Autor Wątek: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3  (Przeczytany 222381 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline maximumcarnage

Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« dnia: Marzec 30, 2013, 06:38:03 pm »
To nie sa spekulacje skoro korektor tomu pisze jasno, ze "...#11 tom Kolekcji to... Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz cz.1"
Mi się wydaje, że on tak pisze na podstawie czeskiego wydania, a poza tym jest to pierwsza część tej historii. Powtarzam: zobaczę ,,jedynkę" - uwierzę. Już taki ze mnie niewierny Tomasz (chociaż imię noszę inne :smile: ).

BTW Peta, Sprawdź priva.

Offline Anionorodnik

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 255
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Sebastian Smolarek
Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 30, 2013, 06:41:03 pm »
Skończcie już tą bezcelową dyskusję o numerku.  :lol: Poczekamy, zobaczymy.
Wcześniej rozpisałem się o tomie 1 więc teraz nadrabiam pozostałe.

TOM 2 - ASTONISHING X-MEN: OBDAROWANI


Co mi się podobało:
1. Słowne utarczki między Kitty Pryde i Emmą Frost. Za każdym razem gdy Kitty wbijała szpilę Emmie, miałem ochotę bić brawo, bo Emmie się należało, a Kitty wie o tym najlepiej.
2. Whedon pisze dobre dialogi. Dużo fajnych tekstów, które zapadły mi w pamięć.
3. Kreska Cassadaya była w porządku. Szkoda, że obecnie w "Uncanny X-Men" przypomina parodię samego siebie.
4. Zamiana skór na tradycyjne trykoty. Choć nie za bardzo podchodzi mi strój Kitty i kolorystyka kostiumu Logan - bardziej pasował mu niegdysiejszy brązowo-pomarańczowy. Dobrze, że Beast nie biega w samych slipkach.
5. Uwielbiam gdy serie nie ulegają stagnacji lecz nieustannie ewoluują. dlatego podobało mi się, że:
● Xavier nie jest już dyrektorem szkoły,
● Zmiany w Danger Room (o czym wspomina Kitty),
● Jean nie żyje, więc Scott jest z Emmą (ewidentnie ma słabość do telepatek),
● Beast najpierw był człowiekiem, później wilkołakiem, a jeszcze później kotem (a obecnie yeti),
● Emma należy do X-Men (dobrze, że mimo to jej kariera łotrzycy jest przypominana)
● Kitty zaczynała jako nastolatka bez doświadczenia, a teraz po kilku latach jest zaprawionym w boju X-Manem (podobały mi się jej retrospekcje na początku).
6. Ucieszył mnie powrót Colossusa, bo lubię tę postać (i związek Petera z Kitty - szczególnie po Uncanny X-Men #183)
7. Fajnie, że Sidorkiewicz poprawił choć trochę tłumaczenie w stosunku do wydania Muchy.
8. Kto w scenie szturmu mutantów na Benetech zauważył Rorschacha i Captaina America z filmu z 1990 roku?
9. Przyzwoity opis Whedona w dodatkach i w miarę rzeczowy opis szkoły Professora X.
10. Kolory Laury Martin. Efekciarska tylko wtedy kiedy potrzeba (Hawaje) i nie tłumi lineartu Cassadaya.
11. Są wszystkie oryginalne okładki. Nawet te alternatywne.
12. Trochę dokładniejsza praca edytorska. U Muchy dymki w retrospekcjach Kitty nie były przezroczyste tak jak tu i w oryginale, i nie olano też tłumaczenie tekstów na monitorach (np. tym w audytorium na początku)
13. Przypisy na dole strony lub pod kadrem. Szkoda, że w "Niemym krzyku" o nich zapomniano, bo w paru miejscach by się przydały.

Co mi się nie podobało:

1. Lek na mutację. Zaakceptowałbym ten koncept, gdyby na każdy rodzaj mutacji był potrzebny inny lek. Ale skoro mamy panaceum to jestem na nie. Może wynajdźmy lek, który za jednym zamachem leczyłby z AIDS, raka i cukrzycy?
2. W ogóle patent z lekiem potraktowano po łebkach. Motyw z takim wiekopomny i kontrowersyjnym odkryciem powinien przewijać się we wszystkich seriach z X-Men przez dłuższy okres, a tak się nie stało.
3. Brak korekty
4. Błąd w tłumaczeniu. "Kitty's on point" przetłumaczono na "Kitty jest już na miejscu" zamiast na "Kitty ma rację". Przecież kiedy Scott to powiedział Kitty była razem ze wszystkimi na pokładzie Blackbirda co widać po przewróceniu strony.
5. Za mało dodatków. Mogli jeszcze dać fragment skryptu Whedona, szkice Cassadaya i jakieś wywiady. Nie musiałbym tego wszystkiego szukać gdzie indziej.
6. Cytat z notatek Kavity: "jviovuirivuijvjuisvijiviujviu". I tak przez pięć kartek. Autorzy mogli się bardziej postarać, bo to za bardzo rzuca się w oczy. W oryginale jest tak samo.
7. Nawał "panoramicznych" kadrów, który w połączeniu z "kamerą" zbyt często ustawioną na poziomie oczu, tak jakby operator stał obok z kamerą na stojaku, po pewnym czasie mnie mi przeszkadzał. Whedon i Cassaday za dużo oglądają telewizji, a za mało czytają komiksów. Operator "kamery komiksowej" nie musi się tak ograniczać jak prawdziwy operator prawdziwej kamery, więc czemu to robi? Można było wprowadzić więcej urozmaicenia.

TOM 3 - IRON MAN: EXTREMIS
Tak się składa, że tego tomu nie kupiłem. Czytałem wcześniej ten komiks w oryginalnie i raczej mnie nie ujął. Postanowiłem więc nie wydawać 40 zł na komiks, do którego raczej nie będę wracał.

Co mi się podobało:
Nic co mógłbym wymienić bez zastanowienia, ale po dłuższej chwili dochodzę do wniosku, że
1. Rozmowa Pillingera ze Starkiem była niezła. Szczególnie cięta riposta Tony'ego na samym końcu. Poza w tej scenie na plus wyszły kadry z genezą Starka i to, że szkicował swoją zbroję w trakcie rozmowy. Przynajmniej nie było nurzącego ciągu gadających głów.
2. Scena ataku Mallena na siedzibę FBI była interesująca i podobało mi się, że ten fragment opowiadano równolegle z rozmową Tony'ego i Mai z tym gościem... jak mu tam było?
3. Stark prezentujący Mai swoje nowe możliwości po przyjęciu Extremisa.
4. Motyw z kluczami na samym końcu. Ten patent często pojawia się w filmach i komiksach, a ja zawsze się łapię, że tego wcześniej nie zauważyłem.
5. Generalnie Ellis pisze dobre dialogi. Nie mogę się przyczepić.
6. Galeria zbroi Irona Mana w dodatkach - pozytywny bonus. Choć dodatki widziałem tylko w internecie.

Co mi się nie podobało:
1. Rysunki Granova. Niewątpliwie jest utalentowanym artystą i zazwyczaj bardzo podobają mi się jego okładki, ale do ilustrowania samych historii według mnie nie pasuje. Jest za mało komiksowy. Szczególnie nie podobały mi się narysowane przez niego sceny walki z Iron Manem. Były jakieś takie drętwe. Wyglądały tak mało dynamicznie jak stopklatki z jakiegoś filmu. Dlatego jak wcześniej wspominałem wolę "Extremisa" w wersji motion comics. Tam styl Granova mi nie przeszkadzał.
2. A w ogóle to obie rundy starcia Stark-Mallen jakoś nie wydały mi się zbyt ekscytujące. Bardziej emocjonowała mnie walka Spider-Mana z Morlunem w pierwszym tomie.
3. Jak dla mnie to ta historia powinna być upchnięta w cztery zeszyty, a dwa pozostałe wypełnione jeszcze czymś dodatkowym. Dobrze, że chociaż mogliśmy ją przeczytać za jednym zamachem, a nie tak jak Amerykanie jeden rozdział co trzy miesiące.
4. To początek nowej serii i nowej ery dla Iron Mana więc dobrze, że jest tu przypomnienie jego genezy i dokładne przedstawienie jego osobowości, ale mnie jako czytelnikowi znającemu już tę postać trochę przeszkadzała ilość i rozmieszczenie tych podstawowych informacji. Nie uważam, że nie powinno ich tu być, nie jestem egoistą i wiem, że to ukłon w stronę świeżaków. Spoko. Ale praktycznie cały pierwszy zeszyt, który był dłuższy od pozostałych i większość zeszytu piątego służy tylko temu. Myślę, że można to było rozwiązać jakoś bardziej kompaktowo. Tak jak to robiono w starych zeszytach.

TOM 4 - WOLVERINE

Fakt, fabuła tego komiksu nie jest niczym odkrywczym. Motyw kochanków z dwóch różnych światów wałkowany był od dziesięcioleci i na pewno będzie jeszcze wałkowany w przyszłości. To jeden z najpopularniejszych schematów w kinie i literaturze. Ale jeśli zamierzacie krytykować tę historię za brak oryginalności to musicie także skrytykować za to samo wychwalanego "Extremisa" gdzie też mamy ograną fabułę -  bohater zostaje pokonany, ale po udoskonaleniu siebie staje ponownie do walki i wygrywa.

KoZa w swojej wideorecenzji skrytykował sposób narracji w tym tomie, że niby jest archaiczny. Że co? Wtedy pierwszoosobowa narracja w konwencji noir była czymś nowym w mainstreamowym komiksie amerykańskim, a teraz jest jednym z najpowszechniejszych sposobów opowiadania historii. Cholera, sam Frank Miller chyba nigdy nie słyszał o innym sposobie narracji. Więc nie rozumiem tego argumentu.

Co do tego, że Wolverine w każdym zeszycie przypomina nam o swoich charakterystycznych cechach to ja nie mam nic przeciwko. Te kwestie stanowią tylko znikomą część całej warstwy tekstowej danego rozdziału więc czytając komiks szybko je miałem za sobą i nie uważam lektury tych przypomnień za jakąś wielką stratę czasu i miejsca. Chris zresztą starał się za każdym razem napisać je trochę inaczej więc dla mnie ok. No i większość tych cech Logana nie da się pokazać wizualnie. Wolverine jest jedną z niewielu postaci z X-Men, którego moce tak często były przypominane właśnie z tego powodu. Storm? Nawet bez dialogów widać, że jej moce to panowanie nad pogodą. Colossus zmienia się w stal, a Nightcrawler teleportuje.

Ale Logan ma niełamliwe kości, czynnik gojący, a jego pazury są z najtwardszego znanego metalu. Z samych obrazków tego się nie wywnioskuje. Tak samo czytelnicy nie dowiedzą się, że Cyclops nie kontroluje swoich promieni, chyba, że akurat pojawi się scena gdzie spadają mu okulary lub wizjer. Poza tym takie przypomnienia są dobre. Kiedyś można było sięgnąć po dowolny przypadkowy zeszyt z runu i od razu wszystko było wiadomo, kto się jak nazywa, jakie ma moce i jaka jest jego historia. Dziś jak kupisz jakiś inny zeszyt niż pierwszy to jesteś w ciemnej dupie i nawet po przeczytaniu powiedzmy 12 zeszytów, nadal możesz nie uzyskać podstawowych informacji, które nowemu czytelnikowi by się przydały.

Kolejna sprawa to to jak Logan został zaprezentowany w tej historii. Zupełnie inaczej niż obecnie. Claremont i Miller wykorzystali tę miniserię, aby nadać głębi postaci Wolverine'a i pokazać, że jest on kimś więcej niż tylko dwuwymiarowym zabijaką, który rozszarpuje ludzi w przerwach między wypadami na piwo. Rozumiem, że w naszym kraju i nie tylko najbardziej popularni są właśnie tacy goście co się tylko trzaskają po pyskach, tania rozrywka i te sprawy, ale bez przesady. Claremont spędził całe lata na budowaniu postaci Logana i dbał o to, aby bohater ten się nie przejadł i nie wyeksploatował, ale kiedy Chris rozstał się z X-Men przyszły ekstremalne lata 90-te i nowi autorzy ponownie spłycili tą postać.

Teraz Logan pojawia się w kilkunastu seriach jednocześnie (jest go wszędzie tak dużo jak Spider-Mana) pisany przez kilku różnych scenarzystów, z których każdy ma inną wizję tej postaci. Cała atmosfera tajemniczości związana z przeszłością Wolviego trafiła do kosza, bo już ją wyjawiono. (I nie wiem po co, bo w większości to bzdury - Wolvie jako przedstawiciel innej rasy, która wyewoluowała z wilków? WTF?). Olano też jego charakter samotnego wilka - Logan teraz należy do X-Men, Avengers i jest dyrektorem szkoły dla mutantów. To on jest teraz ostoją moralności w X-Men, a Cyclopsa zmieniono w złoczyńcę (no dobra, przyznaję, że Cyke jako villain, to intrygujący motyw z dużym potencjałem).

W tej historii podobało mi się, to że Wolverine próbuje ograniczyć swoją morderczą naturę. Zabija tylko gdy nie ma innego wyjścia. Oszczędził np. strażników w teatrze, na co zwróciła mu uwagę Yukio. Ma swój kodeks honorowy. Dzisiejszy Logan pewnie by ich wypatroszył bez cienia refleksji.

Podobało mi się też jak pokazano metodyczność w jego działaniu np. w scenie zakradania się do jaskini i walki z niedźwiedziem, jak wszystko analizuje. Podobnie w przypadku walki z Shingenem, pierwszej walki z Dłonią u boku Yukio i całej akcji w teatrze. Nic nie umknie jego uwadze, wszystko błyskawicznie rozkminia. Tego też brakuje mi w dzisiejszych komiksach z jego udziałem. I niezłe było też porównanie tego zakradania się do jaskini z zakradaniem się do rezydencji Yashidów.

Duży plus także za to, że wewnętrzna walka Logana - "Jestem człowiekiem czy zwierzęciem"? - odzwierciedlona jest w jego relacjach z kobietami występującymi w tej historii. Kogo wybierze? Spokojną i ułożoną Mariko czy dziką i nieprzewidywalną Yukio. Jeśli jest zwierzęciem to pewnie tą drugą, jeśli człowiekiem to tą pierwszą.

Jest też parę minusów. Pierwszy to zły dobór inkera. Wolałbym, żeby tusz na Millera jak zwykle w tym czasie nakładał Klaus Janson. W "Daredevilu" i późniejszych komiksach Millera ten duet sprawdzał się świetnie, bo obaj panowie mają raczej kanciastą kreskę. Joe Rubinstein przyzwyczajony do bardziej klasycznego stylu w wielu miejscach za bardzo wygładzał rysunki Franka. Szczególnie widać to przy zbliżeniach twarzy.

Drugi mały minus to kolory. Raczej nie przeszkadzała mi pstrokatość rysunków, ale było parę momentów, że zastanawiałem się czy dane  ilustracje nie wyglądałyby lepiej w bardziej stonowanych barwach. Na szczęście Glynis Wein sama chyba doszła do takiego wniosku i w "Kitty Pryde & Wolverine", kolejnej japońskiej miniserii było już lepiej.

Trzeci mały minus za to, że Claremont nie mógł ogarnąć ja działają przedstawione w nawiasach "tłumaczenia z japońskiego". Skoro teksty w tych nawiasach są przetłumaczone to japońskie wtrącenia powinny być tylko poza nimi. A on wpisywał je i w nawiasach i poza nimi (i czasem z błędami).

Jeśli chodzi o dodatki to podobało mi się, że pokazali pierwszy kostium Wolviego i napisali o tym jak wymyślono tę postać (chociaż laicy mogli się pogubić w nawale nazwisk i wydarzeń wymienionych w tym tekście).

W tym tomie mogłaby się znaleźć jeszcze kontynuacja tej historii z The Uncanny X-Men #172-173, w której Viper i Silver Samurai próbowali nie dopuścić do ślubu Wolverine'a i Mariko, ale z drugiej strony w tych zeszytach było sporo wątków zaczętych we wcześniejszych zeszytach UXM i dokończonych w późniejszych. A tak mamy w miarę zamkniętą historię.

Ciekaw jestem jak ta miniseria i jej kontynuacja będzie wyglądać w ekranizacji. Niby z trailera widać, że są wszystkie kluczowe postacie, Logan, Mariko, Shingen, Yukio, Viper, Silver Samurai i ninja (z Dłoni?), ale fabuła raczej będzie zmieniona. Claremont w jednym z wywiadów powiedział, że czytał scenariusz na etapie kiedy reżyserem był jeszcze Aronofsky i wszystko było tak jak w tym tomie, ale jak pojawił się nowy reżyser z własną ekipą scenarzystów, to do skryptu wprowadzono całą masę "ulepszeń". Więc pewnie film z komiksem będzie miał tyle wspólnego co "X-Men: Ostatni bastion" z "Dark Phoenix Sagą" i "Obdarowanymi".

The Wolverine - Official Domestic Trailer (HD) Hugh Jackman

TOM 5 - THE AMAZING SPIDER-MAN: NARODZINY VENOMA

Zaskoczyło mnie jak wiele rozrywki dostarczyła mi lektura tego tomu. Dużo fabuły bez lania wody i przyzwoite rysunki. Za 40 zł dostałem 3 godziny mile spędzonego czasu - lepszy interes niż bilet do kina. Cieszę się, że "Narodziny Venoma" rozpoczęły się od momentu powrotu z Secret Wars, a nie od McFarlane'a. Ekranizacje zawsze obejmowały okres kiedy symbionta miał Peter i dobrze, że w tym tomie mamy wszystkie trzy akty tej opowieści. (akt I - odkrywanie tajemnicy symbionta, akt II - próba ponownego złączenia, akt III - konfrontacja z Venomem). Peter lunatykujący za sprawą symbionta, jego koszmary o walczących kostiumach i scena na dzwonnicy to klasyki i legendarne elementy historii symbionta.

Idąc po kolei, najpierw co nieco o zeszytach DeFalco i Frenza. Kreska Frenza była bardzo sympatyczna. To taki skromniejszy Mark Bagley (idę o zakład, że Bagley wzorował się na Frenzie, a Frenz z kolei na Stevie Ditko). Chociaż były momenty kiedy na stronie znalazło się dużo małych kadrów i postacie były rysowane w nich nieco mniej starannie.

Niby Puma przyjął zlecenie zabicia Spider-Mana, ale nie sprawiał wrażenia jakiegoś bardzo złego bydlaka. Wrażenie to potęguje u mnie znajomość dalszych jego występów z Pająków TM-Semica narysowanych przez Sala Buscema. Generalnie bardzo ciekawa postać.

Ale z tej Black Cat była pinda. Nie pasowało jej mieszkanie Petera, ani to jak Parker zdejmował maskę. Fajnie, że pomagała mu w walce, ale dobrze, że nie pozostali razem. :biggrin:

Rozbawiło mnie, że Rose nosił okulary na masce i mu nie spadały. Przecież uszy miał pod maską. Czyżby miał takie ciasne oprawki? :biggrin:

Dobrze, że DeFalco pomyślał o tym, żeby ujawnić, że Mary Jane zna sekret Petera. Po takiej akcji jaka miała miejsce w mieszkaniu Parkera, MJ nie powinna uwierzyć w żadne wymówki Petera, a gdyby to zrobiła ja bym tego zagrania nie kupił.

Historia Mary Jane na plus. Dodaje głębi tej jak dotąd płytkiej postaci. Choć to przez co przeszła jej rodzina to by starczyło na materiał czterech telenowel. Po takiej historii logiczne było, że  Peter i MJ są dla siebie stworzeni i muszą się pobrać. I mam gdzieś co o ich małżeństwie myśli Joe Quesada, Dan Slott i inni autorzy, którzy odczuwali potrzebę ich rozdzielenia. PP+MJ Forever!

Zeszyt Louise Simonson i Grega LaRocque był moim zdaniem najsłabszy w całym tomie, co nie znaczy, że uważam go za gniota. Jak już wspomniałem scena na dzwonnicy to klasyk.

Bardzo podobały mi się rysunki McFarlane'a w ostatnim zeszycie. Dla mnie to jeden z jego najlepszych momentów. Wcześniej jak ilustrował "The Incredible Hulk" (do scenariuszy Petera Davida) jego rysunki były trochę niezdarne, a później w "Amazing Spider-Man" coraz bardziej przesadzał z ilością zmarszczek na twarzach bohaterów. Tutaj było w sam raz. No i oczywiście nowe podejście do rysowanie sieci Spider-Mana i te jego powietrzne akrobacje to niewątpliwie krok w dobrą stronę.

Scena z MJ zrzucającą bluzkę. Pamiętam, że w runie Micheliniego więcej było takich momentów. Widać jak komiksy zmieniły się między początkiem i końcem lat 80-tych. Na początku owej dekady raczej nie przedstawiano takich scen o zabarwieniu erotycznym. Przynajmniej nie na łamach Spider-Mana.

Nie jestem wielkim fanem pierwszej konfrontacji Spider-Man z Venomem. Ich późniejsze starcia były bardziej interesujące. Szczególnie ta w czasie której Venom zabrał go na bezludną wyspę (Spider-Man 5/1993, pierwszy komiks ze Spider-Manem jaki czytałem).

Złym zagraniem było uczynienie Venoma z zupełnie nowej postaci. Myślę, że gdyby to był ktoś, kogo czytelnicy już wcześniej znali, byłaby to bardziej dramatyczna historia. Niby Brock wspomina o jego udziale w aferze z Sin-Eaterem, ale tak naprawdę nie pojawił się w tej historii. To wymysł Micheliniego, żeby doczepić tą nową postać do jakiejś wcześniejszej historii.

Przy tym tomie znów muszę pochwalić osoby odpowiedzialne za edycję tomu. Oryginalne tytuły zeszytów są ładnie zastąpione polskimi, tekst w Daily Bugle jest przetłumaczony i nawet w jednym miejscu przetłumaczono napis na murze "Precz z mutantami". Solidna robota.

Samo tłumaczenie już nie jest takie nieskazitelne. Jedne pseudonimy są przetłumaczone (Stwór, Człowiek Pochodnia), inne nie (Venom, Rose), a inne jeszcze są raz tak, raz tak (Black Cat). Tłumaczymy wszystko albo nic. Musi być jakaś konsekwencja. I jeszcze przeszkadzało, że Marek Starosta tłumaczy "web-shooters" na "sieciowody". Sieciosploty jeśli już - tak jak było w TM-Semicu.

Dodatki takie sobie. Tyle autorów, a opisali tylko jednego. Galeria kostiumów Spider-Mana za skromna. Spidey miał jeszcze kilka innych fajnych strojów. Początki Venoma mogą być, ale powtarzają informacje przedstawione już w samym komiksie.

I jeszcze coś. Przypisy kierujące czytelnika do "Secret Wars" praktycznie w każdym zeszycie. Marketing Marvela w tym czasie był naprawdę intensywny. Nie dziwię się, że Tajne Wojny wydawały się czymś czego nie można przegapić i sprzedały się w rewelacyjnej ilości. I zabawne jest to, że Spider-Man pozbył się symbionta w ASM #258, zeszycie który ukazał się równocześnie z Secret Wars #8, zeszytem w którym pokazano jak Spider-Man odnalazł symbionta na planecie Beyondera.

Ten tom był dla mnie niesamowitym przypomnieniem czasów kiedy będąc brzdącem zaczytywałem się w Spider-Manach z TM-Semic. Dzięki Hachette!
« Ostatnia zmiana: Marzec 30, 2013, 07:48:39 pm wysłana przez Anionorodnik »

Offline Dembol_

Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 30, 2013, 06:48:35 pm »
Lek na mutację. Zaakceptowałbym ten koncept, gdyby na każdy rodzaj mutacji był potrzebny inny lek. Ale skoro mamy panaceum to jestem na nie. Może wynajdźmy lek, który za jednym zamachem leczyłby z AIDS, raka i cukrzycy?
Nie do końca. Mutanci różnią się od ludzi posiadaniem genu X, który różnie się manifestuje. Wystarczy zrobić coś co robi kuku temu genowi.

Offline Anionorodnik

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 255
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Sebastian Smolarek
Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 30, 2013, 06:55:05 pm »
Nie do końca. Mutanci różnią się od ludzi posiadaniem genu X, który różnie się manifestuje. Wystarczy zrobić coś co robi kuku temu genowi.
Wiem i to mi się właśnie nie podoba, że jeden jedyny gen odpowiada za wszystkie rodzaje mutacji. Nie pasuje mi taka uproszczona genetyka w X-Men. Za telepatię powinien odpowiadać inny gen niż za teleportację itd. Tak jak w rzeczywistości inne geny odpowiadają za kolor włosów, a inne za kształt małżowiny usznej. Gdyby takie rozwiązanie zastosowano w X-Men, łatwiej byłoby mi uwierzyć, że tak trudno było uzyskać lek na mutację i potrzeba było 40 lat historii komiksu, żeby taki lek się pojawił.

mxztplx

  • Gość
Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 30, 2013, 07:15:09 pm »
"łatwiej byłoby mi uwierzyć"

Extra

Offline mack3

Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 30, 2013, 07:17:56 pm »
Cytuj
Będzie 2ka capA raczej, tak jak to Czechom (którzy raczej nie lubią Polaków a nie wiem za co Polacy ich tak lubią) rozpisaliście co za co. Dla mnie jest już prawie pewne, że idziemy czeską droga tym samym. Chyba, że sa jeszcze polskie drogi
Jest co najmniej jedna "polska droga", którą znam:
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.263138540454321.51209.118364508265059&type=3
A żeby nie było tak całkiem offtopowo, to napiszę, że niemy krzyk mi się dużo bardziej podobał niż historia z Hulkiem z Mega Marvel (na którą kiedys bardzo narzekałem tutaj) - zarówno fabularnie jak i... rysunkowo.
Z ciekawostek - wczoraj w szuakając informacji o Kapitanie, z którą to postacią nigdy nie miałem do czynienia znalazłem informację, która bardzo mnie zdziwiła - okazuje się, że historia z Kapitanem Ameryka wydana w Mega Marvela plasuje się w ścisłej czołówce najlepszych historii z Kapem wszechczasów (w różnych zestawieniach) - i to chyba nawet częściej się w takich zestawieniach pojawia niż Winter Soldier... a przynajmniej część tej historii bo MM tradycyjnie był pocięty...

Offline Dembol_

Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 30, 2013, 07:33:20 pm »
Wiem i to mi się właśnie nie podoba, że jeden jedyny gen odpowiada za wszystkie rodzaje mutacji. Nie pasuje mi taka uproszczona genetyka w X-Men. Za telepatię powinien odpowiadać inny gen niż za teleportację itd. Tak jak w rzeczywistości inne geny odpowiadają za kolor włosów, a inne za kształt małżowiny usznej. Gdyby takie rozwiązanie zastosowano w X-Men, łatwiej byłoby mi uwierzyć, że tak trudno było uzyskać lek na mutację i potrzeba było 40 lat historii komiksu, żeby taki lek się pojawił.
O ile mi wiadomo jeden gen odpowiada za kolor włosów. Od tego co w nim zapisano zależy jaki to kolor. Gen X odpowiada za supermoce. Od tego co w nim jest zapisane zależy zakres mutacji. Nie widzę problemu.

Offline bogi1

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 780
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • The Best in the World
Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 01, 2013, 08:41:22 am »
WOW. Dodali nowe zapowiedzi na stronie Hachette do 14 numeru. :shock: W końcu i szkoda, że tak mało.

Offline Anionorodnik

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 255
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Sebastian Smolarek
Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 01, 2013, 08:46:53 am »
WOW. Dodali nowe zapowiedzi na stronie Hachette do 14 numeru. :shock: W końcu i szkoda, że tak mało.
Ta, jasne. 1 kwietnia.  :wink: Ale za to na naszym fanpage'u macie zapowiedzi tomów 10-12, a to już coś. Wszystkie potwierdzone przez Wojtka Abrama, korektora WKKM.

Offline acidos

Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 01, 2013, 11:36:53 am »
Cytuj
Ta, jasne. 1 kwietnia.  :wink: Ale za to na naszym fanpage'u macie zapowiedzi tomów 10-12, a to już coś. Wszystkie potwierdzone przez Wojtka Abrama, korektora WKKM.
Zwłaszcza ten Spider-Ham :lol:
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 01, 2013, 03:26:58 pm wysłana przez acidos »

Offline RemiRose

Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #10 dnia: Kwiecień 01, 2013, 03:01:45 pm »
Zwłaszcza ten Spider-Ham :lol:
Szczerze to chciałbym ten komiks. ;)
Country Stories. Od komiksu, aż po film.
http://remirozanski.tumblr.com/

Offline Black Bolt

Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #11 dnia: Kwiecień 01, 2013, 03:16:45 pm »
WOW. Dodali nowe zapowiedzi na stronie Hachette do 14 numeru. :shock: W końcu i szkoda, że tak mało.

Wiem, że nieprawda, ale i tak sprawdziłem :oops:

Offline Itachi

Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #12 dnia: Kwiecień 01, 2013, 03:21:38 pm »
słaby żart moim zdaniem, stać was było na więcej. Dla mnie to trochę żałosne

Offline miki2001

Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #13 dnia: Kwiecień 02, 2013, 07:14:29 am »
Też narobiłem sobie smaka na Spider-Hama. Postanowiłem poszukać jakichś TPB i znalazłem - http://www.ebay.com/itm/PETER-PORKER-SPECTACULAR-SPIDER-HAM-VOL-1-TPB-Comics-/370521733653

Offline gabor2

  • Kawaler Bractwa Św. Jerzego
  • ****
  • Wiadomości: 508
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Wielka Kolekcja Komiksów MARVELA -cz.3
« Odpowiedź #14 dnia: Kwiecień 02, 2013, 03:31:34 pm »
Miła niespodzianka właśnie mnie spotkała wchodząc do domu, żona mówi że książki dla mnie przyjechały - patrze, a to paczka od Hachette z Thorem i Avengers. Może z czasem się wyrobią i będziemy dostawać z dniem premiery drugiego tomu z przesyłki  :smile:

 

anything