Autor Wątek: Tak, żeby było o co się kłócić  (Przeczytany 13804 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

zatapatit

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #15 dnia: Listopad 22, 2002, 06:43:07 pm »
O Boże...
1. Nie zakładam, że nie masz wiedzy na temat grafiki
2. Co ma wiedza z upodobaniami - też nie kumam
3. Nikomu nie wtłaczasz na siłe swego zdania - ok. Ale posłuchaj: "Ja też nikomu nie wtłaczam swego zdania. Więc mogę twierdzić, że białe jest czarne a różowe jest zielone. Mickiewicz to malarz, a Monet się nie zna na kolorach. Trójkąty mają osiem kątów". Jeśli masz wiedzę, proszę sformułuj rzeczową krytykę Dillona. Mówiąc "odrzuca mnie" nie mówisz ani słowa o artyście ale o sobie.
Zarzut o brakach warsztatowych można rzeczowo udowodnić. Tu nie ma nic do rzeczy osobista opinia. Warsztat jest akurat tak namacalny, że analizując go nie popełniamy świętokradztwa.

Anonymous

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #16 dnia: Listopad 22, 2002, 06:51:13 pm »
tej kresce brak IMO po prostu polotu, czegos, co sprawia, ze mowisz "łał"
ostatnim rysownikiem, ktory to u mnie wywolal byl Marini, ktorego kreska po prostu zyje

Offline Cujo

Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #17 dnia: Listopad 22, 2002, 07:23:05 pm »
Cytat: "zatapatit"
Jeśli masz wiedzę, proszę sformułuj rzeczową krytykę Dillona. Mówiąc "odrzuca mnie" nie mówisz ani słowa o artyście ale o sobie.
Zarzut o brakach warsztatowych można rzeczowo udowodnić. Tu nie ma nic do rzeczy osobista opinia. Warsztat jest akurat tak namacalny, że analizując go nie popełniamy świętokradztwa.

Zastanawiam sie gdzie Ty znalazles moje slowa, ze Dillon ma "slaby warsztat" albo "nie potrafi rysowac", wszystko co mowilem sprowadza sie do zdania "nie podobaja mi sie jego rysunki" wiec nie wiem o czym dyskusja, ale pojde za ciosem i wytlumacze nieco moje stanowisko.
Nie podoba mi sie jego konserwatystyczna kreska, malo ekspresji na twarzach bohaterow, dynamika postaci, kolornictwo (wiem - to nie on, ale to niewazne), a najbardziej mi sie nie podoba cos, czego nie potrafie do konca okreslic, czyli ta cala doslownosc, glownie w brutalnych scenach. A ze Kormak tutaj przytoczyl Bisleya, to takze sie nim posluze jako przykladem - przedstawia on brutalne sceny z wyczuciem, z jajem i duchem. Dillon natomiast beznamietnie, doslownie i sucho. To mnie odpycha. Zupelnie inny rodzaj rysowania preferuje. Lubie kiedy rysownik spedza duzo czasu nad kadrem. Nie sadze zeby Dillon byl z "tych".
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

zatapatit

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #18 dnia: Listopad 22, 2002, 08:37:18 pm »
Cytat: "2dope"
tej kresce brak IMO po prostu polotu, czegos, co sprawia, ze mowisz "łał"


Nie mówisz "łał" patrząc na zwyczajność. Rysunki Dillona dlatego są tak dobre, bo są zwyczajne.

Cytat: "Cujo"
Zastanawiam sie gdzie Ty znalazles moje slowa, ze Dillon ma "slaby warsztat" albo "nie potrafi rysowac", wszystko co mowilem sprowadza sie do zdania "nie podobaja mi sie jego rysunki" wiec nie wiem o czym dyskusja".

Nie tak daleko musiałem szukać:"Pomijam warsztat przy ktorym rysownik Kaznodziei wypada jak Papcio Chmiel przy Bilalu. "
Cytat: "Cujo"
Nie podoba mi sie jego konserwatystyczna kreska, malo ekspresji na twarzach bohaterow, dynamika postaci, kolornictwo (wiem - to nie on, ale to niewazne), a najbardziej mi sie nie podoba cos, czego nie potrafie do konca okreslic, czyli ta cala doslownosc, glownie w brutalnych scenach. A ze Kormak tutaj przytoczyl Bisleya, to takze sie nim posluze jako przykladem - przedstawia on brutalne sceny z wyczuciem, z jajem i duchem. Dillon natomiast beznamietnie, doslownie i sucho. To mnie odpycha. Zupelnie inny rodzaj rysowania preferuje. Lubie kiedy rysownik spedza duzo czasu nad kadrem. Nie sadze zeby Dillon byl z "tych".


Kaznodzieja jest dziełem sztuki. Sztuka nie ma za zadanie zaspokajać oczekiwania odbiorców. Komiks opowiada o świecie złym i plugawym. Najbardziej poruszające w komiksie jest to, że zło jest zwyczajne.
To prawda,że rysunki Dillona są koszmarnie beznamiętne i suche (choć Charles Burns bije pod tym względem Dillona na głowę), bo taki świat pokazują - zamieszkały przez egoistów. Rozumiem, że to cię odpycha. Dla każdego lektura Kaznodziei jest wyprawą w naprawdę mroczny i przerażający świat. To naprawdę nie jest komiks rozrywkowy. Przeczytaj ten komiks jeszcze raz, uważnie i z powagą. Ennis i Dillon nie puszczają do nas oka, jak twórcy Lobo, ale tworzą przerażający thriller psychologiczny w typie Siedem i Milczenia owiec.

Dzięki bogu jest też miejsce na humor, inaczej byłby to komiks nie do zniesienia.

Anonymous

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #19 dnia: Listopad 22, 2002, 09:08:40 pm »
nie mowie "łał" patrzac na zwyczajne rysunki Dillona, mowie "łał" patrzac na niezwyczajne rysunki Mariniego obrazujace zwyczajnosc.

Offline Cujo

Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #20 dnia: Listopad 22, 2002, 09:10:17 pm »
Bede brutalny. Sorki, ale chce skonczyc ten watek, bo szczerze watpie, zebys byl w stanie mnie przekonac do tego komiksu.

Cytat: "zatapatit"
Kaznodzieja jest dziełem sztuki. Sztuka nie ma za zadanie zaspokajać oczekiwania odbiorców. Komiks opowiada o świecie złym i plugawym. Najbardziej poruszające w komiksie jest to, że zło jest zwyczajne.

Kaznodzieja nie jest dzielem sztuki. Nie w moim odczuciu. Daleko mu. Oprocz tego nie znalazlem nic, co byloby mnie w stanie poruszyc. To "zwyczajne zlo" Kaznodziei jest w stanie jedynie mnie odpychac.
Cytat: "zatapatit"
To prawda,że rysunki Dillona są koszmarnie beznamiętne i suche (choć Charles Burns bije pod tym względem Dillona na głowę), bo taki świat pokazują - zamieszkały przez egoistów. Rozumiem, że to cię odpycha. Dla każdego lektura Kaznodziei jest wyprawą w naprawdę mroczny i przerażający świat. To naprawdę nie jest komiks rozrywkowy. Przeczytaj ten komiks jeszcze raz, uważnie i z powagą. Ennis i Dillon nie puszczają do nas oka, jak twórcy Lobo, ale tworzą przerażający thriller psychologiczny w typie Siedem i Milczenia owiec.
Dzięki bogu jest też miejsce na humor, inaczej byłby to komiks nie do zniesienia.

Widze, ze na sile chcesz jakby wytlumaczyc Dillona. Nie ma takiej potrzeby. Wyobraz sobie, ze staram Ci sie wylozyc zalety rysunku Janjetova w celu zlagodzenia twojego zdania na jego temat. Bezcelowe i nieosiagalne. Nie podoba sie. Koniec. A moje rozgoryczenie, wrecz pretensja wynika z wyrzuconych pieniedzy w bloto, jak w przypadku trzeciego i czwartego Rorka.
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

Anonymous

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #21 dnia: Listopad 22, 2002, 09:13:52 pm »
wyobraz sobie jak ja sie czulem gdy 2 lata temu sprowadzilem trojke rorka z FR za ogolem 50 zl :|

zatapatit

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #22 dnia: Listopad 22, 2002, 10:03:24 pm »
cujo, co chwila powtarzasz "w moim odczuciu", "w moim guście". Zrozum, gdy czytelnik czyta recenzję ma w d... twój gust. Jego interesuje obiektywna ocena komiksu. Jeśli ty sam się przyznajesz, że wszystko co podpisuje Jodorowsky z góry ci się podoba to przekreślasz się jako wiarygodny krytyk. Profesjonalista podchodzi do dzieła bez uprzedzeń, uzbrojony jedynie w swoją wiedzę teoretyczną na dany temat.
Nie lubisz Preachera - twoja strata. Nie przekonuję cię do nigo, od dawien,dawna przekonuję cię do obiektywizmu.

Proszę, wyłóż mi zalety stylu Janjetova. Jestem otwarty
I do K.. nędzy nigdy nie powiedziałem,że mi się nie podoba.

Proszę jednak nie argumentuj: "podoba mi się", "lubię", "ładne", bo wtedy naprawdę będzie to bezcelowe. Będę ci mógł najwyżej przytaknąć: podoba ci się? to fajnie...

Offline Cujo

Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #23 dnia: Listopad 22, 2002, 10:23:28 pm »
Cytat: "zatapatit"
cujo, co chwila powtarzasz "w moim odczuciu", "w moim guście". Zrozum, gdy czytelnik czyta recenzję ma w d... twój gust. Jego interesuje obiektywna ocena komiksu. Jeśli ty sam się przyznajesz, że wszystko co podpisuje Jodorowsky z góry ci się podoba to przekreślasz się jako wiarygodny krytyk. Profesjonalista podchodzi do dzieła bez uprzedzeń, uzbrojony jedynie w swoją wiedzę teoretyczną na dany temat.

Stary, najpierw rozluznij zwieracz ;) bo za duzo w tobie spiecia.  Potem skup sie. Kiedy wchodze na forum, wyrzucam obiektywizm do klopa i spuszczam wode. Tutaj nie miejsce na recenzje. Tutaj jest forum i tym samym miejsce na osobiste opinie. Wiarygodnym i chlodno obiektywnym krytykiem moge byc piszac recenzje na stronke Gildii i mam nadzieje ze mi to sie udaje.
Cytat: "zatapatit"
Proszę, wyłóż mi zalety stylu Janjetova. Jestem otwarty

Nie widze w tym sensu i co wazniejsze - nie chce mi sie. Ale uwaga - bede pisac recenzje Technokaplanow na Gildii Komiksu, gdzie nie omieszkam wylozyc cech charakterystycznych, jak je postrzegam, rysunku Janjetova.
Cytat: "zatapatit"
I do K.. nędzy nigdy nie powiedziałem,że mi się nie podoba.

Po raz kolejny - wyluzuj. Byc moze zbyt do serca sobie wzieles tytul topicu, ale ja sie tutaj klocic nie zamierzam. A co do twoich negatywnych opinii na temat Technokaplanow to jest ich conajmniej kilka na forum, ale szukac mi sie ich nie chce.
Cytat: "zatapatit"
Proszę jednak nie argumentuj: "podoba mi się", "lubię", "ładne", bo wtedy naprawdę będzie to bezcelowe. Będę ci mógł najwyżej przytaknąć: podoba ci się? to fajnie...

Co do tego akapitu to nie zrozumialem Cie kompletnie. Jak Ci moge cos zachwalac jednoczesnie unikajac slowa "lubie" i "podoba mi sie"? Zastanow sie glebiej o co Ci chodzi a potem daj mi znac.
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

zatapatit

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #24 dnia: Listopad 22, 2002, 10:45:20 pm »
Piszę powoli bo wiem że wolno czytasz

Wyobraż sobie:
Ja piszę że podoba mi się Kaznodzieja, a nie podoba mi się "Techno..".
No i co? Gdzie tu pole do dyskusji?
Nie możesz negować tego co mówię, ani zajmować odmiennego stanowiska. Możesz jedynie napisać, jak to masz w zwyczaju: "A mi się podoba "Techno" a nie podoba...". Cóż za burzliwa dyskusja!!! Jeszcze tylko myszka Tigli-pigli z "Techno" powinna coś dodać.
Ale jeśli napiszę, że "Techno" nie są spójne ani rysunkowo ani tekstowo?
Już masz pole do popisu. Możesz mi udowadniać, że tak nie jest. Ale ty z uporem maniaka odpiszesz: "Ale moim zdaniem "Techno" są fajni, ja ich lubię, a że tobie się nie podobają to kwestia gustu".
Jeśli obiecasz przez jeden dzień nie używać słowa gust - ja nie będę używał słowa na k.

Prosiłem cię o rzeczową krytykę Dillona. Co z nią? Dyskutujmy naprawdę a nie pieśćmy się wzajemnym przytakiwaniem (powtarzam się)

Offline mykupyku

Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #25 dnia: Listopad 22, 2002, 11:52:08 pm »
dyskurs Wam schodzi z kwesti kto co lubi na kwestie kto jak argumentuje, ale ja ciagle przez mgłę widzę dlaczego ktoś coś lubi, za to coraz bardziej zapętlam się w opowiesci o argumentacji :)

Ja Preachera lubię, Ennisowi udało się stworzyć ciekawe postacie, mają charakter i zapadają w pamięć, nie pieprzą bzdur, żyja sobie jak umieją w świecie, który okazuje się bardziej popieprzony niż oni sami, a do tego Ennis stwarza wrażenie, że ten swiat jest prawdziwy, taki jak dzieje się gdzieś właśnie i wrażenie to udaje mu się utrzymać nawet, gdy wymysla aniołki i demony - to jest a zarazem nie jest zwyczajny świat;
i tu pojawia się Dillon - takie rysunki zapewniają historii życie takie jakie fabularnie założył sobie Ennis - to mają być zwyczajne a zarazem nie zwyczajne rysunki, nie trzeba tu artyzmu McKeana, Ennis potrzebował rysownika, który odda charakter postaci, przedstawi zwykłe plenery, ludzkie środowisko, różne gęby, smutek, strach, ból i ironie zwykłego bytowania na ziemskim padole, rysunki mają przemawiać prostotą, ale zarazem wyrażac emocje. Tu bohaterem nie jest sztuka, kolor, czy szczególny, wysublimowany rysunek czy jego dokładność, tu bohaterem są ludzie, ich emocje i rozmowy - a to udaje się Dillonowi przedstawić bardzo dobrze - potrafi rysować komiks. Preacher jest przykładem komiksu, w którym rysownik poddaje się scenarzyście, bo tego wymaga historia, swiat przedstawiony. Ja to akceptuję, uważam za zabieg i współpracę bardzo udaną.
opyright by mykupyku

Offline Cujo

Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #26 dnia: Listopad 23, 2002, 12:23:28 am »
Dla mnie kwestia Kaznodziei to EOT. I nie dlatego, ze nie kumam czego oczekuje ode mnie Zatapatit ze swoja jedynie sluszna wizja dyskusji, tylko dlatego, ze nie mam nic wiecej do powiedzenia. A juz napewno nic wiecej niz "podoba wam sie? ok. mi nie". Bo w sumie, zeby dyskutowana pozycja byla dla mnie w jakis sposob interesujaca lub kontrowersyjna to i owszem - mozna nad czyms debatowac, ale nie jest ani taka ani śmaka.
Jak to mawia Hellboy: "Temu panu juz podziekujemy". Nastepny prosze.

Aha, jeszcze jedno. Zatapatit, musisz sie nauczyc tolerowac fakt, ze nie kazdy i nie w kazdej sytuacji bedzie sie zgadzal z Toba co do pewnych kwestii, a nie zazarcie starac mu sie udowodnic jak to on nie ma racji lub starac sie nagiac jego punkt widzenia do swojego. Ta dyskusja nie jest pierwszym tego typu zapedem w Twoim wydaniu (Batman byl pierwszy), kiedy nie mogles uwierzyc jak, do cholery, ktos moze miec w kwestii twojej "maskotki" odmienne od Twojego zdanie. Don't quote me on that. Nie chce sie wdawac w dyskusje, ze znowu nie mam racji a wlasnie to Ty ja masz. Mowie tylko jak ja to widze i nie oczekuje zebys sie zgadzal. EOT
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

zatapatit

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #27 dnia: Listopad 23, 2002, 02:15:58 pm »
Problem z tobą Cujo, jest taki że wkładasz w czyjeś usta słowa których nie powiedział.
Od wielu postów proszę cię o rzeczową krytykę. czy wymagam za dużo? Najwidoczniej - tak.
 Tak naprawdę mam głeboko gdzieś co lubi jakiś facet niewiadomo skąd, używający ksywy Cujo albo 2dope. Ale z chęcią posłucham co mają do powiedzenia na temat Preachera czy Technokapłanów. Być może dostrzegają coś czega ja nie widzę. Ale irytują mnie stwierdzenia typu: "Kiepski komiks bo mi się nie podoba".
Rezygnuję z nawracania cię na obiektywizm i rzeczowość. Nie rokujesz nadziei. I naprawdę mi przykro. Myślałem że mi powiesz co takiego przeoczyłem w trakcie lektury Techno. Trudno.

Offline Cujo

Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #28 dnia: Listopad 23, 2002, 02:55:15 pm »
Wygrales Zatapatit. Wyluszcze Ci jak najbardziej rzeczowo i sucho jak widze Kaznodzieje. I w wielu miejscach - uprzedzam - bede sie powtarzal, bo uwazam, ze powiedzialem juz wszystko co moglem wczesniej.

Kaznodzieja od strony fabularnej: Blyskotliwe, inteligentne dialogi. Dosc ciekawa, lecz nie "wsysająco-wciagająca" fabula. Masa wulgaryzmow, zdecydowanie wiecej niz w innych komiksach, jakie czytalem. Sprawiaja one wrazenie jakby mialy wypelnic liczne luki fabularne. Nieciekawy glowny bohater. Nie ma w sobie nic co by mnie moglo zainteresowac. Ciekawy jest natomiast Cassidy - wampir, jego motywy i sama postac - dosc oryginalne. Reasumujac - Ennis w Kaznodziei nie zachwyca mnie niczym poza pomyslowym wypelnianiem chmurek.

Kaznodzieja od strony graficznej: Staroswiecka kreska. Zaledwie poprawnie nanoszone kolory, sprawiajace wrazenie plaskosci i sztucznosci. Zadnej przestrzeni i plastycznosci w teksturze. Gama ekspresji emocjonalnej na twarzy ogranicza sie do 4-5 min. Kobiety wygladaja jak mezczyzni w perukach. Bardzo mala dynamika postaci. Razi sztywnota. Duszny kadr. Epatowanie brutalnoscia w sposob bardzo doslowny i wyprany z jakiegokolwiek ducha (przyklad: Kaznodzieja tom. 2, str. 6 - latynos postrzelony w twarz. Po prostu zenujace). Calkowity brak espresji i polotu w rysunku Dillona postrzegam jako glowny minus Kaznodziei.

To wszystko. Jezeli chodzi o Technokaplanow, to tak jak mowilem - bede ich recenzowal na Gildii - bedziesz mial okazje poznac moje spostrzezenia.
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

zatapatit

  • Gość
Tak, żeby było o co się kłócić
« Odpowiedź #29 dnia: Listopad 29, 2002, 07:46:01 pm »
Przecie napisałem, że rezygnuję z nawracania cię na obiektywizm i rzeczowość
Uczyniłeś kroczek do przodu i tyle. Mam ci dziękować?
Więc dziękuję za opinię, co ja myślę o Kaznodziei - wiesz.