Autor Wątek: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?  (Przeczytany 46895 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline pokia

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #45 dnia: Grudzień 29, 2015, 10:57:24 pm »
Właśnie obejrzałem "Diuna Jodorowskiego" i powiem, że świetnie się ogląda i słucha Jodo, jak opowiada o całym projekcie związanym z filmem. W trakcie kręcenia facet miał 85 lat, ale wcale tego nie widać - pasja, gestykulacja i sama opowieść potrafi zarażać.
Nie dziwie się, że zaangażował takie w to tak znakomitych twórców.
No i o ile trudno by było nakręcić taki film 40 lat temu, to w dzisiejszych czasach, nie było by z tym żadnych problemów technicznych. Nakręcili by te 12 godzin i pocięli na 3 filmy wydając je w rocznych odstępach, co jest ostatnio dość modne.

Na koniec, mi jako fanowi Moebiusa i Giegera marzy się ten storybook.


Offline Epekeina

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #46 dnia: Styczeń 03, 2016, 02:25:43 pm »
Przeczytałem Bouncera od Taurusa. Opowieść jest zdecydowanie lepsza od historii przedstawionej w 6 i 7 części, ale też gorsza od 5 pierwszych historii wydanych przez Egmont. Opowieść trzyma klimat rozgrywając się miedzy dwoma ekstremalnymi środowiskami (pierwsze przywodzi na myśl "Człowieka zwanego ciszą"); jest brutalnie, ale Jodo porzuca koncepcję samotnego i bezlitosnego mściciela. Niestety sama fabuła nie zaskakuje, szaman raczy nas ogranymi motywami i postaci, nietrudno odgadnąć jak potoczy się dalsza fabuła. Bouncer nigdy nie był aż tak bardzo "metafizyczny" czy "symboliczny" jak Incal, Metabaroni czy Księżycowa gęba, ale ten tom to prawie sama przygodówka. Ilustracje Boucqa są ładne, czasami nawet piękne, ale brakuje w nich iskry bożej, czegoś co kazałoby nam się nimi zachwycić albo na dłużej zatrzymać. Ode 4/6.

Offline Death

Bouncer
« Odpowiedź #47 dnia: Styczeń 28, 2016, 02:15:10 pm »
Strasznie mi się podobał najnowszy Bouncer. Opowieść pełna fajnych pomysłów (np. forteli Indian na pustyni) i zwrotów akcji. Zawiera nawiązania do horrorów. Jest postać w masce grająca na kościelnych organach, jego żona femme fatale i syn dziwadło, który lubi się znęcać nad ludźmi. A mieszkają w niby zamku Draculi, za który robi olbrzymi klasztor przerobiony na więzienie, który stoi na środku pustyni (bo to western). Są też trzy upiory pierścienia, czyli zamaskowani mnisi, którzy nic nie mówią i wyglądają jak szkielety. Zabawa gatunkami. Nigdy nie byłem fanem rysunków Boucq, ale w przypadku tego albumu zrobił na mnie niemałe wrażenie. Rewelacyjny, trzymający w napięciu komiks przygodowy, gdzie miejscówki ze śnieżnych górskich na pustynne zmieniają się jak w kalejdoskopie, a wszystkie lokacje są pięknie narysowane. Prawie tak dobry jak Blueberry. To się nazywa rozrywka! 9/10

Offline bosssu

Odp: Bouncer
« Odpowiedź #48 dnia: Styczeń 29, 2016, 06:33:58 am »
Strasznie mi się podobał najnowszy Bouncer. Opowieść pełna fajnych pomysłów (np. forteli Indian na pustyni) i zwrotów akcji. Zawiera nawiązania do horrorów. Jest postać w masce grająca na kościelnych organach, jego żona femme fatale i syn dziwadło, który lubi się znęcać nad ludźmi.
Hmmm....klimat przypomina mi pewną część Thorgala z głębokim jeziorem

Offline gobender

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #49 dnia: Marzec 09, 2016, 08:48:24 pm »
szukałem szukałem jakiegoś sensownego wątku i nic, no więc chyba ten najbardziej pasuje.

Nowy Metabaron book 1 juz na preorderze.

http://www.amazon.co.uk/gp/product/1594651531?psc=1&redirect=true&ref_=oh_aui_detailpage_o00_s00

Jestem ciekaw artu bo ten gościu jest naprawdę niezły.

Offline [robak]

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #50 dnia: Marzec 10, 2016, 10:44:16 am »
Przeczytałem drugi tom Juana Solo. Nie bardzo uwierzyłem w jedną rzecz, ciekaw jestem czy Wy też mieliście podobne wrażenia.
Spoiler: pokaż
Chodzi mi o przemianę głównego bohatera z niezłego skurwiela w bezwolnego alfonso-przydupasa.

Offline pokia

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #51 dnia: Marzec 19, 2016, 07:22:47 pm »
Właśnie skończyłem Bouncera od Taurusa. Niestety jestem bardzo rozczarowany, szczególnie po przeczytaniu tylu pochlebnych opinii o tym komiksie. Zacznę od warstwy wizualnej - rysunki są w porządku nie powalają mnie i nie odstraszają, ale do poziomu Księżycowej Gęby jakoś daleko. Gorzej jest już naniesieniem kolorów, bo trudno mi się do nich przyzwyczaić. Wolałbym malowane akwarelami pejzaże niż bohomazy w Photoshopie. Oczywiście nie jest to amatorszczyzna, ale robota syna rysownika nie pasuje mi.

Największym problemem tego komiksu jest fabuła. Przewidywalna i oklepana do bólu. Jodo zawiódł na całej linii. Nie przypominam sobie, żeby Bouncer był wcześniej takim naiwniakiem i tak prostolinijnym chłopaczkiem. Oczywiście zmierza do celu prosto przed siebie i w zasadzie równie prosto wraca. Żeby nie było, ma tam jakieś kłopoty, ale z wszystkich wychodzi obronną ręką. Gwoździem do trumny tego komiksu jest to, w jaki sposób bohater wykaraskał się z finałowych "kłopotów".
Spoiler: pokaż
Trójnogi pies, przywódca watahy wilków, wyskakuje nagle z dupy, właśnie w chwili, kiedy Bouncerowi skończyły się naboje i nie ma już jak się bronić. Wataha oczywiście, bez większych strat wybija uzbrojoną po zęby, trzymającą w rękach broń, bandę morderców. Bouncerowi nie spada nawet włos z głowy.
Śmiech na sali, ręce opadają.

Na szczęście przede mną drugi integral Juana Solo - pierwszy mnie naprawdę pozamiatał, a miałem s stosunku do niego naprawdę wysokie oczekiwania. Liczę, że teraz będzie podobnie.

Offline tomb

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #52 dnia: Maj 11, 2016, 08:29:13 pm »
Zapewne jestem w mniejszości,  ale może jeszcze ktoś, podobnie jak ja, zastanawia się, czy Diosamante jest wyjątkowym, bo wartym uwagi komiksem Jodo. Otóż niestety nie jest. To dalej prostacki, paramitologizujący, bełkotliwy zbiór (tu mniej niż zwykle) prowokacyjnych scenek.
Po wcześniejszej lekturze nowego Bouncera (niepotrzebnie dałem szansę, pamiętając, że integral od Egmontu był cienki), myślałem, że najgorszą lekturę roku mam za sobą. A tu jednak zmiana lidera. W Bouncerze chociaż rysunki były ok (nawet gdy koń z jeźdźcem przełaził nad przepaścią po drzewie).
Popularność Jodo pozostaje dla mnie zjawiskiem nieodgadnionym. Gdyby poprzestał na Incalu...

Offline gobender

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #53 dnia: Maj 11, 2016, 10:03:14 pm »
Szczerze mówiac nawet Incal nie jest jakoś wyjątkowo dobrze napisany, ale chyba też nie to w Jodo porywa.  Literacko - powtarza się i w sumie płytkie i pretensjonalne to wszytsko jak się bliżej przyjrzeć, ale ja tam mam cały czas frajdę. Potrafi wraz z ilustratorami (jest bardzo "wizualnym" twórcą) stworzyć fajny klimat i ma jednak sporą wyobraźnię. Jedyne czego mu nigdy nie daruję to traktowania (czytaj zabijania) zwierząt na planie jego filmów. Choć czytając jego komiksy chyba nie powinniśmy byc zdziwieni.

Offline mappy

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #54 dnia: Maj 11, 2016, 10:45:06 pm »
No niestety ale do Alejandro trzeba dojrzeć, dorosnąć. Czy to komiks czy to film, teatr i książki to w każdym znajdziemy BEŁKOT przez wielkie B. Taki już jego styl. Surrealista i awangardowy z niego człek. Czasem można zapisać mu lekką butę. Liczne prześmiewcze związki dotyczące chrześcijaństwa, a wywyższanie religii jemu bliższej czyli buddyzmu. Jedna z rzeczy której u niego nie lubię. Ale jedna rzecz nie przekreśla go bo bardzo go trawię.
Zawsze nachodzi mnie refleksja czy osoba nie zaznajomiona z surrealizmem ani z samym Jodorowskym idąc ulicą i widząc plakat np. "Świętej góry" oraz oczywiście odwiedzając z ciekawości seans dałaby większą ocenę niż 1/10? Film w kręgach może nie uznawany za dzieło wybitne ale tak odrealnione i "inne" oraz nowatorskie ma swoich fanów na całym świecie. W takim samym przykładzie możemy dać "Diosomante" albo "Incala".
Wracając do pierwszego zdania, które może być odebrane jako jakiś atak. Sam na nie odpowiem :smile:
Niestety nie dorosłem jako odbiorca do dzieł Alejandro. Nie w 100%. Może kiedyś to nastąpi. Poznać wszystkie smaczki, metafory, humor i tą symbolikę którymi raczy w każdym z mediów byłoby wspaniałe. Dlatego nie do końca rozumiejąc co autor miał na myśli tak łatwo przekreślamy jego dzieła.
Dzieła nad którymi musimy myśleć co autor miał na myśli. Dzisiaj to bełkot ale sięgając za parę lat odnajdziemy może coś więcej?

Offline gobender

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #55 dnia: Maj 12, 2016, 07:31:10 am »
Zakładasz, że jest do czego dorastać. Tak wcale nie musi być. Nie zakładajmy z góry, że totalnie pokręcone rzeczy muszą z definicji mieć jakiś nadzwyczajny przekaz lub też być świadectwiem jakiejś nad-przenikliwości czy absolutnego geniuszu. Zostawmy to snobom. Filmy Jodo odbierałem tak samo 20 lat temu jak i odbieram dziś. I umówmy sie, trudno odmówić im uroku i wyobraźni, ale Bergman to nie jest. Jodo dla mnie jest świetnym eksperymentatorem, i za to go lubię. Ale w widoczny sposób pozostawia te eksperymenty w nieoszlifowanej formie (czego też nie mam mu za złe). Natomiast wirtuozem narracji moim zdaniem nie jest.

Offline turucorp

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #56 dnia: Maj 12, 2016, 08:49:37 pm »
@Mappy, buddyzm nie jest religia (moze to ci cos pomoze)

Offline pokia

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #57 dnia: Maj 13, 2016, 04:37:06 pm »
Świętą Górę obejrzałem kilka razy i bardzo mi się podoba, ale chyba głównie od strony wizualnej i mnogości pomysłów. Bardziej podoba mi się Santa Sangre jako całość. Kreta mimo kilku podejść, nigdy nie obejrzałem w całości.

Ale nawiązując do wątku Diosamante. Komiks genialny. Genialny graficznie, nie fabularnie. Jodo nic tam specjalnie nie wymyślił, a skróty w opowiadanej historii mi nie podchodzą. Ale ta oprawa, te rysunki, te kolory. Mógłbym patrzeć godzinami. Gal, to mistrz. Od pierwszego kontaktu z tym tytułem marzyłem o polskim wydaniu i to marzenie się spełniło.

Podobnie się ma sprawa z dzisiejszą zapowiedzią Metabaronów. Jodorowski, jak to on, odciął kupony od Incala, ale to co wymalował Gimenez to poezja.

Polecam wszystkim obejrzeć DUNE Jodorowskiego - facet ma 80 wiosen na karku, a bije od niego taka pasja, taka siła, że nie dziwię się, że lgną do niego najlepsi rysownicy komiksów. I jak wspomniano powyżej, te wizje Jodo są bardzo plastyczne.

Feldkurat

  • Gość
Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #58 dnia: Maj 16, 2016, 12:59:13 pm »
Zapewne jestem w mniejszości,  ale może jeszcze ktoś, podobnie jak ja, zastanawia się, czy Diosamante jest wyjątkowym, bo wartym uwagi komiksem Jodo. Otóż niestety nie jest. To dalej prostacki, paramitologizujący, bełkotliwy zbiór (tu mniej niż zwykle) prowokacyjnych scenek.
Po wcześniejszej lekturze nowego Bouncera (niepotrzebnie dałem szansę, pamiętając, że integral od Egmontu był cienki), myślałem, że najgorszą lekturę roku mam za sobą. A tu jednak zmiana lidera. W Bouncerze chociaż rysunki były ok (nawet gdy koń z jeźdźcem przełaził nad przepaścią po drzewie).
Popularność Jodo pozostaje dla mnie zjawiskiem nieodgadnionym. Gdyby poprzestał na Incalu...

Pewnie w mniejszości, ale niekoniecznie małej mniejszości :) Ja Jodorowskiego nie znoszę, a np. na temat Incala już się wypowiedziałem w dedykowanym wątku, gdzie spadły za to na mnie gromy. Ale zdania nie zmieniłem, nadal Incala uważam za komiks obrzydliwy - tak fabularnie, jak i graficznie. Jeśli chodzi o Diosamante, to akurat tak krytyczny nie jestem, bo podobają mi się rysunki. Ale fabularnie bieda - zgadzam się całkowicie. Na razie traktuję ten komiks raczej jako ciekawostkę, pamiątkę po zmarłym artyście. Ale jeśli za parę lat stanie się on rarytasem i pojawi się możliwość sprzedania go za parę stówek, zrobię to z dziką rozkoszą. Tak zrobiłem z Technokapłanami i Metabaronami, które to komiksy były moim pierwszym kontaktem z Jodorowskim. Nie podobały mi się - ani fabularnie, ani graficznie. Generalnie fabuła tych wszystkich komiksów charakteryzuje się pewnymi cechami, swoistym stylem tego autora - zgadzam się, że jest to płytkie i pretensjonalne, jak już zostało to w tym wątku napisane. Nie zgadzam się natomiast, że do tego "artysty" trzeba "dorosnąć". Jego fenomen to raczej moda, coś jak sztuka nowoczesna - zamykamy gówno w słoiku i udajemy, że to artyzm najwyższych lotów, a kto nie rozumie głębi takiej ekspresji, ten cham i prostak.

Miałem jeszcze Bouncera, ale kompletnie nie pamiętam tego komiksu, więc postanowiłem go wyłączyć z zakresu powyższej opinii. Niemniej jednak fakt, że go zupełnie nie pamiętam, to też jakiś rodzaj oceny :)

Offline Epekeina

Odp: Jodorovsky - Alexandro a Alejandro?
« Odpowiedź #59 dnia: Maj 16, 2016, 01:24:32 pm »
Jak i w innym wątku napisałem: komiksów, filmów Jodo nie należy traktować jako po prostu opowieści, których bohaterami są "realistyczne" postacie biorące udział w "realistycznych" wydarzeniach. To raczej fabularne zapisy snów, wizji czy struktur inicjacyjnych, procesów dochodzenia do wyższego poziomu świadomości czy oczyszczenia. Stąd wydarzenia i postacie to raczej archetypy i symbole, których znaczenie jest ukryte pod zewnętrzną warstwą opowieści. Ta zaś często, zgodnie z regułami surrealizmu, potrafi być niezwykle brutalna i jednocześnie absurdalna, komiczna i groteskowa. Wiele tych oskarżen wobec Jodo wynika z nierozumienia albo braku akceptacji dla tej konwencji: to tak jak oskarżać Micińskiego lub Witkacego o brak sensu, albo wytykać irracjonalnośc wydarzeń w Valhalli Rising czy Polu w Anglii. Kasta to komiks świetny, po Incalu najlepsze dzieło Jodo - tym razem mierzymy się jednak z kwestiami nieskończonej zemsty i przemocy, metafizycznego/duchowego zakorzenienia jednostki w życiu poprzednich pokoleń (na ten temat Jodo trochę napisał w swoich teoretycznych dziełach) czy zbawienia poprzez przejście wszystkich możliwych poziomów zła i szaleństwa jako ich zniesienia.
Jasne, Jodo tworzył przystępniejsze dzieła, zarówno filmowe - mimo wszystko Święta krew - czy komiksowe: Bouncer, Biały Lama, ale aby docenić Incala i Kaste, Świętą Górę i El Topo, trzeba zrozumieć i zaakceptować konwencję. Wtedy można adekwatnie krytykować te komiksy.