Autor Wątek: Velvet  (Przeczytany 7040 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline death_bird

Odp: Velvet
« Odpowiedź #30 dnia: Czerwiec 23, 2017, 11:57:23 pm »
@death_bird, chyba jest ze mna coraz gorzej, bo twoj powyzszy wpis mnie niezmiernie rozbawil.

Jest z Tobą coraz gorzej. A można wiedzieć co dokładnie Cię rozbawiło?
Bo tak się dziwacznie składa, że zwyczajnie nie zauważyłem tego koloru czcionki. Jak już pisałem. To był długi dzień.

@Garf: co do pkt. 3 to mam właśnie wątpliwości: Naczelnik chciał jej "zwrócić" dobre imię i tym nie była zainteresowana - dlatego dostał czapę. Ale nastarała się, żeby upozorować swoje zejście i dlatego ten motyw ze szminką mi się gryzie. Bardziej logicznym wydawałoby się gdyby upozorowała sytuację tak, żeby się wydawało, że sami się pozabijali. Skoro nie chciała wrócić to upiekłaby dwie pieczenie przy jednym ogniu: załatwiłaby tych co trzeba i uchodziłaby za trupa. A tak...
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Bartek Gawron

Odp: Velvet
« Odpowiedź #31 dnia: Czerwiec 24, 2017, 12:04:45 am »
juz mi przeszlo rozbawienie, to moze mi sie poprawia. no i oczywiscie bardzo ciebie przepraszam, ze podpowiedzialem ci jak uzyskac przedmiotowa informacje. przyrzekam, ze to juz sie nie powtorzy.
Jedyne co przeraża mnie w śmierci to to, że można umrzeć nie z miłości.
Obserwowany
Moderowany
Wyciszony

Offline Czytelnik

Odp: Velvet
« Odpowiedź #32 dnia: Wrzesień 04, 2017, 06:40:04 am »
Po lekturze "Velvet" muszę powiedzieć że to niezły komiks. Trzy albumy stanowiące integralną całość z historią z gatunku sensacyjno-szpiegowskiego. Choć może określenie szpiegowski jest trochę na wyrost bo wprawdzie bohaterami są agenci służb specjalnych to jednak sama historia nie jest stricte szpiegowska. Główna bohaterka, Velvet, zostaje wrobiona w zabójstwo agenta i postanawia na własną rękę wyjaśnić całą sprawę. Rzecz jasna czyni to ukrywając się przed wymiarem sprawiedliwości.
Scenariusz nie jest może wielce odkrywczy to jednak historia podana jest w całkiem przyzwoitym stylu. Wartka akcja właściwie od samego początku i tempo nie zwalnia aż do ostatnich kadrów komiksu. Na kolejnych stronach towarzyszymy Velvet w  jej staraniach wyplątania się z tarapatów co okazuje się być bardziej skomplikowane niż to wcześniej się wydawało. W miarę rozwoju akcji pojawiają się kolejne niewyjaśnione sprawy z przeszłości a tajemnice tylko się piętrzą i daleko do ich rozwikłania.

Komiks nie należy do tych przegadanych co sprawia że czyta się go wyjątkowo szybko, dla mnie może nawet zbyt szybko. Chciałoby się czerpać przyjemność jak najdłużej a tutaj nim się spostrzeżemy to już jesteśmy na ostatnich stronach albumu.
W komiksie znajdziemy coś z superbohatera. Na szczęście na tyle mało by osoby sceptyczne do przygód w stylu supehero (takie jak moja skromna osoba) nie zdążyły się zniechęcić do dalszego czytania.
Miłym akcentem jest wplecenie w historię prawdziwych wydarzeń związanych z wielką polityką. Dodaje to smaczku całej historii mimo iż to również tylko niewielka część opowieści, wręcz ułamek całości, i do tego dopiero w trzecim albumie.

Parę słów o rysunkach. Te są mocną stroną tego komiksu i piszę to jako zwolennik kreski z lat 70-tych i 80-tych czyli z czasów kiedy rysowało się ręcznie a nie cyfrowo. Szata graficzna "Velvet" jest naprawdę na wysokim poziomie. Dynamika ilustracji, kolorystyka, wszystko dobrane tak by nie raziło czytelnika. Rysunki tworzą wyjątkowy klimat idealnie pasujący do opowiadanej historii. Wiele z nich jest w ciemnej tonacji, wieczorna/nocna pora, deszczowa pogoda, wszystko to współgra ze sobą i sprawia że komiks czyta się naprawdę z przyjemnością.

Reasumując, komiks dobry i wart przeczytania. Może nie jest to dzieło na miarę komiksowego oskara ale z pewnością kawał dobrej roboty. Jeśli ktoś szuka komiksu na jeden lub dwa wieczory... no może trzy, bo całość to właśnie trzy części, to warto by zainteresował się "Velvet".

Offline eduardo

Odp: Velvet
« Odpowiedź #33 dnia: Wrzesień 07, 2017, 10:01:47 pm »
Nie pamiętam już, w którym momencie tej serii (raczej gdzieś w 2/3 całości) pojawia się niezła wtopa ze strony rysownika (a może i Brubaker nie przyłożył się odpowiednio do sprawdzenia tła historycznego?), kiedy na jednym z kadrów ukazana jest w tle mapa Europy (lata siedemdziesiąte/osiemdziesiąte, nie jestem pewien, czytałem to już dość dawno temu w zeszytach). Dobrze wiedzieć, że już wtedy nie było Jugosławii, Czechy i Słowacja były rozdzielone, Białorus czy Ukraina niezależne od ZSRR, etc...  :lol:
Podobny brak szacunku do realiów to scena w pociągu jadącym bodajże przez Szwajcarię czy Francję... Nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem kolejnictwa, ale lokomotywa ciągnąca ten skład została żywcem wzięta z amerykańskich torów.
Wiem, niby pierdoły (chyba że poprawili to w zbiorczych wydaniach, nie miałem okazji sprawdzić), ale z drugiej strony fabuła osadzona jest w określonej konwencji i realiach historycznych. Wypadałoby się trochę bardziej przyłożyć do sprawdzenia takich detali.