Autor Wątek: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)  (Przeczytany 12331 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline radosiewka

Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« dnia: Lipiec 13, 2010, 01:54:10 pm »
Red Dead Redemption to nowa gra firmy Rockstar, twórców znanej serii GTA. Akcja dzieje się na Dzikim Zachodzie a my jako Marston będziemy się przemieszczać po niezamieszkałym stepie Stanów, targanym rewolucjami Meksykiem oraz zwiedzimy bardziej cywilizowane miasteczko Blackwater.

Gra jest sandboxem, w każdej chwili możemy wsiąść na konia i ruszyć zwiedzać okolicę. Gracz może zbierać kwiatki, polować na dzikie zwierzęta, wykonywać zadania dla tzw. Strangersów (często są one bardzo ciekawe i zaskakujące) oraz brać udział w losowych zdarzeniach.

Gracz ma możliwość wzięcia udziału w partyjce pokera, gry w kości, rzucania podkowami czy mocowania się na ręce.  Środowisko jest bardzo zróżnicowane - od zalesionych terenów przypominających środkową Kanadę, poprzez stepy i kaniony aż do gór i śniegu :biggrin:

Oczywiście jest jeszcze tryb multiplayer. Mamy możliwość poruszania się po świecie znanym z gry (tzw. Free Roam), wykonywania misji z przyjaciółmi a także wzięcia udziału w takich trybach jak Deathmatch. Rockstar wydało także darmowe DLC z trybem kooperacji.


Osobiście gra przypadła mi do gustu bardziej niż GTA IV - jest znacznie bardziej rozbudowana a Dziki Zachód, równiny są dla mnie ciekawsze niż jazda ulicami miast :smile:
Fabuła gry jest ciekawa - zwłaszcza początek gry pozwala nam wczuć się w rolę Marstona. Szkoda że koniec jest... jaki jest. Chociaż im dłużej się nad tym zastanawiam tym bardziej skłaniam się do zdania że Rockstar tym sposobem zostawiło sobie idealną furtkę na sequel.
Polecam także posłuchać soundtrack z gry - świetna piosenka którą możemy usłyszeć przy napisach końcowych - "Deadman's Gun".
W multi jeszcze zbyt długo nie grałam, chociaż tryb co-op znacznie bardziej przypadł mi do gustu. Zwłaszcza jego zaawansowana, trudniejsza wersja. Ginie się często, a misje z reguły kończą się porażką. Wymusza to działanie w drużynie :biggrin:
Jedyna rzecz która mnie absolutnie denerwuje i doprowadza do szału to to, że chcę mieć z gry 100% a nie mogę zrobić jednego challenge'a - nie zmieniając broni rozbroić 6 osób. Jest do dla mnie awykonalne :evil:

A co wy sądzicie o tej grze? :)


Offline minilol

Odp: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 13, 2010, 05:32:49 pm »
Powiem tyle, gram, ale nawet pomimo wszystkiego co można robić, gra robi się po pewnym czasie bardzo powtarzalna, jedź tu, zabij tego, przewieź to, ścigaj się itp. Oczywiście otwartość świata na +, bo rzeczywiście gra pod tym względem robi wrażenie.

Offline radosiewka

Odp: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 13, 2010, 05:49:39 pm »
Powiem tyle, gram, ale nawet pomimo wszystkiego co można robić, gra robi się po pewnym czasie bardzo powtarzalna, jedź tu, zabij tego, przewieź to, ścigaj się itp.

Mnie ta powtarzalność aż tak bardzo nie denerwowała:) Do gustu nie przypadł mi tylko moment wyścigu konnego i misje pod koniec oraz postacie które napotykamy. Po prostu to co dzieje się na początku jest ciekawsze :biggrin:

Offline Joneleth

  • Radca bracki
  • ******
  • Wiadomości: 5 239
  • Total likes: 1
  • Szlag mnie trafia, ergo sum.
Odp: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« Odpowiedź #3 dnia: Lipiec 13, 2010, 06:53:51 pm »
W zasadzie trudno powiedzieć, czy lepsze jest GTA4 czy RDR...

To, co z pewnością bardziej podoba mi się w RDR, to "realizm".
GTA4 to jednak GTA, gdzie można wypaść z samochodu przy ogromnej prędkości i przeżyć, zostać potrąconym przez samochód i z wypadku wyjść w zasadzie bez szwanku etc. Oczywiście RDR pod tym względem nie wybija się jakoś szczególnie na prowadzenie, ale świat wydaje się jakiś bardziej realny. Zresztą rzecz nie polega jedynie na samej mechanice, ale ogólnie klimacie.

Muzyka w porównaniu z GTA4 zdecydowanie na plus. Ale to już zdecydowanie kwestia osobistych preferencji.

W zasadzie kończąc teraz RDR dochodzę do wniosku, że to naprawdę miła odmiana po flagowej grze Rockstara, jednak, za nic nie zrezygnowałbym z GTA.

GTA to po prostu GTA.
RDR jest znakomite, ale Dziki Zachód (mimo ogromnych możliwości, jakie daje), to jednak nie NYC.

Otwartość świata w zasadzie ogranicza się do przemierzania dziesiątek kilometrów w siodle, co mnie na dłuższą metę zaczęło irytować. Powiedzmy sobie szczerze - wielkość świata z pewnością można zaliczyć na plus, ale głównie w warstwie "widoków" - kaniony, zachodzące słońce, polowanie na niedźwiedzie gdzieś w górach.

Jeśli miałbym wskazać, co mnie najbardziej pociąga w RDR to byłby to klimat. Zdecydowanie.
W porównaniu do GTA jest dużo cięższy i poważniejszy (a warto zauważyć, że samo GTA4 w porównaniu z wcześniejszymi częściami również prezentowało podobną tendencję).

Denerwuje mnie natomiast kilka szczegółów (bo właściwie tylko w tej warstwie Rockstar zaliczył, przynajmniej według mnie, pewne niedociągnięcia):
1) system zmieniania broni - z początku jest wyjątkowo niewygodny, szczególnie w czasie jazdy konnej. A wystarczyło podmienić gałki albo dać pauzę w chwili włączania tego menusa...
2) ze scenkami chyba tym razem przesadzono. Naprawdę, są świetnie odegrane, wyreżyserowane dobrze, ale dlaczego tak niemiłosiernie długie? Z czasem stało się to dla mnie po prostu nudne. Bo zazwyczaj dla gracza właśnie te momenty, gdy nic nie robi są najnudniejsze. Tym, przede wszystkim, gry odróżniają się od książek i filmu, gdzie jest się jedynie biernym obserwatorem akcji. Infinity Ward w Modern Warfare poszło w kompletnie odwrotnym kierunku rezygnując w ogóle z cut-scenek i był to zdecydowanie lepszy wybór.
3) minigierki - są dużo słabsze niż w GTA. Szczególnie karcianki, które są jakieś "oszukane". Nieodmiennie odnoszę wrażenie, że karty nie są losowane wcześniej, ale na bieżąco i z uwzględnieniem odpowiednich modyfikatorów.
4) i jadę, i jadę, i jadę, i jadę, wykonuję quest, i wracam, i wracam, i wracam.

Ani multiplayer'a, ani co-opa jeszcze nie próbowałem, więc się nie wypowiem.
Jak w ogóle wygląda co-op w RDR?

Znalazłby się ktoś chętny?
Autorce pierwszego posta nawet nie proponuję, bo widzę że grała chyba na PS3, ale może jest ktoś chętny z Xbox'em 360?
CADE: [...] There shall be no money; all shall eat and drink on my score, and I will apparel them all in one livery, that they may agree like brothers and worship me their lord.
DICK: The first thing we do, let's kill all the lawyers.

Offline radosiewka

Odp: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« Odpowiedź #4 dnia: Lipiec 13, 2010, 07:56:01 pm »

3) minigierki - są dużo słabsze niż w GTA. Szczególnie karcianki, które są jakieś "oszukane". Nieodmiennie odnoszę wrażenie, że karty nie są losowane wcześniej, ale na bieżąco i z uwzględnieniem odpowiednich modyfikatorów.
4) i jadę, i jadę, i jadę, i jadę, wykonuję quest, i wracam, i wracam, i wracam.

Ani multiplayer'a, ani co-opa jeszcze nie próbowałem, więc się nie wypowiem.
Jak w ogóle wygląda co-op w RDR?

Znalazłby się ktoś chętny?
Autorce pierwszego posta nawet nie proponuję, bo widzę że grała chyba na PS3, ale może jest ktoś chętny z Xbox'em 360?

Odnośnie minigierek tylko dwie mi nie przypadły do gustu - siłowanie się na ręce - niby mam patrzeć na twarz oponenta ale... Czasami nie wiadomo co on robi :roll: No i Blackjack - tutaj gra ewidentnie kantuje. Prawie zawsze gdy brakuje tylko kilku punktów do 21 trafiam na króle i damy :doubt:
Co-op to 6 zróżnicowanych misji dla maksymalnie 6 graczy. Mamy więc np. przeprawę promem na południe do Meksyku pod ostrzałem wrogów, szukanie skarbu w kopalni a także zaganianie bydła. Każda misja jest inna. Ni i gracz ma do wyboru kilka klas - każda posiada inną broń :smile:

Offline Qraq

Odp: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 31, 2010, 12:27:40 pm »
Gram, podróżuję, podziwiam widoki, zabijam bandytów, łapię konie, poluję, bronię sie przed pumami i wilkami.


Rockstar znowu wykreowało niesamowity świat.


jak ukończę to się wypowiem dokładniej

HaaYaargh

  • Gość
Odp: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 01, 2010, 07:36:53 pm »
Odnośnie minigierek tylko dwie mi nie przypadły do gustu - siłowanie się na ręce - niby mam patrzeć na twarz oponenta ale... Czasami nie wiadomo co on robi :roll: No i Blackjack - tutaj gra ewidentnie kantuje. Prawie zawsze gdy brakuje tylko kilku punktów do 21 trafiam na króle i damy :doubt:

Jako krupier (no dobra, bez państwowej licencji, ale gram na fikcyjną walutę w pracy) mogę Ci uzmysłowić że praktycznie w każdą grę karcianą (i nie tylko) przewagę ma krupier, od tego jakie są szanse zależy również ile jest talii w grze, jeśli jedna to łatwo można liczyć karty, im więcej tym trudniej, ale jest teoretycznie większa szansa na jakąkolwiek kartę, tą która akurat może Tobie pasować. A gdy wpadają same figury, no cóż walet, dama i król są liczone jako 10, więc można uznać że są to te same karty, jest ich najwięcej,  największe prawdopodobieństwo że to własnie one pojawią się gdy zrobisz hit :) Musiałbym wypisywać cały elaborat na temat gry w BJ, ale po co, chodzi tu tylko o kasę w grze ;)

Offline Qraq

Odp: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 02, 2010, 10:41:26 am »
No i ukończyłem wątek fabularny - świetne! :eek:   Nie ma chyba innej gry, która dawała nam zakończyć fabułę w taki sposób. By nie spoilowac dodam tylko, ze bardzo podoba mi się "ukrycie" zakończenia.


Teraz nie wiem, zajmę się chyba włóczeniem się po świecie. Może zostanę bandytą. Może zacznę od początku... Może zobaczę co w multi piszczy...


Gra ma prawie same plusy. Jedyne minusy to:
- ciągłe rzucanie gracza przez pół mapy do kolejnego zleceniodawcy misji (ale można szybko podróżować dyliżansami, jak ktoś chce).
- sterowanie - nie mogę się ciągle przyzwyczaić do menu "szybkiego" wyboru broni (L1) i "hamulca" dla konia (R1). Cały czas myle je ze sobą.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 02, 2010, 10:45:41 am wysłana przez Qraq »

Offline Hang Man

Odp: Red Dead Redemption (PS3; Xbox 360)
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 02, 2010, 07:10:07 pm »
Ja bym do minusów dodał jeszcze nadmiar kasy: właściwie nigdy mi jej w grze nie brakowało. Ogólem dopiero niedawno skończyłem, mimo iż kupiłem na premierze gra mnie znudziła na początku Blackwater, usiadłem w zeszłym tygodniu i ostatnie misje łyknąłem w jeden wieczór,  końcówka rzeczywiście niezła :cool:
Freedom is the freedom to say that two plus two make four. If that is granted, all else follows.