trawa

Autor Wątek: Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.  (Przeczytany 9532 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline rav

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« dnia: Listopad 22, 2003, 08:52:27 pm »
Jestem pod nieustannym wrazeniem, tego co napisal Terry Pratchett. Mam w domu bodajrze wszystkie ksiazki jego autorstwa, ktore wyszly w wersjach polskich, a czytajac kazda nastepna ksiazke wynajduje w niej mase niezwyklych mysli. Mysli, ktore daja do myslenia. Jego dar nazywania rzeczy po imieniu jest niesamowity. Czasami wyraza to co kazdy z nas chcialby wyrazic w... ach co tu gadac.

Ten temat zalozylem po to abysmy wrzucali tutaj najgenialniejsze kawalki z jego tworczosci zwiazanej ze swiatem dysku. I nie chodzi tu o wielkie cytaty, ale mysli, ktore powinny przejsc do historii literatury. Mysli ktore bawia, smiesza i obnazaja nasz swiat.

P.S. Niech to beda fragmenty, ktore zacheca wszystkich niezdecydowanych do Swiata Dysku.
aV
-----------------------------
Polakom gratulujemy większościowego rządu!

Offline rav

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 22, 2003, 08:54:59 pm »
"... o sytuacji dyskutowano na "warsztatach". To znaczy, że ludzie, którzy nic nie wiedzą, zbierają się wspólnie, by połączyć swoją ignorancję." (Ostatni Bohater)
aV
-----------------------------
Polakom gratulujemy większościowego rządu!

Offline YAsiek

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 22, 2003, 09:09:48 pm »
Świetny topic! W najbliższym czasie podrzucę jakieś fragmenty, obiecuję. 8)
a to zawsze coś palnę, wybaczcie...

Offline rav

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 23, 2003, 11:45:07 am »
"Ludziom wydaje się, że dziwny jest taki żółw długości dziesięciu tysięcy mil czy słoń na ponad dwa tysiące mil wysoki. To tylko dowodzi, że ludzki mózg jest słabo przystosowany do myślenia i prawdopodobnie powstał w celu chłodzenia krwi. Wierzy, że to rozmiar jest zdumiewający.
Tymczasem w rozmiarach nie ma niczego dziwnego. Zadziwiające są żółwie, a słonie niemal oszałamiające. Kiedy jednak człowiek zobaczy już jakiegoś małego, ten większy jest tylko kwestią skali. Fakt, że istnieje ogromny żółw, jest o wiele mniej dziwny niż fakt, że w ogóle jakiś istnieje." (Ostatni Bohater)
aV
-----------------------------
Polakom gratulujemy większościowego rządu!

Offline Abignale

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 23, 2003, 05:38:42 pm »
Oj, nie wiedziałeś, co robisz zakładając ten temat...

"Czarownice z pewnością nie mają żadnych przywódczyń. Babcia Weatherwax była najbardziej szanowana ze wszystkich przywódczyń, których nie miały"

"Tymczasem król Verence, władca Lancre, dokonywał odkrycia. Jak większość ludzi - w każdym razie w wieku poniżej sześćdziesiątki - Verence nie dręczył swojego umysłu rozważaniami, co się dzieje z człowiekiem po śmierci. Jak większość ludzi od samego zarania dziejów zakładał, że wszystko samo się ułoży. I - jak większość ludzi o zarania dziejów - był teraz martwy."

"Wokół nich kłebili się ludzie. Co gorsza, sporo osób kłębiło się także przez nich, jak duchy."

"Lubił tłumne, gwarne przyjęcia i wyżłopał w życiu wiele kwart dobrego piwa. Złego zresztą również. Nigdy ich nie rozróżniał, dopiero następnego ranka."

"Babcia Weatherwax nie lubiła zaglądać w przyszłość, ale teraz czuła, że przyszłość gapi się na nią. I Babci wcale się nie podobała jej mina."
ie jestem nikim, tylko sobą. Gdziekolwiek trafiam, staję się kimś innym i nic nie możesz na to poradzić.

Ray Bradbury, "Kroniki Marsjańskie"

Offline Muminek

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 23, 2003, 06:29:19 pm »
Można tu wypisywą c bez końca, ale podam te które akurat mam pod ręką:

"-Cohen, tam jest stragan z jabłkami. Masz ochote na jablko?
-No, zjadloby sie - przyznal Cohen ostroznym tonem czlowieka, ktory wrecza iluzjoniscie zegarekm, widzac przy tym, z tamten szczerzy zeby i trzyma w reku mlotek.
-Dobrze. Klasa... to znaczy : uwazajcie, panowie. Dżyngis chcialby jablko. Tam oto widzimy stragan z owocami i orzechami. Co Dżyngis powinien zrobic? - Saveloy z nadzieja popatrzyl na swych podopiecznych - Ktos wie? Tak?
- To latwe. Trzeba zabic tego malego... - znowu zaszelescil rozwijany papier - ... faceta za straganem...
- Nie, panie Nieuprzejmy. Ktos jeszcze?
- Co?
- Mozna podpalic....
- Nie, panie Vincent. Jeszcze... ?
- Zgwałcić...
- Nie, nie, panie Rozpruwacz - zaprotestowal Saveloy - Bierzemy troche pie... pie... ?
Spojrzal na nich wyczekujaco.
- ... pieniedzy... - odpowiedziala chorem Srebrna Orda.
- I... ? Co potem robimy? Przeciez cwiczylismy to setki razy. Potem...
To byl trudny element. Pokryte zmarszczkami twarze wykrzywily sie i pofaldowaly jeszcze bardziej, gdy ordyncy probowali wyrwac swe umysly z otchlani przyzwyczajen.
- Da ... - zaczal z wahaniem Cohen.
-Saveloy usmiechnal sie szeroko i zachecajaco kiwnal glowa
-Dajemy? Je ... - wargi Cohena az pobielaly z wysilku - Jemu?
-Tak ! Dobra odpowiedz. W zamian za jablko. O braniu reszty i mowieniu "dziekuje" porozmawiamy kiedy indziej, kiedy bedziecie do tego gotowi. A teraz, Dżyngis, masz tutaj monete. Do dziela.
Cohen otarl czolo. Zaczynal sie pocic.
- A moze pocialbym go choc troche...
- Nie . To jest cywilizacja.
Cohen przytaknal nerwowo. Wyprostowal sie i poszedl do straganu. Sprzedawca jablek ktory podejrzliwie obserwowal cala grupe, skinal mu na powitanie.
Cohen zagapil sie przed siebie. Poruszal bezglosnie wargami, jakby powtarzal w pamieci scenariusz. Wreszcie sie odezwal:
-Hej, tlusty handlarzu, oddaj mi wszystkie... jedno jablko... a ja ci dam.... te monete.
Obejrzal sie. Salevoy wystawil kciuk do gory.
- Chcesz jablko, dobrze zrozumialem ? - upewnil sie sprzedawca.
-Tak!
Sprzedawca wybral jeden owoc. Miecz Cohena pozostal ukryty w wozku inwalidzkim, jednak sprzedawca, reagujac na jakis podswiadomy impuls, zadbal zeby to bylo naprawde dobre jablko. Potem wzial monete, co okazalo sie dosc trudne, gdyz klient nie chcial jej wypuscic.
- No dalej, oddaj mi ja, czcigodny - powiedzial sprzedawca.
Minelo pelne wydarzen siedem sekund.
Kiedy skryli sie juz bezpiecznie za rogiem, salevoy zwrocil sie do ordyncow.
-Uwaga! Kto mi powie, co Cohen zrobil nieprawidlowo?
-Nie powiedzial prosze?
-Co?
-Nie.
-Nie powiedzial dziekuje?
-Co?
-Nie.
-Walnal handlarza arbuzem, pchnal go w truskawki, kopnal w orzechy, podpalil stragan i ukradl wszystkie pieniadze?
-Co?
-Prawidlowa odpowiedz. - Salevoy westchnal - dżyngis, a tak dobrze ci szlo...
-Mogl mnie nie nazwac, tak jak nazwal!
-Ale "czcigodny" znaczy stary i madry, Dżyngis.
-O... naprawde?
-Tak
-No... ale zostawilem mu pieniadze za jablko.
-Owszem, tylko mam wrazenie, ze zabrales wszystkie pozostale.
-Ale za jablko zaplacilem - odparl Cohen troche nadąsany.
Salevoy westchnal ciezko.
- Wiesz, Dżyngis, wydaje mi sie czasem, ze pare tysiecy lat powolnego rozwoju zasad wlasnosci fiskalnej jakos cie ominelo. "

"A TAK, powiedział. MORT. NO CÓŻ, MÓJ CHŁOPCZE, CZY SZCZERZE PRAGNIESZ POZNAĆ NAJGŁĘBSZE TAJEMNICE CZASU I PRZESTRZENI?
-Owszem, prosze pana. Tak sądze.
DOBRZE. STAJNIA JEST NA TYŁACH. ŁOPATA WISI ZARAZ PRZY WEJŚCIU.
Opuścił głowę. Podniósł głow. Mort nawet nie drgnął
CZY JAKIMŚ CUDEM NIE ZDOŁAŁEŚ POJĄĆ MOICH SŁÓW?
-Nie do końca, proszę pana.
GNÓJ, MÓJ CHŁOPCZE. ALBERT MA W OGRODZIE STOS KOMPOSTU PRZYPUSZCZAM, ŻE GDZIEŚ W GOSPODARSTWIE ZNAJDZIESZ TACZKI. BIERZ SIĘ DO ROBOTY"

"Wyglądał na człowieka, który rzuca skarpetkami o ścianę i zakłada te, które się nie przykleiły"

"Klaunowi zjeżyły się włosy. Strumyk wody trysnął z dziurki od guzika.
- Macie... macie zarezerwowany termin?
- Nie wiem. Mamy zarezerwowany termin?
- Mam żelazną kulę z kolcami - odezwał się Nobby.
- To morgenstern, Nobby.
- Tak?
- Tak. To nie to samo co termin. Zarezerwowany termin znaczy, że jesteśmy umówieni na spotkanie, natomiast morgenstern to duży kawał metalu używany do okrutnego miażdżenia czaszek. Ważne, żeby jednego z drugim nie pomylić,(...)"

"-Mamy tu do czynienia ze zboczonym umysłem-oznajmił Vimes
-Nie! Naprawde pan tak myśli?
-Tak
-Ale...Nie...To nie możliwe. Przecież Nobby był z nami przez cały czas."
ww.ankh-morpork.w.pl :
Njwiększe w Polsce  forum poświecone Świecie Dysku!

Offline YAsiek

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 24, 2003, 08:32:11 am »
"Niania Ogg siedziała w szlafroku przy kominku, pykała z fajki i zamyślona obcinała paznokcie u nóg. Od czasu do czasu rozlegał się cichy brzęk i stuk rykoszetów z dalszych zakątków izby; raz zadzwoniła rozbita lampa naftowa."    (Panowie i Damy)
a to zawsze coś palnę, wybaczcie...

Offline YAsiek

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 24, 2003, 08:33:56 am »
"Koń przeżywał straszne chwile. Nie był pewien, czym jest ani jak się tu znalazł. Co ważniejsze, nie wiedział, ile ma nóg. Mógł wybierać między dwoma a czterema, możliwe nawet, że sześcioma. Zdecydował się na trzy.
   Babcia usłyszała, jak rży szaleńczo i pada. Sądząc po odgłosach, powalił jeszcze parę innych."  (Panowie i Damy)


"Przed jednym z domów czekał powóz. Greebo podbiegł, wskoczył na kozioł, chwycił lejce i rzucił okiem na woźnicę.
   - Spadauuuj!
   Zęby Greeba błysnęły w blasku księżyca. Woźnica wykazał się zdrowym rozsądkiem i chęcią zachowania także zdrowego ciała. Odskoczył do tyłu i zniknął w ciemności.
   Konie stanęły dęba i spróbowały z miejsca przejść do galopu. Zwierzęta trudniej oszukać niż ludzi – wiedziały, że to, co siedzi z tyłu, to po prostu bardzo duży kot. Fakt, że miał ludzkie kształty, wcale ich nie uspokajał."  (Maskarada)


"- Dam pani łyczek czegoś specjalnego na uspokojenie nerwów…
- Co to jest?
- Coś w rodzaju toniku. – Niania odkorkowała kciukiem; kciukiem górze na suficie zaczęła się marszczyć farba. – Robi się to z jabłek. No… głównie z jabłek."   (Maskarada)
a to zawsze coś palnę, wybaczcie...

Offline YAsiek

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 24, 2003, 08:35:35 am »
"RINCEWIND, PRAWDA? – upewnił się Śmierć. TAK? DOBRY WIECZÓR. NIE SĄDZĘ, ŻEBYŚ SPOTKAŁ JUŻ KIEDYŚ WOJNĘ. WOJNO, POZNAJ RINCEWINDA. RINCEWINDZIE, TO JEST WOJNA.
   Wojna dotknął hełmu w uprzejmym salucie.
- Bardzo mi przyjemnie – powiedział i wskazał trzech pozostałych jeźdźców. – Pozwól, że przedstawię ci moich synów, Terror i Panikę. A to moja córka, Clancy."    (Ciekawe Czasy)


"- Gonią nas! – Syknęła Magrat.
   Na granicy kręgu światła lampy pojawiły się dwie blade plamy, które okazały się oczami niewielkiego szarego stworzenia, podobnego trochę do żaby. Wiosłowało rękami, leżąc na kłodzie.
   Dogoniło łódź. Długie, wilgotne palce chwyciły burtę i przed nianią Ogg pojawiło się smutne oblicze.
- Dossskonale – powiedziało. – Dziś ssssą moje urodziny… "(Wyprawa Czarownic)
a to zawsze coś palnę, wybaczcie...

Offline Abignale

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 25, 2003, 05:58:22 am »
"- Nie jest tak źle. W pewnym sensie nawt lepiej, niz być żywym.
 - To musi być wściekle dziwaczny sens - burknął Verence - ja tam lubiłem być żywym" (Trzy wiedźmy)

"Chciał zemsty. Chciał się wydostać z tego nagle obrzydliwego zamku i odszukac syna. Ale jeszcze bardziej przeraziło go odkrycie, że tak na prawdę w tej chwili chce przede wszystkim talerza cynaderek." (Trzy wiedźmy)
ie jestem nikim, tylko sobą. Gdziekolwiek trafiam, staję się kimś innym i nic nie możesz na to poradzić.

Ray Bradbury, "Kroniki Marsjańskie"

Offline Smok_Marek

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 28, 2003, 11:32:29 am »
Jestem nowy na tym forum, więc proszę o wyrozumiałość.
Nie chcę Wam psuć dobrej zabawy z tymi zachęcającymi fragmentami... ale czy to nie jest przypatkiem (nieświadome) łamanie praw autorskich?
W książkach wyd. Priszyński i -ska jest adnotacja - wszelkie prawa zastrzeżone.
W książkach Fabryki Słów doprecyzowano natomiast wyraźnie: zabronili mi. kopiowania elektronicznego w środkach masowego przekazu.

Zaznaczyć pragnę, że nie jestem powiązany z żadnym wydawnictwem. Nie jestem też nawet studentem prawa. Sam miałem zamiar zamieścić na innym forum fragment opowiadania z ksiązki innego autora. Tutaj zamierzałem dać kawałek z Ciekawych czasów, ale wacham się, czy aby nieświadomie nie dopuszczam się literackiego piractwa.
dzie się podziały tamte dziewice, gdzie ci rycerze z dawnych lat?... - staremu smokowi zebrało sie na wspomnienia.

Offline mr.maras

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 28, 2003, 02:05:19 pm »
No tak, uwaga jak najbardziej słuszna. Z drugiej strony nie dajmy się zwariować, wypisanie kilku(nastu) zdań z książki w dodatku przez fanów tej literatury i autora nie powinno zwrócić niczyjej uwagi... Myślę, ze wydawnictwo P&ska , które posiada prawa autorskie na Polskę raczej powinno się ucieszyć z darmowej promocji i nie pociągnie fanów (czytelników) do odpowiedzialności prawnej. To by były jaja... Tym bardziej, że nikt nie wykorzystuje tych fragmentów w celach komercyjnych typu reklama własnego towaru itd. Nasze Ministerstwo Edukacji łamie prawo autorskie nagminnie cytując wszelkiej maści  twórców np. w tematach maturalnych....
Spalić po przeczytaniu.

Offline YAsiek

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 28, 2003, 06:35:33 pm »
Może moderator by nas oświecił czy cytowanie na ramach forum jest legalne czy nie? Ja osobiście nie mam nic przeciw, my raczej promujemy i wymieniamy się poglądami na temat książek które czytamy i kupujemy. A te fragmenty wcale nie takie znowu długie... 8)
a to zawsze coś palnę, wybaczcie...

Offline Smok_Marek

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 28, 2003, 07:17:35 pm »
Pytałem znajomą pisarkę, jak to jest z cytatami i od czego zależy czy nanażmy się na odpowiedzialność karną stosując ich cytaty.
Odpowiedziała: zależy od tego czy autor jest świnia.

Piszesz Mr.Maras:  nikt nie wykorzystuje tych fragmentów w celach komercyjnych typu reklama własnego towaru .
Podjedź paskiem do przewijania na samą górę, może niektórzy autorzy nie życzą sobie aby fragmenty ich twórczości ukazały się bez ich zgody w sąsiedztwie nazw marek: Nokia, Simens, Alcatel...

nie pociągnie fanów (czytelników) do odpowiedzialności prawnej.
Forumowiczów może nie, ale odpowiedzialnych administratorów, to już prędzej.

Jest jeszcze kwesjtja, czy autor (wydawnictwa, lub czasopisma  8) ) uważa fragment umieszczony na tym forum za promocję. Jeśli ktoś wpisał tekst z ortami takimi, że oczy szczypią - to jest antyreklama.
Sam pytałem autorów parę razy o zgodę na publikację ich utworów bądź fragmentów. Czasami do publikacji dochodziło, wraz z banerami stron autorów, linkammi widocznymi wyeksponowany sposób, notką biograficzną, okładkami ksiażek.
A tutaj nie widze nawet linka do strony wydawnictwa.
dzie się podziały tamte dziewice, gdzie ci rycerze z dawnych lat?... - staremu smokowi zebrało sie na wspomnienia.

Offline mr.maras

Świat Dysku - leksykon najlepszych fragmentow.
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 01, 2003, 12:36:02 pm »
Dlatego też zaznaczyłem na wstępie, że uwaga jest słuszna. W sumie zgadzam sie ze wszystkimi punktami twojej wypowiedzi. Ale powtarzam także, nie dajmy się zwariować...
Spalić po przeczytaniu.

 

anything