki wychodzą!
paweł

Offline Skavenblight

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 26, 2007, 06:05:10 pm »
Dzisiaj zdjęcia były robione "na szybko", bo Bols wychodził wcześniej, a to on się tym zajmował...
Cytat: Kapitan Hak
No właśnie, apeluję do posiadacza toksycznych skarpet papy Noigula o bezzwłoczne wypranie ich w święconej wodzie Sigmara.

Offline Kapitan_Hak

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 26, 2007, 06:36:16 pm »
Cytuj
Szkoda ze nie gracie na House Rules (chyba że gracie...).


Jeżeli masz na myśli te HR a'la przyszła errata, czyli tarcza z sv 5+, -1 do walki dwiema brońmi itp., to nie gramy. Są natomiast punkty obłędu i zabawy piromaniaków.

Cytuj
do fotek często trzeba "ustawić" bandę


Tak, jak wspomniała Natalia, wpadłem dzisiaj do DKŚ na niezbyt długo i nie było na to specjalnie czasu (przede wszystkim organizowałem start kampanii), a przy tym nie chciałem specjalnie rozpraszać grających. Większą sesję zdjęciową zrobię, gdy zbierze się więcej graczy i band.

Cytuj
I warto kupić statyw


Czy któreś zdjęcia są nieostre  :shock:?

Offline nahar

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 26, 2007, 06:41:31 pm »
Nie, ale jak masz statyw to walisz fotki bez lampy, z długim czasem naświetlania, dużą głębią ostrości (wszystkie plany) itp.

A co do house rules - polecam. Szczególnie w towarzyskich kampaniach. Jak się potem kasy nachpiecie to można mieć kolesi w Gromilach z shieldami.
paweł

Offline Kapitan_Hak

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 26, 2007, 06:59:19 pm »
Cytuj
Nie, ale jak masz statyw to walisz fotki bez lampy


Racja. Postaram się o statyw.

Cytuj
A co do house rules - polecam


Swoją drogą, marzy mi się (i wiem, że nie tylko mi) kampania z mapką (bitwy w Mordheim, EiF i podziemiach), obozowiskami, HR i 1000 innych klimatycznych cudów - to by dopiero było :).

Offline Kapitan_Hak

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 01, 2007, 05:53:18 pm »
Przepraszam za drugi post z rzędu, ale tego piszę po kilku dniach przerwy i w zupełnie innej sprawie...

UWAGA!

Ważne ogłoszenia dotyczące jutrzejszych gier.

[list=1]
  • Wysoce wskazane byłoby, gdyby każdy z graczy przyniósł ze sobą kopie poniższych zasad (dla wygody "wydestylowałem" je z regulaminu oMTH do pojedynczych plików):
Scenariusze - http://www.mytempdir.com/1343973
Płonące budynki - http://www.mytempdir.com/1343980
Szaleństwo - http://www.mytempdir.com/1343984
Najemnicy (opcjonalnie) - http://www.mytempdir.com/1343986

Ewentualnie dogadajcie się ze sobą, kto co przyniesie. Mnie jutro niestety w DKŚu nie będzie, więc nie będę mógł w ostateczności poratować swoimi podręcznymi zasadami w wersji elektronicznej, tak jak to było tydzień temu. Tym bardziej więc pamiętajcie o tym, by o posiadanie ww. zasad zadbać!

  • Kolejność rozgrywanych scenariuszy w naszej kampanii różni się nieco od tej zaproponowanej w regulaminie oMTH.

Mianowicie:

1. Polowanie na Wyrdstone
2. Occupy
3. Przypadkowe spotkanie
4. Porwanie i ofiara
5. Koszmar w gęstym dymie

Oczywiście zasady płonących budynków i szaleństwa niezmiennie obowiązują.

Dodatkowa zasada, że zwycięzcy przyznawane jest dodatkowe 50 zk, wykreślona zostaje ze scenariusza "Occupy" (jutro się jeszcze nie wzbogacicie); dodana zostaje za to do scenariusza przedostatniego, czyli "Porwanie i Ofiara".[/list:o]


Na razie to chyba tyle... w razie nowych ustaleń, uaktualnię tego posta.


P.S. Czy ktoś mógłby przynieść aparat cyfrowy, co by stała dokumentacja fotograficzna była?

Offline Skavenblight

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #10 dnia: Czerwiec 02, 2007, 04:15:01 pm »
Dziś, deszczowego dnia 2 czerwca, dokładnie na trzy tygodnie przed ostateczną zagładą świata, odbyły się w Mordheim aż 4 bitwy. Po pierwsze - dzielne szczury ze szczuroogrem ścigały się z tymczasowo utworzonym Karnawałem w bitwie o wyrdston, a dzielni zwierzoludzie tłukli potwornych Nieumarłych. Po drugie - łowcy czarownic bronili budynków przed truposzami, a Karnawał ukazał całe oblicze Nurgla przed biednym Reiklandem. Działo się sporo :)

Przede wszystkim ja zagrałam dzisiaj dwie bitwy. Jest nas teraz w kampanii 7 osób - na gwałt szukamy ósmej [jakby powiedział The One, gwałt zbiorowy :D ]. Póki co pierwszą bitwę Karol zagrał z moim "tymczasowym-początkującym" Karnawałkiem. Bitwa była piękna - byłam przekonana o przegranej. WIsiało mi to, szczerze mówiąc, nawet, w obawie o czas, miałam nadzieję, że zostanę szybko wykończona. I tak miałam pecha, bo wódz mi został na polu, a poschodzili najwięksi rzeźnicy - przy tym zaznaczam, że Karol miał dziewiątkę ze szczuroogrem i kompletem herosów! Jednak moje niesamowite dzisiaj szczęście [którego apogeum przypadło na bitwę z Dominikiem] sprawiło, że wszystkie routy zdawałam. Przy tym przydała mi się halabarda :badgrin: zrobiłam mianowicie KEBAB! Oberwał black skaven, nightrunner za nim, a jednego wounda zdjęło to także szczuroogrowi. W momencie, kiedy zostały mi na polu dwa albo trzy modele i nie miałam większej nadziei - Karol oblał routa.

Drugą bitwę - tę "właściwą" grałam z Dominikiem i było to Occupy in Flames ;) Strasznie się bałam płonących budynków. A one, skubane, zaczęły gasnąć akurat w kluczowym momencie :badgrin: ale zanim to się działo - ruszyłam dzielnie na Reikland. I stało się coś niespodziewanego - w momencie, kiedy wódz stanął przed wrogami, z 4 cale, twarzą w twarz, kiedy reszta Karnawału czekałam w pogotowiu... UDAŁO MI SIĘ RZUCIĆ PESTILENCE [trudność 10!]. Zeszło dwóch Reiklandczyków, dwóch czy trzech upadło. Potem Dominik próbował ratować się i szarżował mnie wodzem, ale jego wódz mojemu wodzowi tym razem okazał się nierówny - halabarda zrobiła swoje, błazen dopomógł. W krótkim czasie cała największa grupa uderzeniowa Reiklandu odeszła w niepamięć. Zostało tylko trzech - dwóch ludzi i trollslayer. Budynki pogasły, byłam w trzech, Dominik w dwóch. Ostatnia runda zaczęła się turą Dominika... który podjął ostateczny trud zremisowania i wbiegł [nie zaszarżował] do środkowego budynku slayerem. W mojej turze jednak slayer został otoczony przez mój komplecik herosów, w związku z czym znalazł chwalebną śmierć i wygrałam 3 do 2.
Dodam, że Pestilence udało mi się rzucić w tej bitwie jeszcze raz!!! Ale już nikogo nie zraniło. No i miałam podwójne krytyki - sliced i hammered z jednego błazna w jednej turze :D Szczęśliwe kości turlały się dzisiaj gładko, save za save'm wychodził, w drugiej bitwie nikt nie zszedł z pola, więc miałam 6 kostek w eksploracji. Porządny zarobek - podstawa pod kupno wózka - 88 gc. Jestem bardzo zadowolona.

Tylko pluję sobie w brodę, bo gdybym nie wydała 40gc na idiotyczną, bezużyteczną harpię, to bym już miała wózek :( Ale trudno. Następny będzie chance encounter i dopiero się wrogom oberwie :badgrin: Zwłaszcza jak moi brutale mają resilient, a spuchnięty błazen dostał sprinta :D

Na reszcie stołów [mieliśmy dziś trzy, bardzo ładnie zastawione, wreszcie bogato. DZIĘKI MICHALE, JAK ZWYKLE URATOWAŁEŚ NAM DUPĘ Z MAKIETAMI ;) ] też się działo:
Trupy rozgromiły łowców czarownic, inne trupy dały się we znaki beastmenom. O wrażenia tradycyjnie proszę graczy, bo sama byłam zajęta moją grą. Wiem, że Janek opłakuje wampira, a Karol przywdział żałobę po nightrunnerze.

Klasyfikacja wygląda tak:
I GRUPA
1. Michał
2. Łukasz
3. Ja
4. Dominik

II GRUPA
1. Janek
2. Karol
3. Michał

Jak dalej rozwiążemy kwestię nieparzystości - dowiecie się niebawem.
Dzięki za ten dzień.

P.S. Zdjęcia robili Michał i Łukasz. Więc ich ciśnijcie o to :)
Cytat: Kapitan Hak
No właśnie, apeluję do posiadacza toksycznych skarpet papy Noigula o bezzwłoczne wypranie ich w święconej wodzie Sigmara.

Offline Jgmaster

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 02, 2007, 05:17:19 pm »
a mi znowu wampir zdechł... na amen... :(
cholerne beastmeny... :)
As you are we once were.
 As we are you will be"

Offline Skavenblight

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 02, 2007, 05:20:19 pm »
Hehe... widać, że Chaos jest siłą!

EDIT: Chciałabym z tego miejsca bardzo pochwalić Janka, który wydrukował zasady!
Cytat: Kapitan Hak
No właśnie, apeluję do posiadacza toksycznych skarpet papy Noigula o bezzwłoczne wypranie ich w święconej wodzie Sigmara.

Offline Jgmaster

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 02, 2007, 06:59:33 pm »
nie chaos jest siłą, tylko na moich wampirach ciąży klątwa... ;P
:)

edit... chaos jest silny - przyznaję. :)


a ja znowu muszę zaczynać od począdku bandą, bo bez wampira będę mocno w tyle za innymi... :(
As you are we once were.
 As we are you will be"

Offline the_one

Warszawska Kampania Dębowej Tarczy - Mordheim Płonie!
« Odpowiedź #14 dnia: Czerwiec 03, 2007, 09:02:26 am »
Co do przebiegu bitwy.
Oczywiście truposze zaczęły poruszać się swoim tempem do przodu łapiąc wszystkie dostępne kamienie po drodze. Nekromanta po ruchu, na długim zasięgu pierwszą strzałą zabił mojego pudla chaosu (do tej pory nie mogę wyjść z podziwu). Zaczęliśmy się ganiać po stole bo Wampir wymiękł i stwierdził, że nie będzie walczył sam z Minotaurem. Ja z kolei stwierdziłem, że też się nie będę wyrywał i postanowiłem dopaść drega, który zabrał wyrdstone i udawał się w kierunku odległej krawędzi stołu (ale moje szybkobieżne jednostki – Minotaur, Centigor i pudel chaosu zdążyli go zaskoczyć foto już niedługo). Dreguś chciał się ratować przed nadchodzącą masakrą skokiem w płomienie ale nie zdał LD i przyjął trzech ww. panów na klatę z wiadomym skutkiem. Na koniec miałem kombinować z obchodzeniem grupy pod wezwaniem gnijącego gnata, która czekała aż się wychylę z budynku ale dałem sobie spokój i wystawiłem się na rzeźnię. Minotaur przyjął dwa ghule i wampira, piesek też chyba dwa ghule i assasina, centigor też dwa ghule a szef i bestigor pozostali w obwodzie by ratować sytuację w następnej turze (a było co ratować). Centigor padł od razu, minotaur trzymał się nieźle i położył Wampira na plecy, piesek też się połozył na plecy i w końcu padł. Szef poleciał na wampira, bestigor chciał dołączyć się do walki ale był wielce bojaźliwy i się przestraszył po czym dwa ghule co zabiły centigora zrównały go z ziemią. Po ostrej wymianie ciosów w walce Minotaur, Wampir, mój Szef, dwa ghule i assasin Minotaur położył na plecy wampira, szef zabił assasina i dobił wampira. Dałem potem dyla, bo przewaga ghuli była przytłaczająca.
 
No niestety wszystko było by dobrze gdyby nie padaczny rzut na poważne obrażenia po bitwie (Janek rzucił 11 dla Wampira). Co do grania bez Wampira to mam mieszane uczucia: po pierwsze miałeś parę rozwinięć, po drugie ghul awansował ci na bohatera, po trzecie wampira można odkupić w przeciwieństwie do ponownego kupowania dowódców w innych bandach no i mamy kampanię i wszystko się może zdążyć (no i masz niezły czar, który pozwoli ci na wskrzeszenie martwych bohaterów - szkoda, że nie wampira). No i wygrałeś bitwę a jak twierdzi Reinhold „ wygrana w mieście potępionych to coś z czego trzeba być dumnym”.

Foto w poniedziałek
uri sacra fames!

Zadady Mordheim w naszym ojczystym języku
http://paradoks.net.pl/read/1698