Autor Wątek: Sandman  (Przeczytany 224739 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Sokratesik

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1245 dnia: Listopad 21, 2016, 08:41:50 pm »
PO raz pierwszy serce zabiło mocniej przy okazji wizyty w piekle (oj, z tego da się pójśc w tylu kierunkach, ze juz się nie mogę doczekać). Ale najmocniejszy i najlepszy był rozdział "24 hours". Ja nie mogę jakie to genialne. I mroczne.
Tylko jedno mogę dodać: A nie mówiłem (pisałem raczej)  :lol: :lol:
Dobra, dodam jeszcze coś. Fajnie, bo dzięki Tobie przeczytałem sobie znowu "24 hours" - zaciekawiłeś mnie czemu właśnie ta historia. Jak wyróżniłeś tą właśnie historię to już niemal pewny jestem, że będziesz zafascynowany całą resztą  :smile:
Ja Sandmana czytałem, kiedy Egmont wydawał miękkie albumy... muszę kiedyś znowu przeczytać całość, ale ciągle te nowe komiksy, więc wracać nie ma kiedy. Ale właśnie z tego co pamiętam akcja zaczyna się rozkręcać w połowie pierwszego tomu (czyli w drugim miękkookładkowym Egmontu) Kiedyś pożyczyłem znajomej (nie komiksowej) "Sen Sprawiedliwych" ... i na tym jej przygoda z Sandmanem się skończyła.
Też podobają mi się nawiązania do świata DC, ale chyba im dalej, tym mniej tego... jak dobrze pamiętam  :wink:
No i jak już skończysz Sandmana, a pozostanie niedosyt... to przed Tobą Lucyfer i jeszcze wiele, wiele miłych  :!: wizyt w piekle. Jestem zdania, że Carey świetnie utrzymał klimat tego Universum... dla mnie chyba nawet Lucyfer jest komiksem lepszym niż Sandman (ale w tym poglądzie jestem chyba jednak wyjątkiem)

Offline Death

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1246 dnia: Listopad 21, 2016, 08:43:27 pm »
Arek W. mi polecił kiedyś Sandmana. Podobnie jak wielu innych mówił to samo, że pierwszy słabszy, że tak naprawdę zaczyna się później. I tu zgodze się z Death, bo moim zdaniem jest świetny od początku (mimo, ze trochę inny). Jedyne czym trochę odstaje to rysunek, ale juz nie bedę zaczynał na ten temat :wink: A Overture zostawiłbym jednak na koniec. 
Rysunek w Preludiach oraz Domie lalki odstaje, ale w drugą stronę, bo na plus. :smile: Jest najciekawszy. Mike Dringenberg rządził z tymi artystycznymi planszami. Tutaj maznął jakimś węglem, tam narysował kruka lecącego na "klatkach filmowych", a siam wkleił jakiś wzorek itd. Ale pełno osób nie jest w stanie przebrnąć przez te dwa tomy i uważa, że to brzydkie. Mój mózg wysyła mi sygnały podczas lektury, że ładne. Także tego...każdy musi sam spróbować. :wink:

Uwertura ewidentnie na koniec.

Gaiman radzi tak:
"Uwertura jest bardzo osobliwa. Wbrew tytułowi wcale nie należy jej czytać przed Sandmanem. Ale należy ją przeczytać przed ponowną lekturą Sandmana. W idealnym – dla mnie – świecie czytelnicy sięgaliby po Sandmana, następnie Noce Nieskończonych i Uwerturę, a potem czytaliby Sandmana raz jeszcze i taka kolejność zmieniłaby ich odbiór. Inaczej patrzyliby na rzeczy, które uznawali za pewniki – na rzeczy, które wydawało im się, że wiedzą".
Tutaj całość: http://neilgaiman-pl.blogspot.com/2015/05/czy-lepiej-rozumiesz-morfeusza-wywiad.html


PO raz pierwszy serce zabiło mocniej przy okazji wizyty w piekle (oj, z tego da się pójśc w tylu kierunkach, ze juz się nie mogę doczekać).
No, to pójdzie w jeszcze innym kierunku, niż chciałbyś, żeby poszło i w ogóle się nie spodziewasz w jakim. Druga wizyta już w Porze mgieł, która swoją drogą jest często wymieniana jako najlepszy tom Sandmana.
« Ostatnia zmiana: Listopad 21, 2016, 08:50:15 pm wysłana przez Death »

Offline Sokratesik

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1247 dnia: Listopad 21, 2016, 08:49:10 pm »
No to mnie Gaiman (i Fragsel) zdopingowali do powrotu w Śnienie  :smile:

Offline Jutrzen

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1248 dnia: Listopad 21, 2016, 09:04:23 pm »
Ja to bym tylko prosił, żeby Fragsel na bieżąco swoje wrażenia z Sandmana umieszczał tutaj, gdyż:
- uwielbiam Sandmana i czytać o nim również
- podoba mi się wrażliwość i gust Fragsela
- i lekkie pióro ma, rzadko kto tak potrafi przelewać myśli na papier (no chyba, że tak mu tylko wychodzi, a miał na myśli co innego).
W każdym razie - czekam na ciąg dalszy.

fragsel

  • Gość
Odp: Sandman
« Odpowiedź #1249 dnia: Listopad 21, 2016, 09:09:20 pm »
Że mu wychodzi to on sam nie wierzy bo nigdy tak nie umiał.  Ale pisać może chętnie bo widzi,  że jest po co i komu. A to miły taki odzew. Cieszy się ;)

Offline Death

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1250 dnia: Listopad 21, 2016, 11:53:30 pm »
Zdawaj relacje z kolejnych tomów, to będziemy komentować i mędrkować.  :wink:
Powtarzałem sobie kiedyś te tomy, które czytałem zaledwie kilka razy (czyli od Refleksji w górę) i zatrzymałem się...<szuka kiedy>...w lipcu 2015 r. na Ulotnych życiach i Końcu światów. Czyli siódmym i ósmym. Twarde kupowałem na bieżąco, ale nie wszystkie przeczytałem. Panie łaskawe (9) i Przebudzenie (10) z tego co widzę, to jeszcze w foliach na półce. Muszę się zabrać za te dwa ostatnie tomy i zakończyć powtórkę. A jeśli dobrze pamiętam, to dziewiątkę i dziesiątkę czytałem tylko raz. Ale będzie zabawa.  :razz:

Offline LordDisneyland

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1251 dnia: Listopad 22, 2016, 12:15:41 am »
Heh...ja zaczynałem właśnie od "Kindly Ones" i zeszytowego "Ramadanu" , a co za tym idzie nie mogłem w pełni docenić mistrzostwa scenariusza, ale i tak wsiąkłem na amen :) No i rysunki Hempela- do tej pory uwielbiam ten tom. Sprowadziłem za jakieś koszmarne piniąchy następne TPB, a dopiero potem przeczytałem całość w polskiej edycji. I już wiedziałem, że to będzie komiks, do którego najczęściej będę wracał.
A teraz podjąłem trudną decyzję, by odłożyć zakup "Uwertury" do Świąt. Przynajmniej będę pewien, że chociaż jeden prezent będzie świetny :D

fragsel

  • Gość
Odp: Sandman
« Odpowiedź #1252 dnia: Listopad 30, 2016, 11:28:37 am »
Tym razem chciałbym opowiedzieć za jednym zamachem o dówch tomach.
Czemu o dwóch na raz (nie, nie dlatego,że trzeci za krótki na osobny wpis, co zresztą jest nieprawdą) to wyjasnię za chwilę...

Naładowany pozytywną energią po tomie pierwszym zasiadłem do "The Doll's House" z dużym zainteresowaniem i od razu pierwsza historia spełnia oczekiwania z nawiązką.
Coś zupełnie innego, dwie zupełnie obce postaci i niesamowita historia z przeszłości. Niby z niczym nie związana, i do tomu nie do końca pasująca, ale po tym co już wiem jestem pewnien, że gdzieś kiedyś to co tu widze odegra jakąś rolę.
A nawet bez tego bardzo klimatyczna opowieść na granicy fantazji i jakiejś dziwnej mitologii. Osobiście bardzo mi przypominała z jakiś powodów mojego ukochanego "Coyote" Engleharta *(właśnie w tym zakresie mitologii i opowiadania historii sprzed wieków mających wpływ na teraźniejszość, jakiegoś takiego mistycyzmu czy jak to nazwać, nie wiem...)
Potem zaraz tytułowa historia...

Zaczęło się bardzo fajnie...
Okazuje się (co podejrzewałem, i dobrze że się poteierdziło), że to wszystko jest świetnie zaplanowane. Każda z postaci wcześniej pobocznych lub nawet pozornie nieistotnych może potem powrócić i pokazać swój sens.
Podobają mi się te związki między postaciami, podobają mi się ich powroty. To wszystko świadczy tylko o tym, że Gaiman to wszystko przemyślał i pięknie rozplanował. Świat przedstawiony jest wtedy bardziej spójny i mam skłonnośc bardziej wierzyć w to co czytam, w świat tam przedstawiony (pod pojeciem wierzyć nie mam na myśli, że wierzę, ze się to zdarzyło oczywiscie, tylko że wierzę że ten świat przedstawiony działa według reguł, według których został stworzony. Coś, czego nie zawsze doświadczam np.czytając Marvela, niestety)
Niestety sama historia nie do końca do mnie przemówiła.
Początek był obiecujący. pierwsze dwa, no, może półtorej zeszytu czytałem na oparach jeszcze poprzednich doświadczeń. Wtedy minusem jedynym było to. że trochę w pewnym momencie żałowałem, że nie czytałem jeszcze Nemo, ale dzięki temu co Michaś linkował byłem w stanie choć rozpoznać nawiązania

Ale potem coś się popsuło. Nie szło mi tak płynnie... Jakoś się z tymi bohaterami nie połączyłem, nie zaiskrzyło... Denerwowali mnie Ci wszyscy mieszkańcy domu Hala. Nie wiedziałem o co chodzi...
W pewnym momencie z przyczyn poza komiksowych musiałem przerwać lekturę na kilka dni i normalnie byłbym wkurzony i rozczarowany, a tutaj powitałem to jak możliwość oddechu. I nawet czekałem jeden czy dwa dni extra z powrotem z obawy, czy może nie jest tak, ze moje oczekiwania urosły przez te lata za bardzo...

Po powrocie nadal nie bardzo czułem tego całego
Spoiler: pokaż
konwentu seryjnych zabójców
. Ten Corynthian miał być chyba jakąś tajemnicą, ale mnie się nie chciało jej szukać.


Przed totalną rozpaczą uratowały  mnie dwie rzeczy: to że sobie sprawdziłem (bo mnie z neiznaych przyczyn męczyło) kim okaże się kruk matthew (NIESAMOWITY SPOILER ALE TEŻ NEISAMOWITY SZOK!!!!) oraz (co ważniejsze) druga rzecz: znów pojedyncza historyjka o Hobie Gandlingu. To było coś zupełnie innego. Nowy haust powietrza, nowy zastzryk energii. Bardzo fajny pomysł, świetna realizacja. Krótkie, nawet zbyt krótkie, ale magiczne.


Po tym doznaniu potem było już lepiej. Zakończenie Doll's House doczytałem. Nie było fajerwerków, więc postanowiłem się wstrzymać od pisania komentarza. Bałem się defetyzować. Mówię sobie przeczytam jeszcze jedno. Wtedy już na pewno się dwoiem, czy problemem jest ta jedna historia. czy ja.


I bardzo dpbrze sie stało.
Calliope dotyczy znanego w popkulturze problemu niemocy twórczej pisarza po sukcesie pierwszej książki, ale oczywiście z przyczyn oczywistych jest ten tema potraktowany inaczej. Bardzio interesujaca historia, dodająca wiele do nieznanej nam historii Morfeusza.
Od samego początku bardzo lubię 3 siostry bardzio dobrze znane mi z innej, Marvelowskiej wersji
Widzę, ze rola przez nie odgrywana coraz bardziej rośnie. Czekam na więcej, bo coś czuję, ze to nie koniec.
No i te rysunki Kelley Jonesa, które uwielbiam od czasu jego wizyty w polskim Batmanie w 1997 czy 8 roku. Miodzi


Potem moja ulubiona historia z tomu (ta o kotach)
Genialny pomysł, nowe , inne spojrzenie na Sny i ich rolę. Trochę skojarzeń z późniejszą oczywiście Prometheą Moorea' tyle że tam wyobraźnia a ty sen kształtują rzeczywistość
Jak na razie najlepsze co widziałem w Sandmanie


No i teraz mi się oberwie, ale nigdy nei czytałem Snu Nocy Letniej. Nie bardzo więc rozumiałem o co chodzi.
Dla amerykanów u których to jest lektura i dla ludzi bardziej oczytwanych ode mnie to pewnie jakiś tam ważny rozdział. Ja niestety mało z niego wyniosłem poza tym, że po powrocie Shakespeara spodziewam się, ze Heb też wróci. I na to będę teraz czekał bardzo. No, może jeszcze jakby się okazało, ze Lady COnstantine, ta intrygująca osóbka z drugiego tomu, też pokaże się jeszcze... może się dowiemy co takiego robiła na zlecenie Sandmana, a o czym wspomniał w drugim tomie... byłoby super...


No i na koniec znów pozytyw.


Jakiś czas temu udało mi się uzbierać (choć już nie mam tego) sporą kolekcje DC Showcase Presents, której perełką była częśc dotycząca Metamorpho.
Dlatego neispodziewne ponowne spotkanie z Element Girl było miłym pozytywnym zskoczeniem
Lubię takie historie o zapomnianych postaciach. I takie historie o tym, ze posiadanie mocy w normalnym życiu nie zawsze jest takie super i nei zawsze pozostawia bohaterów zupełnie zdorwymi i udzielającymi się społecznie
Bardzo ciekawa hsitoria o Śmierci, bardzo dobrze mis ie ją czytało, i bardzo podobało mi sie zakończnie


Podsumowując: dobrze że poczekałwem z komentarzem do po trzeciej, bo pewnie po drugiej byłbym bardziej krytyczny. teraz czekam na więcej (już podejrzałem co dalej, więc wiem, że coś tam z tej fajniejszej czesci drugiego tomu bardzo mi się przyda :wink: )
Niecierpliwie...

Offline Death

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1253 dnia: Listopad 30, 2016, 07:06:53 pm »
Szczerze mówiąc nie pamiętam
Spoiler: pokaż
kim okazał się kruk. Możesz mi przypomnieć? :smile:

A nawiązania do Nemo stały się dla mnie jasne jak wspomniałeś, że to w Domu lalki. Tam był ten mały chłopak i chyba śnił o balonach. Dawno, dawno temu jak czytałem Dom lalki, milion razy, nie miałem pojęcia o Nemo. I wtedy tego nie czaiłem. W sumie nie wiedziałem też, że ta superbohaterka z trzeciego tomu też jest z innych komiksów. Jak ktoś ogarnia superhero, to ma dodatkowe smaczki. Za to ja ogarniałem Sen nocy letniej przed Sandmanem, bo miałem swego czasu świra na punkcie Szekspira i dlatego miałem zabawę z tym konkretnym zeszytem. Do dziś pamiętam ze Snu Szekspira "Ach, gdyby Ziemia moja była cała, prócz Demetriusza, wszystko bym oddała, tobie za sekret sztuk, które cię czynią, tak absolutną jego snów władczynią". Nic dziwnego, ze Gaiman się tym zainteresował. :smile:

Offline absolutnie

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1254 dnia: Listopad 30, 2016, 08:30:51 pm »
Szczerze mówiąc nie pamiętam
Spoiler: pokaż
kim okazał się kruk. Możesz mi przypomnieć? :smile:



Spoiler: pokaż
Matthew Cable był mężem Abigail Arcane
. Ale nie pamiętam, żeby ta informacja pojawiła się w "Domu Lalki". Jeśli tak, to prosiłbym o przypomnienie, w którym momencie.
Imaginary enemies are not hard to conjure into being.

fragsel

  • Gość
Odp: Sandman
« Odpowiedź #1255 dnia: Listopad 30, 2016, 08:40:21 pm »
Ta informacja nie pojawiła się w Domu Lalki

W Domu Lalki
Spoiler: pokaż
Matthew
w pewnym momencie wspomina, że robi to co robi od niedawna.
Z przyczyn o których wspominałem wcześniej nie byłem pewien, czy nie jest on kimś z tomu pierwszego albo z początku tomu drugiego, i że może przegapiłem coś, więc go wygooglowałem


I stad wiem kim jest
Kiedy to ujawniają nie wiem, ale na pewno jeszcze tam nie dotarłem.


Co do Nemo to nawet bardziej mi chodziło nie o to, że tematyka: chłopiec z balonami czy cuś, ale w pewnym momencie po prostu kadry ze snu Jeda są numerowane zupełnie jak niektóre w Nemo


I właśnie zobaczcie.
Ja czytałem Metamorpho a Death Sen Nocy Letniej.
I dzięki temu każdy z nas miał ogromną frajdę z czytania tego tomu, mimo ze każdy gdzie indziej
I mam podejrzenie, że tak się będzie działo przez całą serię, i to jest niesamowite. Genialne wręcz. Brawo, Panie Gaiman...

Offline Koalar

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1256 dnia: Listopad 30, 2016, 09:25:20 pm »
Ja czytałem Metamorpho a Death Sen Nocy Letniej.
I dzięki temu każdy z nas miał ogromną frajdę z czytania tego tomu, mimo ze każdy gdzie indziej

Ja nie czytałem nic i miałem dużą frajdę z lektury wszystkich tomów. To jest świetne, jak coś się dobrze czyta, a ewentualne dodatkowo można mieć frajdę, jak się zauważy jakieś nawiązania.
http://pehowo.blogspot.com/ - moje komiksy (Buzz, PEH, Horror)

fragsel

  • Gość
Odp: Sandman
« Odpowiedź #1257 dnia: Listopad 30, 2016, 09:36:01 pm »
no tak, tak
źle to wyraziłem. oczywiście chodziło mi o tę "dodatkową" frajdę, bo tę normalną to rzeczywiście można mieć niesamowitą przy tym tomie nie znając ani tego ani tego.
mój błąd...

Offline Miły90

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1258 dnia: Listopad 30, 2016, 09:40:54 pm »
Mam pytanie  natury technicznej do forumowiczów. Jak wygląda kwestia tłumaczenia na polski Overture  okiem osoby operującej  językiem angielskim w stopniu mocno zaawansowanym? Nie ma większych zgrzytów i przeinaczeń?
Co się tyczy treści samego Sandmana, to zawsze wracając do niego mam uczucie obcowania z bardzo szlachetną  literacko opowieścią aniżeli "tylko" z komiksem. Jednak, żeby nie było za słodko musi być też trochę krytyki. Przy pierwszej lekturze piaskuna miałem wrażenie, że  w kilku kluczowych momentach Gaiman zwyczajnie leje wodę w dialogach, mętnie opowiada o czymś, a czytelnik zastanawia się o co właściwie chodzi np
Spoiler: pokaż
 rozmowa Morfeusza ze  Zniszczeniem w tomie 7. Dużo mówienia o zmianach, ich potrzebie, nie możliwości powstrzymania ich nadejścia i nieodwracalnych konsekwencjach. Brzmi to momentami jak filozofowanie dla filozofowania. Rozumiem, że taki być może był zamysł- to w końcu rozmowa dwóch nadnaturalnych istot starszych niż ziemia, dysponujących inną perspektywą od  ludzi i nie wszystko musi być od razu zrozumiałe- jednak za pierwszym razem czyta się to momentami mętnie. ?{



Oczywiście staje się to zrozumiałe przez pryzmat tomu 9, ale to może być dla wielu mankament. Egzystencjalne ciekawe przemyślenia, brzmią momentami jak bełkot i zyskują dopiero sens przez pryzmat całości.
« Ostatnia zmiana: Listopad 30, 2016, 09:49:15 pm wysłana przez Miły90 »

Offline Koalar

Odp: Sandman
« Odpowiedź #1259 dnia: Listopad 30, 2016, 10:44:20 pm »
mój błąd...

Bez przesady ;)
Bo są też komiksy, w których jest mnóstwo nawiązań i dla kogoś mogą być arcydziełami, a ktoś inny ich nie zrozumie ni w ząb. Tym bardziej teraz mi się podoba Sandman, że oprócz fajności samej w sobie, może on komuś przynieść dodatkową frajdę.
http://pehowo.blogspot.com/ - moje komiksy (Buzz, PEH, Horror)