trawa

Autor Wątek: Konkurs na recenzję komiksu - sierpień 2008  (Przeczytany 2867 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline CD Jack

  • Moderator
  • Stolnik bracki
  • *
  • Wiadomości: 1 420
  • Total likes: 24
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie lekceważ potęgi wyobraźni!
    • IGN Polska - komiks
Konkurs na recenzję komiksu - sierpień 2008
« dnia: Sierpień 05, 2008, 04:54:31 pm »
Ponieważ nasz konkurs na recenzję komiksu cieszy się drobną popularnością zapraszam do jego kolejnej edycji, w ktorej tym razem chodzi o zrecenzowanie komiksu wydanego w lipcu. Ukazało się wtedy kilka interesujących tytułów więc będzie się można popisać, i oczywiście zdobyć komiksy o wartości 150 zł z naszego sklepu.

Aktualny regulamin tej edycji:

1. Konkurs polega na napisaniu jak najlepszej recenzji komiksu wydanego w Polsce w miesiącu lipcu 2008 roku.

2. W konkursie mogą brać udział wyłącznie zarejestrowani użytkownicy forum portalu Gildia.pl.

3. Każdy z uczestników może napisać i zamieścić wyłącznie jedną pracę konkursową, która nie była dotychczas nigdzie publikowana.

4. Praca konkursowa musi liczyć conajmniej 1000 znaków. Maximum nie ma.

5. Konkurs będzie organizowany cyklicznie. Kolejne edycje będą rozpoczynały się 1 dnia danego miesiąca w założonym specjalnie dla tego celu topicu. Uczestnicy zamieszczają swoje prace w tym właśnie temacie.

6. Termin publikowania prac normalnie mija 20 dnia danego miesiąca, jednak ... mamy drobną zmianę:
6.1 Podobnie jak w poprzednim miesiącu, z powodu wyjazdu organizatora został opóźniony start tej edycji i prace konkursowe można zamieszczać do końca sierpnia 2008 roku.

7. Z końcem miesiąca sierpnia temat zostanie zamknięty i rusza głosowanie. Głosy należy oddawać poprzez wysłanie do mnie prywatnej wiadomości ze wskazaniem swojego faworyta. Uczestnicy konkursu nie biorą udziału w głosowaniu. Głosy należy oddawać do 10 dnia następnego miesiąca czyli 10 września 2008 roku.

8. W przypadku równej liczby głosów o wyniku konkursu zadecydują moderatorzy.

9. Recenzje mają dotyczyć komiksów wydanych w poprzednim miesiącu np. w edycji czerwcowej recenzujemy komiksy majowe, w lipcowej czerwcowe itd.

10. Zwycięzca każdej edycji otrzyma atrakcyjną nagrodę (komiksową rzecz jasna). Temat otwierający każdą edycję będzie informował o nagrodzie w danym miesiącu.

11. Autorzy zamieszczając recenzje w temacie konkursowym na forum wyrażają automatycznie zgodę na ich zamieszczenie w serwisie Gildia Komiksu.

12. W temacie tym wszystkie posty nie będące recenzjami będą natychmiast usuwane. Wszelkie uwagi na temat konkursu proszę zamieszczać w odpowiednim topicu: "Konkurs na recenzję komiksu - komentarze".

Nagroda w tym miesiącu będzie taka sama jak w dwóch poprzednich: bon na zakup komiksów w sklepie Gildii o wartości 150 zł!

Pozdrawiam
Jacek "CD Jack" Gdaniec
- - -
Komiks na IGN Polska: https://pl.ign.com/komiks
- - -

Offline wujekmaciej

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 782
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • City of Smoke...
Odp: Konkurs na recenzję komiksu - sierpień 2008
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 26, 2008, 04:50:20 pm »
Hellboy - Zew Ciemności
Mike Mignola, Duncan Fegredo
Egmont


     Lipiec 2008 był miesiącem nader obfitym jeśli chodzi o komiksowe nowości. Pomimo tego, że niektóre wydawnictwa  zrobiły sobie wakacyjną przerwę na naszym ryneczku ukazało się kilka ciekawych pozycji.

     Egmont po raz kolejny pokazał, że jest potentatem w Polsce jeśli chodzi o komiksy. Wydają terminowo i sumiennie, a serwowane przez nich pozycje wzbudzają powszechne zainteresowanie. Tak też się stało z pakietem lipcowym, w którego skład, między innymi, wchodzi kolejna część Hellboya – Zew Ciemności Mike’a Mignoli i Duncana Fegredo.

     Fabuła nowego tomu Hellboya obraca się wokół postaci znanych z poprzednich przygód – powraca Baba Yaga i jej obsesja na temat śmierci lub okaleczenia tytułowego bohatera, pojawia się Hekate i Magiczny Lud, na scenę wkraczają też nowi gracze. Wśród tej drugiej grupy najważniejszą rolę odgrywa Kościej Nieśmiertelny, z którym przez większą część opowieści walczy Hellboy. Nie zabrakło również typowych dla serii dynamicznych akcji i humoru w postaci ‘powiedzonek’ Piekielnego Chłopca. Regułą stało się też korzystanie przez autora z wierzeń i podań ludowych różnych narodów oraz perfekcyjne mieszanie ich elementów. Tym razem Mignola postawił na folklor słowiański i wplótł w akcje takie indywidua jak, oprócz wspomnianej już Baby Yagi i Kościeja, Leszy – ducha lasów, Perun -  jedno z głównych bóstw panteonu słowiańskiego, Domowoj – ducha-opiekuna domu, a także uczynił nas świadkami soboru czarownic. Wszystko to ułożone z niezwykłą gracją.

     Mike Mignola przyzwyczaił czytelników do charakterystycznego klimatu swojego komiksu, zarówno pod względem fabularnym jak i graficznym. W Zewie Ciemności warstwą graficzną zajął się ktoś inny, a mianowicie Duncan Fegredo – twórca wydanego w Stanach w pierwszej połowie lat 90. wspólnie z Peterem Milliganem komiksu Enigma. Dzięki temu Mignola mógł poświęcić sto procent swojej uwagi scenariuszowi. Opłaciło się. Fabuła stoi na naprawde przyzwoitym poziomie, wszystko wydaje się na miejscu, a samo czerpanie z baśni i podań rosyjskich jest mistrzowskie. Mignola tworzy wokół swojego bohatera uniwersum i po kolei układa na planszy kolejne części układanki. Wiarygodnie i bez zgrzytów. Fegredo nie kopiuje twórcy Hellboya, rysuje inaczej, jego kreska jest bardziej czytelna, a mniej mroczna. Dzięki temu mógł pokazać własną wizję Piekielnego Chłopca, nie niszcząc tym samym charakterystycznego stylu przedstawiania postaci i wydarzeń przez Mignole. Ogromne brawa należą się również koloryście – Dave’owi Stewartowi, który koloruje wszystkie komiksowe Hellboye, a który za swoją pracę otrzymał wiele prestiżowych nagród, między innymi cztery Eisnery.

     Z niecierpliwością będę oczekiwał kolejnego tomu serii – w końcu Mignola pozostawił w opowiadaniu otwartą furtkę, co powoduje ogromny apetyt na ciąg dalszy. Dla tych, którzy się jeszcze nie zdecydowali szczerze polecam. Bez wątpienia jedna z najlepiej opowiedzianych i narysowanych kontynuowana seria komiksowa na naszym rynku. Endżoj.


Offline TadeuszF

Odp: Konkurs na recenzję komiksu - sierpień 2008
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 28, 2008, 12:30:07 pm »
„Y: Ostatni z mężczyzn”
Brian K. Vaughan
Pia Guerra
Jose Marzan, Jr.
Manzoku

   Kolejna seria uznanego wydawnictwa Vertigo wchodzi na polski rynek. Pierwszy numer „Y: The last Man” („Y: ostatni z mężczyzn”) ukazał się w lipcu tego roku, a kolejne zbiorcze wydanie ujrzy światło jeszcze w tym miesiącu. Niezbyt szumnie co prawda pojawia się u nas ta seria, bez specjalnej reklamy, lub słowa zachęty, szkoda jednak aby zginęła w natłoku nowości, gdyż jest to rzecz warta poświęconego jej czasu, w niezbyt wygórowanej cenie.
Będąc dobrym konsumentem przywiązuję się do produktów i wytwórców – w tym wypadku mam na myśli wspomniane wydawnictwo Vertigo. I jakoś do tej pory nie dane mi było zawieść się na ich publikacjach. Z ulgą przyjąłem, że nowości firmowane tą marką nie ukazują się sygnowane przez Egmont, a dostajemy je z drukarni stosunkowo młodej firmy na naszym rynku – Manzoku. Nie ujmując nic Egmontowi - polskiemu potentatowi komiksowemu – sparzyłem się jednak na tłumaczeniu fenomenalnej serii „Fables”, która w porównaniu z oryginałem wypadały bardzo słabo. Oby Manzoku nie podzieliło losu Mandragory, której upadek pozbawił nas, przynajmniej na razie, kontynuacji świetnego tytułu „100 naboi”. 
   „Y: the last Man” wpisuje się w ukochany przez amerykanów nurt: co by było gdyby. W tym wypadku jako główny motyw otrzymujemy, ot taki drobny fakt, jak śmierć całej męskiej populacji. Świat dość gwałtownie pozbywa się posiadaczy chromosomu Y, pozostawiając na nogach tylko głównego bohatera – tytułowego Y (Yoricka – kłania się Szekspir), oraz jego małpkę również płci męskiej. Jak to zwykle bywa na początku historii, o przyczynie kataklizmu dowiadujemy się niewiele – tylko tyle, żeby sięgnąć po kolejny album z serii.
Dzięki scenariuszowi Briana K. Vaughana raj i marzenie każdej feministki zostają ściągnięte na ziemię - Kto naprawi auta, gdy prawie wszyscy na świecie mechanicy byli mężczyznami? Kto nas obroni, jeśli większość armii świata uznawało tylko mężczyzn? W takiej rzeczywistości ląduje nieświadomy z początku Yoryk, który pomiędzy kłopotami rodzinnymi (czyli posiadaniem siostry i matki), wyrusza aby odnaleźć ukochaną w dalekiej Australii. Jednak rząd, w postaci tajnej agentki 355, ukierunkowuje jego plany bardziej na ratowanie ziemi (czyli jej repopulacje) co wiąże się z odnalezieniem dr. Mann, która pracowała nad klonowaniem.
Jak ta historia się kończy dowiedzieli się amerykańscy czytelnicy w styczniu bieżącego roku. Nad Wisłą, jeśli Manzoku utrzyma tempo wydawania, powinniśmy doczekać się finalnego, dziesiątego albumu za rok, dwa.
Prawdę mówiąc seria zawdzięcza swoje powodzenie, nagrodę Eisnera, oraz prawa do ekranizacji wykupione prze New Line Ciemna głównie wspomnianemu wyżej scenarzyście - Brianowi K. Vaughanowi. Zamieszany również w scenariusz do „Pride of Baghdad” (o ucieczce zwierząt z bagdadzkiego zoo po amerykańskiej inwazji na Irak), a także w trzeci sezon popularnych „Zagubionych” („Lost”) prowadzi historię Yoricka spokojnie, utrzymując ludzkie, jednostkowe spojrzenie na przeżywaną tragedię (lub, jak to się okazuje – dla innych znak i dar z niebios). Autorka rysunków Pia Guerra ilustruje realistycznie kolejne stadia tej historii nie wnosząc do niej nic specjalnie nowego, ani kadrowaniem ani kreską. „Y: ostatni z mężczyzn” okazał się przełomowy w jej karierze - pozostaje tylko obserwować jak potoczy się ona dalej.
   „Y: ostatni z mężczyzn” jest jednym z wielu komiksów oferowanych przez Vertigo, a wydanych ostatnio w Polsce, o  uniwersalnej wymowie – można go rozpatrywać jako interesującą historię, jako symptomatyczny dla naszych czasów strach przed zamachami, albo zwykłą dla każdego z nas refleksję nad odpowiedzialnością, lub (jak to zazwyczaj szumnie się ujmuje) sensem życia. Tak czy inaczej, każdemu kto lubi się zastanowić „co ja mam do tego”, polecam dołączyć do kolekcji pierwszy zeszyt z serii „Y: ostatni z mężczyzn”. Aby mógł sąsiadować z „Loveless”, „Kaznodzieją”, czy „DMZ” (wszystkie na rynku polskim), które również nie pozostawiają miejsca na obojętność.

Offline maketa

Odp: Konkurs na recenzję komiksu - sierpień 2008
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 29, 2008, 03:53:15 pm »
"Y: Ostatni z mężczyzn - 1 - Zaraza"
Scenariusz: Brian K. Vaughan
Szkic: Paul Chadwick, Pia Guerra, Goran Sudzuka
Tusz: Jose Marzan Jr.
Wydawnictwo: Manzoku

Na długo, zanim "Y: Ostatni z mężczyzn" pojawił się na półkach, wokół polskiego wydania tego komiksu krążyły plotki i ploteczki, budziły się emocje i oczekiwania, nadzieje przeplatane obawą, czy na pewno wyjdzie? A jeśli tak, to jak zostanie wydany? Jaka będzie cena? Potną go na części, czy wydadzą jak w oryginale? Kto go przetłumaczy? Czy znów nawali korekta? Użytkownicy różnych forów prześcigali się w zgadywaniu i psioczeniu, w chwaleniu i dodawaniu otuchy. Aż w końcu...

"Y" trafił na półki i od razu zawrzało. Mnie nie interesowały jednak opinie innych, klątwy rzucane na wydawcę, ani okrzyki uwielbienia. Rzadko zdarza się tak, że zgadzam się z recenzentami, dlatego "Y" kupiłem i przeczytałem sam.

Pierwsze wrażenie, jakie towarzyszyło mi po otwarciu komiksu, to miłe zaskoczenie jakością druku i papieru. Widziałem wydanie amerykańskie któregoś ze środkowych trejdów, i ma się ono nijak do wydania Manzoku. No pewnie, chciałoby się kredę, twardą oprawę itd., ale mimo to żywe kolory, świetna gramatura offsetu, dopracowana oprawa zrobiły na mnie duże wrażenie. Wydanie amerykańskie niech się schowa. A dalej było już tylko lepiej!

Trochę spojlera, ale nie za dużo: "Y", jak pewnie wszyscy już wiedzą, to opowieść o mężczyźnie, a właściwie chłopaku, który jako jedyny na Ziemi uchodzi cało z Zarazy - niezwykłej epidemii, jak podejrzewają bohaterowie, której ofiarami padają tylko osobniki z chromosomem Y. Nie jest więc zbiegiem okoliczności, że chłopak ma na imię Yoryk, które zawdzięcza swojemu ojcu, znawcy Szekspira (Yoryk to imię jednej z postaci w "Hamlecie"). Wraz z Yorykiem podróżuje małpa o imieniu Ampersand, samiec (tak tak!) z rodziny kapucynek, który także ocalał.  Nie będę rozwodził się nad fabułą, powiem więc tylko tyle, że Yoryk udaje się do Waszyngtonu, gdzie odnajduje matkę, i wraz z tajemniczą agentką służb specjalnych o numerze 355 wyrusza do Bostonu, by odszukać pewną panią doktor, eksperta w dziedzinie genetyki, która - być może - będzie w stanie odpowiedzieć, jak dzięki ostatniemu mężczyźnie uratować świat. Tam zaczyna się wszystko komplikować...

Pierwszy tom "Y" czyta się świetnie. Wartka akcja, przeplatana świetnymi scenami, które czasem zaskakują humorem, a czasem grozą i brutalnością. Rysunki Guerry są mocne, wyraziste i przykuwają uwagę. Nie są szczytem komiksowej jakości, to fakt, ale równa, realistyczna kreska idealnie pasuje do treści komiksu. Scenariusz ma ogromny potencjał. Po pierwszej części możemy się spodziewać, że druga i kolejne będą równie niesamowite. Vaughan nie bez kozery nazywany jest mistrzem suspensu. Potrafi zaskakiwać i choć niektórzy twierdzą, że "Y" to powtórka z "Seksmisji" Machulskiego, to tak absolutnie nie jest. Fabuła toczy się wielowątkowo, w zasadzie trudno przewidzieć, co przyniesie kolejny tom i następne. Czasami miałem wrażenie, że scenariusz pisany jest nieco filmowo, mocnymi wejściami, obrazowo. Nie jest to jednak wadą. Dzięki temu autor świetnie rozplanowuje tempo akcji - czasem przyspiesza, czasem zwalnia i popada w refleksję.

Vaughan przenosi nas w świat, którym wcale nie rządzą kobiety. Światem wykreowanym przez scenarzystę rządzi strach i chaos. Próby uporządkowania rzeczywistości torpedują albo fanatyczne ekstremistki, albo komanda obcych wojsk, wysłane, by zdobyć dla siebie tego ostatniego. Jak widać, mimo tragedii, która pogrążyła ludzkość w niedoli, walka o własne interesy wcale nie schodzi na dalszy plan.

Manzoku, mimo opóźnień, serwuje nam kolejny, naprawdę doskonały komiks. W końcu ucichły spekulacje i pytania, kto wyda "Y". Wiemy, że Manzoku. Wiemy już także, że cena 128-stronicowy tom, nie pocięty, ale wydany zgodnie z oryginalnym wydaniem amerykańskim, nie przekracza 30 (!!!) zł, a z rabatami, które oferują księgarnie, jego cena jest jeszcze niższa. To ewenement wśród komiksowej drożyzny na naszym rynku. Przeczytałem komiks jeden raz, kilkakrotnie wracałem do niektórych sformułowań i wypowiedzi, ale nie znalazłem żadnych wpadek korektorskich, czy brakujących ogonków. Ukłon też należy się wydawnictwu za kapitalne tłumaczenie. Komiks czyta się po prostu rewelacyjnie, gładko, bez zgrzytów. Przez chwilę miałem pewne wątpliwości co do wulgaryzmów. Tłumacz mógł nieco złagodzić pewne wyrażenia. Myślę jednak, że bez nich wykreowany przez Vaughana świat straciłby tak bardzo, że wydawca chyba nie mógł sobie na to pozwolić. Dialogi są wartkie, czasem cięte, często przeplatane świetnie oddanym humorem. Duża ilość przypisów (czasem może nieco męcząca) pozwala zrozumieć (a czasem poznać) amerykańskie realia i odniesienia do kontekstów kulturowych nieznanych przeciętnym zjadaczom chleba. Chciałoby się, żeby każdy komiks był tak zrobiony. "Y" adresowany jest do czytelników dorosłych, co nieco zawęża krąg odbiorców, jestem jednak pewien, że tak skonstruowana opowieść zyska spore grono wielbicieli.

Żeby nie było tak różowo, trzeba dodać, że komiks aż się prosi o dodatkowe materiały, galerie, itd. Komiks, który zgarnął kolejnego Eisnera, na to zasługuje. Niestety, tego zabrakło. A szkoda. Gdyby taki mały bonusik znalazł się w tym "Y", dostałby 10 punktów na 10. A tak - zaledwie 9,5 ;)

Offline Tosiek

Odp: Konkurs na recenzję komiksu - sierpień 2008
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 31, 2008, 02:31:07 pm »
 „Authority – Narodziny”
Mark Millar, Frank Quitely
Manzoku

Authority – specjalna grupa super bohaterów.
Super bohaterów czy może jednak antybohaterów ?
Tak czy inaczej Authority to dosyć anormalny zespół który bez skrupułów łamie wiele powszechnych stereotypów. Seria o tychże bohaterach charakteryzuje się dużą dawką brutalności i niepoprawności politycznej.

Tym razem Mark Millar zabierze nas m.in. do Singapuru, Manhattanu, Paryżu czy Pekinu.
Bowiem Authority udadzą się w poszukiwaniu wcielenia Jenny Sparks, tzw. Ducha XX Stulecia a jak się domyślacie ich podróż nie będzie usłana różami. Wręcz przeciwnie;  na ich drodze staną masowo produkowani bohaterzy oraz ich stwórca i zarazem główny przeciwnik który chce pozyskać moc Jenny Sparks do swoich celi – Jacob Krigstein. Zwyrodniały i chory psychicznie naukowiec.

Kolejnym razem nie musimy się martwić o fabułę w „The Authority” bowiem Millar wie jak napisać lekką historyjkę okraszoną dawką czarnego humoru oraz dużą dozą brutalności.
Oczywiście jeżeli ktoś szuka mocnych intelektualnych doznań czy wymagających refleksji tego tutaj nie znajdzie. Może to i dobrze, bo Authority najlepiej prezentują się w sosie ignorancji czy infantylności.
„Narodziny” zapewnią nam wiele dobrych zwrotów akcji i parę większych salw śmiechu. Bo w końcu to nieodłączny atut „Authority” -  połączenie humoru z ciekawymi i nietuzinkowymi charakterami.

Dzieła typowego komiksu dla dojrzałych czytelników niewątpliwie dopełnia kunszt rysowniczy Franka Quitelyego; jest on znany z zilustrowania m.in. takich komiksów jak: „WE3”, „New X-men” czy „The Invisibles”). Frank jest niemal bezlitosny w tym co robi; jego forma jest jak zawsze na najwyższym poziomie.

Authority są jak grom z jasnego nieba czy świeży powiew w dziedzinie wydawania komiksów, tego właśnie zdecydowanie potrzebował rynek komiksowych bohaterów, który jest już przepełniony
ugrzecznionymi  Batmanami czy innymi bohaterami latającymi w majtkach.

Warto sięgnąć po najnowszy tom „Narodziny” aby przekonać się jak wygląda bezwzględny i  bezlitosny świat w którym  bohaterowie od złoczyńców różnią się zasadniczo tylko celem.
Reasumując, „Authority – Narodziny” to kawał dobrej roboty wykonanej przez duet Marka Millara oraz Franka Quitely’ego.

Offline Blaksad

Odp: Konkurs na recenzję komiksu - sierpień 2008
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 31, 2008, 09:38:24 pm »
Tytuł: Y: Ostatni z mężczyzn #1: Zaraza
Scenariusz: Brian K. Vaughan
Rysunki: Pia Guerra, Jose Marzan Jr.
Kolory: Pamela Rambo
Wydawca oryginału: DC Comics/Vertigo
Data wydania oryginału: 2003
Wydawca polski: Manzoku
Data wydania polskiego: lipiec 2008
Tłumaczenie: Krzyszotf Uliszewski
Liczba stron: 128
Format: 17x26 cm
Okładka: miękka, kolorowa
Papier: offsetowy
Druk: kolorowy
Cena: 29,90 zł



No, cóż. Reklama czyni cuda. Nagroda Eisnera dla najlepszej serii, spowodowała zaciekawienie tą pozycją. Nie tylko moje jak widzę, czytając recenzje poprzedników. ;-)
Niestety, wygórowane oczekiwania przerosły chyba możliwości twórców. Choć to dopiero pierwszy tom serii mam kilka zastrzeżeń. Jako, iż jest to recenzja, więc moje uwagi są czysto subiektywne. Większość osób wychwala komiks za jego uniwersalny „miszmasz” pop-kultury połączony z ważnymi tematami społecznymi. Miało, by to dać odpowiedź na losy Świata po tragicznych wydarzeniach z 11 września 2001 roku. Kiedy to chaos i strach wzięły górę nad demokratyczną, pokojową sielanką.
   Zaczyna się od Hitchcockowskiego trzęsienia ziemi – śmierci wszystkich posiadaczy chromosomu Y, a potem napięcie rośnie. Dlaczego mężczyźni umarli ? Parafrazując: przecież to nie były mamuty. W całą sprawę zamieszanych jest kilka osób:
 
   Dramatis persone:
   
Yorick Bron

Yorick to błazen królewski, w dziele Szekspira. W komiksie to postać młodego człowieka, lekkoducha, który nie chce dorosnąć. Wychowany w duchu patriotycznych i konserwatywnych wartości - pomimo, że jego matka jest przedstawicielką partii demokratycznej w Kongresie. Klasyczne wykształcenie – literatura angielska, kochająca rodzina i fascynacja amerykańskim stylem życia i kulturą popularną.
Mnie osobiście razi ten amerykański patriotyzm, mowa Yoricka w obronie amerykańskich wartości i konstytucji USA (strona 76-77) jest pompatyczna i sztuczna. Bo gdy przychodzi do poświęcenia się dla kraju - czynów to on wolałby podróż do odległej Australii, w której obecnie znajduje się jego dziewczyna, Beth.
Scenarzysta specjalnie przedstawia głównego bohatera jako chłopaka z sąsiedztwa, który ma problem z znalezieniem pracy i własnej drogi życiowej.
Chce w ten sposób pokazać przemianę, jaką odciśnie na nim dziwna zaraza. Możemy, więc oczekiwać stopniowego dorastania do roli bohatera i odpowiedzialności nie tylko za rodzinę, dziewczynę, kraj, ale za całą ludzkość. Tym samym spełni się „american dreams” - od zera do superbohatera (strona 17,na podłodze mieszkania Yoricka leży figurka Supermana ;-).
Nie zmienia to jednak jego wiary w magiczną czarodziejską obrączkę, która jego zdaniem uchroniła go przed śmiercią. Czyżby to była kpina z jedynego pierścienia i misji Frodo Bagginsa ?
Kilka plansz można by skrótowo określić: „złapali go i uciekł”. Daje to chwilę oddechu/humoru i popycha akcję do przodu. Pozwala wykazać się Yorickowi sprytem i pomysłowością. Czasami są to pomysły banalne, ograne i nie do końca prawdziwe. Akcja z uwolnieniem się ze schronu pod Białym Domem jest moim zdaniem naciągana (wątpię by instruktorzy nie przewidzieli sztuczki, jaką zastosował). Yorick ma przy tej okazji możliwość zakrzyknąć: „żywcem nas nie wezmą”.
„Nas”, ponieważ towarzyszy mu małpka kapucynka - Ampersand, która dziwnym zrządzeniem losu jest samcem i także przeżyła. Jednak została bardzo źle narysowana. Jej mordka czy skala wielkości na każdym rysunku wyglądają inaczej, fatalnie. Pytanie dlaczego nosi pampersa, z specjalnym otworem na ogon ?

Jennifer Brown

Matka głównego bohatera. Z zawodu polityk. Jest przeciwnikiem aborcji i klonowania. W pierwszej sprawie kładzie nacisk na oświatę i uświadamianie. Jest to o tyle dziwne, iż partia demokratyczna jest bardziej liberalna niż „twardzi” w tym zagadnieniu republikanie. Być może obala to stereotyp podziału obu partii.
W niektórych przypadkach kobieta powinna decydować o przerywaniu ciąży (np. gwałt, zagrożenie życia matki). Jest to kwestia, która elektryzuje opinię publiczną w wielu krajach. O czym świadczą choćby filmy poruszające temat ciąży: „Juno” – o pozytywnym nastawieniu „prolive”, aż po skrajne „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni” – bezwzględność nieżyciowych przepisów nie zastąpią jednak rozwiązania „niechcianego problemu”.
Tak samo ma się sprawa kobiet w polityce, jak bardzo powinny angażować się w sprawy państwa. Moim zdaniem, nie ma sensu ustalać sztucznego parytetu 50 % kobiet / 50 % mężczyzn w parlamencie. Każda kobieta może spełniać się jako opiekunka rodziny i/lub działaczka społeczna/polityczna. Przedstawicielki „słabej płci”, które są zainteresowane taką działalnością i tak sięgną po władzę.
Kolejnym tematem jest posiadanie broni. W USA to niemal święte prawo, gwarantowane w drugiej poprawce do konstytucji. Kult ten nie jest negowany przez żadną z partii w Ameryce. Różnica tkwi jedynie w ocenie dostępności, procesu jej wydawania i jawności posiadania.
Najgorszym dylematem matki może być jednak sprawa szczęścia syna i poświęcenie losów dziecka dla słusznej idei. Czy Jennifer może wykorzystać syna dla ocalenia Świata, czy jego własne pragnienia są ważniejsze.

Agent 355

Agentka, James Bond w spódnicy „niańka” Yoricka. Należy do tajnej, zagadkowej organizacji Culper Ring  - założonej w czasach wojny o niepodległość. Poprawność polityczna nakazuje by osobą tą była czarnoskóra kobieta. Tu pewien błąd kolorysty komiksu, gdyż na niektórych kadrach wygląda jak „wybielony” Michael Jackson. Rozumiem cieniowanie, oświetlenie, ale czasami wygląda to jak nałożenie zbyt jasnego podkładu (może to reklama jakieś firmy kosmetycznej). Z ciekawostek, ta silna osobowość i zabójczyni, bardzo lubi kobiece robótki na drutach. Tak samo, jak  Lian-Chu z filmu „Łowcy Smoków”. Widocznie stres i wykonywanie „brudnej roboty” muszą znaleźć ujście w zajęciach mniej krwawych.

Hero Brown

Siostra Yorka i jego powierniczka tajemnic. Zagorzała nimfomanka trafiająca zawsze na niewłaściwych facetów. Zostaje nagle, po tragedii z chromosomem Y, wyznawczynią zasad Amazonek. Skąd ta nagła zmiana poglądów. Co prawda tylko krowa nie zmienia zdania lecz dlaczego nie jest to jakoś uzasadnione – musimy chyba poczekać na kolejne tomy. Czyżby to był wybór podyktowany chęcią przetrwania. Bo tylko silne i zorganizowane kobiety przeżyją?
Amazonki oskarżają mężczyzn o najgorsze rzeczy: morderstwa, dyktatury, gwałty. Pomimo, iż w populacji to płeć piękna jest w większości to „samce” niosą wszelkie zło i dewiacje. Populistyczna propaganda nie wnosi żadnej zmiany w metodach rządzenia, gdyż Hero, aby udowodnić swoje oddanie sprawie musi zabić kobietę. To znaczy, że akceptuje metody poprzedniej ekipy władzy.
Celem misji młodej pani Brown jest schwytanie i stracenie(?) ostatniego mężczyzny. Wynikiem tego zapewne będzie kolejny Armageddon, czyli decydująca walka pomiędzy siłami dobra (panie chcące przywrócić chromosom Y) i zła (sfrustrowane Amazonki pragnące zachować obecny status quo).
Przy okazji Amazonek, poruszę sprawę przekleństw czy słów powszechnie uważanych za obraźliwe. Nie mam nic przeciwko mocnym: sp****lać, dupa, skurwiel, pieprzyć, k**wa. Zastanowiła mnie jednak etymologia słowa: „cipa”, które według słów autora wywodzi się od nazwy bogini rzymskiej opiekującej się niemowlętami. Prawie dałem się nabrać i myślałem, że to tylko „męskie szowinistyczne świnie” mogły tak znieważyć kobiecą świętość. Jak się okazało nie jest to prawdą. Zainteresowanych odsyłam do przypisów na ostatniej stronie. ;-) Amazonki nienawidzą wszystkich mężczyzn, poczynając od szachistów, poprzez prezydentów, kończąc na gwiazdach rocka. Yeah.

Doctor Allison Mann

Pani doktor, która zajmuje się bioinżynierią, czyli sprawami ingerowania w genotyp. Jak twierdzi ona sama, to jej eksperymenty, spowodowały zagładę mężczyzn.
Mamy tu kolejny problem ludzkości - klonowanie. Nie ważne czy chodzi o GMO (żywność modyfikowaną genetycznie – szansa dla ludzkości czy jeszcze nie odkryte zagrożenie) czy hodowlę embrionów dla celów medycznych/badawczych. Jak wiemy jest to trudny problem nurtujący nie tylko zwykłych obywateli/polityków ale także dotykający spraw moralności i religii.
Koniec komiksu to początek kolejnego mitu  - mistycznej podróży z jednego wybrzeża Stanów Zjednoczonych do słonecznej Kalifornii i związana, z tym przemiana głównego bohatera. Celem jest odszukanie próbek porównawczych i znalezienie wyjścia z sytuacji zagrażającej istnieniu wszelkiej formy życia na Ziemi. Tym samym zapewne poznamy Route 66 czy motocykle Harley-Davidson i paliowożerne pickup’y. Amerykański motyw drogi, czyli kolejna akcja pisana grubymi nićmi. W tych pięknych okolicznościach przyrody (wybuch laboratorium doktor Mann), akcja się urywa i czekamy na następny odcinek.

Podsumowując zaplanowany scenariusz dopiero się rozkręca i jak na razie nie wbija czytelnika w fotel. Jest przeciętny. Czekam na ciąg dalszy, z nadzieją, że losy głównych bohaterów nie będą opierały się tylko na chwytliwych hasłach, sloganach. Tymczasem dostajemy wydmuszkę – serio na zewnątrz, pusto wewnątrz. Mam jednak taką pewność, iż Yorick, niczym bohater romantyczny przeżyje duchową przemianę z pożytkiem dla siebie i czytelnika.
Kiepsko zaznaczono wątek równowagi ekosystemu. Są tylko dwa kadry, na których pokazano śmierć męskiej populacji zwierząt.
Rysunki są poprawne, dobra rzemieślnicza robota. Nie wyróżniają się niczym szczególnym, są czytelne - to plus.
Wydawnictwu Manzoku należą się słowa pochwały – niska cena, gruby i mocny papier. W obecnych czasach to chyba już standard. Komiks jest szyty i klejony, co pozwala utrwalać przekonanie, iż nie rozsypie się na części, a całość wydanej serii będzie ozdobą na półce.
Trwają prace nad adaptacją filmową komiksu, więc już niedługo możemy spodziewać się efektownej wizualizacji poczynań Yoricka.
W zakończeniu „Wojny i pokoju” Tołstoj wykłada swoją słynną teorię historiozoficzną. Sprowadza się ona do tego, że jednostki nie odgrywają w historii większej roli. Jak widać się mylił ;-)
Gdybym miał do wyboru oglądnąć po raz kolejny film „Seksmisja” lub przeczytać komiks Briana K. Vaughana, wybrałbym to pierwsze.

Offline CD Jack

  • Moderator
  • Stolnik bracki
  • *
  • Wiadomości: 1 420
  • Total likes: 24
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie lekceważ potęgi wyobraźni!
    • IGN Polska - komiks
Odp: Konkurs na recenzję komiksu - sierpień 2008
« Odpowiedź #6 dnia: Wrzesień 27, 2008, 10:34:32 pm »
Zebrane głosy były jednomyślne i wykazały zwycięzcę, którym jest użytkownik maketa.
Gratuluję serdecznie!
Szczegóły odbioru nagrody ustalimy na PW.

Pozdrawiam
Jacek "CD Jack" Gdaniec
- - -
Komiks na IGN Polska: https://pl.ign.com/komiks
- - -

 

anything