Autor Wątek: Moon Knight  (Przeczytany 2382 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Itachi

Moon Knight
« dnia: Maj 06, 2018, 10:42:56 am »
Dużo szumu o nic wielkiego. Moon Knight był jedną z niewielu serii z Marvel Now, która była naprawdę oczekiwana przez sporą grupę tutejszych użytkowników. I po lekturze zastanawiam się dlaczego?

Przeciętność atakuje wszystkie aspekty tego tomu, od prostych a wręcz banalnych scenariuszy jak z agentem Tarczy w kanałach do nierównych rysunków aż po lekko irytujące kolory, które wywołują dosyć niepodziewany aspekt znużenia. Biały bohater wywołujący strach w ciemnych uliczkach w ogóle mnie nie przekonał. Raz że trudno jest nowym czytelnikom wejść w świat gościa z kilkoma "ja", od razu mając wrażenie że jesteśmy w tyle z jego historią i za bardzo nie wiemy jak to ugryźć, to dodatkowo właśnie wspomniane krótkie chaotyczne historyjki poszerzają ten aspekt do jeszcze większych granic.

Kolejny superbohater odporny na obrażenia, akcja nastawiona na szybkie bum bum, pseudo relacja z tamtejszym detektywem nie spowodowała, iż pobiegnę do sklepu po następny tom.

Z martwych nie ima się do pierwszego tomu Hawkeye czy MS Marvel.

Nie polecam, dla mnie to rozrywka na poziomie słabych Deadpoola i Thunderbolts.

Offline death_bird

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 06, 2018, 01:23:04 pm »
Mogę się już mylić (czytałem niedługo po wydaniu i sporo z pamięci wywietrzało), ale dokładnie takie same odczucia ("krótkie chaotyczne historyjki", "szybkie bum bum") towarzyszyły mi przy lekturze pierwszego tomu "Hawkeye". I wtedy też miałem przemyślenia typu "dużo szumu o nic wielkiego".
Odnoszę takie wrażenie - choć nie czytałem wszystkiego -, że to chyba właśnie jest ogólny poziom Marvel Now. Z tego co miałem w rękach na plus chyba tylko "New Avengers" (nie rozpakowałem jeszcze Uncanny A.).
Natomiast "Moon Knight" przynajmniej ma coś na kształt klimatu (a przynajmniej kojarzy mi się z pewnym klimatem); ew. inaczej: "MK" jest chyba najbardziej klimatyczną ze wszystkich przeczytanych do tej pory przeze mnie kreskówek wydanych w ramach MN.
« Ostatnia zmiana: Maj 06, 2018, 06:44:53 pm wysłana przez death_bird »
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Szczoch

  • Pisarz bracki
  • ****
  • Wiadomości: 769
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ani czarny, ani kwadrat, ani na białym tle.
Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 06, 2018, 02:15:54 pm »
Moje wrażenia po "Moon Knightcie" są dokładnie odwrotne. Bardzo podoba mi się pomysł na tę krótką serię, tj. uczynienie z niej antologii krótkich historyjek w "starym stylu". Gdybym miał wskazać komiks, który jest tu jakimś punktem odniesienia, to byłyby "Batmany" Alana Granta z rysunkami Norma Breyfogle'a. To też były w większości 1 czy 2-zeszytowe opowieści detektywistyczne z gotyckim klimatem.
W "Moon Knightcie" Ellisa te zwarte formy (może nie bardzo oryginalne, ale na swój sposób błyskotliwe) stanowią moim zdaniem świetną alternatywę dla wszechobecnej dziś w komiksach dekompresji fabuły. A jednocześnie nie pachną ramotą. Ten scenarzysta ma rękę na pulsie współczesności.
Czego chcieć więcej w masowym komiksie?
A poza tym uważam, że "Iznogud" oraz "Saga o Potworze z Bagien" powinny zostać w całości wydane po polsku.

Offline amsterdream

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 06, 2018, 02:29:39 pm »
Gdybym miał wskazać komiks, który jest tu jakimś punktem odniesienia, to byłyby "Batmany" Alana Granta z rysunkami Norma Breyfogle'a. To też były w większości 1 czy 2-zeszytowe opowieści detektywistyczne z gotyckim klimatem.

Te Batmany miały dziesięć razy więcej tekstu. Było tam jakieś budowanie postaci, historii. Moon Knight to dla mnie taki komiks bez treści, gdzie prawie każda historia kończy się zwykłą nawalanką. Wzorcowy przykład dekompresji fabularnej tylko, że zmieszczonej w jednym zeszycie. Zresztą postać MK jest dla mnie tak odrealniona, że zupełnie nie kupuje komiksów z nim.

Offline Itachi

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 06, 2018, 06:08:13 pm »
Moje wrażenia po "Moon Knightcie" są dokładnie odwrotne. Bardzo podoba mi się pomysł na tę krótką serię, tj. uczynienie z niej antologii krótkich historyjek w "starym stylu". Gdybym miał wskazać komiks, który jest tu jakimś punktem odniesienia, to byłyby "Batmany" Alana Granta z rysunkami Norma Breyfogle'a. To też były w większości 1 czy 2-zeszytowe opowieści detektywistyczne z gotyckim klimatem.
W "Moon Knightcie" Ellisa te zwarte formy (może nie bardzo oryginalne, ale na swój sposób błyskotliwe) stanowią moim zdaniem świetną alternatywę dla wszechobecnej dziś w komiksach dekompresji fabuły. A jednocześnie nie pachną ramotą. Ten scenarzysta ma rękę na pulsie współczesności.
Czego chcieć więcej w masowym komiksie?

Ło Panie, ale porównanie :smile: Jak jamnik do wilczura :smile:

Moon Knight nie ma ze starym stylem nic wspólnego. Co posiada? Wyłącznie pusty przekaz z kolejnym jeźdźcem bez głowy, swoistą hybrydę kilku założeń fabularnych opartych na sprawdzonych schematach.

Co te opowiastki przekazują? Jest tam jakaś głębia? Praca detektywistyczna? Zwroty akcji? Wszystko kończy się dźganiem i biciem, w stosunku prostym założeniu bez zbytniego napięcia akcji, na które nie ma miejsca.

Marvel Now robione jest na jedno kopyto, Moon Knigh jak Thunderbolts czy Deadpool rażą na odległość prostacką rozrywką. Dla mnie oczywiście, nikogo nie chcę obrażać jeśli ma inne zdanie.

Offline death_bird

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 06, 2018, 06:44:38 pm »
Co te opowiastki przekazują? Jest tam jakaś głębia? Praca detektywistyczna? Zwroty akcji? Wszystko kończy się dźganiem i biciem, w stosunku prostym założeniu bez zbytniego napięcia akcji, na które nie ma miejsca.

Marvel Now robione jest na jedno kopyto, Moon Knigh jak Thunderbolts czy Deadpool rażą na odległość prostacką rozrywką. Dla mnie oczywiście, nikogo nie chcę obrażać jeśli ma inne zdanie.

No i tu właśnie leży pies pogrzebany - to jest właśnie ubóstwo i indolencja Marvel Now (czyli jego "twórców").
Przy czym Moon Knight przynajmniej ma jakiś tam (wg mnie rzecz jasna) klimat. Jeżeli MN dałbym po całości tego co czytałem 4/10 to MK miałby 4,5/10 (New Avengers dostaliby 5/10)
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Itachi

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 06, 2018, 07:10:02 pm »
Tak czy siak średnia katastrofalna. Z tych albumów które otrzymaliśmy do tej pory (z 70 będzie?) bardzo dobrą notę otrzymałoby może z 5, reszta niestety kwalifikuję się do zapomnienia. Hickman rozpisał swoją opowieść na tyle zeszytów, że kilka razy już się w niej pogubiłem. Bendis popadł w jeszcze większą przeciętność z mutantami. Dan Slott też nie zrobił z Superiora serii o której będę pamiętał. Bronią się jedynki MS Marvel i Hawkeye, chociaż czym dalej w las tym gorzej, Thor Aarona i pojedyncze numery Avengers i X-Men. Może pozytywnie zaskoczy Amazing Spider-Man, na razie nie mam zdania.

Moon Knight bazuje na cechach, jakie ludzie lubią w Deadpoolu. Tyle, że nie można ciągle grać na tych samych emocjach. Linia DC Rebirth bije Marvel Now na głowę.

Offline absolutnie

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 06, 2018, 08:11:09 pm »

Moon Knight bazuje na cechach, jakie ludzie lubią w Deadpoolu. Tyle, że nie można ciągle grać na tych samych emocjach. Linia DC Rebirth bije Marvel Now na głowę.




Nie jestem namiętnym czytaczem komiksów suprbohaterskich. Nie mam pojęcia, czym różni się Marvel od Marvel Now i szczerze mówiąc, wcale mieć pojęcia nie chcę.  Tak się jakoś jednak złożyło, że trochę komiksów o Moon Knighcie przeczytałem i nawet lubię tego bohatera, dlatego pozwolę sobie zabrać głos. I napiszę, że:
1. Cechy, które upodobniają Moon Knighta do Deadpoola (niezależnie od tego, jakie to są cechy), Moon Knight miał dużo wcześniej niż Deadpool. Sukces Deadpoola pokazuje, że na tych samych emocjach mozna grać naprawdę długo.


2. "Moon Knight" Ellisa bardzo umiejętnie nawiązuje do wcześniejszych wcieleń tej postaci i zgrabnie prostuje różne dziwności, ktore w czasie pisania tego serialu się pojawiły. Powiedziałbym, że jest on - daną wiernym kibicom tej serii - obietnicą, że więcej głupot nie będzie, będzie za to dużo spójniej i ostrzej niż nieco wcześniej.
Ja wiem, że nie każdy musi czytać komiksy Marvela po kolei. Wiem jednak także, że ten, kto nie czyta po kolei, powinien starannie ważyć słowa i oceny, bo niektóre komiksy (np. "Moon Knight" Ellisa) są w mniejszym stopniu przeznaczone dla nowych czytaczy, a w wiekszym dla tych, którzy czytali, wiedzą i rozumieja, gdzie zaszła zmiana.
Mi ta zmiana się podoba, bo jest zmianą na lepsze, bo widzę w niej zapowiedź dymanicznego rozwoju zdarzeń i zalążek dramatu przez duże D. Nie czytałem tego "Moon Knighta" po angielsku, nie wiem, co będzie dalej. Ale po lekturze pierwszego tomu wstałem z zupełnie innymi odczuciami niż Itachi.
Widzę w tej serii potencjał, widzę pomysł, widzę dobrą realizację pewnej koncepcji i widzę, że zmierza to w dobrą stronę.


Nie mogę nikomu obiecać, że to będzie naprawdę dobra seria, ale uważam, że warto na nią zwrócić uwagę, bo staranność, z jaką Ellis odnosi się do poprzednich wcieleń Moon Knighta zapowiada, że ma on pomysł, jak oryginalnie rozwinąć opowieść o tej postaci, nie sprzeniewierzając się duchowi oryginału. A oryginał był zajebisty.
Imaginary enemies are not hard to conjure into being.

Offline Itachi

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 06, 2018, 08:28:49 pm »
Jeśli nowe otwarcie skierowane jest do starych wyjadaczy to wiedz że coś jest nie halo... :wink:

Jak zauważyłem w premierowym poście tego wątku, czuć że jesteśmy w tyle i świadomie (niestety) nowy czytelnicy nie mają szans na odnalezienie się w fabule. Tyle że scenariusz nie gwarantuje poziomu, z którego krok po kroku można pewne elementy układanki poskładać, bo że coś jest naprawiane to pewnie jest cechą każdego restartu i nie jest to powodem przez który mam spojrzeć na ten tytuł przychylniejszym wzrokiem.

W pierwszym tomie otrzymujemy strzępki historyjek, co ważne kończą się one na etapie początku. I tu widzę wadę. Kilka dialogów bach bach i kolejny zeszyt. Wcielenie Moon Knighta sugerują tylko role do jakich się zaliczają, jeden odwala brudną robotę, kolejny udaje filozofa, trzeci ma nutkę mistycyzmu itd... Jak to ugryźć skoro powierzchowność powieści nie pozwala zagłębić się w sedno?

Offline absolutnie

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 06, 2018, 09:24:33 pm »
Jeśli nowe otwarcie skierowane jest do starych wyjadaczy to wiedz że coś jest nie halo... :wink:


Prawdę powiedziawszy, "nie halo" jest sam fakt robienia jakiegoś nowego otwarcia, które ma na celu przyciągniecie nowych wyjadaczy, jakby lojalność starych wydawnictwu już nie wystarczała. Tym bardziej, że ta oferta dla "nowych" nie jest wcale propozycją zaczęcia od zera, a zawsze opiera się na propozycji wariacji na znanych motywach. To tak, jak z Supermanem i Batmanem. Można wielokrotnie robić restarty tych serii, ale i tak zawsze będzie to opowieść o ostatnim synu Kryptona, który wylądował w Kansas i o dzieciaku, któremu zabili rodziców i zostawili fortunę oraz żądzę zemsty.


Cytuj
Jak zauważyłem w premierowym poście tego wątku, czuć że jesteśmy w tyle i świadomie (niestety) nowy czytelnicy nie mają szans na odnalezienie się w fabule.
Nowy czytelnik może skorzystać z Wikipedii i sobie poczytać o Moon Knighcie:
 https://en.wikipedia.org/wiki/Moon_Knight


Nowy czytelnik może uwierzyć staremu wyjadaczowi, że to seria z potencjałem, który dla czytelnika z większym doświadczeneim jest zauważalny już w pierwszym tomie.


Nowy czytelnik może też odrzucić komiks ze wstrętem, bo nie zauważył, nie docenił lub uznał, że jest obrażany przez wydawnictwo.



żeby było jasne: nie bronię polityki Marvela. Nie bronię Marvel Now. Nie orzekam, czy jest ono lepsze, czy gorsze od DC Rebirth.

Bronię jedynie dobrego komiksu przed nieuczciwym atakiem.
« Ostatnia zmiana: Maj 06, 2018, 09:27:56 pm wysłana przez absolutnie »
Imaginary enemies are not hard to conjure into being.

Offline death_bird

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 06, 2018, 09:31:09 pm »
@absolutnie - teraz pobudziłeś moją ciekawość: te ukryte atuty w pewnym momencie wyjdą na wierzch na tyle żeby zauważył i docenił je również Moon Knight`owy "szczypiorek"?
Tzn.: jeśli po pierwszym tomie spodobał mi się klimat (ale np. przeszkadzało mi "ubóstwo" dialogowe i poczucie pewnego fabularnego zagubienia), to idąc dalej pojawi się jeszcze "coś" co obiektywnie przykuje moją uwagę bez konieczności sięgania po "bryki" czy też będzie to tylko jakieś "mruganie okiem na meta poziomie", które dostrzeże i doceni jedynie ktoś kto "wie o co chodzi"?
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem."

Offline Itachi

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 06, 2018, 09:50:47 pm »
Prawdę powiedziawszy, "nie halo" jest sam fakt robienia jakiegoś nowego otwarcia, które ma na celu przyciągniecie nowych wyjadaczy, jakby lojalność starych wydawnictwu już nie wystarczała. Tym bardziej, że ta oferta dla "nowych" nie jest wcale propozycją zaczęcia od zera, a zawsze opiera się na propozycji wariacji na znanych motywach. To tak, jak z Supermanem i Batmanem. Można wielokrotnie robić restarty tych serii, ale i tak zawsze będzie to opowieść o ostatnim synu Kryptona, który wylądował w Kansas i o dzieciaku, któremu zabili rodziców i zostawili fortunę oraz żądzę zemsty.

Zgadzam się. Tyle że Mroczny Rycerz i Człowiek ze Stali są kultowymi postaciami, Moon Knight popularnością nie dorasta im do pięt. Nie trzeba wytężać wyobraźni żeby znaleźć różnicę. Ponadto i tak w każdym (no prawie) albumie jest przypomnienie, minimalistyczna geneza tej postaci. Temu Panu zabili rodziców, a ten rozbił się na farmie Państwa Kentów.

Nowy czytelnik może uwierzyć staremu wyjadaczowi, że to seria z potencjałem, który dla czytelnika z większym doświadczeneim jest zauważalny już w pierwszym tomie.

Wolałbym zaufać scenarzyście. To tak jakbym dał kumplowi 1000 zł na zakłady bukmacherskie, bo ten zagwarantował mi że na bazie swojego doświadczenia zrobi mi dwa razy tyle. Nie tędy droga. Dyskutuję z Tobą po lekturze, nie przed nią. A i tak nie wiem jakby to miało wpłynąć na mój odbiór...

Bronię jedynie dobrego komiksu przed nieuczciwym atakiem.

Co w tym nieuczciwego? Nikomu tego komiksu nie ukradłem. Przeczytałem i oceniłem. A bronisz dobrego komiksu, sam pisząc że brakuje mu tego czegoś...

Skoro widzisz tam ukryte smaczki to się nimi podziel. I kompletnie nie rozumiesz mojego podejścia. Pijesz, że nie potrafię złożyć elementów układanki bo nie wiem co ma nimi być, a nie potrafisz zauważyć że jest to rolą Pana Scenarzysty, który albo tworzy komiks dla mas, co jest absolutnie normalne albo robi sobie swoje poletko dla wtajemniczonych. Co ten komiks może zaproponować nowym czytelnikom? Nic. Dobrze, że przynajmniej znają w nim coś osoby bardziej obyte z MK. Bo bez tego byłoby cienko...

Heh, spodziewałem się puenty na końcu. Nie potrafisz ot tak odpowiedzieć tylko zawsze musisz na końcu bezpośrednio zaczepić rozmówcę.

Raz piszesz jednak:

 ty możesz jedynie posłuchać ich opinii i kupować ten komiks, bo ci powiedzieli, że warto, bo dalej będzie lepiej lub strzelić focha

a poprzednio:

Nie czytałem tego "Moon Knighta" po angielsku, nie wiem, co będzie dalej.

To jak to w końcu?

Nie chcę się spierać, bo to nie było celem. Być może będę miał okazje i zakupię tomik z numerem dwa. Może będzie lepiej, może dalej będę mocno go krytykował. Jednak jeśli mam komuś wskazać czy warto, to mówię - nie.


Offline absolutnie

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 06, 2018, 10:07:52 pm »
Moon Knigh jak Thunderbolts czy Deadpool rażą na odległość prostacką rozrywką. Dla mnie oczywiście, nikogo nie chcę obrażać jeśli ma inne zdanie.


Jeśli nie chcesz nikogo obrażać, to go nie obrażaj.
Jeśli pamiętasz, że inni mogą mieć inne zdanie, to ich nie napadaj za to, że je mają.


Zamiast łapać innych za słówka, spróbuj zapanować nad tym, co sam piszesz i stonuj trochę napastliwość swoich postów.


Jeśli komiks Ci się nie podobał, to nie był dla ciebie i tyle.
Twierdzenie, że nie ma prawa podobać się nikomu, to już megalomania.


 
Imaginary enemies are not hard to conjure into being.

Offline Itachi

Odp: Moon Knight
« Odpowiedź #14 dnia: Maj 06, 2018, 10:23:41 pm »
To dorzucę tylko kilka pierwszych lepszych (po kolei z google) recenzji:

Z jednej:

Podsumowując, Moon Knight: Z martwych to pozycja oryginalna, która wprowadza powiew świeżości na rozwijający się polski rynek komiksowy. Zdecydowanie jest to komiks wart polecenia, który nie wymaga wcześniejszej znajomości postaci, więc jest idealny nawet dla zwykłego, niedzielnego czytelnika. Ja z pewnością sięgnę po kolejne tomy tej historii i mam nadzieję, że wśród Was również znajdzie się ktoś, kto polubi Księżycowego Rycerza.

i jeszcze

Plusy:

 + oryginalny superbohater
 + sposób prowadzenia fabuły
 + 6 różnych historii
 + sceny walki
 + niesztampowe rozwiązania
 + poprawne tłumaczenie
 + elementy grozy i mistycyzmu

Minusy:
 - brak
Jednym słowem komiks wybitny! Alan Moore zaczyna się obawiać konkurencji! :smile:

@absolutnie

Zejdź na ziemię, sam łapiesz za słówka czepiając się że łapię za Twoje. Wyraziłem jasno swoje zdanie, miało być i jest dosadnie. Cytat potwierdza, że nikogo bezpośrednio nie atakuję. Jak siadam do lektury i czuję się nią zażenowany, to nie zamierzam używać słodkich słówek. To jednak tylko moja opinia, z którą każdy może sobie zrobić co zechce.