Autor Wątek: Miami Vice  (Przeczytany 12473 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline 4-staczterdzieściicztery

Miami Vice
« Odpowiedź #30 dnia: Wrzesień 15, 2006, 12:21:21 am »
Nowe "Maiami Vice" podobało mi się, choć "Gorączka" to nie jest.
Co do porównań z serialem, słabo go juz pamiętam, ale jakoś specjalnie mi się nie podobał, a kinowa wersja zdecydowanie jest mi bliższa.
Brak chemii między głównymi bohaterami, o którym piszę sie tu i ówdzie, jest dla mnie zaletą, podobnie jak obciachowe wąsy Farrella w połączeniu z fryzurą dają ciekawy efekt. Za to zawiodły mnie postaci kobiece w tym fimie, szczególnie nie podobała mi sie gra Gong Li i cały wątek romansowy z jej udziałem. Najbardziej podobała mi się Elizabeth Rodriguez ( grała policjantkę z zespołu Tubbsa i Crocketta, tą która mówi facetowi z jaką prędkością wystrzeli pocisk prosto w jego łeb ). Dobrze wypadli ludzie z kartelu ( Montoya i Yero ), szkoda tylko, że Ciarán Hinds miał taka małą rolę.
Całość to dla mnie niezła sensacja, z dobrym klimatem, z generalnie zadowalającym aktorstwem i wcale nie nużąca długością.
"Życie to banda włóczących się razem komórek, mających wspólny cel."

Offline bob_thorp

Miami Vice
« Odpowiedź #31 dnia: Wrzesień 15, 2006, 09:58:30 pm »
kochany jimmi ale i w swojej odpowiedzi jak i w recenzji łaczysz fakt ze film sie nie sprzedał z tym ze jest zły. jestem juz na tyle duzym chłopcem zeby nie łaczyc sprzedazy z jakoscia. i w tym sensie nie podoba mi sie ten ekonomiczny wkręt. bo niestety wiekszoc ludzi to debile i podobaja im sie kiepdkie filmy, zrą popkorn na kiepskich filmach i macaja swoje kiepskie dziewczyny w ciemnym kinie (film jest niewzny, chodzi o miejscówke) tak wiec fakt ze na film poszła garstka o niczym nie swiadczy. ONICZYM czyli o jego ewentualnej fajności również. dlatego uwazam ze info o kosztach i zwrotach była bezsensu. masz racje nie wszystkim musi podobac sie twoja recka. mi sie nie podobała. ale moze tylko dlatego ze nie zgadzamy sie " u podstaw"
pozdrawiam.
sorrry za brak duzych literek ale mam problem z kompem...
kiss

Offline Dinki

Miami Vice
« Odpowiedź #32 dnia: Maj 24, 2007, 08:53:45 pm »
Bałem się tego filmu. Sztampowych lasek, lśniących autek, mknących łodzi z "Willem Smithem" na czele. A tu takie miłe rozczarowanie.

Film nie jest wybitny, ale znakomicie i ciekawie zrobiony. Role epizodyczne znacznie lepiej wypadają niż dwójka głównych bohaterów. Zdjęcie wspaniałe. Łodzie wpływające do porty Miami to najlepsze ujęcie. Miami nocą z helikoptera też znakomite. Niebieski most ... Tu się czuje Miami i nie trzeba tabunów idiotek na rolkach i w różowch stanikach. Palm mało i dobrze.

Porównywać ten film do serialu to jak mówić, że ma się klapki na oczach.

Cytat: "Gashu"

Kolejny plus to muzyka, nawiązująca w oczywisty sposób do klimatu serialu telewizyjnego (podobnie jak "urywany" sposób rozpoczęcia i zakończenia filmu).


Trzeba wiele chęci aby doparzeć się w muzyce z filmu jakiś powiązań do tej serialowej. Hammer zrobił coś tak dobrego, że trudno to podrobic i jednocześnie osiągnąć znakomity efekt.

Offline Rhobaak

Miami Vice
« Odpowiedź #33 dnia: Maj 26, 2007, 09:49:38 am »
Ten film nie ma nic wspólnego z serialem - można uznać, że "zbieżność nazwisk jest przypadkowa". Przede wszystkim oddziaływuje wizualnie - świetne zdjęcia, bardzo dobre wykorzystanie możliwości cyfrowych kamer, piękne ziarno. Muzyka w większości nie w moim typie (po co to LP?!), ale komponuje się z całością. Troche senne tempo akcji idealnie pasuje do gorącego Miami, po prostu czuje się ten upał. Cały efekt psuje jednak słaba gra Farella, ale całość oceniam dość wysoko. Tylko po co ten taki tytuł (tzn. wiadomo - pieniądze)?
It is sometimes a mistake to climb; it is always a mistake never even to make the attempt.
If you do not climb, you will not fall. This is true. But is it that bad to fail, that hard to fall?

Offline Kormak

Miami Vice
« Odpowiedź #34 dnia: Maj 27, 2007, 10:26:23 am »
W większości momentów muzyka fatalna, ale cóż, Linkin Park to taki sam syf, jak plastikowa muzyka lat 80. - więc użycie jej w takim kontekście jest uzasadnione. Co innego powinno lecieć w nocnych klubach jak aktualne syfiaste hiciory?

Jest jednak nawiązanie do muzyki z serialu, posłuchajcie sobie "Mercado Nuevo" Johna Murphy'ego z soundtracku (nawet riff gitarowy przypomina ten z serialu).

No i w końcówce (scena pożegnania) użycie "Auto Rock" Mogwai rzuca na kolana. Fantastycznie pasuje ze swoim rosnącym napięciem.

Offline Rhobaak

Miami Vice
« Odpowiedź #35 dnia: Czerwiec 14, 2007, 09:31:24 pm »
Ostatni natrafiłem na clip do tytułowego utworu z serialu:)
It is sometimes a mistake to climb; it is always a mistake never even to make the attempt.
If you do not climb, you will not fall. This is true. But is it that bad to fail, that hard to fall?

Offline ManiaC

Miami Vice
« Odpowiedź #36 dnia: Lipiec 10, 2007, 11:26:01 am »
Osobiście określam ten film jako rozczarowanie ostatnich 10 lat.
Czekałem na ten film z niecierpliwością. Oczekiwałem dynamicznego, dobrego kina akcji.
Otrzymałem słabą produkcję z bardzo nielogiczną fabułą i kiepską muzyką. Naprawde porażka. :(
Nie staraj się zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się niezrozumiałe"

Demokryt

Offline Dinki

Miami Vice
« Odpowiedź #37 dnia: Sierpień 07, 2007, 07:36:22 pm »
Cytat: "ManiaC"

Otrzymałem słabą produkcję z bardzo nielogiczną fabułą i kiepską muzyką. Naprawde porażka :(


Gdzie ona jest bardzo nielogiczna?

 

anything