Autor Wątek: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?  (Przeczytany 47922 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

KukiOktopus

  • Gość
Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #30 dnia: Październik 11, 2015, 11:08:29 am »
Opinie na temat jakości tłumaczeń zawsze są skażone subiektywnym upodobaniem do określonych zestawów słów: jedni lubią kwestie proste i komunikatywne, inni wyszukane i oparte na oryginalnej składni. Jedni chcą uprościć, inni zaskoczyć własną pomysłowością (mnie osobiście zaskoczył ostatnio neologizm "Spluwysyn" - nadal się zastanawiam, czy mi się podoba i coraz bardziej przychylam się do stanowiska, że nie).

Mam podobne, ambiwalentne odczucia. Oczywiście tłumaczenie spluwysyn wzięło się od angielskiego sparafrazowania son of the bitch (czyli nasz sqrwysyn/sukinsyn) w postaci son of the gun, które z kolei znajduje swój odpowiednik w oryginalnym tytule francuskim fils de flingue, nawiązującym w analogiczny sposób do frazy fils de pute.

Mając na uwadze powyższe, zabieg translacyjny w postaci utworzenia neologizmu spluwysyn, z jednej strony, można uznać za trafny, bo zachowujący treść i wywyłujący analogiczne skojarzenia jak francuski i angielski odpowiednik. Z drugiej strony, zabieg ten wprowadza jednak dodatkowy walor lingwistyczny, nieistniejący w przywołanych wersjach jezykowych, mianowicie sam neologizm, który - przynajmniej dla mnie - brzmi jakoś sztucznie, w sposob wymuszony i stąd "pokracznie", nie mówiąc już o tym, że wygląda po prostu dziwnie. Tak sobie myślę, że być może lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie w tym przypadku pisowni rozłącznej: spluwy syn - w ten sposób ucieklibyśmy od owego imo niefortunnego neologizmu, zachowujące jednak skojarzenia z naszym rodzimym sqrwysynem/sukinsynem.

Niemniej, zastosowane tłumaczenie tytułu na szczeście nie ma tutaj żadnego wpływu na zmianę optyki postrzegania treści samego utworu przez czytelników, z czym np. mielismy do czynienia w przypadku, moim zdaniem, całkowicie niefortunnego przetłumaczenia tytułu komiksu Tatsumiego, ktory ukazał się u nas jako "Życie":

http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,30170.msg1285591.html#msg1285591
« Ostatnia zmiana: Październik 11, 2015, 11:52:10 am wysłana przez KukiOktopus »

Offline tucoRamirez

  • Zbrojmistrz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 010
  • Total likes: 0
  • Hijo de una gran puta!
Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #31 dnia: Październik 11, 2015, 11:56:19 am »
Mam podobne, ambiwalentne odczucia. Oczywiście tłumaczenie spluwysyn wzięło się od angielskiego sparafrazowania son of the bitch (czyli nasz sqrwysyn) w postaci son of the gun, które z kolei znajduje swój odpowiednik w oryginalnym tytule francuskim fils de flingue, nawiązującym w analogiczny sposób do frazy fils de pute.

Do mnie nie dotarł jeszcze Juan, więc ciężko cokolwiek powiedzieć o zawartości, ale jeśli chodzi o tytuł, to chyba jednak trochę "przedobrzony" (kojarzy mi się trochę z podtytułem, jaki Czesi nadali zbiorczemu wydaniu Sin City, nie pamiętam dokładnie jak to szło....).
Uważam, że "son of the bitch" niesie ze sobą zupełnie inny ładunek emocjonalny niż polski "sk*****n", choć dosłowne znaczenie jest takie samo
Z wszystkiego, co kiedykolwiek napisano, lubię tylko to, co autor napisał własną krwią.

Offline Koalar

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #32 dnia: Październik 11, 2015, 12:52:18 pm »
Mając na uwadze powyższe, zabieg translacyjny w postaci utworzenia neologizmu spluwysyn, z jednej strony, można uznać za trafny, bo zachowujący treść i wywyłujący analogiczne skojarzenia jak francuski i angielski odpowiednik. Z drugiej strony, zabieg ten wprowadza jednak dodatkowy walor lingwistyczny, nieistniejący w przywołanych wersjach jezykowych, mianowicie sam neologizm, który - przynajmniej dla mnie - brzmi jakoś sztucznie, w sposob wymuszony i stąd "pokracznie", nie mówiąc już o tym, że wygląda po prostu dziwnie. Tak sobie myślę, że być może lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie w tym przypadku pisowni rozłącznej: spluwy syn - w ten sposób ucieklibyśmy od owego imo niefortunnego neologizmu, zachowujące jednak skojarzenia z naszym rodzimym sqrwysynem/sukinsynem.

A mnie się podoba spluwysyn i jest całkiem zgrabny, od razu widać, do czego się to odnosi (szczęśliwie mamy taki rzeczownik jak spluwa, bo inaczej może dostalibyśmy bronisyna...). Natomiast spluwy syn wygląda mi bardziej pokracznie (neutralny szyk to by był syn spluwy) i można by się przyczepić, czemu tego nie zapisano łącznie, skoro chciano nawiązać do wyrazu sk*****n. A zresztą różnica z przerwą czy bez jest niemal żadna.
Gdybyśmy mieli taką bardziej opisową nazwę syn kurwy (jak w angielskim czy francuskim), no to dostalibyśmy tytuł syn spluwy. Ale mamy trochę inaczej, więc dostaliśmy taki swego rodzaju indywidualizm.

Do mnie nie dotarł jeszcze Juan, więc ciężko cokolwiek powiedzieć o zawartości, ale jeśli chodzi o tytuł, to chyba jednak trochę "przedobrzony"

Zawsze warto podać lepsze tłumaczenie. Bo jak nikt nie wymyśli lepszego, to wygląda na to, że dostaliśmy wersję najlepszą z możliwych.

ramirez82

  • Gość
Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #33 dnia: Grudzień 10, 2015, 11:24:15 pm »
Bouncer: Do piekła i z powrotem nie zawodzi! Nawet nie wiem, czy nie podobał mi się bardziej, niż wcześniejsze tomy. Tym razem jednoręki rewolwerowiec w poszukiwaniu zemsty wyrusza do więzienia, które okazuje się
Spoiler: pokaż
schronieniem dla wyjętych spod prawa
- przypomina mi to trochę El Rey z Ucieczki gangstera Thompsona i Od zmierzchu do świtu Rodriqueza. Niektóre bardziej odjechane pomysły Jodorowskyego, które nie przeszkadzałyby mi w jego komiksach s-f, w westernie nieraz mnie drażnią - drażniły mnie zwłaszcza gdy jakiś czas temu powtórnie czytałem integral z tomami 1-5 - i tym razem autor dał upust swojej wyobraźni, choćby ta scena walki z
Spoiler: pokaż
niedźwiedziem, a zwłaszcza jej finał...
Ale dobra, może przesadnie jestem przewrażliwiony na takie akcenty u Jodo. Generalnie jest to dobrze sklecona historia, solidnie narysowana przez Boucq - wciąż jest potencjał w Bouncerze i oby autorzy kontynuowali jego przygody.

I oczywiście oby ktoś w końcu wydał u nas tomy 6 i 7...

Offline tucoRamirez

  • Zbrojmistrz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 010
  • Total likes: 0
  • Hijo de una gran puta!
Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #34 dnia: Grudzień 25, 2015, 08:41:44 am »
Bouncer: Do piekła i z powrotem nie zawodzi! Nawet nie wiem, czy nie podobał mi się bardziej, niż wcześniejsze tomy.
a ja mam malutki problem z tym nowym Bouncerem; być może powodem jest to, że pierwszy integral czytałem daaawno temu, a teraz jakoś nie było czasu na przypominanie sobie... ale za to (na szybko) przypomniałem sobie tomy 6-7, no i właśnie...
Jakoś mam wrażenie, że te nowe Bouncery (8-9) powstawały na szybko, trochę z rozpędu, z przymusu (moze nie aż takiego, jak przy każdym kolejnym niemiłosiernym odgrzewaniu starego kotleta pt. Incal, ale jednak)
- Rozwiązania personalno-fabularne trochę
Spoiler: pokaż
podobne do tych z poprzednich dwu części; nie chcę psuć przyjemności tym, którzy ich jeszcze nie znają, więc nie bedę wnikał w szczegóły...
Tym razem wiarygodność całej historyjki wydaje się być już tak bardzo mocno naciągnięta, że przez jej cieńką strukturę widać dosyć dobrze wiele jej hmmm niedoskonałości.
- Nie wiem dlaczego, ale najbardziej dopiekł mi fakt, że już na samym początku całej opowieści
Spoiler: pokaż
(po akcji z wilkami)
, przewidziałem (uwaga nie czytać dalej, jeśli ktoś nie lubi spoilerów!),
Spoiler: pokaż
kto na końcu będzie głównym rozgrywającym jej finału!

- A warstwa plastyczna? Chyba nawet lepsza niż w "naszych" pierwszych pięciu tomach, porównywalna do tomów 6-7; no i znów malutkie "ale"... czyżby nie tylko Jodorowsky się tu spieszył, ale Boucq też? A moze to drobny żarcik? W kilku kadrach możemy zauważyć, że Kulasowi, ehem,,, chciałem powiedzieć Mochowi (moczowi;)) brak nie tej nogi, co trzeba. Dobrze, że choć Boncer (na razie) ma zawsze tę samą rękę, co zawsze :smile:
* No i właśnie, trochę nie bardzo lubię, gdy tłumacz zmienia nazwy własne, imiona bohaterów, etc. Wiem, że sam tłumacz się zmienił, i być może uznał świadomie, że bezwzględnie należy przechrzcić Kulasa na Mocho (co w wolnym tłumaczeniu oznacza to samo), ale ja jednak wolę swojsko brzmiącego Kulasa. W pewnym momencie mamy też wzmiankę o Przełęczy Orła, by juz w nastepnym kadrze inny z bohaterów powiedział "Eagle Pass"; być może tak było w oryginale, ale jakoś dopełnia to w moim umyśle wrażenia pospieszności tego dzieła.
Natomiast, jeśli chodzi o jakość wydania, to nie ukrywam, że robi na mnie wrażenie, zarówno solidność okładki, jak i przede wszystkim (w porównaniu do Egmontu) jakość użytego papieru! Nowy Bouncer, położony obok nowego (3-albumowego) Blueberry'ego, robi wrażenie równie obszernego komiksu. Cena też bardzo dobra.
PS.
Tom można, jak wielokrotnie zaznaczano wcześniej, czytać bez znajomości albumów poprzednich, jednak np. nie będziemy wiedzieć, kim jest
Spoiler: pokaż
(dla Boncera i dla postrzelonego barmana) Indianka Sakayawea
. Ale to drobny minusik, niech Was on nie powstrzymuje od zakupu i lektury nowego Bouncera, bo mimo tych kilku niewielkich "ale" (zrodzonych zapewne przez zbyt długi okres oczekiwania na ciąg dalszy...), "Bouncer" wciąż pozostaje jednym z najlepszych dokonań Jodorowskyego oraz jednym z najlepszych komiksowych westernów.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 25, 2015, 08:45:15 am wysłana przez tucoRamirez »
Z wszystkiego, co kiedykolwiek napisano, lubię tylko to, co autor napisał własną krwią.

Offline wujekmaciej

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 782
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • City of Smoke...
Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #35 dnia: Grudzień 26, 2015, 03:13:33 pm »
jaki komiks Jodo uważacie za najlepszy ?

ramirez82

  • Gość
Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #36 dnia: Grudzień 26, 2015, 04:56:30 pm »
Mi najlepiej przypasował Incal, Bouncer i Księżycowa Gęba.

Offline wilk

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #37 dnia: Grudzień 26, 2015, 05:51:34 pm »
Jak dla mnie Incal, Szalona z Sacre Coeur, Kasta Metabaronów i Oczy Kota.

Offline pokia

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #38 dnia: Grudzień 26, 2015, 06:18:10 pm »
Najlepsze wg. mnie to kolejno: Biały Lama, Księżycowa Gęba, Szalona z Sacre Coeur. Incal jest wysoko, ale głównie ze względu na rysunki, bo sam scenariusz mnie nie powalił.

Offline absolutnie

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #39 dnia: Grudzień 26, 2015, 07:00:38 pm »
Incal, Szalona z Sacre-Coeur, Księżycowa Gęba i Oczy kota.
Białego lamy nie czytałem.
Reszty nie lubię.
Imaginary enemies are not hard to conjure into being.

Offline raj666

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #40 dnia: Grudzień 26, 2015, 08:22:36 pm »
Moja ulubiona trójka, bez specjalnej kolejnośc,i to Incal, Biały Lama i Przygody Alefa Thau, parę rzeczy jeszcze ujdzie w tłoku, jak Szalona, Diosamante pierwszy tom czy Meta Baronowie, o wielu pozostałych lepiej zapomnieć.

ramirez82

  • Gość
Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #41 dnia: Grudzień 26, 2015, 08:26:07 pm »
Księżycowa Gęba

Księżycowa Gęba

Miło mi, bo miałem wrażenie, że krótko po premierze ten komiks był na forum bardzo krytykowany.

Offline bosssu

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #42 dnia: Grudzień 26, 2015, 09:09:01 pm »
Biały Lama, Księżycowa Gęba, Juan Solo= Bouncer...reszta :roll:

Offline marceli

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #43 dnia: Grudzień 26, 2015, 10:25:19 pm »
Na pierwszym miejscu Biały Lama - to był mój powrót do komiksu i zrobił na mnie piorunujące wrażenie, według mnie jeden z najlepszych komiksów.
Na drugim miejscu Bouncer.
Bardzo chętnie wyjaśniłbym Ci to wszystko w cztery oczy frajerze.

Offline donTomaszek

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #44 dnia: Grudzień 26, 2015, 10:29:41 pm »
Moje top 3 Jodorowskiego to Incal, Bialy Lama, Bouncer. Najbardziej zmeczylo mnie The Metabarons, choc rysunki moim zdaniem ma najladniejsze.
Sometimes I'd like to get my hands on God...