Autor Wątek: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów  (Przeczytany 58634 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline laf

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #225 dnia: Październik 03, 2018, 11:00:53 am »
Gdzie w Top 10 te Gwiezdne Wojny???
No, ze względu na różnorodność ras i różne światy. Chociaż może faktycznie powinienem pozostać przy określeniu "kosmiczne CSI".

Sprawa może się trochę rozbijać o to, że tak jak w przypadku innych staroci kolekcyjnych są to rzeczywiście najlepsze historie z tamtego okresu

Większość na szczęście tak, ale niestety nie wszystkie. Z tych takich totalnych słabinek na myśl przychodzą mi (z obu marvelowych kolekcji): Bomba obłędu (wrzucony chyba wyłącznie ze względu na powrót Kirby'ego do Marvela), Inhumans (wrzucony chyba wyłącznie ze względu na tie-in do Wojny Kree ze Skrullami) i Fantastyczna Czwórka (wrzucony chyba wyłącznie z powodu wypuszczenia lepszych historii w ramach WKKM).

Offline SkandalistaLarryFlynt

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #226 dnia: Październik 03, 2018, 11:12:56 am »
Bomba obłędu jest kapitalna w tym swoim kampowym stylu. Obalić Dooma to był jedyny komiks z FF o którym z ręką na sercu mógłbym powiedzieć, że mi się podobał. A Inhumans, no faktycznie bez szału, ale da się czytać. Może poprostu Inhumans nie miało dobrych komiksów nigdy? Do dzisiaj wszyscy mają ich w d...

Offline laf

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #227 dnia: Październik 03, 2018, 11:29:55 am »
Może poprostu Inhumans nie miało dobrych komiksów nigdy?
Ja bym z miłą chęcią przeczytał wydane już u nas "Inhumans" Jenkinsa i Lee albo "Silent War" jako kontynuacja WKKM-owego Syna M. Ale oczywiście w SBM musieli wrzucić jakieś pitu-pitu z Tajnej Inwazji  :sad: .

A, i we wcześniejszym wyliczeniu zapomniałem dodać Deathloka  :wink: .

Offline LordDisneyland

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #228 dnia: Październik 04, 2018, 04:25:14 pm »
"Gdzie w Top 10 te Gwiezdne Wojny???"

Tak poza wszystkim... Mam wrażenie, że wspominane były wciśnięte gdzieś  C3PO i  R2, ale mogę się mylić. Aż znów zerknąłem na ukryte aluzje i odnośniki :) - także zerknijcie, może cuś wam umknęło.

https://www.toplessrobot.com/2010/03/the_top_20_nods_cameos_and_easter_eggs_in_alan_moo.php


,,Top10" to akurat jeden z tych komiksów Moore'a, który zachwyca mnie bez przerwy, a trochę lat już upłynęło od pierwszej lektury. I akurat tu nie mam temu wariatowi nic do zarzucenia, podobnie jak we "FromHell" 8)

Offline laf

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #229 dnia: Październik 05, 2018, 07:01:17 am »
Mam wrażenie, że wspominane były wciśnięte gdzieś  C3PO i  R2, ale mogę się mylić.
Było, było. Odkrywanie kolejnych nawiązań w Top 10 to naprawdę super zabawa. Dzięki za link.

Offline LordDisneyland

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #230 dnia: Październik 06, 2018, 03:28:58 pm »
Przez te drobiazgi nie mogę się pozbyć pierwszego wydania polskiego, bo w drugim supermyszy nie są we właściwych kolorkach...  :lol:
Czytam właśnie HeadLoppera 2 i jestem zdumiony, o ile drugi tom jest lepszy od pierwszego, pod każdym właściwie względem... Piszę o tym, bo w podsumowaniu może się ten komiks nie znaleźć, a warto sięgnąć ;)

Offline adam and arluk

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #231 dnia: Październik 17, 2018, 06:59:43 pm »
1,2 Muszę wspomnieć o dwóch świetnych komiksach ostatnio przeze mnie zakupionych i przeczytanych
Murderabilia - niby typowa historia obyczajowa, ale z bardzo oryginalnym pomysłem wiodącym, skłaniająca do refleksji, pełna emocji. Miodzio
Wielki kant - noir pełną gębą, lata 30 (?chyba) ciemne typki, damulka, zbrodnia itp. Trillo zastosował bardzo ciekawy zabieg, czyta się znakomicie.
Rozumiem, że mój skromny opis może nie zachęcić ogółu, ale naprawdę warto, szkoda gdyby zostały pominięte.
i jeszcze
5 na plus - Kaczor Howard - za Marvelem nie przepadam, a tu szok. Howard na tropie problemów egzystencjalnych, perełka
  na minus - Hawkey z Marvel Now - jedyna zakupiona z tej linii seria Marvela bo podobno najlepsza i rozczarowanie. Nie jest co prawda beznadziejna, raczej taki sobie średniak, nic specjalnego.

Offline gobender

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #232 dnia: Październik 17, 2018, 07:28:03 pm »
Czytam właśnie HeadLoppera 2 i jestem zdumiony, o ile drugi tom jest lepszy od pierwszego, pod każdym właściwie względem..

Serio? Dla mnie chaotyczny i stracił cały klimat z jedynki.

Offline LordDisneyland

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #233 dnia: Październik 21, 2018, 02:12:16 am »
Wrzesień , miesiąc równonocy. Kupiłem 13 komiksów, ledwo 11 przeczytałem.

1-Najlepszy komiks zakupiony [wybieram wśród przeczytanych] -
Mało chyba znany komiks ''Loose Ends" Latoura i Brunnera. Już o nim na forum pisałem, polecając innym -  i nadal to polecenie podtrzymuję. Sensacyjna, szybka, pełna zwrotów akcji i nieco chaotyczna historia. Obrazki nieźle momentami dają po oczach, świetnie współgrając z akcją.

2-najlepszy komiks przeczytany -
"Ziemia swoich synów" . A ponieważ już o Gipim się rozpisywałem, to wymienię także "Doctor Strange vol.1- The Way of the Weird" Aaarona i Bachalo.
Kupiony dla rysunków tego ostatniego  okazał się miejscami prawdziwa ucztą dla oka, zawsze lubiłem stronice, nad którymi można spędzić  dobre parę minut podziwiając szczegóły i szczególiki. Nie znam zbyt wielu komiksów z dr. Dziwakiem, ale tu postać maga prezentuje się zdecydowanie najbardziej sympatycznie, trochę mnie to zaskoczyło.  No po prostu równy gość :)
Aaron- co do którego cały czas mam mieszane uczucia- tym razem tworzy bardzo dobrą, wciągającą opowieść. Chyba kupię dalsze tomy tego runu... tak przy okazji, mój egzemplarz został wydany w ramach brytolskiej kolekcji komiksów Marvela, nie wiem, czy ukaże się też u nas...

3-najgorszy komiks zakupiony - "Boso na front". Autor, H.Rasenjin, jest jak kolejny  Sorge- na kolanach wielbi chyba wszystko co radzieckie, lub chociaż pochodzące z krajów bloku wschodniego, przedstawiając na rozsianych po komiksie planszach cuda takie jak kalkulator Elektronika [ tu akurat go rozumiem, do dziś ze wzruszeniem wspominam model BZ-38, był rewelacyjny] czy chociażby polskiego Fiata 126p. Plansze zakłócają lekturę dość prosciutkiej historii zwerbowanej przez bezpiekę wiedźmy walczącej u boku krasnoarmiejców . Sporo radzieckiego...tfu, rosyjskiego folkloru, prosty i nieco przyciężki humor. Ogólnie rzecz biorąc-  denerwuje mnie ten komiks i nie wiem, czy do niego jeszcze wrócę, na razie ma leżakowanie.

4-najgorszy komiks przeczytany- nie było złych, chociaż...zawiódł mnie Hulk, co przyznaję z bólem, bo od dawna kibicuję tej postaci. "Koniec i inne opowieści " to jednak dość przeciętny tom.



5-najwieksze zaskoczenie - tak na plus, jak na minus.
Na plus- "Dark Reign- Sinister Spider-Man"- też Bachalo, scenariusz Reeda zapewnia niezłą rozrywkę- mamy tu nawet rzut pudlem.
Jeszcze jeden,  olbrzymi plus:   muszę wspomnieć raz jeszcze o pierwszym tomie dwuczęściowej edycji "7 Soldiers Of Victory" . Morrison czasem rozczarowuje, czasem irytuje- ale tu znów udowadnia, że kawał z niego pisarza. Dobra, wielowątkowa historia...Z postaci dalszego planu [bo tak szczerze- kto z nas może swobodnie rozprawiać o losach Klariona, albo streścić najstraszniejsze przygody  ShiningKnighta? Ja na pewno nie :) ] uczynił  pełnokrwistych bohaterów epickiej komiksowej serii . Bohaterów , co się zowie. Baaaardzo duże, pozytywne zaskoczenie.
Nie znam jeszcze zakończenia, ale mam nadzieję, że uda mi się w miarę szybko gdzieś zdobyć drugi tom... Chociaż chyba nie będzie to łatwe.

Rozczarowany byłem chyba tylko przy drugim tomie Gumballa- cholera, nie wykorzystują scenarzyści nawet ułamka potencjału tej postaci.

Na tym kończę, no i przepraszam, że znowu tak późno, wypadałoby się bardziej zebrać w sobie :P

Offline laf

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #234 dnia: Październik 22, 2018, 06:55:52 am »
ledwo 11 przeczytałem.
Ty mówisz ledwo, a u mnie to najlepszy miesięczny wynik  :badgrin:
Chyba kupię dalsze tomy tego runu... tak przy okazji, mój egzemplarz został wydany w ramach brytolskiej kolekcji komiksów Marvela, nie wiem, czy ukaże się też u nas...
W brytyjskiej WKKM wydali cały run Aarona i Bachalo (do #20) w czterech tomach.

No i teraz właśnie burzysz cały mój misterny plan, który zakłada rezygnację z WKKM po 150. numerze. No chyba, że Egmont wyda to wcześniej.

"Koniec i inne opowieści " to jednak dość przeciętny tom.

Osobiście kupiłem ten komiks głównie ze względu na Future Imperfect. Mam nadzieję, że mnie ten komiks podejdzie lepiej niż Tobie  :smile: . Ale przekonam się o tym pewnie gdzieś za kilka lat  :biggrin: . Obecnie wziąłem się za odkrywanie uniwersum DC, ale o tym w moim następnym podsumowaniu  :biggrin:

Offline LordDisneyland

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #235 dnia: Październik 22, 2018, 01:11:19 pm »
Ja również kupiłem tom dla "FutureImp.", ta historia przynajmniej jest niezła...ale nic ponadto.

 A co do lektury doktora - fajnie, że cały run wyszedł im w kolekcji, ale przynajmniej do wakacji nic mi to nie da ;) - ja swój kupiłem w Forbidden Planet na przecenie, za całe pińć funtów :) Cały czas jest w tej cenie, jak masz znajomych w Anglii, to zachęć ich do współpracy, ja niestety takowych nie mam  ...
Może dodatkowo zachęci cię jeszcze wnętrze domu Strange'a , zwłaszcza węże-
https://khareesi.files.wordpress.com/2016/10/6.jpg?w=1000&h=769
Przyjemniaczki ;)

Offline laf

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #236 dnia: Październik 22, 2018, 01:51:20 pm »
https://khareesi.files.wordpress.com/2016/10/6.jpg?w=1000&h=769
To jest Bachalo? Ten sam co rysował pamiętnego Ghost Ridera 2099? Nigdy bym nie powiedział. Może to kwestia kolorystyki, ale zupełnie inaczej zapamiętałem jego styl.

Offline LordDisneyland

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #237 dnia: Październik 22, 2018, 05:39:20 pm »
Ten sam.
Tamten styl Bachalo bardzo lubiłem [dotąd mam np. włoską edycję Generation Next, tylko dla rysunków, języka nie znałem i nie znam ;) ], ale i nowy jest znakomity...gdyby jeszcze bardziej różnicował twarze kobiet...

Offline SkandalistaLarryFlynt

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #238 dnia: Październik 27, 2018, 10:16:51 am »
   Podsumowanie poprzedniego miesiąca. Wrzesień jakby miesiącem "polskim", plus nadrabianie Conana ale ten jest poza wszelką konkurencją a i już o nim pisalem:

1. Najlepszy przeczytany:
    "Relax - Antologia Opowieści Rysunkowych" tom 1 i 2, autorzy różni. W czasach wydawania oryginalnego Relaxu pojawiałem się zaledwie w planach, toteż nie miałem za bardzo okazji zapoznać się z oryginałem, owszem x lat później wpadło w moje ręce kilka archiwalnych numerów, ale szczerze mówiąc średnio je już pamiętam, toteż jako miłośnik wszelakich wykopalisk, byłem bardzo ciekawy w/w zbiorków. Nazwiska autorów pojawiające się w antologii to prawdziwa ekstraklasa polskich twórców Rosiński, Christa, Wróblewski, Polch , Baranowski a także zapewne mniej znani młodszemu czytelnikowi Szyszko czy Parzydło. Wybór tematyczny opowiadań to istny galimatias tzw. od sasa do lasa, mamy tu i komiksy wojenne,przygodowe, satyrę i fantastykę, obyczajowe, historyczne itd itp. Naprawdę jest w czym przebierać i dla każdego coś miłego się znajdzie, podczas lektury widać jak na dłoni dlaczego gwiazdy naszej sceny komiksowej zostały gwiazdami, komiksy Rosińskiego natychmiastowo przykuwają uwagę świetną kreską i przestajemy się dziwić dlaczego ten akurat rysownik zainteresował swoim dorobkiem Belgów od niego dostajemy serię krótkich historycznych wyrywków z historii Polski, stanowiących jawną wprawkę do Thorgala, a także przygody protoplasty Yansa, który również podróżuje w czasie. Wróblewski w swojej wysokiej formie z rozpoznawalnym na pierwszy rzut oka przyjemnym realistyczno-kreskówkowym stylem (tu trzeba powiedzieć, że komiksy przez niego rysowane są najmocniej nacechowane czerwoną propagandą, czyżby najłatwiej jego było przekonać do podpisania się swoim nazwiskiem pod partyjnymi scenariuszami, a może wogóle sam był "ideowy"?), całkiem ciekawe graficznie prace Marka Szyszki (totalnie nonsensowna "Tajemnica Kipu", całkiem niezłe fantasy "Pięć Kroków Wstecz" czy jeden z najfajniejszych komiksów w obydwu zbiorach "Konus" w którym tytułowy klasowy frajer dzięki treningom dżudo zdobywa serce szkolnej ślicznotki oraz szacun wszelakich chuliganów i bananowców ze swojej dzielni). Wśród scenarzystów prym wiedzie zdecydowanie jeden z ojców założycieli współczesnej polskiej s-f Stefan Weinfeld wraz z rysowanymi przez Witolda Parzydłę "Opowieściami nie z tej Ziemi" zdecydowanie wzorowanymi na "Dziennikach Gwiazdowych" Lema, "Tam gdzie Słońce zachodzi seledynowo" rysowanymi przez Andrzejewskiego (nie wierzę, że ten nie widział wcześniej Lone Sloane), czy całkiem konkretnej sensacyjnej "Czarnej Róży". Uwagę też zwraca z pewnością Baranowski z Orient Menem, zaskakujące s-f "Spotkanie" Polcha (z podobno mocno wtedy skandalicznym rysunkiem nagiej pary na ostatnim obrazku) i erotyzujące satyry Janusza Christy. Jakość wydania przez Egmont bardzo dobra, powiększony format, ciekawa historia oryginalnego "Relaxu".  i wspominki Rosińskiego, Kołodziejczaka czy Birka na temat tego pisma. Brakuje nieco okładek oryginalnych numerów wraz ze spisem treści, zdaje się że mógłby Egmont to dorzucić. Jednym słowem, część z tego materiału już się nieco zestarzała, ale część jest jak najbardziej aktualna i dzisiaj, materiał chyba nie tylko dla miłośników starych pierników ale i dla wszystkich zainteresowanych komiksem jako takim, chyba trochę wstyd nie znać chociaż wybiórczo historii polskiego komiksu. Ja się bawiłem przy lekturze naprawdę nieźle i o ile nie ma się alergii na pojawiające się od czasu do czasu przygody radzieckich partyzantów to brać jak najbardziej. Trzeci tom ląduje na liście do kupienia obowiązkowego, wraz z "Domanem" i "Wehikułem Czasu". Ocena 8/10.


2. Zaskoczenie na plus:
  "Osiedle Swoboda tom 1" Michał Śledziński. Twórczość Śledzia nie jest mi zupełnie nieznana, pamiętam gościa jeszcze z pisemek komputerowych oraz miałem w rękach ze dwa czy trzy losowe numery "Produktu", ale Osiedle jako całość było mi raczej obce. Tak czy inaczej sięgnąłem po zbiorcze wydanie "najważniejszego polskiego komiksu lat 90-tych", i czy faktycznie osiedle jest takim komiksem? Nie mam zielonego pojęcia, niewiele czytałem polskich komiksów z lat 90-tych więc nie bardzo z czym mam porównać, ale ten jest faktycznie co najmniej dobry. W skrócie, mamy tutaj historię paczki przyjaciół zamieszkujących typowe szare blokowisko sprzed dwóch dekad, i tutaj trzeba przyznać, że Śledziowi udało się ten klimat odwzorować znakomicie. Od autora jestem nieco młodszy, ale to co widzę na kartach jego komiksu jest dokładnie tym co pamiętam ze swojego rodzinnego domu (może z wyjątkiem łysych dresiarzy notorycznie atakujących całą piątkę, u nas poszczególne grupy żyły ze sobą raczej w zgodzie i nikt nie wchodził sobie w drogę), ba nawet muzyczny gust z autorem mamy bardzo podobny. Miasta wychodzące z szoku po balcerowiczowej terapii szokowej a mimo to panujące dalej wysokie bezrobocie, alkohol i narkotyki na ulicach, obleśne kluby, obleśne sklepiki i obleśna cała reszta a pośród tej obleśności grupka całkiem przyzwoicie (chociaż dosyć stereotypowo) nakreślonych postaci przeżywa swoje wzloty i upadki. Śledziu nie stroni od umieszczenia w swoim komiksie elementów fantastycznych, które jednak wcale nie zaburzają wiarygodności przedstawianego świata, tak samo jak i spora dawka, momentami rzeczywiście zabawnego humoru (chociaż autor do znudzenia atakuje tutaj moherową część społeczeństwa, nie wiem przyjmuję to jako objawy młodzieńczego buntu i podejrzewam, że po tych kilkunastu latach zdążył się zorientować że nie każdej babci należy zabrać dowód. A może i nie). Graficznie, jak wygląda chyba każdy zainteresowany będzie wiedział, mi jego cartoonowo-zinowa z często umieszczonymi na dalszym tle żartami pozornie niestaranna kreska bardzo pasuje (wizualizacja "bitwy" metali z depeszami jest epicka i a jej inspiracja mistrzem Bizem nadto widoczna). Wydanie Kultury Gniewu ładne, niespecjalnie wielki format ale za to trochę dodatków, papier offset, po prostu ok. Nie jestem pewien, czy młodemu czytelnikowi podejdzie aż tak bardzo ten komiks, jego życie wygląda teraz zdaje się inaczej, ale weteranom szlifowania bruków i picia piwa na osiedlowych boiskach mogę tylko i wyłącznie polecić. Ocena 7+/10.


3. Najgorszy przeczytany:
   "Ayrton Senna - Historia pewnego mitu" - Lionel Froissart, Christian Papazoglakis, Robert Paquet. Nie, nie jest to komiks zły, ba jest nawet całkiem przyjemny ale jakby nie patrzeć coś musiałem w tym dziale umieścić, posiada on właściwie tylko jedną, ale za to poważną wadę, jest widocznie zbyt krótki. Na 48 stronach autorzy starali się zamieścić najważniejsze momenty z całego życia słynnego kierowcy no i powiedzmy sobie szczerze, wyszło to raczej średnio na jeża i raczej nie mogło wyjść inaczej. Komiks ten wygląda tak, że czytelnik interesujący się wyścigami F1 i znający biografię Senny nie znajdzie tutaj absolutnie nic nowego a czytelnik nie mający pojęcia o temacie, po lekturze chyba niespecjalnie będzie mądrzejszy. Z jednej strony fajnie, że nakreślono takie sprawy jak rywalizacja Ayrtona z Alainem Prostem, która właściwie zdeterminowała jego obraz w świadomości społeczności, fajnie też że wspomniano o takich ciekawostkach jak oskarżenia jego kolegi z zespołu, że inżynierowie Hondy ustawiają swoje silniki pod głównego bohatera (co po wielu latach okazało się prawdą), z drugiej niefajno że "zapomniano" o jego konflikcie z młodym wtedy Schumacherem, który swoimi wypowiedziami podgrzewał jeszcze klimat, o tym że Senna nie chciał startować w czasie feralnego wyścigu a uczynił to pod naciskiem Franka Williamsa i słowem nie wspomniano o katastrofie Rolanda Ratzenbergera, co wydaje się przecież dosyć ważne dla fabuły. Czyli dostajemy garść w większości suchych faktów raczej wszystkich znanym a właściwie niczego się nie dowiadujemy o Sennie jako o człowieku. Co do warstwy graficznej mam mieszane uczucia, rysownikom dobrze się udaje oddać dynamikę wyścigów F1, pędzące bolidy sprawiają dobre wrażenie (aczkolwiek jakby dorzucono jeszcze do nich trochę szczegółów z pewnością bym się nie obraził) a dosyć wiernie oddane tory powodują, że nie mamy problemów z rozpoznaniem danego zakrętu czy prostej, sporo gorzej momentami wyglądają ludzkie twarze, aczkolwiek także raczej nie mamy problemów z określeniem "who is who", toteż tragedii nie ma. Ogólnie oceniam na plus, chociaż mogłoby być lepiej. Wydanie Screamu, pozytywne, spory format, żadnych błędów, krótka charakterystyka bohatera (można było dorzucić listę śmiertelnych wypadków podczas wyścigów jak na mój gust). W podsumowaniu, komiks wiele by zyskał jakby był 2 lub 3 razy obszerniejszy, w formie jakiej wygląda mamy bardziej do czynienia z jakimś jego streszczeniem niż ostatecznym produktem. Dobrze, że Scream szuka swojej niszy oprócz mega-hiper-deluxów za "pińcet" i rysowanej erotyko-pornografii (obydwie rzeczy pochwalam, żeby nie było) i komiksy militarne oraz takie "biograficzne" mogą być strzałem w 10-kę, mam nadzieję tylko że następnym razem lepiej dobiorą tytuł. Na koniec ciężko mi tego komiksu nie polecić bo fan sportów motorowych nie ma na naszym rynku właściwie żadnego wyboru, ja na półce zostawiam jako ciekawostkę, ale oceny nie mogę dać wyższej niż 5/10.

  Drugi najgorszy:
  "Endorf" Mariusz Moroz. Kolejny komiks, który nie prezentuje się wcale jakoś szczególnie tragicznie, ale słabuje na tle pozostałych lektur z tego miesiąca. "Endorf" to komiks historyczny nawiązujący do wydarzenia mającego miejsce w rzeczywistości czyli zamordowania Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego Wernera von Olserna przez brata zakonnego Jana von Endorfa. Na temat tego co się wtedy wydarzyło naprawdę nie wiadomo właściwie nic oprócz tego, że morderstwo miało miejsce, toteż Moroz przedstawia nam swoją własną wizję wydarzeń. I do tego scenariusza mam spore zastrzeżenia, o ile opowieść sprawdza się jako historia awanturnicza to jakoś nie wydaje mi się aby taki przebieg historii mógł mieć faktycznie miejsce, intryga sprawia wrażenie naprawdę mocno wydumanej. Niewiele dobrego da się też powiedzieć o warstwie graficznej o ile tła miejscami są naprawdę udane (nie jest to poziom Vasco, ale bywa momentami całkiem nieźle) to już twarze postaci są naprawdę paskudne ich proporcje na niektórych kadrach dziwaczne a kolory nałożone komputerem też nie sprawiają dobrego wrażenia, komiks by chyba zyskał jakby wydać go w czerni i bieli a tak to minusik mamy. Wydanie Kameleona całkiem przyjemne, spory format, dobry papier brak widocznych błędów w dodatkach szkice zakonnych rycerzy (aczkolwiek najlepiej by było jakby były przedstawione w formie ukazania struktury całego Zakonu) i opisane to co wiadomo o rzeczywistych wydarzeniach jakie miały wtedy miejsce. W podsumowaniu widać, że przed Morozem jeszcze sporo pracy nad stylem tak rysunku jak i pisania, ale wykorzystanie bardzo ciekawego i nie wiedzieć dlaczego bardzo rzadko używanego w polskim komiksie okresu historycznego ("Dwa Miecze" by się zdały) powoduje, że po następny komiks autora przy sporej promocji być może postanowię sięgnąć. Do poprawki, ale tragedii nie ma. Ocena 5/10.


4. Zaskoczenie na minus:
   "Egipskie Księżniczki" Igor Baranko. Komiks nieznanego dla mnie, ale cenionego w środowisku autora, więc oczekiwania spore. No i tak jakby zachwycony się specjalnie nie czuję. Obserwujemy historię tytułowych nastoletnich księżniczek Titi-Nefer i Kiki-Nefer, córek Ramzesa III, które muszą się udać do miasta przeklętego faraona Echnatona, aby otrzymać swoje horoskopy. I cała opowieść trzeba przyznać, jest wciągająca tylko że tam po prostu jest wszystkiego za dużo. Wątków jest tysiąc pięćset a postaci jeszcze więcej na dodatek większość z nich pojawia się bez sensu i znika bez jakiegokolwiek widocznego celu. Na początku mamy mamy wrażenie, że mamy do czynienia z historią polityczno-awanturniczą, później trafiamy w klimaty prusowskiego "Faraona", aby dalej dojechać do mistyczno-magicznych odjazdów. Wykłady z historii starożytnego Egiptu mieszają się ze scenami z pełnokrwistego hollywodzkiego slashera, biblijnymi przypowieściami i filozofowaniem na temat religii i jestestwa człowieka wogóle, co wprowadza straszny galimatias w scenariuszu a rozeznania się w nim wcale nie ułatwia fakt, że obydwie księżniczki są bardzo do siebie podobne ,tylko że jedna ma zęby bardziej jak królik a druga mniej. Ten komiks jest na poważnie o wszystkim i o niczym, można by podejrzewać że autor specjalnie wodzi nas na manowce, ale ja bardziej odniosłem wrażenie, że jemu co chwilę się zmieniała koncepcja tego jak ten komiks ostatecznie ma wyglądać a na dodatek to polubił wymyślane postacie, że postanowił że wykorzysta je wszystkie co do jednej. Graficznie zaś komiks Baranki to absolutna ekstraklasa i nie da się go określić innym przymiotnikiem jak śliczny. Agresywny kontrast między czernią i biel powoduje, że nie mamy problemu z określeniem co właśnie widzimy na obrazku, postacie nie rysowane specjalnie realistycznie doskonale wpisują się w nieco baśniową konwencję a ilość szczegółów na niektórych planszach zamienia je w małe dzieła sztuki. Na plusik też z pewnością obecność gustownej zawsze przeze mnie lubianej nagości. Wydanie Timoffa, mocno budżetowe, papier fajny, ale dodatków zero a komiks jest klejony. W podsumowaniu, przyjemny komiks ale pod względem scenariuszowym dla mnie to rozczarowanie, tym niemniej autor ze względu na niezwykły talent malarski trafia u mnie do folderu "do sprawdzenia". Ocena 6/10.

  Drugi na minus:
"Osiedle Swoboda tom 2" Michał Śledziński. Ten zbiór w przeciwieństwie do pierwszego nie zawiera komiksów drukowanych w "Produkcie" tylko osobno wydaną serię. Widać, że autor nie chciał powtarzać swoich poprzednich dokonań i postanowił odmienić wizerunkowo swój tytuł. I jak dla mnie to szczerze mówiąc wyszło raczej tak se. Klimaty obyczajowej komedii schodzą na dalszy plan (aczkolwiek są obecne) a na scenę wkraczają wątki sensacyjne z domieszką superbohaterszczyzny. Sama fabuła jest całkiem ok i nawet wciągająca (wiadomo, że trzeba mocno oko przymrużyć), ale chyba jednak bardziej oczekiwałem zwykłej kontynuacji a nie wywracania konwencji do góry nogami. Nowo wprowadzone postacie całkiem sympatyczne i zabawne (z wyjątkiem tego kretyńskiego czarnego charakteru stylizowanego na Jokera), ale wprowadzane są trochę bez ładu, składu i momentami bez celu. Nie wszystkie są wykorzystywane, tak samo jak i nieco chaotycznie poprowadzone wątki nie zawsze znajdują rozwiązanie. Graficznie też nie jestem do końca zadowolony, sama kreska momentami podobna do tej z pierwszej części, momentami Śledziu pozwala sobie na eksperymenty graficzne, ale niestety całość została pokryta kolorem, który raz nałożony jest mocno średnio umiejętnie, dwa niszczy większość tego "andergrandowego" czaru komiksów zawartych w pierwszej antologii. Wydanie Kultury Gniewu podobne jakościowo do pierwszego z wyjątkiem zamiany papieru na kredowy. Podsumowując, chyba dobrze że autor nie chciał zapleśnieć w swojej strefie komfortu, ale mi nie do końca przypadł kierunek w którym poszedł. Komiks jest ok, ale tylko tyle. Ocena 6/10.
« Ostatnia zmiana: Październik 27, 2018, 10:21:33 am wysłana przez SkandalistaLarryFlynt »

Offline LordDisneyland

Odp: Bo chodzi o to, żeby plusy nie przesłaniały nam minusów
« Odpowiedź #239 dnia: Październik 29, 2018, 01:36:59 pm »
Faktycznie polska dominacja ;)

Mam jedno pytanie- w komiksie o Sennie jest gdzieś pokazany Nigel Mansell ? : D Jeśli tak, czy mógłbyś pokazać kadr?

Kibicowałem wąsatemu lata temu, stąd ciekawość ;)

 

anything