Autor Wątek: znać się na komiksie  (Przeczytany 6711 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Anonymous

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #60 dnia: Październik 05, 2003, 09:32:46 pm »
znawca a zawansowany czytelnik to jak kiper a pijak  :)

Offline yoxik

znać się na komiksie
« Odpowiedź #61 dnia: Październik 05, 2003, 09:54:46 pm »
Nie ma kipera od wszystkiego są winni piwni i inni... Pijak pije wszystko i mu wszystko fajno wchodzi
pinia jest jak dziura w d**** - każdy ma swoją  
Kompromis moje drugie imię :)
"... Gdy dorosły człowiek wkracza w świat bajek, pozostaje w nim na zawsze. Nie wiedziałeś o tym?"

Offline MaxNecro

znać się na komiksie
« Odpowiedź #62 dnia: Październik 05, 2003, 10:21:20 pm »
Nie nie panowie... "Zaawansowany czytelnik" to raczej alkoholik a nie pijak.. Pijak może przestać ale nie chce.. Alkoholik chce, ale nie może...

N.N.

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #63 dnia: Październik 05, 2003, 10:32:18 pm »
Powiedziałbym tak: każdy znawca jest zaawansowanym czytelnikiem (a przez "zaawansowany"  rozumiem nie tylko to, że dużo czyta, ale i że dokonuje mądrych wyborów, potrafi na pierwszy albo drugi rzut oka odróznić ziarno od plew, rozumie, o co w tym wszystkim chodzi).

Nie każdy pochlaniacz komiksów jest zaawansowanym czytelnikiem, bo może czytać same bzdury i (co więcej) lubić to. Na przykład ktoś mógł przeczytać z pięć tysięcy komiksów pornograficznych (wyłacznie) lub mang (nie chcę ubliżyć miłośnikom mang, ale częśc z nich po prostu nie rozumie innych komiksów, nie zna się na nich i znać się nie chce, a w dodatku nie zna się też na mandze, bo nie zauważa, ze to też komiks).    

Krytyk, który nie jest zaawansowanym czytelnikiem to zły krytyk. Niestety, mamy i takich krytyków, stąd glosy przeciwko krytykom, a za czytelnikami (zaawansowanymi)...

Offline konradkonrad

znać się na komiksie
« Odpowiedź #64 dnia: Październik 05, 2003, 10:57:36 pm »
Ale czasami jak się specjaliści mocniej zaawansują, to powstaje dystans między nimi a 'zwykłymi' czytelnikami i ich oceny zaczynają się mocno rozmijać. W innych dziedzinach jest to dość normalne, a w komiksie trwa czy zaczyna trwać od niedawna i niektórzy pomstują. Chyba Birek pisał w AQQ, że ostatnio duzi wydawcy francuscy, biedaczkowie, protestują przeciw werdyktom jury z Angouleme, bo nie odzwierciedlają one wyborów licznych 'prawdziwych' czytelników...
Trochę mnie to śmieszy, a z drugiej strony tzw. eksperci wcale nie mają wiecznej licencji na dostrzeganie co jest wartościowe i co przetrwa. Bywa, że wybierają i jarają się tym co jest w danym momencie świeże i nowatorskie, a po 20 latach okazuje się, że to była ślepa uliczka...

I tu zresztą pojawia się pytanie, do czego ma służyć krytyk?

Offline mykupyku

znać się na komiksie
« Odpowiedź #65 dnia: Październik 05, 2003, 11:20:55 pm »
Cytat: "konradkonrad"


I tu zresztą pojawia się pytanie, do czego ma służyć krytyk?



choćby do tego, żeby dokonując profesjonalnej analizy pozwalał zauważyc komiks w sposób przez innych niezauważony (a ciekawy i wart uwagi), albo zauważyć komiks wogóle (co przyczynia się do przenikania się mediów wogóle)


krytyk (dobry) ma tez służyć wszelkim mediom, jak dziwka, od której wymaga sie profesjonalnej obsługi - a to w radio, a to w TV, a to na zlocie, czyli zawsze i wszędzie na nagłe żądanie ma nieść ogarek komiksu mądrze i ciekawie:)


zatem krytyk powinien byc conajmniej niegłupi, komunikatywny, władać mową i pismem dość biegle
opyright by mykupyku

Offline konradkonrad

znać się na komiksie
« Odpowiedź #66 dnia: Październik 06, 2003, 12:13:19 am »
Spoko, to wszystko prawda, ale mam na myśli taki oto problem czy i na jakiej podstawie krytyk moze forsować swoją własną ocenę, uważając ją za lepszą od innych, a przecież tak się często zdarza. Przecież wtedy nie mówi, że to po prostu jego prywatne zdanie, tylko stara się je narzucić odwołując się do czegoś tam, co ma robić za 'obiektywny system wartosci' albo 'lepszą od innych miarkę'.

Pytanie więc czy krytyk powinien wskazywać na rzeczy jego (doświadczonym lecz ułomnym) okiem wypatrzone i je co najwyżej polecać czy też narzucać swoje zdanie w domyśle mniej wykształconym i wyrobionym tak jak szkoła narzuca Gombrowicza czy Miłosza?

I szczerze mówiąc, nawet nie za bardzo oczekuję odpowiedzi typu a/b, bo to zdaje się po prostu tak zwana kwestia sporna i każdy ma swoje zdanie. :)

Offline Kurczaczek

znać się na komiksie
« Odpowiedź #67 dnia: Październik 06, 2003, 08:27:20 am »
Dzizas ale tu filozofujecie!
A nie prosciej, ze krytyk to po prostu taki przewodnik, ktory poprzez swoje doswiadczenie i w miare wyrobiony gust probuje zwlaszcza poczatkujacym czytelnikom wskazac droge i wybrac z wielu dostepnych tytulow to co wartosciowe, badz ciekawe. Mozna za nim podazac, ale nie trzeba. Jesli sprawdza sie jago slowa kontynuujemy kierowanie sie jego wyborem, jesli nie... trudno- szukamy innego przewodnika, albo olewamy sprawe i idziemy wlasna droga.
...

Offline jax

znać się na komiksie
« Odpowiedź #68 dnia: Październik 06, 2003, 10:11:02 am »
Cytat: "N.N."
Cytat: "karol_konw"
z kupionych ostatnio komiksow tylko 3 mi sie podobaly bardzo - z wydanych w polsce (wilq, franky krova, 100 naboi) a 3 faktycznie zachwycily przy czym wszystkie trzy sa prosto z juesu (powers TP 2 i TB 3 oraz mystery play ten akurat kupiony nomen omen dzieki rozmowie z dr szylakiem)
tak ze  im dalej w las tym gorzej bo nie wszystko cacy cacy i nie wszystko pikne

Jeśli kupujesz tylko te komiksy, które mają ci się podobać i dokonujesz złych wyborów (to znaczy= po przeczytaniu przekonujesz się, że ci się nie podobają), to nie znasz się na komiksie.
Jeśli kupujesz komiksy, bo chcesz je poznać (i w związku z tym trafiasz i na takie, które ci się podobają i na takie, które cię odrzucają), to jesteś na dobrej drodze, żeby znać się na komiksie.
Znać się będziesz wtedy, kiedy przed kupieniem będziesz wiedzieć, że coś ci się nie spodoba (a mimo to kupisz, żeby być na bieżąco).

he he wg tej definicji to się znam (w zasadzie nie kupilem nieświadomie komiksu, który by mi się nie spodobal na przestrzeni ostatnich 2 lat - o przepraszam, był jeden wyjątek: 30dni nocy(szybko sprzedałem)).  A nie kupuję małych ilości.
A wcale za wielkiego znawcę się nie uważam. Raczej po prostu wiem więcej niż przeciętny obywatel.

No dobra, w przypadku wątpliwości przeglądam jeszcze wnikliwie przed kupnem.  A przy zakupach internetowych jeszcze się nie naciąłem.
ttp://basketcom.republika.pl
Strona o Legii (koszykówka) i komiksie.

Offline jax

znać się na komiksie
« Odpowiedź #69 dnia: Październik 06, 2003, 10:24:49 am »
Cytat: "hypercube"
Krytyk filmowy obejrzał "X-men 2" i twierdzi, że film jest płytki, przebajerowany, nierealny marna gra aktorska (bo przecież lepsza jest np. w "Locie nad kukułczym gniazdem"). Ale co to obchodzi widza ? Film ogląda się z przyjemnością, a przecież o to głównie chodzi. Bo przecież nie jest najlepsze to co jest najepsze, ale to co się komu podoba.

Zaraz dojdziemy do wniosku że disco polo, boys bandy są extra, bo się przecież podobaja wielu osobom.  Nikt nie neguje- niech się komuś podobają.  Tylko że my tu o tym nie rozmawiamy.  Mówimy co to znaczy *bycie* znawcą a nie jakie są kryteria dzieła i nie-dzieła.
(na marginesie: ja wcale nie pretenduję aby być znawcą; może zauważam, że wiem coraz więcej w miarę czasu, ale nie nie zależy mi na osiągnięciu jakiegoś konkretnego stanu - jedyne co chcę to ciągle czytać/wiedzieć/rozumieć/poznawać więcej - tylko tyle)
ttp://basketcom.republika.pl
Strona o Legii (koszykówka) i komiksie.

N.N.

  • Gość
znać się na komiksie
« Odpowiedź #70 dnia: Październik 06, 2003, 04:05:08 pm »
Cytat: "jax"
he he wg tej definicji to się znam (w zasadzie nie kupilem nieświadomie komiksu, który by mi się nie spodobal na przestrzeni ostatnich 2 lat - o przepraszam, był jeden wyjątek: 30dni nocy(szybko sprzedałem)).  A nie kupuję małych ilości.
A wcale za wielkiego znawcę się nie uważam. Raczej po prostu wiem więcej niż przeciętny obywatel.

No dobra, w przypadku wątpliwości przeglądam jeszcze wnikliwie przed kupnem.  A przy zakupach internetowych jeszcze się nie naciąłem.

Definicja była dobra. Oznacza to, ze jesteś znawcą, czy chcesz, czy nie. Od tej pory musisz uważać na to, co piszesz o komiksach, bo inaczej ludzie będą mieć do ciebie pretensje. jeśli chcesz wiedzieć jakie - przejrzyj uwagi na temat głupich krytyków we wcześniejszych postach.

Offline konradkonrad

znać się na komiksie
« Odpowiedź #71 dnia: Październik 06, 2003, 10:19:16 pm »
Cytat: "Kurczaczek"
Dzizas ale tu filozofujecie!
A nie prosciej, ze krytyk to po prostu taki przewodnik, ktory poprzez swoje doswiadczenie i w miare wyrobiony gust probuje zwlaszcza poczatkujacym czytelnikom wskazac droge i wybrac z wielu dostepnych tytulow to co wartosciowe, badz ciekawe. Mozna za nim podazac, ale nie trzeba. Jesli sprawdza sie jago slowa kontynuujemy kierowanie sie jego wyborem, jesli nie... trudno- szukamy innego przewodnika, albo olewamy sprawe i idziemy wlasna droga.


Pewnie, że prościej, ale nie wszyscy tak uważają. Problem zaczyna się wtedy, gdy to co lubi krytyk zaczyna diametralnie różnić się od tego co lubi początkujacy, a im bardziej wyrafinowana (czytaj: artystyczna?...)staje się dana dyscyplina tym bardziej tak się dzieje. I to rodzi całą masę kłopotów, których nie da się łatwo zbyć, zwłaszcza jeśli krytyk zaczyna posługiwac się innymi kryteriami niż hipotetyczny przeciętny czytelnik, np. gdy wartością staje się dla niego oryginalność i nowatorstwo, a nie realistyczne narysowanie cycka czy konkretnego typu broni.
Jest wiele koncepcji na temat tego kim, jest albo powinien być krytyk i jakie ma funkcje i problem nie polega na wymyślaniu niepotrzebnych wątpliwości tylko na poradzeniu sobie z tymi które już od dawna są.