Autor Wątek: Seth  (Przeczytany 3226 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

ramirez82

  • Gość
Seth
« dnia: Czerwiec 04, 2014, 04:02:29 pm »
Zakładam temat dla Setha, bo mam wielką nadzieję, że "Życie nie jest takie złe..." nie jest jego ostatnim komiksem wydanym u nas.

A "Życie nie jest takie złe..." totalnie mnie zauroczył! Niby nic takiego, kolejne graphic novel w którym autor opowiada o sobie, ale osią fabularną jest tutaj śledztwo Setha w poszukiwaniu prac rysownika prasowego z dawnych lat, Kalo.
Spoiler: pokaż
Jak się okazuje, Kalo to postać fikcyjna.
Klimat tego komiksu, powolny, wręcz leniwy rytm rozgrywającej się historii, i idealnie pasujące tutaj, eleganckie, proste, trochę staroświeckie rysunki - dla mnie mistrzostwo.

Aż dziwę się, że dotąd ani Timof, ani KG nie wydali tego komiksu. To teraz może George Sprott: (1894-1975), lub Wimbledon Green? Miejsce na półce dla nich znajdę.  :)

Offline melee

Odp: Seth
« Odpowiedź #1 dnia: Czerwiec 04, 2014, 10:41:23 pm »
Pełna zgoda. Co ciekawe, nie czuć że "życie" jest częścią większej opowieści, doskonale broni się jako pojedynczy album
duża przyjemność

ramirez82

  • Gość
Odp: Seth
« Odpowiedź #2 dnia: Czerwiec 04, 2014, 11:09:49 pm »
Jak to? To nie jest to zamknięta historia? Nic o tym nie wiem...

Offline melee

Odp: Seth
« Odpowiedź #3 dnia: Czerwiec 04, 2014, 11:25:45 pm »
Seth tak od 20 przelewa powoli tego typu zdarzenia w serię Palookaville, "życie" jest jej fragmentem. Ale niestety nic więcej nie czytałem.

ramirez82

  • Gość
Odp: Seth
« Odpowiedź #4 dnia: Czerwiec 04, 2014, 11:44:37 pm »
Seth tak od 20 przelewa powoli tego typu zdarzenia w serię Palookaville, "życie" jest jej fragmentem. Ale niestety nic więcej nie czytałem.
Myślałem, że publikuje tam różne swoje komiksy, nie powiązane ze sobą, a "Życie..." jest jednym z nich, zebranym w całość i wydanym w albumie. Coś jak Clowes i jego Eightball.

Offline melee

Odp: Seth
« Odpowiedź #5 dnia: Czerwiec 05, 2014, 12:05:49 am »
Zawsze wydawało mi się, że jest inaczej i cała ta seria jest powiązana, ale nie mogę jakoś teraz znaleźć sensownych informacji na ten temat.

N.N.

  • Gość
Odp: Seth
« Odpowiedź #6 dnia: Czerwiec 05, 2014, 06:13:44 pm »
Myślałem, że publikuje tam różne swoje komiksy, nie powiązane ze sobą, a "Życie..." jest jednym z nich, zebranym w całość i wydanym w albumie. Coś jak Clowes i jego Eightball.
Dobrze myślałeś.
Zamieszanie może brać się stąd, że kontynuacja nowej opowieści Setha "Clyde Fans" ma obecnie kontynuację w "Palookaville".

Offline Dariusz Hallmann

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 391
  • Total likes: 0
  • Batman: Ben Affleck Case
Odp: Seth
« Odpowiedź #7 dnia: Lipiec 07, 2014, 05:48:01 pm »
"Życie nie jest takie złe, jeśli starcza ci sił" – jeden z głównych atutów tego komiksu to umiejętne, stopniowe poddawanie czytelnika nastrojowi nostalgii oraz podsuwanie mu całkiem ciekawego materiału do przemyśleń. Czytelnik ma prawo poczuć się jak pełnoprawny partner w twórczym dialogu z artystą. Kiedy jednak potem odkrywa, że został również poddany manipulacji, cały ten wartościowy proces towarzyszący lekturze bierze w łeb, pojawia się wątpliwość co do szczerych intencji autora w ogóle. Czyżby chodziło o specyficzne poczucie humoru kanadyjskich komiksiarzy, o którym w innym temacie wspominał Jerzy Szyłak? Być może. Idąc tym tropem, potraktowałem "Życie..." jako klucz do zrozumienia postawy Chestera Browna w komiksie "Na własny koszt": na mur-beton jego problemy wzięły się stąd, że przez lata Gregory Gallant kładł mu do głowy te egotyczne historie o swoich związkach z kobietami. A może był to Seth? Albo jeszcze ktoś inny?

Z kolei nieszczęsna "zatłuszczona łyżka" ze strony 51 podkopała trochę moje zaufanie do polskiego wydawcy: nawet jeżeli tłumacz – który poza tym spisał się świetnie – cierpiał na chwilowy blackout, dlaczego dwaj redaktorzy wymienieni w stopce nie zwrócili na to uwagi? Ja przed lekturą komiksu też nie wiedziałem, co może kryć się pod wyrażeniem "greasy spoon", ale przecież wszystko można sprawdzić...

Offline _Case

Odp: Seth
« Odpowiedź #8 dnia: Lipiec 11, 2014, 07:23:44 pm »
Komiks jest świetny. Najlepsze jest to że znam podobnych ludzi do głównego bohatera :-) Nie wiem jak wam ale mi przeszkadzała zbyt drobna czcionka. Już chyba mniejszej się nie dało.
I cóż, ta chwila pisania posta przypomina mi scenę z komiksu który czytałem ostatnio .... :-)

KukiOktopus

  • Gość
Odp: Seth
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 18, 2014, 01:55:31 am »

hejka wszystkim , pisze tu bo moj kolo Ejdzi co z nim w woju bylem oblukał wasze wpisy i tak sie wielce ubawil , ze powiedzial ,ze snikersow calom mase by dal ale tam gdzie teraz jest to tam nie ma....ale pogzebal troche w necie i znalaz cos na tym forku jak rzecze w temacie i ze zainteresowanie moze byc . jako,ze Ejdzi to spoko ziom jest wienc linke daje co by radoche mial jakom w swym zyciu smutnym wielce.....a i Ejdzi przeprasza jeszcze,że fakty zdeka uprzedza i ,ze musial troche dodac swego dla rozkminy duzej....

Odpowiadając na Wasze pytania dotyczące mojej powieści "Life sucks without rubber ducks"1 a nawet zarzuty o manipulację i inne bzdury, pragnę przede wszystkim zauważyć, iż wszelka polemika w tym przedmiocie jest całkowicie zbędna. Jeśli ktoś bowiem jeszcze tego nie wie (co jest bardzo prawdopodobnie na tym forum), to informuję, że powieść dostała w ubiegłym roku Nobla z literatury i już to, samo przez się, oznacza, że jest zaje*ista. Z drugiej strony, jak powszechnie wiadomo, jest w toku mój proces beatyfikacyjny i w zw. z tym pomyślałem, że jeszcze jeden cud na moim koncie nie zaszkodzi. Bo czyż nie będzie cudem, jeśli w ciemnej piwnicy umysłu motłochu rozbłyśnie choć iskierka zrozumienia Prawdziwej Sztuki? Właśnie to oraz, stwierdzona formalnie w powołanym procesie, przyrodzona mej naturze miłość do nawet najbardziej plugawych form życia, skłoniły mnie w końcu do udzielenia tutaj kilku wyjaśnień.

Po pierwsze, jak wiadomo (choć pewnie nie na tym forum) od urodzenia odczuwam dziwne, nostalgiczne sprzeżenie mojego Jestestwa z okresem pomiędzy końcem XX a początkiem XXI wieku - latami, w których nie było dookoła tego całego technologicznego gówna (do którego powstania niestety również się przyczyniłem), zaś ówczesny plebs umysłowy byłby dziś uznany za geniuszy. W istocie rzeczy, "wrzucenie mojej osoby"2 w ten żałosny kawałek - nie można tutaj nie użyć wulgaryzmu - "czasoprzestrzeni", który jestem zmuszony z Wami współdzielić, jest jakąś kosmiczno-ontologiczną pomyłką.

Rzecz druga to nieustannie powracające pytanie, którego powstanie zbiega się z okresem mojej pracy nad wyeliminowaniem zmiennej czasowej z rówaniania Schrodingera3 a które brzmi: Te wszystkie medale, noble, a teraz jeszcze ta beatyfikacja - na ch*j mi to wszystko?4

To właśnie rozważania nad istotą wspomnianego sprzężenia temporalnego wraz próbami odpowiedzi na przedstawione pytanie uświadomiły mi, że zbiór stanów ontologii Wszechświata, zbiór, który, pomimo iż jest całkowicie ograniczony (co nie jest żadnym zaskoczeniem, ale głowę daję, że nie na tym forum), to jednak NIE jest domkniety i, co za tym idzie, NIE jest zupełny5!!! Dlatego też musiałem, a raczej byłem zmuszony koniecznością naprawy owej usterki w machinie logicznej Bytu, wymyślić Kukiego Oktopusa.

Jak wiedzą ci, którzy powieść czytali (a jestem pewien, że nie był to nikt z zadających te idiotyczne pytania, na które teraz odpowiadam), Kuki zainspirowany dziełem Kanta, ponad 100 lat wcześniej ode mnie dokonał unifikacji mechaniki kwantowej ogólną teorią względności, poprzez całkowite wyrugowanie pojęcia continuum czasoprzestrzennego z paradygmatu fizyki. Ale w niespełna tydzien po swoim odkryciu jest już nim na tyle znudzony, że zamiast je opublikować, porzuca swoje notatki w pierwszym lepszym miejscu i poświęca życie na inne bardziej zajmującego go zajęcia, jak zabawy z dziećmi czy czytanie komiksów. Odpowiedź na pytanie "dlaczego", jest trywialna: Ponieważ dowiedział się tego, czego chciał się dowiedzieć, i nie widział żadnego powodu, aby rezygnować z zabawy na rzecz czynności tak jałowych, jak choćby pisanie artykułów, które nic dla niego nie znacząca gawiedź okrzyknęłaby mianem przełomowych dzieł naukowych.

Nie trzeba być zatem geniuszem, aby spostrzec, że Kuki to moja Pierwsza Przyczyna, egzystencjalny kontrapunkt melodii mego życia, moje transcendentne alter ego, które po prostu jest niezbędne dla zachowania stabilność strukturalnej mojego Bycia. Sama zaś powieść jest niczym innym, jak alegorią moich twórczych rozmyślań, z których warstwa po warstwie tkana jest istota Kukiego Oktopusa6.

A tym, którzy chlubiąc się swą materialnoścą i świstkiem papieru określanym dumnie jako akt urodzenia, zarzucają mi manipulację czy nawet brak szczerych intencji, twierdząc, że Kuki Oktopus nigdy nie istniał, odpowiem pytaniem: Czymże jest istnienie z przypadku i pozbawione jakiegokolwiek sensu, wobec istnienia koniecznego, którego dowodem jestem Ja sam?

------------------

1) "Życie jest do bani bez pralki Frani".
2) W oryginale: "In-der-Welt-sein".
3) A więc chodzi o okres między zdobyciem przez autora 1. miejsca w Wielkim Konkursie Gimnastycznym im. Michaliny Wisłockiej a otrzymaniem przez niego Nagrody Nobla z fizyki za całkowitą eliminację pojęć czasu i przestrzeni z fizyki teoretycznej. 
4) Nieco światła na genezę tego pytanie rzucają głośne "Wyznania"- arcydzieło literatury, w którym autor opowiada o swoich nieudanych związkach z 8 kolejnymi Miss World.
5) W oryginale, odpowiednio: totally bounded, closed, and complete set.
6) Niektórzy z badaczy wskazują na podobieństwa struktury fabularnej powieści "Life sucks..." do struktury fabularnej obecnej w ruchomym obrazie 2D z ery przedimersyjnej, zatytułowanym "Harry Angel".


Life is a dream, a precious poor dream at times. <------- to tez Ejdzi :roll: :roll: :roll: :roll: :roll: :biggrin: :biggrin: :biggrin: :biggrin: :biggrin:

Piona!
« Ostatnia zmiana: Sierpień 18, 2014, 11:07:54 am wysłana przez KukiOktopus »

Offline adam and arluk

Odp: Seth
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 20, 2014, 10:20:24 am »
"Życie......" to komiks magiczny. Na pełnych nostalgii kadrach w zasadzie niewiele się dzieje. Ot "zwykłe", codzienne życie miłośnika komiksów. Ale sposób w jaki Seth to opowiada jest porywający. "Codzienność" pełna pasji, refleksji, rozważań egzystencjalnych nie jest nudna.
Ciekawie wyglądają też relacje z Brown`em, z innego punktu widzenia niż w komiksie "Na własny koszt".

Offline gobender

Odp: Seth
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 25, 2016, 08:55:17 am »
A w maju kolejne Palookaville


Offline gobender

Odp: Seth
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 21, 2018, 08:35:23 pm »
Na amazonie pojawił się preorder na Clyde Fans...
Hmm.. ciekawe co z posiadaczmi Clyde Fans Book 1
Pewnie to samo co z posiadaczami Maria M. Book1 Hernandeza :wink: czyli kupią jeszcze raz tylko w całości.



https://www.amazon.co.uk/gp/product/1770463577/ref=od_aui_detailpages00?ie=UTF8&psc=1