trawa

Autor Wątek: znać się na komiksie  (Przeczytany 6708 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline MaxNecro

znać się na komiksie
« Odpowiedź #45 dnia: Październik 05, 2003, 10:30:04 am »
Im dalej w las... tym mniej pieniędzy! kiedyś kupowałem 2-3 tytuły i było git, a teraz jak widzę zapowiedzi na nadchodzące miesiące to mi się ręce trzęsą :(

N.N.

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #46 dnia: Październik 05, 2003, 12:24:02 pm »
Cytat: "karol_konw"
z kupionych ostatnio komiksow tylko 3 mi sie podobaly bardzo - z wydanych w polsce (wilq, franky krova, 100 naboi) a 3 faktycznie zachwycily przy czym wszystkie trzy sa prosto z juesu (powers TP 2 i TB 3 oraz mystery play ten akurat kupiony nomen omen dzieki rozmowie z dr szylakiem)
tak ze  im dalej w las tym gorzej bo nie wszystko cacy cacy i nie wszystko pikne

Jeśli kupujesz tylko te komiksy, które mają ci się podobać i dokonujesz złych wyborów (to znaczy= po przeczytaniu przekonujesz się, że ci się nie podobają), to nie znasz się na komiksie.
Jeśli kupujesz komiksy, bo chcesz je poznać (i w związku z tym trafiasz i na takie, które ci się podobają i na takie, które cię odrzucają), to jesteś na dobrej drodze, żeby znać się na komiksie.
Znać się będziesz wtedy, kiedy przed kupieniem będziesz wiedzieć, że coś ci się nie spodoba (a mimo to kupisz, żeby być na bieżąco).

Anonymous

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #47 dnia: Październik 05, 2003, 12:36:06 pm »
Cytuj
Znać się będziesz wtedy, kiedy przed kupieniem będziesz wiedzieć, że coś ci się nie spodoba (a mimo to kupisz, żeby być na bieżąco


to o czym mowisz (trudno przez usta przechodzi mowienie na ty)
to ni do koncva to co mialem na mysli

nie wiem czy sie znam i nie potrzebuje stwierdzenia ze sie znam od kogos czy ze sma tak twierdze
kupuje zeby byc na biezaco to fakt nie kupuje z konkretnym nastawieniem

to o czym mowie to takie dziwne wrazenie nie nie mylic ze zblazowaniem i poza ze czytalem juz wszystko co dobre
nie nie czytalem wszystkiego ..
duzo jeszcze przedemna...
ale
im wiecej czytam tym wieksze mam problemy z wlasnymi oczekiwaniami
wielu rzczy przez to nie moge zaakceptowac czy polubic
czesto mam ochote ograniczyc sie do rzeczy ktore wiem ze wpasowuja sie w moj gust czy preferencje
i wiem ze w ten czy inny sposob beda mi sie podobac
ale boje sie ze po pierwsze strace cos... przegapie
po drugie nie bede na biezaco

Offline hypercube

znać się na komiksie
« Odpowiedź #48 dnia: Październik 05, 2003, 12:37:55 pm »
Zadajcie sobie jeszcze jedno pytanie: dlaczego chcecie być "znawcami" ?
Po to by być większym zrzędą ?
Po to aby każdy nowy komiks wywalić do kubła "bo to już kiedyś było" ?
No nie wiem.
Dla mnie komix to porostu hobby (co ciekawsze jedno z wielu...) i lubię być zadowolony z każdego komixu jaki przeczytam. Przecież jest wiele innych rzeczy ciekawszych do zrobienia. Komix to tylko część życia a żeby być "znawcą" komixu na maxa to trza by było poświęcić co najmniej całe życie.
Weźmy taki przykład:
Krytyk filmowy obejrzał "X-men 2" i twierdzi, że film jest płytki, przebajerowany, nierealny marna gra aktorska (bo przecież lepsza jest np. w "Locie nad kukułczym gniazdem"). Ale co to obchodzi widza ? Film ogląda się z przyjemnością, a przecież o to głównie chodzi. Bo przecież nie jest najlepsze to co jest najepsze, ale to co się komu podoba.
Tak samo jest z komiksem:
Gość ci rzuca nazwiskami których wogóle nie kojarzysz, proponuje ci kupić inny (o wiele lepszy) komix za granicą (zamiast pójśc poprostu do kiosku).
Do czego zmieżam ?
A no do tego, że "znawca" (ten o którym mówicie oczywiście) to osoba zuełnie abstrakcyjna i (co najważniejsze) niepotrzebna.

Prawdziwy znawca poprostu wie czego chce, czego chcą inni, parę podstaw, poprostu się  interesuje komixem, a nie tylko jego częścią. Wcale nie musi znać całej 70-letniej historii komixu i nie musi znać/mieć każdego tytułu/każdy tytuł :) wydany na świecie. A osób znającychsię na komixie na tym forum jest wiele (moim skromnym zdaniem).

Cytuj
yghm
a jakby z drugiej strony?
może nie trzeba mieć przeczytane 2000 komiksów? może wystarczy rysować komiksy przez 15 lat? jak sądzicie? od dawna nie kupuję komiksów, czytam to co mi w rękę czasami wpadnie. ale bardzo sporadycznie. jednocześnie mam poczucie, że jak już czytam, to jestem w stanie taki komiks konkretnie scharakteryzować. tak na przykład napisać recenzję na trzy i pół strony.
to jest znanie sie? bo od razu mówię - jakbym miał na przykład porównywac z innymi komiksami, dokonaniami danego tfurcy, gatunku, ostatniego półrocza to leżę - ale jakbym miał ocenic dzieło całkowicie wydarte z kontekstu tego, kto to stworzył, co zrobił wcześniej i wogóle jakiegokolwiek kontekstu - to sądzę, że mógłbym scharakteryzować - subiektywnie oczywiście - dosyć dokładnie dany komiks.
tylko po co?...
m



tylko po co?...
 :mrgreen:
eszcze wymyślę co tu wpisać :)

N.N.

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #49 dnia: Październik 05, 2003, 12:54:58 pm »
Cytat: "hypercube"
Zadajcie sobie jeszcze jedno pytanie: dlaczego chcecie być "znawcami" ?
Po to by być większym zrzędą ?

Bycie zrzędą to efekt uboczny bycia znawcą. I nikt go nie chce, a on i tak się pojawia. Zrzędzę, bo widzę, że ktoś mnie nabiera, wciska mi kit, udaje, że coś wymyślił, chociaż tylko zerżnął od kogoś innego. puszy się, chociaż powinien w pokorze powiedzieć: "Jestem malutki i jeszcze wiele się muszę nauczyć".  
Cytat: "hypercube"

Po to aby każdy nowy komiks wywalić do kubła "bo to już kiedyś było" ?
No nie wiem.

Krytyk, który dązy do tego, żeby każdy nowy komiks wyrzucić do kosza, to marny krytyk. "Wyrzucanie do kosza" w ogóle nie powinno wchodzić w zakres obowiązków krytyka. On raczej ma powiedzieć temu, kto jeszcze komiksu nie kupił, co znajdzie w nim ciekawego. Nawet jak tam jest mało ciekawego, to jednak powinien powiedzieć, co ciekawego tam jest.
Cytat: "hypercube"

Dla mnie komix to porostu hobby (co ciekawsze jedno z wielu...) i lubię być zadowolony z każdego komixu jaki przeczytam.

A jesteś?
Cytat: "hypercube"

Przecież jest wiele innych rzeczy ciekawszych do zrobienia. Komix to tylko część życia a żeby być "znawcą" komixu na maxa to trza by było poświęcić co najmniej całe życie.

Masz rację. Całkiem sporo czasu trzeba poświęcić komiksowi, żeby być jego znawca na maxa. Dlatego mamy takich "znawców", jakich mamy.
Cytat: "hypercube"

Weźmy taki przykład:
Krytyk filmowy obejrzał "X-men 2" i twierdzi, że film jest płytki, przebajerowany, nierealny marna gra aktorska (bo przecież lepsza jest np. w "Locie nad kukułczym gniazdem"). Ale co to obchodzi widza ? Film ogląda się z przyjemnością, a przecież o to głównie chodzi. Bo przecież nie jest najlepsze to co jest najepsze, ale to co się komu podoba.
Tak samo jest z komiksem:
Gość ci rzuca nazwiskami których wogóle nie kojarzysz, proponuje ci kupić inny (o wiele lepszy) komix za granicą (zamiast pójśc poprostu do kiosku).
Do czego zmieżam ?
A no do tego, że "znawca" (ten o którym mówicie oczywiście) to osoba zuełnie abstrakcyjna i (co najważniejsze) niepotrzebna.

Weźmy zatem inny przykład: koleś kupuje sobie komiks Ostrowskiego, uważa go za zajebisty i jest zadowolony z zakupu. W dwa lata później trafia na komiksy Teda McKeevera i Mike'a Mignoli (nigdy wczesniej nie widział i nie słyszał o takich rysownikach) i stwierdza, że już gdzies widział takie rysunki. Z porównania wychodzi mu, że Ostrowski nie był wcale taki zajebisty, jak mu się wydawało i czuje się oszukany. I pyta, czemu nikt mu nie powiedział, że Ostrowski się "inspiruje". Uważa, że zmarnował czas na zachwycanie się epigonem i że mógł (przy odrobinie wysiłku) obcować z naprawde oryginalnymi i zajebistymi rysownikami, ale zabrakło kogoś, kto by mu wskazał, gdzie ich szukać.
 
Cytat: "hypercube"

Prawdziwy znawca poprostu wie czego chce, czego chcą inni, parę podstaw, poprostu się  interesuje komixem, a nie tylko jego częścią. Wcale nie musi znać całej 70-letniej historii komixu i nie musi znać/mieć każdego tytułu/każdy tytuł :) wydany na świecie.

Komiks ma ponad 100-letnią historię, a co do kwestii "interesować się" i "znać", to chyba troszkę się pogubiłeś.
Cytat: "hypercube"

A osób znającychsię na komixie na tym forum jest wiele (moim skromnym zdaniem).

W tym miejscu zgadzam się z tobą całkowicie.

Anonymous

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #50 dnia: Październik 05, 2003, 01:02:04 pm »
Cytuj
Bycie zrzędą to efekt uboczny bycia znawcą. I nikt go nie chce, a on i tak się pojawia. Zrzędzę, bo widzę, że ktoś mnie nabiera, wciska mi kit, udaje, że coś wymyślił, chociaż tylko zerżnął od kogoś innego. puszy się, chociaż powinien w pokorze powiedzieć: "Jestem malutki i jeszcze wiele się muszę nauczyć".


mi do znawcy duzo brakuje ale nie aspiruje do ycia nim
ale zrzada juz jestem i to straszna.... :wink:



Cytuj
Krytyk, który dązy do tego, żeby każdy nowy komiks wyrzucić do kosza, to marny krytyk. "Wyrzucanie do kosza" w ogóle nie powinno wchodzić w zakres obowiązków krytyka. On raczej ma powiedzieć temu, kto jeszcze komiksu nie kupił, co znajdzie w nim ciekawego. Nawet jak tam jest mało ciekawego, to jednak powinien powiedzieć, co ciekawego tam jest.


no to chyba lekka przesada jezeli mamy dajmy na to taki konwoj wktorym nie am nic a to co jest przeraza....
czy mamy an sile szukac jakies jasnej strony mocy?
chyba chodizlo ci o ucziwosc.. tak mi sie zdaje...ale to ina sprawa trosszke


 
Cytuj

Cytuj
A osób znającychsię na komixie na tym forum jest wiele (moim skromnym zdaniem).

W tym miejscu zgadzam się z tobą całkowicie


na tym i nie tylko na tym

N.N.

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #51 dnia: Październik 05, 2003, 01:13:01 pm »
Cytat: "karol_konw"

no to chyba lekka przesada jezeli mamy dajmy na to taki konwoj wktorym nie am nic a to co jest przeraza....

Zawsze można napisać, ze jest to komiks, w którym coś interesjącego znajdą modelarze i raczej nikt więcej...

Anonymous

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #52 dnia: Październik 05, 2003, 01:16:19 pm »
Cytat: "N.N."
Cytat: "karol_konw"

no to chyba lekka przesada jezeli mamy dajmy na to taki konwoj wktorym nie am nic a to co jest przeraza....

Zawsze można napisać, ze jest to komiks, w którym coś interesjącego znajdą modelarze i raczej nikt więcej...


przepraszam ze sam sie zacytuje ale:

"Tam gdzie mamy do czynienia z wojną, zawsze pojawia się pytanie o rzetelność w odwzorowaniu realiów. "Konwój" i pod tym względem nie jest wolny od wad. Co prawda Dimitri sprawdził trasę, którą pokonywały konwoje z USA do ZSSR, jednak potknął się kilkakrotnie w odwzorowywaniu sprzętu, może to mało istotne, ale w przypadku ilustracji niewiele kosztuje sprawdzenie jaki w danym roku sprzęt był w użyciu i czy wogóle istniał."

nawet dla modelarzy odpada....

Offline hypercube

znać się na komiksie
« Odpowiedź #53 dnia: Październik 05, 2003, 01:33:57 pm »
Cytuj
hypercube napisał:

Weźmy taki przykład:
Krytyk filmowy obejrzał "X-men 2" i twierdzi, że film jest płytki, przebajerowany, nierealny marna gra aktorska (bo przecież lepsza jest np. w "Locie nad kukułczym gniazdem"). Ale co to obchodzi widza ? Film ogląda się z przyjemnością, a przecież o to głównie chodzi. Bo przecież nie jest najlepsze to co jest najepsze, ale to co się komu podoba.
Tak samo jest z komiksem:
Gość ci rzuca nazwiskami których wogóle nie kojarzysz, proponuje ci kupić inny (o wiele lepszy) komix za granicą (zamiast pójśc poprostu do kiosku).
Do czego zmieżam ?
A no do tego, że "znawca" (ten o którym mówicie oczywiście) to osoba zuełnie abstrakcyjna i (co najważniejsze) niepotrzebna.

Weźmy zatem inny przykład: koleś kupuje sobie komiks Ostrowskiego, uważa go za zajebisty i jest zadowolony z zakupu. W dwa lata później trafia na komiksy Teda McKeevera i Mike'a Mignoli (nigdy wczesniej nie widział i nie słyszał o takich rysownikach) i stwierdza, że już gdzies widział takie rysunki. Z porównania wychodzi mu, że Ostrowski nie był wcale taki zajebisty, jak mu się wydawało i czuje się oszukany. I pyta, czemu nikt mu nie powiedział, że Ostrowski się "inspiruje". Uważa, że zmarnował czas na zachwycanie się epigonem i że mógł (przy odrobinie wysiłku) obcować z naprawde oryginalnymi i zajebistymi rysownikami, ale zabrakło kogoś, kto by mu wskazał, gdzie ich szukać.



Zauważ, że do tego nie jest potrzebny "znawca absolutny". On może uznać nawet "hellboya" (którego zrestą uwiebiam) za nudna naparzankę, a przecież ma też inne walory, np. taki, że potrafiskutecznie odprężyć...
Najlepszymi znawcamijesteśmy my, czytelnicy...
I pocątkujący powinien od czytelników zaawansowanych :) :) się uczyć.


Cytuj
hypercube napisał:

Prawdziwy znawca poprostu wie czego chce, czego chcą inni, parę podstaw, poprostu się interesuje komixem, a nie tylko jego częścią. Wcale nie musi znać całej 70-letniej historii komixu i nie musi znać/mieć każdego tytułu/każdy tytuł  wydany na świecie.  

Komiks ma ponad 100-letnią historię, a co do kwestii "interesować się" i "znać", to chyba troszkę się pogubiłeś.


Masz racje, trochę się pogubiłem, dzięki za twoją spostrzegawczość (i analizę)
Pa !
eszcze wymyślę co tu wpisać :)

N.N.

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #54 dnia: Październik 05, 2003, 02:51:13 pm »
Cytat: "hypercube"

Najlepszymi znawcamijesteśmy my, czytelnicy...
I pocątkujący powinien od czytelników zaawansowanych :) :) się uczyć.

I właśnie stworzyłeś niemal doskonałą definicję znawcy - "czytelnik zaawansowany". Ładne, zwięzłe, trafne... Jesli ktoś uważa, że "znawca" jest kimś więcej niż zaawansowanym czytelnikiem, ten się nie zna.
I podobnie jak każdy innyn czytelnik, znawca czasem dopuszcza do głosu własny gust i mówi o tym, co mu się podobało lub nie, a nie o tym, co dobre i złe...

Offline konradkonrad

znać się na komiksie
« Odpowiedź #55 dnia: Październik 05, 2003, 03:33:03 pm »
Cytuj
I właśnie stworzyłeś niemal doskonałą definicję znawcy - "czytelnik zaawansowany". Ładne, zwięzłe, trafne... Jesli ktoś uważa, że "znawca" jest kimś więcej niż zaawansowanym czytelnikiem, ten się nie zna.


No to się narażę. Pomijam fakt, że 'znawca komiksu' to nie stopień wojskowy i szukanie jednego Prawdziwego Znaczenia nie ma tu sensu, ale czym innym jest zaawnsowany czytelnik-dla-przyjemności, a czym innym czytelnik-profesjonalista, jakim jest historyk, teoretyk czy krytyk.

Pierwszy wcale nie musi być wybredny (chociaż czasem po prostu jest) i w skrajnym przypadku nie musi go wcale obchodzić czy Ostrowski rżnął z McKeevera czy nie, jak długo komiks sprawia mu frajdę.

Drugi musi niestety znać się trochę na historii, na tym co już powstało i co sie robi, bo nie zajmuje się komiksem jedynie dla frajdy z czytania. I jest to realna osoba, chociaż mozna dyskutować czy potrzebna. (Wydaje mi się, że tak).

N.N.

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #56 dnia: Październik 05, 2003, 04:35:39 pm »
Cytat: "konradkonrad"

No to się narażę. Pomijam fakt, że 'znawca komiksu' to nie stopień wojskowy i szukanie jednego Prawdziwego Znaczenia nie ma tu sensu, ale czym innym jest zaawnsowany czytelnik-dla-przyjemności, a czym innym czytelnik-profesjonalista, jakim jest historyk, teoretyk czy krytyk.

Pierwszy wcale nie musi być wybredny (chociaż czasem po prostu jest) i w skrajnym przypadku nie musi go wcale obchodzić czy Ostrowski rżnął z McKeevera czy nie, jak długo komiks sprawia mu frajdę.

A kto powiedzial, że komiks zerżnięty z kogoś, nie może sprawiać frajdy. Może. Chodzi tylko o to, żeby jego autor nie udawał, że jest inaczej niż jest i żeby czytelnik wiedział, jak jest. Reszta to kwestia tolerancji, dobrej woli i tego co, komu sprawia przyjemność. Ten, co widzi wtórność Ostrowskiego, też może jego historie czytać z przyjemnością.

Cytat: "konradkonrad"


Drugi musi niestety znać się trochę na historii, na tym co już powstało i co sie robi, bo nie zajmuje się komiksem jedynie dla frajdy z czytania. I jest to realna osoba, chociaż mozna dyskutować czy potrzebna. (Wydaje mi się, że tak).

I tylko ten drugi zasługuje na miano czytelnika zaawansowanego, pierwszy tylko dużo czyta. Niektórzy z tych, co dużo czytają nie nadają się, by kogokolwiek czegokolwiek uczyć i początkujący czytelnicy rozpoznają to natychmiast. Inni i owszem, potrafią się podzielić wiedzą i doświadczeniem i tych mój przedmowca nazwał "zaawansowanymi" - tak to zrozumialem.

Offline konradkonrad

znać się na komiksie
« Odpowiedź #57 dnia: Październik 05, 2003, 05:03:21 pm »
No własnie nie. Pierwszy może być 'zaawansowany' jeśli chce, ale nie musi, a drugi musi byc 'zaawansowany' jesli chce być dobry w tym co robi. Róznica nie polega na stopniu zaangażowania i wiedzy tylko na odmiennych celach, jakie stoją przed czytelnikiem amatorem (który czyta dla własnej przyjemności) i czytelnikiem profesjonalistą (który pisze historię, próbuje stworzyć teoretyczny opis lub stara się oceniać poszczególne komiksy w perspektywie szerszej niż przyjemność przeciętnego czytelnika).

Wątek zaczął się od pytania Hypercube, 'po co być znawcą?', krytyki krytyków, pochwały 'szarego odbiorcy', któremu frajdę sprawia xmen2 i stwierdzenia, ze 'prawdziwy znawca' to zwykły czytelnik, tylko zaawansowany, a jakikolwiek inny 'znawca' to jakaś niepotrzebna abstrakcja. I z tym się nie zgadzam.

N.N.

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #58 dnia: Październik 05, 2003, 07:09:22 pm »
Cytat: "konradkonrad"

Wątek zaczął się od pytania Hypercube, 'po co być znawcą?', krytyki krytyków, pochwały 'szarego odbiorcy', któremu frajdę sprawia xmen2 i stwierdzenia, ze 'prawdziwy znawca' to zwykły czytelnik, tylko zaawansowany, a jakikolwiek inny 'znawca' to jakaś niepotrzebna abstrakcja. I z tym się nie zgadzam.

I tu się z tobą zgadzam...

Offline wilk

znać się na komiksie
« Odpowiedź #59 dnia: Październik 05, 2003, 08:27:57 pm »
Cytat: "N.N."
A kto powiedzial, że komiks zerżnięty z kogoś, nie może sprawiać frajdy. Może. Chodzi tylko o to, żeby jego autor nie udawał, że jest inaczej niż jest i żeby czytelnik wiedział, jak jest. Reszta to kwestia tolerancji, dobrej woli i tego co, komu sprawia przyjemność. Ten, co widzi wtórność Ostrowskiego, też może jego historie czytać z przyjemnością.


Czy czerpanie z dokonan innych tworcow, dochodzenie do czegos nowego i przyznawanie sie do czerpania to wtornosc? Jesli tak to wlasciwie kazdy autor komiksow tworzy w sposob wtorny.

Ostrowski przyznaje sie do tego wszystkiego.