trawa

Autor Wątek: New World (Podróż do Nowej Ziemi)  (Przeczytany 2915 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline 4-staczterdzieściicztery

New World (Podróż do Nowej Ziemi)
« dnia: Październik 20, 2006, 05:40:54 pm »
"Podróż do Nowej Ziemi" ( "New World" ) - zdecydowanie odradzam. Film chaotyczny, pokazuje snującego się tu i ówdzie Collina Farella ze swoimi bardzo smutnymi oczyma, wygłaszającego monologii zza kadru ( później takie monologii wygłasza nieco weselszy Christian Bale ), badź też czyniącą to samo Pocachontas. Straszliwa nuda, przerwałem oglądanie w 2/3 ( co mi się właściwie nie zdarza ) i dopiero po kilku dniach zdecydowałem się na dokończenie.
"Życie to banda włóczących się razem komórek, mających wspólny cel."

Offline Twoja Trzustka

New World (Podróż do Nowej Ziemi)
« Odpowiedź #1 dnia: Wrzesień 04, 2007, 12:05:22 pm »
Wpadłam wczoraj na pomysł, aby mimo wszystko przekonac się do "The New World", pomijając irytującego Colina Farrela, którego jedyna rola, w której się wykazał talentem aktorskim to 'Telefon'. Niestety(?), po raz kolejny nie dałam rady. Zaczyna się bajkowo, niemal jak disney'owska Pocahontas - główna bohaterka skrada sie pośród drzew, widząc nadpływający statek, szum wody, szum wody... I szum wody.. Pomyślałam - to taki początek tylko, kiedy przybiją akcja się rozwinie. Ku mojemu przerażeniu nie rozwija się ani trochę, film jest niesamowicie nudny, Colin Farrel w roli Johna Smitha z otępiałym wyrazem twarzy ":O" przez cały film, nie wygląda... nawet normalnie.
Dużo ciekawych scen, zepsutych nudą. A muzyka w tle... pianino ;O Idealne do klimatu Indian.
Jadąc na trybie przyśpieszonym, częściej przerzucając sceny, niż je oglądając, robiłam to tylko dla ślicznej Q'Orianki Kilcher.
Podpisy są wyświetlane na dole każdej normalnej i prywatnej wiadomości. W podpisie może być użyty kod BBC, jak i uśmieszki.

Offline Dr.Crane

New World (Podróż do Nowej Ziemi)
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 04, 2007, 12:28:59 pm »
Nie no...scena walki indian z bialymi byla calkiem przyzwoita, szkoda ze tylko jedna.

Pod tym wzgledem "Królowa Rzeki" wypada duzo lepiej, ale główna bohaterka jakos do mnie nie przemawiała. Film jest bardziej "żywotny" niz wspomniany "New World", lecz jak dla mnie zbyt sentymentalny.  Noi ta głupota żołnierzy - żeby jeden dzieciak tak nimi manipulował?
ever see the sky, never touch the sun, nothing more left but run run run...

Offline Twoja Trzustka

New World (Podróż do Nowej Ziemi)
« Odpowiedź #3 dnia: Wrzesień 04, 2007, 01:49:30 pm »
Cytat: "Dr.Crane"
Nie no...scena walki indian z bialymi byla calkiem przyzwoita, szkoda ze tylko jedna.


No właśnie... Tylko, że ta jedna w miare udana scena nie uratuje filmu.

A, miałam pewne wyrzuty, że z 12 letniej Pocahontas zrobili młodą kobietę (tak jak w Disney'u, ale tam to zrozumiałe - wątek miłosny), a tymczasem okazuje się, że grająca Pocahontas Q'Orinaka miała wtedy 14 lat ;O
Podpisy są wyświetlane na dole każdej normalnej i prywatnej wiadomości. W podpisie może być użyty kod BBC, jak i uśmieszki.

Offline 4-staczterdzieściicztery

New World (Podróż do Nowej Ziemi)
« Odpowiedź #4 dnia: Wrzesień 04, 2007, 11:09:32 pm »
O "New World" też zdecydowanie odradzam. Reżyser jest uznawany za jednego z mistrzów kina amerykańskiego, a sam film w opinii wielu krytyków należy do najlepszych produkcji ostatnich lat. Widocznie jestem za mało wrażliwy, strasznie się wynudziłem oglądając snucie się aktorów połączone z długimi monologami zza kadru.
Jedna scena w tym filmie naprawdę mnie urzekła, wspaniale ukazując obcość dwóch kultur: Wes Studi ( Magua z "Ostatniego Mohikanina" ) ubrany w jakąś narzutę ze skóry, stoi w angielskim  , wystylizowanym ogrodzie, pełnym fantazyjnie poprzycinanych drzew.
"Życie to banda włóczących się razem komórek, mających wspólny cel."

Offline Twoja Trzustka

New World (Podróż do Nowej Ziemi)
« Odpowiedź #5 dnia: Wrzesień 05, 2007, 12:49:48 pm »
Cytuj
a sam film w opinii wielu krytyków należy do najlepszych produkcji ostatnich lat


;O W życiu bym nie przypuściła, zwłaszcza, że nie było koło niego żadnego szumu, nie zagościł też w kinach (czy może to tylko w Polsce?), od razu wydany na dvd.
Rozumiem, iż jest to film dla osób wrażliwych, odnajdujących piękno w milczących scenach, w niedopowiedzeniach, w nieefekciarstwie... ale sama taką osobą jestem i mimo wszystko, film jest po prostu za długi.

Nie można przez dwie godziny trzymać człowieka w jednym stanie emocjonalnym, subtelnie ukazując coraz to nowe widoki, delikatnie podsuwając przemyślenia, od początku do końca w tym samym tonie, z niadzieją, że go to nie znuży. Nawet najpiękniejsza monotonia usypia.
Podpisy są wyświetlane na dole każdej normalnej i prywatnej wiadomości. W podpisie może być użyty kod BBC, jak i uśmieszki.

Offline 4-staczterdzieściicztery

New World (Podróż do Nowej Ziemi)
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 05, 2007, 01:20:22 pm »
Szumu wokół "The New World" trochę było, przetaczał się przez największe festiwale filmowe, a Terrence Malick przez 40 lat kariery filmowej, nakręcił tylko 5 filmów ( przymierza się do 6 ), więc jego nowy film zdecydowanie wzbudził zainteresowanie krytyków. W większości krajów wyświetlano go w kinach, a w polskich recenzjach krytycy narzekali, że tak znakomity film trafia do nas od razu na DVD, z pominięciem kin.
To raczej poetycki film, dla bardzo wyrobionego widza, w którym "normalny" widz taki jak ja, nie znajdzie wiele dla siebie, a najpewniej go ten film znuży i zdenerwuje.
"Życie to banda włóczących się razem komórek, mających wspólny cel."