Autor Wątek: Trudna sztuka recenzowania i oceniania  (Przeczytany 80633 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Zegarmistrz

Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #30 dnia: Grudzień 02, 2007, 02:28:53 pm »
Cytuj
problem fachowości recenzentów: jeśli przyjmuje się każde byle odstajace od podłogi barachło, to nic dziwnego, że "na poprawę w tej materii nie ma co liczyć". ja zostałam zwerbowana, pochwale się, ale wynikło to z tego, że dużo pisałam na tym serwisie i nauczyłam się, jak to robić dzięki dyskusjom, jakie prowadziłam z osobami na temat moich opisów mang. podniesienie poprzeczki moze wyjść tylko na dobre - ludzie sie będą bardziej starać i osoby mniej ambitne same odpadną, a sam produkt końcowy bedzie o wiele lepszy. Jeśli ustalasz kryterium: niech będzie facet, który w miarę dobrze spawa i nie wypala oczu ludziom dookoła to przejdzie dużo kandydatów, ale potem w takich Włoszech na Polków pluć bedą i wodą święconą polewać na wstępie. dodanie choćby jednego dodatkowego kryterium poprawia wszystko, czyż nie? nie można zachować jakości, jeśli idzie się na ilość, zarówno przyjmowanych recenzji, jak i w przypadku "pisania do kotleta" czyli byle by było dużo i w miarę poprawnie.


Zawsze zadziwiało mnie, jak - samemu nie będąc w coś zaangażowanym - można łatwo krytykować cudzą pracę i podsuwać rady typu "elitaryzujcie się", "nie przyjmujcie byle czego", "zdecydujcie, czy idziecie w jakość czy w ilość", "ustalcie ostre kryteria".

Ciesze się, że jednak, mimo wszystko udało się nam zachować odmienny stosunek do ludzi. Otóż dla mnie żadna recenzja nie jest jakimś tam barachłem... Nigdy nie zniżyłbym się do tego, by w tak niekulturalny sposób określić produktu kogoś, kto - całkiem za darmo i nie mając z tego zupełnie nic - wykonał kawał ciężkiej roboty, podczas gdy w tym momencie mógłby robić cokolwiek innego. Moim zdaniem każda tego typu recenzja zasługuje na uwagę. Za to, że chce w swoim życiu coś robić, a nie tylko bezmyślnie gapić się w ekran. Nigdy nie przestanę też podziwiać osób, które - otrzymawszy z powrotem po redakcji pokreślony tekst, z listą błędów do poprawki - potrafią zagryźć zęby i poprawić swój tekst... Czasem nawet trzy, cztery albo i pięć razy, za każdym pisząc go prawie od nowa. To jest prawdziwy wyczyn. Może jeden na dziesięciu potrafi przyznać się do błędów i pracować nad ich poprawą. Moim skromnym zdaniem ludzie ci zasługują na to, żeby opublikować ich pracę: za ich starania, zapał, ambicje i wytrwałość.

Zawsze stałem na tym stanowisku i go nie zmienię.

Być może tym sposobem na nasz serwis trafiają recenzje stanowczo odbiegające od poziomu innych, jednak nie wydaje mi się, żeby postulowany zakaz debiutów (bo do tego by się sprowadziły wszelkie metody odsiewu) w jakikolwiek sposób poprawiło sytuacje. Przeciwnie, tylko by ją pogorszyło... Nie byłoby ani więcej recenzji, ani lepszych recenzji. Wbrew utartemu przekonaniu bowiem dobrzy recenzenci nie rosną na drzewach, ani też nie są hodowani metodą chowu fermowego lub też klonowania. Jedynym sposobem, by uzyskać dobrego recenzenta jest przeszkolenie recenzenta słabego (a ludzie, którzy potrafią poradzić sobie z każdym z tych problemów są materiałem na recenzentów doskonałych). Niestety przy okazji rzeczywiście powstaje pewna ilość recenzji trochę gorszych niż inne...

Nie zdradzę żadnej, wielkiej tajemnicy mówiąc, że od pewnego czasu powstaje projekt zastąpienia części, najsłabszych tekstów nowymi, lepiej napisanymi. W tej chwili nie mamy wystarczającej liczby ludzi, by podjąć się tego zadania bez poważnego uszczerbku dla funkcjonowania strony. Niemniej jednak, gdy zbierzemy wystarczającą ilość wykwalifikowanego personelu wdrożymy i ten program.

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #31 dnia: Grudzień 02, 2007, 03:25:32 pm »
Cytat: "Zegarmistrz"
Cytuj
problem fachowości recenzentów: jeśli przyjmuje się każde byle odstajace od podłogi barachło, to nic dziwnego, że "na poprawę w tej materii nie ma co liczyć". ja zostałam zwerbowana, pochwale się, ale wynikło to z tego, że dużo pisałam na tym serwisie i nauczyłam się, jak to robić dzięki dyskusjom, jakie prowadziłam z osobami na temat moich opisów mang. podniesienie poprzeczki moze wyjść tylko na dobre - ludzie sie będą bardziej starać i osoby mniej ambitne same odpadną, a sam produkt końcowy bedzie o wiele lepszy. Jeśli ustalasz kryterium: niech będzie facet, który w miarę dobrze spawa i nie wypala oczu ludziom dookoła to przejdzie dużo kandydatów, ale potem w takich Włoszech na Polków pluć bedą i wodą święconą polewać na wstępie. dodanie choćby jednego dodatkowego kryterium poprawia wszystko, czyż nie? nie można zachować jakości, jeśli idzie się na ilość, zarówno przyjmowanych recenzji, jak i w przypadku "pisania do kotleta" czyli byle by było dużo i w miarę poprawnie.


Zawsze zadziwiało mnie, jak - samemu nie będąc w coś zaangażowanym - można łatwo krytykować cudzą pracę i podsuwać rady typu "elitaryzujcie się", "nie przyjmujcie byle czego", "zdecydujcie, czy idziecie w jakość czy w ilość", "ustalcie ostre kryteria".


po pierwsze, sama piszę recenzje. tyle, ze mang. po drugie - mogę nie być zaangażowana osobiście w ratowanie pingwinów ale widzieć błędy popełniane przez ratujących. poza tym jakoś nie widze błędów w moim rozumowaniu, sam też ich nie wykazałeś - ja to odbieram jako argument w stylu tupiąconóżkowym "nie piszesz u nas, wiec sie nie wypowiadaj".

ludzie zasługują na nagrodę, to fakt. jednak sam o staranie się, chćby najszczersze nie zasługuje na nagrodę - jeśli produkt końcowy to rzecz słaba, największą ngrodą jest wyłuszczenie dobrych i złych cech produktu i odesłanie do poprawy. osoba naprawdę zaangażowana nie zrazi sie po jednym czy dwóch krytycznych (konstruktywnie) zdaniach, tylko weźmie sie do roboty. jeżeli przyjmiesz coś tylko dlatego, ze ktoś poświecił na to czas to tak jakbyś mówił "to wystarcza". a to przecież NIE wystarcza: miedzy innymi dlatego biblioteki nie są wypełnione cudami w stylu "schematy rur ściekowych w domach publicznych opolszczyzny na przełomie lat 78-81". ktoś to opracował i chwała mu za to, ale jakie to ma znaczenie użytkowe dla czytelników? mógł to napisać pięknym, dowcipnym stylem, z ładnymi, szczegółowymi obrazkami ale wydawca, który by takie cos do druku puścił musiałby chyba być autorem.

jeśli poważnie traktowany jest fakt, że robisz serwer użytkowy z recenzjami dla czytelników to masz na uwadze przede wszystkim dobro użytkownika czytającego, a nie piszącego - przepuszczając słaby tekst jednej osoby krzywdzisz kilkadziesiat innych, które ten tekst czytają. a co z ich zapałem i czasem, który poświęciły na przeczytanie słabego tekstu?

podobnież ma się sprawa ze specjalizacjami - osobie która nie lubi magical girls nie ma sensu dawać anime tej kategorii, bo nie będzie w stanie rzetelnie tego ocenić, ani nie porówna do swojej bazy doświadczeń, ani nie zwróci uwagi na dobre strony, bo go "puru puru purin" na wstępie odrzuci. i zjedzie anime, które całkiem fajne może być i śmieszne,  jak to wyłuszczył dość brutalnie anfan mówiąc o ELied, mówiąc, że kto nie lubi słodkich dziewcząt niech po prostu nie recenzuje i sio. zawodowcy nie recenzują wszystkiego - ci od hokeja nie opisują koszykówki, a przecież obydwa wydarzenia są  sportowe. specjalizacja pozwala na rzetelną ocenę. jeśli zaś dostaję trzeci tekst osoby, z czego każdy z innej kategorii to co mogę pomyśleć oprócz tego, że ta osoba lubi wszystkiego po trochu a tak naprawdę nic porządnie? czy na zdaniu takiej osoby można polegać? nie mozna wiedzieć wszystkiego i znać się na wszystkim.

Ja recenzuję głównie shounen, zazwyczaj bitewny, bo najzwyczajniej się nim interesuję. nie oznacza to że nie czytam innych mang, czytam bardzo dużo, ale czuję się w miarę kompetentna w tej właśnie dziedzinie. moje teksty są przeredagowywane kilka razy - nie dlatego, zę jestem jakąś porypaną perfekcjonistką tylko dlatego, zę staram się dany tytuł rozpatrzeć pod wieloma kątami, by jak najlepiej go przybliżyć. dla mnie w recenzji nie jest ważne, by wszem i wobec poinformować, jakie jest moje zdanie, ale żeby rzetelnie poinformować co to jest i czym sie to je.
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline Wilk Stepowy

  • Starszy Gildii
  • *******
  • Wiadomości: 13 886
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • wilk bez zębów
Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #32 dnia: Grudzień 02, 2007, 04:29:43 pm »
Podpisuję się pod tym co Szysz napisała. Naprawdę nie powinna recenzować danego anime osoba, która do recenzowania podchodzi z tekstem "o fajnie, będzie co objechać".

I recenzent powinien poinformować czytelnika o swoim podejściu do tematu. Ja za czas jakiś mam zamiar objechać pewne anime z mechami. To, że po nim pojadę może oznaczać, dla inteligentnego czytelnika, kilka rzeczy:
a. nie lubię mechów
b. lubię mechy kiczowate a te były za mało kiczowate i widowiskowe
c. lubię Patlabora, ledwo polubiłem mechy z FMP a te tu odrzuciły mnie kiczowatością na kilometr
d. jestem maniakiem cyberpunka a tym mechom daleko do tych z cp
e. mechy pilotowały stanowczo za stare osoby, wolę małolatów za sterami
itp.
itd.

Powiem szczerze, że gdyby się skończyło na przedstawieniu akcji i mechaów, pojechaniu po mechach, wytłumaczeniu, że wolę bardziej realistyczne tak jak wolę bardziej realistyczne przedstawienie walki, nie dawałbym żadnych ocen, to byłoby mniej narzekania na recenzje (bo anime jest lubiane) A założę się, że jak powstawiam tam masę trójek i czwórek to będzie raban :) Oceny to zuo.

EL to osobna kwestia. Teoretycznie jest ot horror, jest tam sporo brutalności, ale do tego jest ecchi, jest haremówka itp. Nie da się stricte określić targetu tego anime więc nie można powiedzieć  "jak nie słodkich postaci to nie recenzuj". Tu sprawa jest bardziej skomplikowana.

Offline Frey Ikari

Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #33 dnia: Grudzień 02, 2007, 05:56:29 pm »
A do moich postow nikt nie ma uwag. :) 100% ZGODNOŚCI I O TO CHODZI!!
Następna będzie recenzja Xsenosagi. :o

Offline Zegarmistrz

Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #34 dnia: Grudzień 02, 2007, 08:08:00 pm »
Cytuj
udzie zasługują na nagrodę, to fakt. jednak sam o staranie się, chćby najszczersze nie zasługuje na nagrodę - jeśli produkt końcowy to rzecz słaba, największą ngrodą jest wyłuszczenie dobrych i złych cech produktu i odesłanie do poprawy. osoba naprawdę zaangażowana nie zrazi sie po jednym czy dwóch krytycznych (konstruktywnie) zdaniach, tylko weźmie sie do roboty. jeżeli przyjmiesz coś tylko dlatego, ze ktoś poświecił na to czas to tak jakbyś mówił "to wystarcza". a to przecież NIE wystarcza: miedzy innymi dlatego biblioteki nie są wypełnione cudami w stylu "schematy rur ściekowych w domach publicznych opolszczyzny na przełomie lat 78-81". ktoś to opracował i chwała mu za to, ale jakie to ma znaczenie użytkowe dla czytelników? mógł to napisać pięknym, dowcipnym stylem, z ładnymi, szczegółowymi obrazkami ale wydawca, który by takie cos do druku puścił musiałby chyba być autorem.


Rozczaruje cię: biblioteki jak najbardziej są zawalone opracowaniami typu  "schematy rur ściekowych w domach publicznych opolszczyzny na przełomie lat 78-81". Najbardziej schizofremicznym tytułem, na jaki się nadziałem w bibliotece głównej mojego uniwerku było "Metodologia podstawowych narzędzi archeologa: O prawidłowym wykorzystaniu łopaty". Wbrew pozorom znaczenie użytkowe dla czytelnika takie coś ma ogromne. Takie prace to po pierwsze cenny materiał analityczny i badawczy (dla specjalistów od danych dziedzin wprost bezcenny), po drugie podstawa do dalszych prac, po trzecie dokumentacja techniczna. Co do druku: materiały tego typu zwykle publikowane są w silnie specjalistycznych czasopismach, zwykle o obiegu wewnętrznym lub międzyuniwerysteckim. Najczęściej pisane są właśnie z myślą o tym, żeby były składowane w bibliotekach. Nie kupisz ich poza księgarniami uniwersyteckimi i / lub specjalistycznymi (np. księgarniami prawnymi, technicznymi). Tak naprawdę celem istnienia bibliotek jest właśnie składowanie tego typu publikacji i ich udostępnianie czytelnikom. Prawdopodobnie stanowią jakieś 80-90% zbiorów.

Dlaczego o tym pisze?

Cytuj
jeśli poważnie traktowany jest fakt, że robisz serwer użytkowy z recenzjami dla czytelników to masz na uwadze przede wszystkim dobro użytkownika czytającego, a nie piszącego - przepuszczając słaby tekst jednej osoby krzywdzisz kilkadziesiat innych, które ten tekst czytają. a co z ich zapałem i czasem, który poświęciły na przeczytanie słabego tekstu?


Otóż, podobnie jak - zdawałoby się - groteskowo śmieszne prace badawcze, tak samo nawet słabe recenzje, czy też raczej średnio udane mają swoją wartość. Nie bierzesz pod uwagę faktu, że często są to teksty unikatowe, w niektórych przypadkach nawet w skali globalnej. Wiele recenzji traktuje o seriach, które, oprócz autora widziało bardzo niewiele osób. Jeśli ich nie opublikujemy ucierpi kilkaset lub może nawet kilka tysięcy osób.

Podobnie jest z tymi nieszczęsnymi rurami: książka o nich może być śmieszna, dopóki nie puści któraś z rur ściekowych położonych między 79 a 81 rokiem... Bo wtedy, kiedy nikt nie będzie wiedział jak je wymieniać.

Tak samo jest w tym wypadku: albo przyjmiemy recenzje, albo nie będzie jej w ogóle.

I bynajmniej nie jest to marsz w stronę Ilości zamiast Jakości. Spora część recenzji, jakie do nas przychodzą jest odrzucana. Jeśli coś zostało opublikowane to znaczy, że minimum trzy osoby (bo zwykle tyle uczestniczy w redakcji tekstu) uznały, że jest to tekst dobry. To znaczy: porusza wszystkie, niezbędne kwestie i nie zawiera błędów merytorycznych.

Niestety, jest to jedyne, sensowne kryterium.

Cytuj
Ja recenzuję głównie shounen, zazwyczaj bitewny, bo najzwyczajniej się nim interesuję. nie oznacza to że nie czytam innych mang, czytam bardzo dużo, ale czuję się w miarę kompetentna w tej właśnie dziedzinie. moje teksty są przeredagowywane kilka razy - nie dlatego, zę jestem jakąś porypaną perfekcjonistką tylko dlatego, zę staram się dany tytuł rozpatrzeć pod wieloma kątami, by jak najlepiej go przybliżyć. dla mnie w recenzji nie jest ważne, by wszem i wobec poinformować, jakie jest moje zdanie, ale żeby rzetelnie poinformować co to jest i czym sie to je.


A wiesz co? Odbije piłeczkę: mógłbym prosić o podanie linków?

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #35 dnia: Grudzień 02, 2007, 08:39:16 pm »
90% crapu w bibliotekach uniwersyteckich to dzieła popełnione przez jakiegoś doktora z owej uczelni, który wiedział, które plecy pogłaskać, co nie przydaje ani merytoryczności ani chwały.

owszem, Twój argument jest sensowny, ale wiedz, że przypomina on zatwardziałych chomikarzy, którzy ani jednej sprężynki zepsutej nie wyrzuca, bo "może się przydać". takie podejście owszem, sprawdza się, bo wynika to z prostego rachunku prawdopodobieństwa - jeśli masz milion niepotrzebnych rzeczy, to masz statystycznie aż milion szans na to, że kiedyś coś się przyda. milion małp przez milion lat też jest w stanie wyklepać na klawiaturze dzieło Szekspira. a przy pękniętej rurze idzie się do odpowiedniego urzędu, jeśli jest problem, bo w takim wydziale miejskim są plany budynków.

piłeczka w moim podpisie. oczekuję rzetelnej oceny, a nie wytykania błędów w stylu "a nie mówiłem". ponadto zapraszam do działów "co sie teraz czyta" i "recenzje"
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline Teukros

Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #36 dnia: Grudzień 02, 2007, 11:07:15 pm »
Na wstępie zaznaczę, że swoje przemyślenia ograniczam wyłącznie do publikacji w czasopismach sieciowych. O wydawaniu czegokolwiek "w realu" pojęcia nie mam, działka to zupełnie nie moja.

Ale do rzeczy. Zauważyć należy, że autorzy (recenzenci) wykonują swoją pracę całkowicie za darmo. Piszący do "papierowego" czasopisma w zasadzie robi to dla wynagrodzenia; to, co później stanie się z artykułem, czy zostanie on opublikowany, jak zostanie odebrany - jakkolwiek nadal bardzo istotne - nie ma kluczowego znaczenia, i jest przynajmniej w części równoważone właśnie pieniędzmi, jakie autor otrzymuje od wydawnictwa.

Inaczej to wygląda, gdy publikujemy na stronie internetowej. Autor w zasadzie nie kieruje się pobudkami finansowymi (pomijam sytuacje, gdy ktoś chce się zareklamować, wpisać publikację do CV, itp.). Taka osoba nadal oczekuje "wynagrodzenia", ale innego rodzaju. To uznanie czytelników i redakcji, pozytywne komentarze, cytowanie w sieci, sam fakt opublikowania, itp. Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, aby autor otrzymał satysfakcję.

Do czego zmierzam? W moim przekonaniu, czasopismo sieciowe musi równoważyć dwie rzeczy - satysfakcję autora, i satysfakcję czytelnika. Jeżeli zabraknie tej pierwszej (zbyt wiele będzie artykułów odrzucanych, zbyt wysokie wymagania stawiane autorom), okaże się, że ludzie przestaną do takiego czasopisma pisać (bo "nie płaci"). Czytelnicy odpadną, i na tym koniec... Ale jeżeli przyjmowane będzie wszystko jak leci, wymagania będą żadne albo niewielkie, spadnie satysfakcja czytelników, poleci oglądalność, i prędzej czy późnej strona upadnie (to nie teoria - widziałem taki proces).

Pisząc z pozycji redaktora, do upadku strony w żadnym razie dopuścić nie mogę. Z tego względu, z podstawowych wymagań (pisałem o nich na "macierzystym" temacie) na pewno nie zejdę, odrzucania też będę unikał (jeszcze się nie zdarzyło). Inna sprawa, że akurat na Tanuki Manga panuje dosyć specyficzna sytuacja. Po pierwsze, większość autorów ma spore doświadczenie w pisaniu recenzji z Tanuki Anime. Po drugie, wszystkie recenzje przechodzą profesjonalną redakcję u Avellany, dzięki czemu nawet z kiepskiego tekstu robi się przyzwoity, a i autor może się czegoś nauczyć. Ale to unikatowy komfort...

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #37 dnia: Grudzień 03, 2007, 06:46:05 am »
po pierwsze, ja się w żadnym razie nie czepiam recenzji na Tanuki, bo przy tak olbrzymim serwerze oczywistym jest, żę crap sie prześliźnie, albo ktoś będzie miał pretensje - to normalne przy tak dużej ilości recenzji. do samego Tanuki nic nie mam, wręcz uważam, że jest to fajny serwis z bardzo fajnymi ludźmi a  jedyny powód, że tylko podczytowywuję, a nie siedzę po pachy jest taki, ze na dwa fora mi p[o prostu czasu nie starczy i życie rodzinne by mi zdechło (bo jak ja na forum wpadnę, to czasu nie liczę). mam uwagi jedynie do tego, co ktoś pisze w danym poście.

nie staram się być wredna i zanegować wszystko jak leci, ale lepiej zrozumieć.

co do satysfakcji autorów: wydaje mi się, że jeśli standardy są wysokie, to samo przejście przez sito selekcji może być nagrodą o niewyobrażalnej sile. jeśli czytelnik włazi na stronę i czyta dobry tekst za dobrym tekstem, jeśli ma przekonanie, że cokolwiek weźmie do łapy będzie dobre, bo redakcja selekcjonuje teksty jak cerber, to sama idea wejścia do "elity" tekstów będzie olbrzymim motywatorem.

powiem jak z mojej strony - mogłabym pisać do Was recenzje, czuję sie na siłach. jednak czuję, że nie będę sie musiała za bardzo starać, bo "poprawną polszczyznę" mam opanowaną, a bzdur zazwyczaj nie piszę, wiec mogę poświęcić jedną godzinkę na machnięcie tekstu. sęk w tym, że nie będzie to DOBRY tekst tylko poprawny. przy tak olbrzymim, sławnym serewerze naprawdę nie rozumiem dlaczego obawiacie się, że ludzie przestaną do Was pisać. no, chyba, że jesteście jak starożytny Rzym i bez nowych niewolników padniecie ;P

szanuję Tanuki za stworzenie olbrzymiej bazy tytułów. za zachęcenie wielu młodych ludzi do pisania. za poświęcenie czasu i entuzjazm. niemniej miałam wrażenie, że nie podnosicie już sobie poprzeczki.

i mam wrażenie, zę z tematu robi się "szyszka kontra reszta świata" ><
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline Frey Ikari

Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #38 dnia: Grudzień 04, 2007, 03:24:51 pm »
Cytuj
i mam wrażenie, zę z tematu robi się "szyszka kontra reszta świata" ><

To pewnie dalatego że mnie nikt sięnie czepia gdy ja się czepiam... ;)
No i ja nie robie klockow, przypomina mnie sie Hachi.

Offline Dembol_

Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #39 dnia: Grudzień 19, 2007, 04:32:08 pm »
Cytat: "Szyszka"
do czego piję - zasada, Dembolu owszem, pozwala stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, jakie coś będzie do końca. ale np. po obejrzeniu pierwszych odcinków Kanona mozna błędnie założyć, że to bedzie głupia haremówka, po obejrzeniu połowy Haibane Renmei że to nudna obyczajówka z aniołkami w tle (tutaj dopiero 2 ostatnie odcinki rozwalają na kawałki) - jesli zaś nie potrafi się przebrnąć przez całą serię, to sie tytułu nie recenzuje i już - to nie żarcie, które po pierwszym kęsie można uznać za przesolone, to jest produkt kultury. ja nie przebrnęłam przez Kanona, bo po prostu stężenie moe-moe na minutę mnie powala, ale wiem, żę to jest dobra seria. z tym, że mnie nie odpowiada. znam ludzi, którzy nie przebrnęli przez Evangeliona i wyrażają o nim jak najgorsze opinie i ludzi, którzy pukają się w czoło, jak mówię, że Totoro jest fajny.

Czy ja gdzieś napisałem, że można, trzeba, powinno się (niepotrzebne skreślić) recenzować serie, których się nie widziało do końca?
Stwierdziłem tylko, że 1/3 serii zazwyczaj wystarczy, żeby wyrobić sobie jakąś opinię o niej. Zazwyczaj również wystarczy by MÓC POPRZEĆ JĄ FAKTAMI zebranymi właśnie w trakcie tych 4h materiału. W pełnej recenzji warto wspomnieć, że seria nagle w połowie z wesołej opowieści o piłkarzach zmienia się w hadkorowe gejporno z udziałem tentakli i wielkich robotów w kosmosie. Zawsze lepiej mieć pełen obraz, ale doświadczenie uczy, że jak seria wejdzie na jakiś określony poziom jakościowy to w skali 10-punktowej nie przesuwa się więcej niż 1-1,5 punkta (oprócz NGE, które spada o 1 punkt za każdy odcinek po 22). Przecież jeden czy dwa "nagłe zwroty akcji" albo odcinki nie mogą świadczyć o jej ogólnym poziomie wykonania.

Cytuj
Z tego co tak przeglądałem zdecydowanie zbyt wiele ocen recenzenta nie jest zgodna z tym co myśli większość ludzi przeglądających tę witrynę, może się nie znam ale to raczej nie jest dobrze.

Jakbyś nie zauważył recenzja (dzięki Bogu!) nie jest demokratyczną formą ewaluacji anime przez społeczeństwo tylko oceną piszącego bazującą na jego doświadczeniu i wiedzy (częściowo guście). Większość motłochu jest bezkrytyczna w stosunku do swoich ulubionych serii i nie widzi tego co  dostrzeże (albo raczej: powinien dostrzec) dobry recenzent.

Żeby nie było offtopu: Kawaii było słabe.

<przeniesione z topicu o Kawaii. W>

Offline Shirosama

Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #40 dnia: Grudzień 20, 2007, 09:28:39 am »
Czytaliście recenzję na Tanuki Claymore niejakiego Zegarmistrz ? Ale się ośmieszył pisząc tak beznadziejną recenzję. Oczywiście to jego prywatne zdanie i ma do tego prawo ale niektóre recenzje są poniżej choćby najmniejszej obiektywności. Jeśli ten człowiek już pisze że "postacie są strasznie niesympatyczne" to brak mi na niego słów.
Jednym słowem recenzja żałosna i powinna być wyrzucona z Tanuki jak również wiele innych przez które przemawia nienawiść autorów do danego anime a powinna przemawiać jeśli już to krytyka na poziomie której ten recenzent ( i niestety wielu innych nie posiada).
http://anime.tanuki.pl/strony/anime/951/rec/1039
Recenzja niejakiego Aureusa była już krytyczna a jego jest dużo bardziej.

Offline Wilk Stepowy

  • Starszy Gildii
  • *******
  • Wiadomości: 13 886
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • wilk bez zębów
Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #41 dnia: Grudzień 20, 2007, 09:50:48 am »
Ale osochodzi?? Technicznie recenzja napisana bardzo dobrze. A że znowu, anfanie, nie zgadzasz się z odczuciami recenzenta, to problem Twój, a nie jego.

Ja tam mam podobne odczucia jak Zegarmistrz; ba! ja nawet przez to anime nie przebrnąłem, a oglądałem jedynie dlatego, że lubię w miarę mangę. Mam też podobne odczucia w stosunku do bohaterów. Może Clare mnie specjalnie nie irytowała, co po prostu nie zwracałem na nią uwagi skupiając się na innych bohaterach - dzieliłem uwagę między pozostałe Claymorki a Rakiego (a dokładniej chęć zamknięcia go w jakimś pomieszczeniu bez okien wraz z wygłodniałym yoma). Zresztą, swoje odczucia przedstawiłem już w temacie o Claymore. Więc może niech dalsza rozmowa o tym tytule toczy się w odpowiednim temacie.

A co do samej recenzji. Nie rozumiem dlaczego stwierdzenie, że bohaterowie są antypatyczni, ma dyskwalifikować recenzję. Rozumiem, że nie chodzi o subiektywność stwierdzenia (bo jakby napisał, że są fajni, to wszystko byłoby w porządku), ale o to, że wnioski Ci się nie podobają, anfanie.
Dla mnie w recenzji było trochę za dużo subiektywizmu (choć Zegarmistrz zrobił to co i ja bym zrobił - przedstawił pokrótce swoją osobę, by dać czytelnikowi punkt zaczepienia) a za mało standardowego opisu anime. Nie wiem na jakich zasadach są pisane recenzje alternatywne (a tym jest tekst Zegarmistrza), ale jeśli są ona uzupełnieniem do podstawowej recenzji i przedstawieniem innego punktu widzenia, to nie widzę problemu.

Offline Silent Angel

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 2 024
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Mirage of Deceit
    • MAL
Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #42 dnia: Grudzień 20, 2007, 11:22:43 am »
Ta seria jest dobra, ale jak się nie oczekuje bóg wie czego... Tak jak w przypadku Wilka czy Zegarmistrza. Osoba podchodząca obiektywnie do tego anime, bez żadnego "napalania się" na tą serię i oczekiwanie od niej nie wiadomo czego, czy przeczytania wcześniej mangi, nie rozczaruje się. Z resztą ludzi może być różnie, bo ze względu na swoje oczekiwania/doświadczenia mogą podnieść poprzeczkę trochę wyżej niż można się tego spodziewać.

A do stwierdzenia, że bohaterzy są antypatyczni, można się czepiać, bo w końcu bohaterami są pół, ludzie, pół potwory, więc nie będą już tak wylewni czy sympatyczni jak zwykli ludzie. Nie mówiąc już o środowisku w którym dorastali.

Każdy ma swój gust i swój punkt widzenia. Dlatego po raz wtóry pisze że sugerowanie się recenzjami w doborze anime, jest dla mnie bezcelowe ;)

Offline Shirosama

Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #43 dnia: Grudzień 20, 2007, 11:49:45 am »
Wilku tamta recenzja nie jest zła. Ona jest beznadziejna do potęgi i całkowicie subiektywna. Już mniejsza z tym co pisze ( i jak to argumentuje), ale bardziej mi chodzi o styl podobnie jak bezmyślna recenzja Mecenasa Elfen Lied i wielu innych recenzentów którzy pisząc po prostu jakby się wyżywali na anime. Więc rozumiesz że chodzi mi o styl.
Mam gdzieś jego argumenty skoro nie potrafi tego kulturalnie napisać bez używania słów które mogą być obraźliwe dla osoby która wcale tak źle nie ocenia danego anime. To jest ogólnie największa wada całego tego tanuki że recenzenci są na niskim poziomie.

Offline Wilk Stepowy

  • Starszy Gildii
  • *******
  • Wiadomości: 13 886
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • wilk bez zębów
Trudna sztuka recenzowania i oceniania
« Odpowiedź #44 dnia: Grudzień 20, 2007, 11:53:39 am »
Przepraszam jak można się czepiać stwierdzenia, że bohaterowie są antypatyczni i podpierać to czepianie się ich trudną przeszłością? Dlaczego niby trudna przeszłość bohaterów ma powstrzymywać recenzenta przed stwierdzeniem, że nie lubi ich z takich a takich powodów? Co to za usprawiedliwianie bohaterów? Zresztą Zegarmistrz umotywował swoją postawę względem bohaterów więc tym bardziej nie widzę powodów do czepiania się. Mogę mieć inne zdanie od niego, ale to jedynie subiektywne odczucie i nie daje ono podstaw by oskarżać o coś recenzenta.

Anfan, jak do jasnej cholery zła ocena anime może być obraźliwa dla postronnej osoby???? Tworzyłeś to anime, że się oburzasz? Zresztą nawet rozsądny twórca nie obrazi się na krytykę podpartą argumentami. Najwyżej podejmie z nią polemikę.

Nie rozumiem totalnie tego Twojego podejścia, że można jedynie chwalić w recenzjach opisywane anime.

 

anything