trawa

Autor Wątek: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?  (Przeczytany 13019 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline kingquest

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 10, 2010, 04:21:57 pm »
Incepcja w 3 sekundy:


http://twitpic.com/2d8mj6

Offline Bociek

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 12, 2010, 11:48:27 am »
Gruby film, fajnie zrobiony i ten świat nawet trzyma się kupy.
Tylko to liczenie czasu mnie trochę bawi, bo na początku filmu jak jest drugi poziom snu na którym Dom znajduje kopertę i ucieka przed ochroniarzami, otwiera ją żeby przeczytać co tam jest strasznie się spieszy, bo zaraz wpadnie do wanny z wodą. Stosunek czasu jest praktycznie 1 do 1, ma niewiele więcej w drugim poziomie snu.

Z kolei w momencie gdy Van zaczyna spadać z mostu, Artur na drugim poziomie ma czas żeby, pobić 2 ochroniarzy, wpaść do pokoju, związać ekipę, wepchnąć ich do windy, podłożyć ładunki...

I tak samo jak Mal i Dom, spędzili w limbo 50 lat, czyli spali ponad 25 godzin w rzeczywistości, nie mieli żadnych potrzeb fizjologicznych? czy moczyli łóżko? uczucie głodu i pragnienia nie zaburzało w żaden sposób ich snu? Na seansie byłem raz, pytam tych co czasem mają może na dysku :D jak jest pokazana scena wybudzenia Mal z limbo po tym jak ich pokiereszował pociąg to czy widać gdzieś kabelki na niej od dream machine?

I to limbo mnie tez trochę ciekawi, bo w faq z filmweba nikt nie napisał, dlaczego Fischer leżał skrępowany w limbo? Podświadomość Cobba go związała i zamknęła na balkonie zanim Cobb w ogóle się tam pojawił?

Offline adro

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 12, 2010, 06:09:27 pm »
Bylem na Incepcji drugi raz i ciagle cos mi w tym filmie nie pasuje i nie chodzi tutaj tylko o przynudznie i dluzyzny. Gdzies przeczytalem, ze


SPOILER

ostatnie sceny moga dziac sie w limbo cobba, ale to w takim badz razie skad wzialby sie tam mlody saito i w ogole wszyscy uczestnicy incepcji.
Ba nawet niektorzy sugeruja, ze to cobb byl celem samej incepcji, ale tej tezy chyba nijak nie da sie obronic.
Co do totemow, to czy amuletem cobba byl baczek czy obraczka
Cos mi tu jednak nie pasi z tym calym limbo, z tym przemieszczaniem sie ze snu w sen przy pomocy maszyny, no i ten czas miedzy kolejnymi poziomami.
Poza tym nie do konca jasna jest dla mnie relacja miedzy Mal i cobbem w rzeczywstosci limbo. czy mal w limbo to byl wytwor podswiadomosci Cobba czy moze podswiadomosci samej zony doma, a moze ich obojga. strasznie to jest pomotane. Poza tym jest jeszcze jedna sprawa. dlaczego Mal nie zabila swoich dzieci, skoro byla przekonana o nierealnosci naszej rzeczywistosci(co jest dla mnie jak powiedzialem wczesniej jednak pewna niejasnoscia incepcji). Poza tym na pewno dazylaby tez do rzekomego wybudzenia Cobba.
Jesli Limbo bylo wspolnym tworem mal i cobba to jakim cudem cobb "zaincepowal" pomysl nieralnosci tej rzeczywistosci tylko mal. Ten skarbiec w takim wypadku powinien dotyczyc ich obojga   
pzdr

PS Poza tym zgadzam sie ze smiesznym fotokomiksem. Cobb mogl spokojnie wywiezc dzieci do Francji i nie byloby problemu.
   
tylko cisza i spokoj moga nas uratować
ALIVE AND KICKING!!!
King of Pop is dead... :(:(
Czesc Semicowi, to JUZ 20 lat!!!!
Czesc Prezydentowi RP i Jego Malzonce!!!
Czesc wszystkim poleglym pod Smolenskiem Bohaterom!!!

Offline Ribald

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 18, 2010, 09:27:05 pm »
Dużo można by o filmie napisać i generalnie dużo dobrego. Pokrętne wizje Freuda przeniesione na srebrny ekran przez Nolana (który zdaje się był największym fascynatem psychologii spośród współczesnych reżyserów) mają wiele uroku, zwłaszcza uzupełnione o wiele smaczków. Przede wszystkim jednak Nolanowi udało się skompletować pyszną obsadę z taką dbałością o szczegóły, iż nie zaniedbał nawet Postlethwaita w epizodzie. Nie zgodzę się też z przedmówcą co do Cotillard, choć mogę być nieobiektywny, bo jestem wielkim fanem jej urody i talentu (nawet średnie "Nine" potrafiła uratować). Watanabe jest, jak pewnie się domyślacie, moim ulubieńcem ;) Co zaś do Di Caprio, jeśli dalej   będzie grał tylko osobników użalających się na sobą z powodu żon, to   niedługo przyklei mu się do twarzy maska cierpiętnika a'la Nicolas Cage   :P
mam swoje zdanie, z którym się nigdy nie zgadzam

Offline TC

  • Moderatorzy
  • Steward
  • *
  • Wiadomości: 6 015
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wylogowany
Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 20, 2010, 08:20:14 pm »
Prawdę  mówiąc, to poszedłem na Incepcję niechętnie, w dużej mierze na siłę, nie widząc praktycznie nic o filmie, a tym bardziej, z czym to się jej. Początek nie zrobił na mnie aż takie wrażenia, jednak im dalej, tym film robił się coraz bardziej pokręcony, i do tego wciągający. Bez wątpienia Incepcja jest filmem zagmatwanym/pokręconym, (a być może nawet niespójnym, mam wrażenie, że wiele rzeczy w tym filmie się kupy nie trzyma) głównie przez te wszystkie zabawy z wieloma poziomami snu, przez co zmuszającym poniekąd widza do analizy tego co się dzieje na ekranie ( i dobrze, bo dlaczego rozrywkowy film nie może być inteligentny? :wink: ). Barwny świat snów i podświadomości to bardzo wdzięczny i pasjonujący temat, nic dziwnego, że zainteresował się nim sam Nolan. O dziwo nawet spodobała mi się rola Dicaprio, który dalej kojarzy mi się z pewnym filmem...   :wink:
Mimo wszystko, obawiam się, że dla wielu osób, Incepcja będzie filmem wtórnym wobec  Matrixa, a prawda jest taka, że ciężko jest uniknąć skojarzeń, typu "Incepcja  to film Matrixowy" itd.. W sumie to Incepcja może się też kojarzyć z Dark City...
P.S. Przy zmianach grawitacji w Incepcji "Prey"[taki FPS, jakby ktoś nie wiedział] się chowa.  :biggrin:

Ciekawostka: Osoby, biorące udział w Incepcji miały świadomość tego, że śpią. Nie jest to wymysł tylko i wyłącznie Nolana, albowiem  istnieje coś takiego, jak świadomy sen, który różni się od zwykłego tym, że osoba, która go doświadcza, zdaje sobie sprawę z tego, że śni, dzięki czemu paradoksalnie sen wydaje się być bardziej realny, i przede wszystkim osoba ta może senną rzeczywistość dobrowolnie kształtować, i robić to co tylko chce. Teoretycznie każdy człowiek może nauczyć się świadomego śnienia. Polecam zajrzeć na forum GT.
P.S. Fałszywe przebudzenie również jest czymś co istnieje naprawdę, podejrzewam, że wielu z was tego doświadczyło.
 
« Ostatnia zmiana: Sierpień 20, 2010, 08:30:38 pm wysłana przez TC »
RIP Gildio...

Offline Dariusz Hallmann

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 391
  • Total likes: 0
  • Batman: Ben Affleck Case
Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 20, 2010, 08:56:29 pm »
Bez wątpienia Incepcja jest filmem zagmatwanym/pokręconym, (a być może nawet niespójnym, mam wrażenie, że wiele rzeczy w tym filmie się kupy nie trzyma) głównie przez te wszystkie zabawy z wieloma poziomami snu, przez co zmuszającym poniekąd widza do analizy tego co się dzieje na ekranie ( i dobrze, bo dlaczego rozrywkowy film nie może być inteligentny? :wink: ).
Problem, jaki mogą mieć widzowie w trakcie oglądania "Incepcji" polega na tym, że muszą zapamiętać całkiem sporo reguł i informacji, a przy tym wszystkim akcja - szczególnie w pewnych momentach - pędzi ostro do przodu, więc wystarczy, że umkną dwie, trzy sprawy i pojawia się odczucie zagubienia. To taki film, który trzeba zobaczyć co najmniej dwa razy. :)

Offline radosiewka

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #21 dnia: Wrzesień 02, 2010, 11:20:15 am »
Film widziałam w zeszłym tygodniu i bardzo mi się podobał. DiCaprio gra ostatnio w coraz lepszych filmach (Infiltracja, Shutter Island, Krwawy Diament), ale ta początkowa scena gdy widzimy go na plaży... Chyba prawie każdy myśli od razu o tym, że jednak uratował się z Titanica:)
Sama intryga jest skomplikowana, te wszystkie poziomy itd. Według mnie trochę przesadzili z tą zabawą grawitacją - już za dużo S.F. Pomysł zrobienia produkcji o świadomym śnie itd. naprawdę dobry. I sprzedał się nieźle patrząc na box-office z różnych państw. Tylko jeden szczegół który ktoś już przytoczył, a dziwię się, że sama na to nie wpadłam - dlaczego nie wywiózł dzieci za granicę? :doubt: Nawet jeśli nie mógł tam wrócić, to przecież dziadek mógł wziąść wnuków na "wycieczkę" i już by do Stanów nie wrócili.
W pamięc zapadł mi jeden dialog - gdy zastanawiają się, kiedy porwać ofiarę i wpadają na to że najlepiej podczas lotu samolotem. Tekst o tym, że potrzebują samolotu, a Saito kupił już linie lotnicze  :lol:

Offline Spik

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #22 dnia: Wrzesień 12, 2010, 04:31:10 pm »
Definitywnie "nie do końca".
Przed seansem nasłuchałem się recenzji iż :
1 - Niesamowicie nowatorski pomysł!
2 - Jest to film niezwykle, skomplikowany, intelektualny i trzeba na nim cały czas myśleć...
3 - Ostatnia scena mnie rozwali bo ma taki "twist, że ho-ho-ho".

i jednak -
1 - Pomysł już był i to nie raz, choć Nolan po swojemu pokazał go ciekawo.
2 - Scenariusz wcale nie jest skomplikowany, tylko sprawia takie wrażenie przez chaotyczny [moim zdaniem] montaż (Prawdę mówiąc nie jestem fanem stylu Pana Nolana)
3 - Gdy bączek zaczął się kręcić pomyślałem - O! Uwaga teraz to będzie i.... koniec zostawił wrażenie "Hę? To wszystko". Prawdę mówiąc to zakończenie było dosyć przewidywalne.

Ale odkładając na bok te uwagi – film wyśmienity. Po prostu gadanie o tym jaki to fenomen to przesada. Prawdę mówiąc liczyłem, że Nolan pojawi się nieco lepiej światem snów bo kapuję, że miało to sprawić iluzję prawdziwego świata by nabrać ofiarę ale ponad sceny z żoną i ten numer z perspektywami nie  mogę powiedzieć by było tam coś specjalnie kreatywnego od strony wizualnej... Nie wiem – moment, gdzie się świat snu wymyka spod kontroli się coś psychodelicznie surrealnego robi – walę teraz tak od czapy, ale po prostu jak na film o snach, za mało mi w nim... snu.

To tyle – film super, polecam, fakt, faktem jeden z najlepszych co w tym roku widziałem, ale nie nazwałbym go jakimś fenomenem.

Offline Ribald

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #23 dnia: Wrzesień 13, 2010, 09:08:09 pm »
Cytuj
(Prawdę mówiąc nie jestem fanem stylu Pana Nolana)

Awatar mógłby sugerować coś innego ;)
mam swoje zdanie, z którym się nigdy nie zgadzam

Offline Spik

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #24 dnia: Wrzesień 13, 2010, 09:59:07 pm »
Oh, wyjątek potwierdza regułę, choć osobiście wychodzę z założenia, że gdyby nie Joker i ze dwa motywy ten film byłby przeciętny. „Batman Begins” z kolei do mnie średnio trafił...

Offline TC

  • Moderatorzy
  • Steward
  • *
  • Wiadomości: 6 015
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wylogowany
RIP Gildio...

Offline fan43

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #26 dnia: Październik 21, 2010, 11:51:03 am »
cały czas się zastanawiam czy ściągnąć ten film, jako że studiuję psychologię, może być całkiem przydatny :D

Offline Ganossa

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 02, 2010, 10:43:09 pm »
Po naczytaniu się książek Philip K. Dick'a film nie zrobił na mnie większego wrażenia. Ot takie ciekawe kino akcji po prostu.
Just because I don't care
doesn`t mean I don't understand.

Offline Radan

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #28 dnia: Listopad 03, 2010, 08:47:01 pm »
Trzeba mu było powiedzieć, żeby nie czytał Dicka dopóki go nie obejrzysz.

Offline gbanshee

Odp: Incepcja-rewelacja czy jednak nie do końca?
« Odpowiedź #29 dnia: Listopad 24, 2010, 07:20:33 pm »
Ostatnie sceny moga dziac sie w limbo cobba, ale to w takim badz razie skad wzialby sie tam mlody saito i w ogole wszyscy uczestnicy incepcji.
Ba nawet niektorzy sugeruja, ze to cobb byl celem samej incepcji, ale tej tezy chyba nijak nie da sie obronic.


Nijak nie da się obronić? Nie byłbym tego taki pewien :P
Doszedłem do wniosku, że to właśnie COBB jest celem incepcji, nie Fisher. Oglądałem ten film już kilka razy i szukałem dowodów, które potwierdziły by moją tezę, ale mam ich jeszcze zbyt mało, by utkać jakiś interesujący artykuł. Mogę jednak zwrócić uwagę na kilka fragmentów, które mogą dowodzić słuszności moich podejrzeń XD


1. Mimo, że incepcja jest rzekomo przeprowadzana do Fishera, to do Cobba NIKT nie strzela. Ani razu. Sytuacja ta nie zmienia się, nawet gdy członkowie ekpiy schodzą w następne poziomy snu: na pierwszym poziomie, rzekomym śnie Yusufa, wszystkie projekcje skupiają się NA NIM. Jak to możliwe? Dlaczego projekcje Arthura na 2 poziomie atakują JEGO? To samo dzieje się na poziomie 3, gdzie Eames odpiera ataki swoich (przynajmniej pozornie) projekcji. Co z Fisherem? On TEŻ jest atakowany, od samego początku. Zwróćcie uwagę, że od początku snu Fisher praktycznie ani na moment nie jest sam, ciągle towarzyszą mu członkowie ekipy. Znajduje się pod takim samym obstrzałem jak Eames czy Arthur... a Cobb? Cobb nawet ratuje Fishera na 2 poziomie przed "porywaczami", którzy w ogóle nie zwracają na niego uwagi... czy tak by było, gdyby Cobb był prawdziwym "intruzem"?


2. Kolejnym szczegółem, wzbudzającym podejrzenia, jest fakt, że po "przebudzeniu" w samolocie, nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi na Fishera - wszyscy patrzą na Cobba, posyłając mu tajemnicze uśmiechy, jak gdyby cieszyli się, że mu pomogli (w czym, o tym napiszę za chwilę). Nawet Fisher posyła mu dyskretne spojrzenie na lotnisku... czyżby przypomniał sobie jego twarz ze swojego snu? A może to ON był w śnie Cobba? Może należał do ekipy przeprowadzającej na nim incepcję? Sam Cobb po przebudzeniu wygląda, jakby czuł się lepiej, jakby zrzucił z ramion ogromny ciężar, np. poczucie winy za śmierć Mal.


3. Jeżeli to na Cobbie jest przeprowadzana incepcje, to po co? Już wyjaśniam. Załóżmy, że Saito lub Ariadne są "wyciągaczami", a ich cel: zaszczepić myśl w podświadomości Cobba: "przestań obwiniać się za śmierć swojej żony". Czy elementy układanki do siebie nie pasują? Ariadne bezustannie wypytuje o Mal, ciągle próbuje przemówić mu do rozsądku i uwolnić go od poczucia winy. Być może ekipa postanowiła zrobić całą akcję tak przebiegle, by zmylić Cobba i wmówić mu, że to ON przeprowadza incepcję, aby nie domyślił się, że incepcja jest przeprowadzana na nim. Taki zaawansowany Mr. Charles, na kilku poziomach.


4. To Saito jest tym, który wyciąga Cobba z limbo. Na samym początku filmu widać, że to SAITO przypomina bohaterowi o realnym świecie. Czy to nie dziwne? Po kilku słowach wypowiedzianych przez Saito, Cobb zamiera w bezruchu, jego twarz jest wyraźnie zdziwiona... a on zdaje się przypominać sobie kolejne wydarzenia, które doprowadziły do tej sytuacji. Przez cały film Cobb przypomina sobie poprzednie wydarzenia, aż w końcu rozumie: to nie jest rzeczywistość. Po przebudzeniu w samolocie wygląda na naprawdę oszołomionego.


5. Cobb ciągle twierdzi, że Mal popełniła samobójstwo po tym, jak zaszczepił w jej podświadomości myśl "ten świat nie jest prawdziwy"... czy na pewno ma rację? Może to Mal próbowała zaszczepić w nim tę myśl, chcąc by razem z nią wydostał się z limbo. Podświadomość Cobba jednak odrzuciła tę myśl, gdyż nie byłą jej własną, toteż gdy Mal opuściła limbo SKACZĄC Z OKNA, Cobb mógł wmówić sobie, że naprawdę popełniła samobójstwo... a tak naprawdę opuściła limbo, podczas gdy on nadal w nim tkwi, karmiąc swoją podświadomość swoim wykreowanym światem. Może wszystko, co Cobb widzi jest nieprawdziwe, może limbo Cobba wypełnia całe 2+ godziny filmu, podczas gdy Mal próbuje go z tego stanu wyciągnąć. Może Cobb jest w śpiączce, i nigdy nie wyjdzie ze swojego wyimaginowanego świata, bo już dawno przestało mu zależeć na rzeczywistym świecie... i będzie tkwił w limbo, dopóki ktoś "nie wyciągnie wtyczki".


6. Uważam, że słowa Mal i SAITO (podkreślam, SAITO), "take the Leap of Faith", mogą być sugestiami dla Cobba, aby spróbował wyrwać się z limbo. Dlaczego przewijają się one wśród tak wielu postaci? Czyżby WSZYSCY bohaterowie filmu byli jakoś wplątani w incepcję przeprowadzaną na głównym bohaterze?


Jest jeszcze wiele innych szczegółów, które mógłbym rozpatrzeć, ale w tej chwili nie czuję się na siłach (i nie wszystkie pamiętam).


Tak, ten film jest niesamowity, bo tak naprawdę każdy ma swoje własne teorie na temat fabuły XD Tak jakby Nolan przeprowadził incepcję na nas samych... "The scene of the crime is in your mind" - zabawne, czyż nie? XD

 

anything