trawa

Autor Wątek: Uniwersa komiksowe - czym są i ile ich jest?  (Przeczytany 7094 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Garf

Odp: Uniwersa komiksowe - czym są i ile ich jest?
« Odpowiedź #30 dnia: Sierpień 20, 2017, 11:07:04 am »
Na poprzedniej stronie zaryzykowałem tezę, że można i tak na nie spojrzeć (jak chciałby pewnie Disney), że z sagi "Gwiezdne Wojny" przekształciły się w uniwersum dopiero w ubiegłym roku - wraz z premierą pierwszego "kanonicznego" spin-offu.


Nie jestem pewien, czemu trzymamy się tylko filmów, a wykluczamy wszystkie dzieła z Expanded Universe - co prawda filmy zawsze były nadrzędne, ale jednak przenikanie działało do pewnego stopnia w obie strony. Aayla Secura powstała jako postać z EU, ale tak spodobała się Lucasowi, że umieścił ją w prequelach.


W każdym razie w takim ujęciu trzeba zauważyć, że jeszcze w 1978 r. pojawił się film telewizyjny The Star Wars Holiday Special, a w 1985-1986 wypuszczono seriale animowane Droids i Ewoks. Lucas był producentem wykonawczym seriali i nadzorował ich treść. Jak wynika z zalinkowanych artykułów, inicjatywa w kwestii tych animacji wyszła od George'a, który był nimi żywo zainteresowany - czyli jednak sam Lucas myślał o GW jako o uniwersum, a nie tylko pojedynczej opowieści.


Jeśli chodzi o Disneya, to myślę, że lepiej jest mówić o gigantycznym multiwersum, a nie uniwersum Kaczek i Myszy - tak jak tu zauważono, istnieje ogromna liczba historii i większość z nich jest od siebie niezależna, a znaczna część otwarcie sobie przeczy. Istnieją tylko "grupki" połączonych ze sobą komiksów: np. historie Dona Rosy są w większości spójne z sobą nawzajem i z komiksami Carla Barksa, ale wykluczają się ze współczesnymi komiksami europejskimi, ponieważ Rosa zakłada, że Sknerus zmarł w 1967 r. Opublikowany niedawno w Polsce komiks "Kaczory czasu" powiązał w jedno uniwersum cykle "PKNA", DoubleDuck" i do pewnego stopnia także "KAWA" oraz starsze komiksy włoskie z Superkwękiem, natomiast "Trochę inna Myszka" z KD 12/2013 wydaje się bezpośrednio nawiązywać do idei multiwersum (w jednym z równoległych światów, które widzi "współczesny" Miki, jego odpowiednik wygląda tak samo, jak w starszych komiksach Paula Murry'ego).



http://garfield.com/ -  codziennie świeży Garfield!

Przypuszczalny skład kolekcji "Star Wars" od De Agostini i opisy tomów:
Część pierwsza (tomy 1-31): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1417973.html#msg1417973
Część druga (tomy 32-46): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1418058.html#msg1418058
Część trzecia (tomy 47-70): http://www.forum.gildia.pl/index.php/topic,9912.msg1418124.html#msg1418124

A Kamala Khan to Ms Marvel, a nie Miss Marvel, do jasnej ciasnej!

Offline Szczoch

  • Pisarz bracki
  • ****
  • Wiadomości: 769
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ani czarny, ani kwadrat, ani na białym tle.
Odp: Uniwersa komiksowe - czym są i ile ich jest?
« Odpowiedź #31 dnia: Sierpień 21, 2017, 02:50:19 pm »
Ani w temacie Gwiezdnych Wojen, ani komiksów Disneya nie czuję się ekspertem. Nie zamierzam też być sędzią, rozstrzygającym, co jest, a co nie jest uniwersum. Ale w Twojej wypowiedzi dostrzegam ciekawe przyczynki do dotychczasowych rozważań. I tak:
Nie jestem pewien, czemu trzymamy się tylko filmów, a wykluczamy wszystkie dzieła z Expanded Universe - co prawda filmy zawsze były nadrzędne, ale jednak przenikanie działało do pewnego stopnia w obie strony. Aayla Secura powstała jako postać z EU, ale tak spodobała się Lucasowi, że umieścił ją w prequelach.
Chodziło mi o ten "gest" Disneya, przenoszący "wszystko" do "Legends". Choć wygląda na to, że nie wszystko przenieść się da.
Przykład Ayali Secury jest faktycznie wymowny, bo dobrze potwierdza cytowaną przeze mnie tezę Żaglewskiego, że uniwersum wyróżnia m.in. transmedialność. Nie ma znaczenia, że wg kogoś tam dany wątek formalnie narodził się w "innym uniwersum" - w serialu animowanym, serii concept-artów, powieści itp. One wszystkie łatwo mogą się przeniknąć, a "idealny" odbiorca powinien być ich wszystkich świadomy, aby wyczuwać wyjątkowy smak takich przeniesień.

Jeśli chodzi o Disneya, to myślę, że lepiej jest mówić o gigantycznym multiwersum, a nie uniwersum Kaczek i Myszy - tak jak tu zauważono, istnieje ogromna liczba historii i większość z nich jest od siebie niezależna, a znaczna część otwarcie sobie przeczy. Istnieją tylko "grupki" połączonych ze sobą komiksów: np. historie Dona Rosy są w większości spójne z sobą nawzajem i z komiksami Carla Barksa, ale wykluczają się ze współczesnymi komiksami europejskimi, ponieważ Rosa zakłada, że Sknerus zmarł w 1967 r.
(...) natomiast "Trochę inna Myszka" z KD 12/2013 wydaje się bezpośrednio nawiązywać do idei multiwersum (w jednym z równoległych światów, które widzi "współczesny" Miki, jego odpowiednik wygląda tak samo, jak w starszych komiksach Paula Murry'ego).
Myślę, że Kaczo- i Myszogród są bardzo specyficznymi tworami "uniwers-alnymi". Mam poczucie, że wynika to po części z tego, że są to jednak komiksy adresowane głównie do dzieci. Dla takich odbiorców ważne są przede wszystkim podstawy stworzonego świata, jego "mapa" i bohaterowie, a nie "continuity". Doszukiwanie się spójności/niespójności treściowej poszczególnych historii to - jak sądzę - domena nieco już starszych odbiorców.
Pamiętam, że jako dziecko, gdy czytałem "Muminki" Tove Jansson, w ogóle nie zastanawiałem się co po czym i czy się aby nie wyklucza. Dopiero gdy czytałem je teraz swemu dziecku, zaczęło mnie dręczyć, czy Homek z "Doliny Muminków w listopadzie" to ten sam co z "Lata Muminków", a jeśli tak, to dlaczego tamtych wydarzeń nie pamięta itp., albo czy w owym "Listopadzie" rodzina jest na latarni morskiej, czy to jakieś inne wydarzenie ją z domu wygnało?...

Z kolei to, co piszesz o spotkaniu dwóch Mikich, to chyba typowy przykład "podwójnego kodowania" i zaadresowania komiksu do dzieci, a jednocześnie do starszych, dużo bardziej świadomych odbiorców.
A poza tym uważam, że "Iznogud" oraz "Saga o Potworze z Bagien" powinny zostać w całości wydane po polsku.

Offline gobender

Odp: Uniwersa komiksowe - czym są i ile ich jest?
« Odpowiedź #32 dnia: Sierpień 21, 2017, 05:51:43 pm »
Tove nie przejmowała się zbytnio spójnością continuum.
Średnio w ksiażkach, a jeszcze mniej w stripach.
Ale za to należy ją tylko uwielbiać.

A na wyspę popłynęli oczywiście z powodu kryzysu Tatusia!

Offline Superkwęky

Odp: Uniwersa komiksowe - czym są i ile ich jest?
« Odpowiedź #33 dnia: Kwiecień 08, 2020, 01:26:59 pm »
 Witam i przepraszam, że piszę w tak starym wątku, ale bardzo mnie zainteresował.
Chodzi o moje niedawne ,,odkrycie''. Zauważyłem, że są właściwie dwie podstawowe techniki rozbudowy uniwersów. Nazwałem je ,,dzieleniem'' i ,,łączeniem''.
,,Dzielenie'' to np. robienie nowych wątków czy całych linii fabularnych na bazie już istniejących, tworzenie spin - offów, itp.
,,Łączenie'' natomiast oznacza tworzenie crossoverów, spotkania wcześniej nie mających ze sobą wiele wspólnego postaci czy wątków, itp.
Właściwie chyba we wszystkich uniwersach występują obie te metody, ale zazwyczaj któraś dominuje.Przykładowo, w Kaczogrodzie dominuje ,,dzielenie'' - na początku głównym bohaterem był tylko Donald, w historiach o nim debiutowały takie postacie jak Daisy, Gęgul, Sknerus, Goguś, Bracia Be czy Dziobas, które z czasem dostały własne komiksy, gdzie nerwowy kaczor odgrywał często marginalną rolę, bądź nie występował w ogóle.
Przewaga ,,łączenia'' jest m.in. w Marvelu, niezwykle znanym z crossoverów.
Wiele akcji rozbudowujących uniwersach to kombinacja obu ww. technik. Na przykład każdy ze Strażników Galaktyki zadebiutował jako postać drugoplanowa czy epizodyczna, w innej z marvelowskich serii, ale wydzielono dla nich osobne komiksy, jednocześnie łącząc ich w grupę.
PS. Co sądzicie o uniwersach:
- Madagaskaru (seria filmowa + Pingwiny z Madagaskaru serial i film + Niech Żyje Król Julian)
- Magicznego Drzewa
- Rafała Kosika (serie ,,Felix, Net i Nika''  oraz ,,Kuba i Aurelia'', a nawet niektóre opowiadania tego autora dla dorosłych mają pewne wspólne elementy, np. Instytut Badań Nadzwyczajnych, pierścień przenoszący do innych światów, postać Eftepa, książka ,,Podręcznik przywódcy naturalnego'', a nawet tabliczka w pociągu brzmiąca ,,Ham piecze soki na pięcie'' z naklejką z buźką).