trawa

Autor Wątek: Uczucia a muzyka.  (Przeczytany 1929 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Rex de Tenebris

Uczucia a muzyka.
« dnia: Listopad 03, 2003, 05:00:15 pm »
Witam po długiej przerwie. Szukałem swej drogi w nieskończonych tynelach wieczności.

Ale na temat. Był jusz temat "Rozpierdzielacze", byli "Dobijacze". Sam chciałem stworzyć temat "Rozśmieszacze", ale postanowiłem utworzyć temat zbiorczy.

W tym temacie chciałbym sie dowiedzieć czy podchodzicie do muzyki z uczuciami, czy potraficie przejsć obok niej obojetnie. Czy wywołuje ona w was jakieś uczucia.

P.S. Prosił bym o nie ilustrowanie w tematach swojej całej fonoteki. Wedłóg mnie to troche bez sensu.

Zapraszam.

Anonymous

  • Gość
Uczucia a muzyka.
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 03, 2003, 08:25:19 pm »
Witaj Rexi,

Dla mnie muzyka to cos wiecej niz dzwieki. Muzyka niesie w sobie przekaz, ale to jest przekaz podskorny, on nie oddzialuje na uczucia, mysli, ale na instynkty. Jak slucham Amerfala, to spiewam i skacze nago po salonie machajac wlosami, ale to nie zalezy od tego, jak dobry mam humor. Jak slucham sobie Kadabry, w ktorej sie od przedwczoraj zakochalam, to po prosto siedze i wsluc**je sie w dzwieki, w muzyke, ktora sama w sobie tutaj jest warta uwagi, ktora ma w sobie jakies takie "pozytywne wibracje", ktora spaja sie z czlowiekiem. A jak ide na koncert Kazika, to skacze i biegam i sie rozpycham i zbieram siniaki...
to jest tak, ze na mnie muzyka oddzialuje bardzo, potrafie poplakac sie przy piosence PJow albo AiC, ale nie dlatego, ze to jest zwiazane ze wspomnieniem, a bardziej dlatego, ze taka to szarpie strune we mnie, i nie wiem dlaczego... nie potrafie powiedziec. Tak jest. I juz.

A'G'R

Ferrus

  • Gość
Uczucia a muzyka.
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 04, 2003, 12:33:07 pm »
ja tu tylko zacytuje muzyków z grupy Trans-Siberian Orchiestra, ponieważ robie jakieś bzdety w pascalu i sor sie rzuca, tak wiec

"najwspanialsza muzyka to taka, która powoduje u Ciebie uczucia, których nigdy wcześniej nie doznawałeś."

Napisałbym od siebie coś, no ale ... 'readln;' teraz rzadzi  :wall:

Offline Voytek

Uczucia a muzyka.
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 04, 2003, 01:55:21 pm »
sluchajac biohazard mam ochote sie kochac, wyjsc na ulice i pierwsza spotkana dziewczyne zaciagnac do lozka :oops:
ex, Drugs & CS!

Offline Rex de Tenebris

Uczucia a muzyka.
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 04, 2003, 03:27:21 pm »
Cytat: "Voytek"
sluchajac biohazard mam ochote sie kochac, wyjsc na ulice i pierwsza spotkana dziewczyne zaciagnac do lozka :oops:


Bardzo interesujace, przyznam.

Ale apropo Panów "Zagrozeń-Biologicznych" to ja gdy przesłuchałem po raz pierwszy Panshment, to miałem ochotę (tesz) wyjsć na ulicę i za***ać najblizszego dresa (okradającego staruszkę). Ale to chyba zalezy od podejscia.  :bats:

Ale ja ostatnio odkryłem na nowo jeden utwór (dosyć znany w latach 80-tych), a dokładnie formacja: Men At Work i utwór "Down Under". Za każdym razem gdy ogladam teledysk albo po prostu słucham numeru, chumor po prostu musi mi sie poprawić. I to tyle odemnie.

Ferrus

  • Gość
Uczucia a muzyka.
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 22, 2003, 10:00:14 pm »
Cytuj
Voytek napisał:
sluchajac biohazard mam ochote sie kochac, wyjsc na ulice i pierwsza spotkana dziewczyne zaciagnac do lozka  


Bardzo interesujace, przyznam.


ja tak mam przy The Darkness - love on the rock with no ice

a co do uczuc jeszcze raz, to ich nie potrafie oddzielić od muzyki. Im bardziej twórca miota moim uczuciami tym bardziej go lubie, przykladów jest wiele, choć mało rzeczy wstrząsneło mną tak jak film floydów The Wall, a po przyzwyczajeniu sie i kilkakrotntym przesluchaniu najbardziej uczuciowo miotaja mna 4 plyty:
Tori Amos - under the pink
tool - lateralus
a perfect circle - mer de noms
death - symbolic

te plyty maja takiego 'uczuciowego kopa' ze czasami mna trzesię, albo macham glowa po pokoju !!