trawa

Autor Wątek: 5 cm na sekundę  (Przeczytany 2941 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline amsterdream

5 cm na sekundę
« dnia: Czerwiec 03, 2015, 07:29:18 pm »


"5 cm na sekundę" to dwutomowa opowieść o Takakim i Akari - dwójce bliskich przyjaciół, których relacje, wraz z upływem czasu, stają się coraz odleglejsze... Melancholijna opowieść o przyjaźni, uczuciach i przemijaniu czasu. Tytułowe "Pięć centymetrów na sekundę" to prędkość z jaką opada strącony wiatrem kwiat wiśni.

Dawno już tak dobrej obyczajówki nie czytałem. Chociaż historia skupia się głównie na wątku uczuciowym dwójki bohaterów to przewijają się tutaj również takie tematy jak wchodzenie w dorosłość, brak sensu życia, brak zdecydowania co dalej z tym swoim życiem zrobić. Niesamowicie nastrojowa, melancholijna i wywołująca nostalgię manga. Fabułę znałem już wcześniej z doskonałego anime Makoto Shinkai, ale manga mocniej rozwija wątki i pokazuje to co w 1,5 godzinnej animacji się nie zmieściło (w tym dużo bardziej rozbudowane zakończenie). Wydanie podobne do Emmy czy Berserka (format A5 z matową obwolutą i punktowanym lakierem). Manga na pewno trafi do mojego top 10 2015.

Offline absolutnie

Odp: 5 cm na sekundę
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 04, 2015, 10:16:58 pm »
brak sensu życia, brak zdecydowania co dalej z tym swoim życiem zrobić.
A czy to nie jest jedno i to samo?
Imaginary enemies are not hard to conjure into being.

Offline Szczoch

  • Pisarz bracki
  • ****
  • Wiadomości: 769
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ani czarny, ani kwadrat, ani na białym tle.
Odp: 5 cm na sekundę
« Odpowiedź #2 dnia: Wrzesień 12, 2018, 02:39:11 pm »
Waneko dwa tygodnie temu wydało jednotomówkę "Ona i jej kot", która ma podobną relację jak manga i film "5 cm na sekundę".
Tym razem Makoto Shinkai zaadaptował swój pierwszy film pod tym samym tytułem.
Pierwowzór z 1999 r. jest 5-minutową perełką nastroju i niedopowiedzeń. A przy tym - o dziwo - filmem bardzo dynamicznym.
Komiks rysowany przez Tsubasę Yamaguchiego powstał w 2016 równolegle z nową, rozszerzoną do postaci miniserialu, wersją filmu (nie widziałem).

Mangowa wersja "Ona i jej kot" zachowuje ulotność i liryzm filmu z 1999. Dopowiada trochę więcej, ale wciąż jest dziełem otwartym. Jest przy tym bardziej jednolita wizualnie, bo kot (który w pierwowzorze jest postacią rysowaną w sposób uproszczony, charakterystyczny dla mang humorystycznych) jest wizualnie spójny z całą przestrzenią. Gdzieś w tym komiksie zadźwięczały mi nuty nastroju, podobnego do mang Jiro Taniguchiego (zwłaszcza "Idącego człowieka"), czego w filmie nie odczuwałem.
Czy remake komiksowy jest lepszy niż pierwowzór? Moim zdaniem nie, ale ponieważ coś dopowiada i - mimo podobieństwa fabularnego - ma do powiedzenia coś od siebie, to i tak uważam go za interesującą propozycję. Zwłaszcza dla miłośników Makoto Shinkai (a może i Taniguchiego), kociarzy i innych wrażliwców.
A poza tym uważam, że "Iznogud" oraz "Saga o Potworze z Bagien" powinny zostać w całości wydane po polsku.