trawa

Autor Wątek: "Must Have" - polecane lektury Marvela  (Przeczytany 87103 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline LordDisneyland

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #105 dnia: Lipiec 04, 2017, 08:22:06 pm »
Ołrajt! Polubiłem tego nicponia :)

Offline mack3

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #106 dnia: Lipiec 22, 2017, 06:47:22 pm »
Miałem ogromną przyjemność spędzić z tą historią cały ten mijający weekend, i muszę przyznać, że to jeden z lepszych weekendów od dawien dawna...

Ale po kolei.
Koniecznie (ale tak na serio, KONIECZNIE!!!) trzeba zacząć lekturę na Silver Surfer 34, kontynuować aż do 43 i rozkoszować się Thanos Quest!!!!


Po Thanos Quest nie poddajemy się. Kontynuujemy przygodę z Surferem aż do pamiętnego numeru 50, po którym zaczyna się event.


Dużo stracę czytając tylko Sulver Surfer 34-38 i Thanos Quest (czyli omijając Surfera 39-50)? Zbiorczy "Rebirth of Thanos", którego zamierzam sobie zafundować (po tym jak się upewnię, że Egmont tego nie wyda) zawiera właśnie tylko te numery (w ogóle nie znalazłem żadnego zbiorczego tpb, który zawierałby SS nr-y 39-50 - nie licząc omnibusa, którego kupować nie zamierzam... Gdzie Ty czytałeś? Marvel Unlimited?)

Offline LucasCorso

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #107 dnia: Lipiec 22, 2017, 07:22:57 pm »
Jesli nie zamierzasz czytać Infinity Gauntlet to wystarczą te numery
Jeśli zamierzasz czytać infinity gauntlet to nie powinieneś ich odpuścić

A gdzie czytałem (bo nie ma tego na MU) to nie powiem, bo forumowi świetoszkowie mi zaraz stworzą 20 stron umoralniajacych postów, które są mi potrzebne jak dziewicy test ciążowy...
« Ostatnia zmiana: Lipiec 22, 2017, 07:26:24 pm wysłana przez LucasCorso »
Since time immemorial, I and others of my race have beheld the myriad wonders of the universe...

Offline mack3

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #108 dnia: Lipiec 23, 2017, 12:08:29 am »
Jesli nie zamierzasz czytać Infinity Gauntlet to wystarczą te numery
Jeśli zamierzasz czytać infinity gauntlet to nie powinieneś ich odpuścić

Chciałem sobie zrobić prolog do Infinity Gauntlet...
no nic, przeczytam te zeszyty z Rebirth of Thanos, a później się zobaczy, dzieki za odp.

Offline LucasCorso

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #109 dnia: Lipiec 24, 2017, 11:17:40 pm »
Gdy byłem dzieckiem kupowałem X-Men z TM Semica.
Z zapałem od pierwszego numeru... Niestety, z powodów finansowych ostatnim numerem, jaki kupiłem, był pierwszy odcinek X-Cutioner Song...
Ale ja nie o tym teraz właściwie...

Ze wszystkich tych kupionych X-Men za najsłabszy i najmniej lubiany przeze mnie zawsze uważałem ten, który wieńczył historię znaną na tym forum jako "Bitwa o Wyspę Muir"

Rozczarowanie było tym większe, że zaczynało się bardzo dobrze. Szczególnie pojedynek Profesora X z kontrolowanym przez Shadow Kinga Collossusem...
Niestety kilka stron po zakończeniu tego pojedynku coś zaczęło się psuć. Ni stąd, ni zowąd, bez żadnego wyjaśnienia pokonani wcześniej X-Men łazili sobie po wyspie, cienias Forge zaskoczył Wolverine, jakieś neuroblokady. Ale to jeszcze OK. Ale w następnym numerze już właściwie tylko chodzili po wyspie w tę i we w tę, a jak nagle bez żadnej zapowiedzi na wyspie odnalazł się Colossus, który nie przybył tam ani z X-factor ani Profesorem X, to ja już mówię pas.
Takie błędy są niewybaczalne. Dodaję to tego naprawdę dużo słabszą grafikę ostatniego rozdziału i gotowy przepis na  nielubienie.

Jakim było moim zaskoczeniem gdy analizując archiwalia tego forum doszedłem do wniosku, że tytuł ten jest bardzo często wymieniany jako Must Have, "chciałbym mieć" albo po prostu świetna historia. Mówię WTF? czyżbym jako prosty chłopak ze wsi nie dostrzegł jakiegoś ukrytego piękna? nie zrozumiałem na pewno jaka to wspaniała historia...

Więc gdy tylko całkiem niedawno trafiła się okazja odświeżenia tej historii rzuciłem się Reksio na szynkę.
I zaczęło się obiecująco, ale wynik ten sam: zupełnie zwyczajna historia na 3+. Bohaterowie widzą wroga, bohaterowie walczą z wrogiem, bohaterowie pokonują wroga. Nic specjalnego...
I grafika nadal boli, Collossus kłuje w oczy, historia jakby traci pęd w połowie...

Jako dociekliwy czytelnik doszperałem sobie, że taki 13latek z podkaliskiej miejscowości dokładnie wyczuł, w którym momencie, od której strony dokłądnie nawet Chris Claremont rzucił to wszystko w cholerę (choć planował tę walkę z Shadow Kingiem przeciągnąć jeszcze na ponad 20 numerów, do UXM #300) i zastąpił go ktoś inny...

I już było wszystko jasne...
Tak z marszu to mało kto jest w stanie płynnie przejąć historię i sensownie podomykać wątki. Więc i dodatkowy Collossus gdzieś się może przytrafić. Można stworzyć poprawną historyjkę na 3+, ale na arcydzieło to fabian Nicieza jeszcze nie był gotowy.

I choć ten wątek nazywa się "must Have" i jest o polecanych lekturach, to proszę potraktować mój post jako polemikę z tymi, którzy ten tytuł polecali.

Ja nadal nie jestem pod wrażeniem. 
Since time immemorial, I and others of my race have beheld the myriad wonders of the universe...

mkolek81

  • Gość
Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #110 dnia: Lipiec 25, 2017, 08:43:47 am »
LucasCorso czy wróciłeś do tej historii jeszcze czy tylko zapoznałeś się z nią tylko za czasów Semica?
Bo jeśli wróciłeś to wiesz, że podwaliny pod całą Sagę o Muir Islandsą kładzione już w Uncanny X-Men #265-269, czyli w zeszytach, które TM-Semic pominął. Zresztą pominął także epilog samej historii X-Factor #70, który zamyka 15-letnie pisanie scenariuszy przez Chrisa Claremonta rozpoczęte w Giant Size X-Men.

Uzupełnieniem Sagi o Muir Island (coś co było mi trudno zlokalizować, bo chyba nie ma zbiorczego) jest historia Kings of Pain - New Mutants Annual #7, New Warriors Annual #1, X-Men Annual #15, X-Factor Annual #6. Gdzie w tle przewija się też wątek wyspy i historia ta zamyka serię New Mutants i kładzie podwaliny pod X-force.

Czy Claremont chciał ciągnąć wątek z Shadow Kingiem dłużej pewnie tak (co nawet robił jak pokazałem wyżej), zresztą nie raz rzucał wątkiem w jakieś historii, z którym potrafił wrócić po kilku latach, czyniąc z niego ważną historię w sadze X-menów. Czy wydawca uciął mu to? Pewnie tak. Marvel potrzebował nowego punku wejścia do świata mutantów, które w tamtych czasach były super gwiazdą wydawnictwa, a ciągnięte wątki od lat nie pomagały. Czy było to dobre czy złe rozwiązanie to nie mnie oceniać (a może tak?), ale to dzięki Claremontowi X-meni odbili się od dna i dzięki niemu ci bohaterowie stali się moimi ulubionymi.

Offline LucasCorso

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #111 dnia: Lipiec 25, 2017, 08:56:15 am »
Wszystkie te dane faktograficzne się zgadzają. Brawo za wiedzę.

Niestety albo nie zrozumiałem Twojego wpisu, albo nie zawarłeś wcale informacji o tym, jak to się ma do faktu, że od miejsca, w którym Claremont opuścił serię ta historia ssie, a mimo to jest na tym forum wymieniana jako towar z najwyższej półki?

Generalnie nie rozumiem jak Twój post ma się do mojego?
To jest polemika, poparcie? Możesz doprecyzować po co te wszystkie fakty wymieniasz?

A odpowiadając na pytanie:
Czytalem jeszcze raz, o czym zresztą świadczy ten fragment:

Cytuj
Więc gdy tylko całkiem niedawno trafiła się okazja odświeżenia tej historii rzuciłem się Reksio na szynkę.

« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2017, 09:18:04 am wysłana przez LucasCorso »
Since time immemorial, I and others of my race have beheld the myriad wonders of the universe...

mkolek81

  • Gość
Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #112 dnia: Lipiec 25, 2017, 09:16:36 am »
Niestety albo nie zrozumiałem Twojego wpisu, albo nie zawarłeś wcale informacji o tym, jak to się ma do faktu, że od miejsca, w którym Claremont opuścił serię ta historia ssie, a mimo to jest na tym forum wymieniana jako towar z najwyższej półki?
Ok, masz rację mało się ustosunkowałem. Czy ta historia ssie? Wg mnie nie, jest przeciętna to nie jest "must have". Jedyne co zmienia to powrót oryginalnej piątki X-menów z powrotem w ich szeregi. Ale tak się działo już wiele razy. To tak naprawdę kolejna młócka z kolejnym zły, jak sam zauważyłeś. Może wielu ma sentyment do niej bo zamyka pewien rozdział w historii X-men i samego Claremonta.
Ale jest o wiele lepsza niż późniejsze Mutant Genesis 2.0 (X-men #1-3), którym wszyscy się tak zachwycają, a szczerze kiedy do niej wróciłem okazała się taka wtórna i nie potrzebna (osobiście szkoda mi tego co tak naprawdę planował Claremont w kwestii Magneto, w porównaniu z tym co dostaliśmy), taka dygresja na marginesie.
Ta historia to nie żaden kamień milowy dla X-menów, jest średnia, ale nie jest zła, jest w niej kilka uproszczeń (pewnie wymuszonych przez redaktorów), a to że jest u nas tak wychwalana to wg mnie sentyment jak wspomniałem Zastanawia mnie natomiast ile osób piszących o niej, tak naprawdę do niej wróciło po latach, aby nawet uzupełnić to co zostało wycięte przez Semica.

Generalnie nie rozumiem jak Twój post ma się do mojego?
To jest polemika, poparcie? Możesz doprecyzować po co te wszystkie fakty wymieniasz?
Czytalem jeszcze raz, o czym zresztą świadczy ten fragment:
Teraz chyba bardziej sensownie. A co do fragmentu masz rację rzeczywiście wspomniałeś, moje przeczenie. A co do przytaczania faktów to chyba wyżej wyjaśniłem.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2017, 09:27:57 am wysłana przez mkolek81 »

Offline LucasCorso

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #113 dnia: Lipiec 25, 2017, 09:33:01 am »
Tak, teraz zupełnie rozumiem o co chodzi...

Ale najpierw drobne sprostowanie:

Wszystkie te dane faktograficzne się zgadzają. Brawo za wiedzę.

Trochę przechwaliłem
Nie możesz za bardzo pisać, że X_factor 70 zamyka pisanie scenariuszy przez Claremonta, bo pisał to Peter David. Claremonta już wtedy nie było, odszedł w połowie UXM 279, tak jakoś po 12 stronie, zaraz po pojedynku Professora z Colossusem.
I oczywiście po X-men 1-3, które z powodu chronologi zdarzeń uznajemy za późniejsze, ale zaczęło wychodzić już podczas trwania (albo nawet wcześniej) Muir Island Saga

A teraz to meritum.
No właśnie nie mogę rozgryźć ile z tego sentymentu osób które czytały i tęsknią (bo naprawdę było wiele lepszych historii w tych zeszytach Semica) a ile randomowego rzucania znanym tytułem.
Jestem ciekaw czy jest ktoś kto czytał to niedawno (w ciągu ostatnich 3-5 lat) komu się tak naprawdę serio podobało. Może napisze o odczuciach?
Podobno ma być to w kolekcji którejś, prawda?
Zachodzę w głowę czemu. Chyba tylko z powodów kronikarskich, przez wpływ na zmianę status quo...

A X-Men #1-#3 choć ma historię niewybijająca się jakoś, to jednak jest ona spójna i przemyślana. No i wygrywa rysunkami. Poprawne, nieudziwniane, takie jak lubię.

I jeszcze tylko z innej beczki:
Kings of Pain... No tak, jest tam wątek wyspy, ale nie traktowałbym tego jako obowiązkowe uzupełnienie Sagi.
Fajnie, że wrócili do przeszłości i ważnego wydarzenia dla X-men, ale fakt, że wybrali na to moment, gdy akurat Moira jest opętana i nie ma własnej woli całkowicie zabiło potencjał uczuciowo-empatyczny tej historii. I powstała zwykła nawalanka na trójkę

A już traktowanie tego jako domknięcie wątków New Mutants i podawliny pod X-Force to, wybacz, przegięcie

W ostatnim numerze New Mutants już się nazwali X-Force, a tu nagle znów mamy Annual dla New Mutants. I jeszcze tak o sobie mówią w swoim annualu, ale już w kolejnych (bo w czterech różnych idzie ta historia) przyznają, że są X-Force
To raczej konfuduje, a nie domyka czy kładzie podwaliny.
W tamtym okresie historie z Annualów rzadko okazywały się czymś lepszym, niż przeciętniakiem napisanym, by sprzedać więcej numerów przez crossovery...


AHA, jeszcze jedno:
czemu piszesz, że Claremont planował coś innego niż dostaliśmy z Magneto? przecież to jego historia, odszedł po trzecim numerze dopiero... Że mu Jim Lee bruździł przy poparciu redaktora?
No to pewnie masz rację...
Since time immemorial, I and others of my race have beheld the myriad wonders of the universe...

mkolek81

  • Gość
Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #114 dnia: Lipiec 25, 2017, 10:04:34 am »
Trochę przechwaliłem
Nie możesz za bardzo pisać, że X_factor 70 zamyka pisanie scenariuszy przez Claremonta, bo pisał to Peter David. Claremonta już wtedy nie było, odszedł w połowie UXM 279, tak jakoś po 12 stronie, zaraz po pojedynku Professora z Colossusem.
I oczywiście po X-men 1-3, które z powodu chronologi zdarzeń uznajemy za późniejsze, ale zaczęło wychodzić już podczas trwania (albo nawet wcześniej) Muir Island Saga
O, patrz jak teraz o tym wspomniałeś to sobie popatrzyłem na daty i rzeczywiście ostatnie numery tej historii wyszły po pierwszym zeszycie X-men (choć oba w sierpniu, jak X-men). Co do Peter Davida tak masz rację. Ja całą historię przypominałem sobie jakieś 3 lata temu, dlatego zakładałem że pisał ją Claremont (zapomniałem o tym, ale to zaraz wytłumaczę)

I jeszcze tylko z innej beczki:
Kings of Pain... No tak, jest tam wątek wyspy, ale nie traktowałbym tego jako obowiązkowe uzupełnienie Sagi.

A już traktowanie tego jako domknięcie wątków New Mutants i podawliny pod X-Force to, wybacz, przegięcie
Ok, może za bardzo w tym tym wypadku naginam. Ale jak mówiłem czytałem to 3 lata temu i układałem to chronologicznie wg historii, nie tak jak te numery wychodziły. I stąd mój powyższy błąd w kwestii Petera Davida (serio byłem pewien, że to pisał Claremont, a David pociągnął dalej już nowy skład) i umiejscowienie tej historii związanej z New Mutants.

AHA, jeszcze jedno:
czemu piszesz, że Claremont planował coś innego niż dostaliśmy z Magneto? przecież to jego historia, odszedł po trzecim numerze dopiero... Że mu Jim Lee bruździł przy poparciu redaktora?
No to pewnie masz rację...
Nie znajdę teraz źródła na szybko, ale z tego co czytałem Claremont planował powrotu Magneto po wydarzeniach z Shadow Kingiem, tylko że nie w takiej formie jak to zostało ukazane w X-men #1. Zasadniczo chodziło o to że X-meni mieli się podzielić na dwa teamy (co zresztą tak się stało) jeden pod wodzą Xaviera (zwróć uwagę że występuje on częściej w Uncanny X-men niż w X-menach) a drugi po dowództwem Magneto (czyli Claremont chciał pisać nadal go dobrego niż złego). Jak znajdę link to podeśle, może anionorodnik będzie mógł to potwierdzić szybciej.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2017, 10:10:57 am wysłana przez mkolek81 »

Offline LucasCorso

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #115 dnia: Lipiec 25, 2017, 10:10:49 am »
A nie, to to ja wiem, tylko nie skojarzyłem, że to masz na myśli

To się miało nazywać Mutant Wars i można o tym poczytać tutaj:

http://secretsbehindthexmen.blogspot.com/2012/05/final-days-of-x-men.html
Since time immemorial, I and others of my race have beheld the myriad wonders of the universe...

mkolek81

  • Gość
Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #116 dnia: Lipiec 25, 2017, 10:30:46 am »
no widzisz jesteś bardziej na bieżąco z tym materiałem niż obecnie ja,

Jeszcze na moment wrócę do X-Men #1-#3, jak wyszło to u nas to byłem tym zachwycony, teraz po latach to wg mnie ta historia broni się tylko ze względu na rysunki, a dlaczego? Teraz sięgam pamięciom nie mając dostępu do niej, więc weź to pod uwagę, nie chodziło tam o mieszanie w genomie mutantów przez Moirę? Zastosowało ona go na Magneto i ten się wściekł i zrobił to samo X-menom przez co mieli pranie mózgu i stanęli po jego stronie? Ale używanie mocy spowodowało że wrócili do normy? Więc jak to ma się do Magneto że stał się znowu zły? Ja rozumiem, że Cortez na niego wpływał i mącił ale jak sam używał mocy to tez się "zrestartował" wiec był raczej z własnej woli z X-menami, a nie jak sugeruje, że to miało wpływ na jego decyzje? Może się mylę i coś przeoczyłem, ale dlatego nie lubię tej historii i zrobienia z niego znowu złego. Tym bardziej że nadrobiłem sporo z mutantów co u nas opuszczono w czasach TM-Semica i widać ewolucje tego (anty)bohatera.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2017, 10:42:28 am wysłana przez mkolek81 »

Offline LucasCorso

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #117 dnia: Lipiec 25, 2017, 10:49:04 am »
On nie został zły przez tę terapię. podobnie jak na X-Menach nie zadziałała ona na nim.
Własnie ta historia z X-Men 1-3 jest żeby pokazać, że zmiany jakie przeszedł Magneto to jego osobiste wybory

Wybory spowodowane doświadczeniami:

- niepowodzenie w pracy z New Mutants
- śmierć Douga Ramseya
- współpraca z Hellfire Club zapoczątkowana we współpracy i porozumieniu ze Storm, ale kontynuowana samodzielnie po "śmierci" X-Men
- spotkanie i zemsta na Red Skull podczas Acts of Vegeance
I na końcu pojedynek z Zaladane, który uświadomił Magneto (w jego przeładowanym cierpieniami umyśle), że wybrana przez niego droga "dobra" nie przynosi spodziewanych przez niego efektów

Potem jeszcze w swoim niepewnym stanie dał się zmanipulować Fabianowi Cortezowi i nieszczęście gotowe

Jak dla mnie to wszystko było ładnie wyjaśnione (w UXM 275, w X-men #1-#3) i dobrze się zazębiało
Nie wiem jak to dalej wyglądało, ale na tym etapie wszystko jest spójne i nie mam się czemu doczepić
-
Since time immemorial, I and others of my race have beheld the myriad wonders of the universe...

mkolek81

  • Gość
Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #118 dnia: Lipiec 25, 2017, 11:08:20 am »
On nie został zły przez tę terapię. podobnie jak na X-Menach nie zadziałała ona na nim. Własnie ta historia z X-Men 1-3 jest żeby pokazać, że zmiany jakie przeszedł Magneto to jego osobiste wybory.
Wybory spowodowane doświadczeniami
No właśnie, a czytając to historię miałem wrażenie, że on cały czas wierzył, że jego wybory były spowodowane tym mieszaniem w genomie, a tak nie było. Ja rozumiem, że dostał w kość jak opisałeś i był zmanipulowany. I pojedynek z Zaladane, który uświadomił mu że nie można rozwiązać wszystkiego pokojowo. Być może odbierał bym tą historię inaczej gdybym nie wiedział o tym co napisałem wyżej. Uważam też, że redaktorzy na start nowej serii woleli wybrać Magneto niż jakiegoś innego przeciwnika, przez co starcie to ma też pewien rodzaj symboliki nawiązującej do pierwszego numeru, kiedy to też się z nim starli, czyli historia po prostu zatoczyła koło.

Jak dla mnie to wszystko było ładnie wyjaśnione (w UXM 275, w X-men #1-#3) i dobrze się zazębiało
Nie wiem jak to dalej wyglądało, ale na tym etapie wszystko jest spójne i nie mam się czemu doczepić
Ok nie twierdzę że to nie ma sensu, bo jak najbardziej jest, przedstawiono upadek bohatera, tylko czy aby takie rozwiązanie było najlepsze? Cofnięcie jego ewolucji, jak a w nim zaszła?

Nie zmienia to faktu, że to obecnie klasyka i suma sumarum Magneto i tak obecnie jest X-menem i szkoli/prowadzi oryginalną piątkę X-menów.

Offline LucasCorso

Odp: "Must Have" - polecane lektury Marvela
« Odpowiedź #119 dnia: Lipiec 25, 2017, 11:29:10 am »
No właśnie, a czytając to historię miałem wrażenie, że on cały czas wierzył, że jego wybory były spowodowane tym mieszaniem w genomie, a tak nie było.


A czyż my wszyscy nie wolelibyśmy myśleć, że te nasze decyzje, z których jesteśmy niezadowoleni, nie są zależne od nas, tylko spowodowane zewnętrznymi czynnikami?


Czy nie szukamy wszyscy w naszym życiu osobistym, zawodowym, politycznym, czy nawet forumowym { ;) } kogoś, na kogo można by wszystko zwalić?


Tak właśnie podejrzewam, że Magneto się uczepił tej myśli o zmianach genetycznych jako usprawiedliwieniu swoich niepowodzeń i impulsywnych decyzji, bo w jego obecnym stanie ducha, czy też psychicznym tak było najwygodniej.


Śledząc jego historię od pamiętnego UXM 200, przez New Mutants, Fall of Mutants, Acts of Vengeance do Zaladane wcale mu się zresztą nie dziwię...
Since time immemorial, I and others of my race have beheld the myriad wonders of the universe...