Autor Wątek: Great comeback  (Przeczytany 19349 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Anonymous

  • Gość
Great comeback
« Odpowiedź #45 dnia: Grudzień 03, 2002, 09:21:20 pm »
z kim?  :D

Offline pookie

Great comeback
« Odpowiedź #46 dnia: Grudzień 03, 2002, 09:24:13 pm »
taki amator... nic dziwnego, że nie słyszałeś :wink:
 for Pookie

Offline Clayman_

Great comeback
« Odpowiedź #47 dnia: Grudzień 03, 2002, 09:32:26 pm »
nie mam nic przeciwko takiemu marvelowi
origin jes dobry
marvel knights i max rowniez dobrze sie zapowiadaja,jesli zapowiedzi fun media okaza sie prawdziwe szykuje sie swietny rok,
:<Życie bez rzadów Tuska jest dla mnie niczym...>:.

Offline mykupyku

Great comeback
« Odpowiedź #48 dnia: Grudzień 03, 2002, 09:46:00 pm »
Cytat: "pookie"
Co powiecie na zapowiedzi Mandragory? Dość nieoczekiwany zwrot w kierunku Marvela :?


to wynik obstawienia przez Egmont DC i Vertigo

pozatym Mandragora szykuje się do ataku na kioski, Punisher, Fury, Sam&Twitch będą miały po 48 stron i będą nadawały się do szerokiej dystrybucji - Mandragora zdaje się chce zająć miejsce TM-Semic (które onegdaj wydawało Punishera, a w Spawnie świetnie zaprezentowali się panowie Sam i Twitch), ale w nowym stylu - mamy XXI wiek przecież :)

takie nazwiska jak Corben, Ennis, Bendis powinny przyciągnąć
opyright by mykupyku

Offline pookie

Great comeback
« Odpowiedź #49 dnia: Grudzień 03, 2002, 10:00:21 pm »
Ja najbardziej cieszę się na przygody rosomaka i sałaty autorstwa Kietha. Po przeczytaniu kilku odcinków Maxxa nie mogłem wyjść z podziwu. Pewnie i tak nie zyska on wielu fanów (vide wypowiedzi na temat jego pracy w Sandmanie), ale jednego już ma. Szkoda, że Mandragora nie ma zamiaru wydać "not dead yet". Jedna z fajniejszych historii z Wolviem, jakie czytałem.
 for Pookie

Offline Rzezbiarz.wg

Great comeback
« Odpowiedź #50 dnia: Grudzień 04, 2002, 07:58:06 am »
Nikt tu nikogo nie przekona....  :twisted:

Mam swoj poglad na komiks amerykanski. Wyrobiony dzieki lekturze komiksow wydanych ostatnio przez E. i M.

Dla mnie wart kupienia jest komiks posiadajacy zarowno ciekawa strone graficzna (przede wszystkim realistyczna, choc nie tylko, vide Maus, El Borbah) i ciekawy scenariusz.

Sory Batory, ale jak widze te rzygliwe  :twisted:  amerykanski rysunki tworzone grupowo (wyjatkiem jest Mignola, jak na razie) to pasuje.

Epatuja totalna brzydota. A ja turpista nie jestem.

Nie znam komiksow spoza glownego nurtu, o ktorych napisal Konrad. Podoba mi sie El Borbah, niewykluvczone, ze spodobalo by mi sie wiecej pozycji.

Ale generalnie to amerykanskie , ktore mozna kupic po polsku..... :?

Offline Kurczaczek

Great comeback
« Odpowiedź #51 dnia: Grudzień 04, 2002, 01:41:03 pm »
pozatym Mandragora szykuje się do ataku na kioski, Punisher, Fury, Sam&Twitch będą miały po 48 stron i będą nadawały się do szerokiej dystrybucji - Mandragora zdaje się chce zająć miejsce TM-Semic (które onegdaj wydawało Punishera, a w Spawnie świetnie zaprezentowali się panowie Sam i Twitch), ale w nowym stylu - mamy XXI wiek przecież :)

takie nazwiska jak Corben, Ennis, Bendis powinny przyciągnąć[/quote]

Nie podoba mi sie pomysl szerokiej dystrybucji kioskowej i wydan po 48 stron... TM-Semic strasznie mnie zawiodl w swoim czasie, a i teraz nie usmiecha mi sie powrot do gownianych za przeproszeniem pozycji, ktore znowu wprowadza do polski przekonanie, ze "komiksy to dla dzieci sa- prosze spojrzec na wystawe kiosku- no przeciez to obok Kaczrora Donalda stoi- to musi byc dla dzieci"
...

Offline Piotr Witkowski

Great comeback
« Odpowiedź #52 dnia: Grudzień 04, 2002, 02:00:34 pm »
Rzeźbiarzu, rozumiem więc, że "rzygliwe" (czyli, jak rozumiem, pozbawione artystycznej wartości...) są dla Ciebie też np. rysunki Millera w "Sin City"? I również te rysunki są wg Ciebie tworzone grupowo?

Sorki, ale jeśli ktoś nie widzi żadnej różnicy między Millerem, a przeciętnym Marvelowskim rzemieślnikiem, to dla mnie to jest albo zła wola, albo jakiś defekt poznawczy...

A tak a propos turpizmu, to jak dla mnie "El Borbah" pod to pojęcie pasuje bardziej niż większość komiksów, które raczyłeś spuścić do kibla...

zatapatit

  • Gość
Great comeback
« Odpowiedź #53 dnia: Grudzień 04, 2002, 03:40:40 pm »
Cytat: "Rzezbiarz.wg"
Sory Batory, ale jak widze te rzygliwe  :twisted:  amerykanski rysunki tworzone grupowo (wyjatkiem jest Mignola, jak na razie) to pasuje.

Epatuja totalna brzydota. A ja turpista nie jestem.

Jaka totalna brzydota? Jakie rzygliwe rysunki?
Oczywiście, że bardzo łatwo krytykuje się w ten sposób. Nie będziesz precyzował o których autorów ci chodzi, to nikt nie będzie polemizował z tobą, bo nie będzie bronił niewiadomych.


A propos stawiania artystów pod mur - czy wy się dobrze czujecie, czy dzwonić po karetkę?

Offline Rzezbiarz.wg

Great comeback
« Odpowiedź #54 dnia: Grudzień 05, 2002, 10:32:34 am »
Cytuj
Sorki, ale jeśli ktoś nie widzi żadnej różnicy między Millerem, a przeciętnym Marvelowskim rzemieślnikiem, to dla mnie to jest albo zła wola, albo jakiś defekt poznawczy...


Na Millera patrze przez pryzmat "Powrotu..."
Ale mialem uczte dla oczu!!! Zahipnotyzowaly mnie te telewizorki!!! Totalna zajebioza graficzna!!!
Picasso na kolana!!!  :wink:

Ale nie wykluczam, ze mam jakis defekt poznawczy, jak to, bardzo zgrabnie, ująłeś Piotrze.
Dopuszczam taką możliwość.

Cytuj
A tak a propos turpizmu, to jak dla mnie "El Borbah" pod to pojęcie pasuje bardziej niż większość komiksów, które raczyłeś spuścić do kibla...


Zgadza sie; Burns epatuje nas brzydotą naszej rasy. Ale to zabieg celowy i wykonanie jest znakomite.

No i prosze mi nie imputowac, ze ja "spuszczam do kibla" (w ogóle nie ma tego słowa w moim słowniku).
Ja palę...  :twisted:

Cytuj
[code]Oczywiście, że bardzo łatwo krytykuje się w ten sposób. Nie będziesz precyzował o których autorów ci chodzi, to nikt nie będzie polemizował z tobą, bo nie będzie bronił niewiadomych. [/code]


Nie umiesz czytac między wierszami???
O wszystkich  :twisted:
 poza Mignola, Burnsem, Spiegelmanem (choc Ci to odrebna historia)i Risso....

Przypomina mi sie taki rysunek z Sandmana - jakas babcia przychodzi do psychiatryka, chyba, zobaczyc syna i po chwili mamy taka urocza fizjonomie zza krat.

Nie moglem oderwac oczu. Chyba wytne i oprawie w ramki ten rysunek. I na sciane, nad łóżko go!!!  :twisted:

Ale nie przejmujcie sie zbytnio tym co piszę. Ja nie akceptuje po prostu komiksow rysowanych niestarannie lub mechanicznie. Zaden scenariusz czegos takiego nie uratuje w moich oczach, bo komiks jest kontaminacją dwóch sztuk, nie moge rozpatrywac ich oddzielnie.
 
Jesli ktos potrafi pisac to niech tworzy powiesci, a nie produkuje scenariusze komiksowe. Ale ten ktos tego nie zrobi, bo z komiksu ma lepszy biznes. Ameryka jest Ameryką.

................................... ................................... ............................

biegajcie mróweczki...

Offline Piotr Witkowski

Great comeback
« Odpowiedź #55 dnia: Grudzień 05, 2002, 01:03:12 pm »
Rzeźbiarz, pewnie powiesz, że się przejmuję, ale szczerze mówiąc, gadasz bzdury i trudno mi je pozostawić bez komentarza.

Po pierwsze, zwróć łaskawie uwagę, że "DKR" to komiks sprzed 17 lat! Mam wrażenie, że usiłujesz oceniać jego rysunki z punktu widzenia dzisiejszych standardów, co jest błędem. Czepiasz się telewizorków - a wiesz, że to chyba właśnie Miller wprowadził tę technikę do komiksu? Zresztą, zamiast czepiać się telewizorków, zwróć lepiej uwagę na niesamowitą grację, z jaką poruszają się Millerowskie postaci (w wielu dzisiejszych komiksach czegoś takiego trudno uświadczyć), na siłę ekspresji tych rysunków, na zawarte w nich niesamowite smaczki takich jak dłoń Batmana trzymająca batarangi, której cień przypomina szpon jakiejś bestii... Mam wrażenie, że oceniasz rysunki Millera szalenie powierzchownie, koncentrujesz się na tym, że nie wyglądają one śliczne - a nie zauważasz znakomitego warsztatu, który za nimi stoi...

Po drugie - pozwolę sobie zauważyć, że jesteś co nieco tendencyjny. Jak Burns, albo Risso rysują brzydkich ludzi, to dla Ciebie jest to celowy zabieg itd. A jak brzydkich ludzi np. zobaczysz w "Sandmanie", to jest to dla Ciebie wynik niestarannego rysowania... Możesz mi wytłumaczyć, jakim cudem jedne przypadki odróżniasz od drugich?

Po trzecie - czy możesz mi również wytłumaczyć, jakim sposobem wiesz, jakie motywacje kierują twórcami komiksów, które krytykujesz? Bo sugerujesz, że Ci z nich, którzy umieją pisać, robią komiksy tylko dlatego, żeby robić kasę...  Stary, wybacz: Neil Gaiman poza pracą w komiksie pisze książki. Straczynski także jest pisarzem, jak również uznanym scenarzystą telewizyjnym. Ci panowie naprawdę nie dorabiać sobie komiksami. Więc może robią je dlatego, że po prostu chcą? A może też dlatego, że nie każdą historię da się opowiedzieć innym medium, niż komiks? Wybacz, ale Twoje oceny motywacji amerykańskich twórców są naprawdę nie fair.

Po czwarte - wybacz, że będę ostry, ale swoimi generalizacjami w stylu krytykowania wszystkich amerykańskich autorów (no tak, poza Mignolą, Burnsem, Risso i Spiegelmanem) sam się kompromitujesz. Rozumiem, że przeczytałeś WSZYSTKIE komiksy WSZYSTKICH wspomnianych przez nas twórców? Millera, Moore'a, Morrisona, Ennisa, Ellisa, JMSa, Gaimana? Bo jeśli nie, to wybacz, ale kto Ci dał prawo do wypowiadaniu się o czymś, czego nie znasz? Ja np. czytałem "El Borbaha", którym tak się zachwycasz. I mi się on specjalnie nie podobał. Ale jakoś nie czuję się uprawniony przez to do wygłaszania tekstów o generalnej bezwartościowości twórczości Burnsa - bo jej nie znam! Zresztą nawet co do "Borbaha" nie wygłaszam opinii, że jest bez wartości - bo choć nie jest to komiks, który mi się podobał, to widzę zamysły jego autora i nie twierdzę, że są to zamysły złe. To, że mnie to nie ruszło nie znaczy, że jest to głupie.

No, to tyle... A tak na zakończenie, mam pytanie: jak to jest, że skoro tak jedziesz na amerykańskich rysowników - wyrobników, to tak podoba Ci się "Trzeci testament", który do pewnego stopnia prezentuje styl rysowania bardziej zbliżony do amerykańskiej konwencji, niż np. Miller, którego raczyłeś odsądzić od czci i wiary?

Offline Cujo

Great comeback
« Odpowiedź #56 dnia: Grudzień 05, 2002, 01:45:44 pm »
Cytat: "Piotr Witkowski"
Po drugie - pozwolę sobie zauważyć, że jesteś co nieco tendencyjny. Jak Burns, albo Risso rysują brzydkich ludzi, to dla Ciebie jest to celowy zabieg itd. A jak brzydkich ludzi np. zobaczysz w "Sandmanie", to jest to dla Ciebie wynik niestarannego rysowania... Możesz mi wytłumaczyć, jakim cudem jedne przypadki odróżniasz od drugich?

Tutaj wtrace swoje piec groszy. JA bym narysowal ladniej brzydka osobe, niz pan od Sandmana. Czemu tak mi sie wydaje? Bo bym wlozyl wiecej pracy. Mozecie sobie mowic co chcecie o "poetyckosci kreski", "rozmachu", itp. Dla mnie te slowa sa puste. Rysunki w Sandmanie sa niechlujne i rysowane pospiesznie. Nic w moich oczach nie tlumaczy tego rysownika, ze juz zupelnie nie wspomne o (wybaczmy mu) panu od kolorow.
Jak spojrze na rysownikow, ktorzy w kazdy jeden kadr wkladaja mase pracy i serca, to rysunki kolesia od Sandmana wydaja mi sie po prostu obelgą.
To jest ta roznica, o ktora pytasz. Mysle, ze potrafie stwierdzic patrzac na prace danego grafika, czy wlozyl swoje dzielo serce. A jezeli serce wlozyl, to czy samo serce wystarczy? Nie bardzo. Za sercem musi isc talent. Dziekuje.
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

Offline Piotr Witkowski

Great comeback
« Odpowiedź #57 dnia: Grudzień 05, 2002, 02:19:31 pm »
A ja z kolei się zapytam, czy Wy zdajecie sobie sprawę, że "brzydki koleś" z "Sandmana" to klasyczna postać z uniwersum DC? I że niekoniecznie autor rysunków mógł sobie specjalnie z tą postacią zaszaleć, bo jej wygląd był juz mniej lub bardziej określony?

I naprawdę nie rozumiem, jakim cudem wiesz, Cujo, kto w swoje rysunki wkłada serce, a kto nie... Ja Cię proszę, wolno Ci mieć swoje negatywne zdanie o czyichś rysunkach, ale nie atakuj ich z poziomu takiego, że rysownik nie wkłada w nie serca. Siedziałeś temu facetowi w głowie, czy co, że takie rzeczy wiesz?

Zresztą, nie o jednego "Sandmana" mi chodzi, ale o to, że Rzeźbiarz określa jako wyrobników i odwalaczy 99% amerykańskich rysowników - czyli wszystkich poza tymi, którzy mu się nie podobają. Do czego nie ma, do jasnej i ciężkiej, prawa... Powtórzę po raz enty - mi się rysunki Burnsa nie podobają, a czy nazywam go partaczem? Czy odmawiam mu zdolności? Czy chcę go stawiać pod ścianą? I czy wygłaszam opinie na temat amerykańskich twórców undegroundowych, których komiksów nawet na oczy nie widziałem?

Offline Cujo

Great comeback
« Odpowiedź #58 dnia: Grudzień 05, 2002, 02:48:28 pm »
Cytat: "Piotr Witkowski"
I naprawdę nie rozumiem, jakim cudem wiesz, Cujo, kto w swoje rysunki wkłada serce, a kto nie... Ja Cię proszę, wolno Ci mieć swoje negatywne zdanie o czyichś rysunkach, ale nie atakuj ich z poziomu takiego, że rysownik nie wkłada w nie serca. Siedziałeś temu facetowi w głowie, czy co, że takie rzeczy wiesz?

Powtarzam: kiedy patrze na rysunek, widze czy:
- rysownik sie napracowal
- odwalil panszczyzne
- nie ma talentu.
I oczywiscie, ze jest to moje odczucie a nie Twoje. Wyrazam swoje a nie Twoje zdanie. I ja nikogo tutaj nie atakuje, tylko krytykuje.

Cytat: "Piotr Witkowski"
Zresztą, nie o jednego "Sandmana" mi chodzi, ale o to, że Rzeźbiarz określa jako wyrobników i odwalaczy 99% amerykańskich rysowników - czyli wszystkich poza tymi, którzy mu się nie podobają. Do czego nie ma, do jasnej i ciężkiej, prawa... Powtórzę po raz enty - mi się rysunki Burnsa nie podobają, a czy nazywam go partaczem? Czy odmawiam mu zdolności? Czy chcę go stawiać pod ścianą? I czy wygłaszam opinie na temat amerykańskich twórców undegroundowych, których komiksów nawet na oczy nie widziałem?

Znowu sie bede powtarzal: uwazasz, ze ocenianie umiejetnosci rysownikow to zapedzanie sie i bezprawie. Dobrze. Ja uwazam inaczej - mam calkowite prawo powiedziec, ze dany rysownik jest wg. mnie bez talentu, poniewaz tak ja go widze. I mozesz sie nie zgadzac z takim stanem rzeczy. Nie bedziesz pierwszy (pozdro dla Zatapatita). Mozesz twierdzic, ze ten rysownik to maestro i wielki artysta - twoje prawo.
The most merciful thing in the world is inability of the human mind to correlate all its content" - H. P. Lovecraft

Offline Piotr Witkowski

Great comeback
« Odpowiedź #59 dnia: Grudzień 05, 2002, 04:13:10 pm »
Cujo, primo: nie, nie widzisz, czy rysownik się napracował, czy nie. Owszem, widzisz, czy rysunek wyszedł mu dobrze, czy nie. I może nawet możesz po nim ocenić, czy ma talent, czy nie. Ale nie widzisz, ile sił w niego włożył i ile nad nim pracował - bo żeby to zrobić, musiałbyś być jasnowidzem. Możesz co najwyżej przypuszczać, że go robił pospiesznie albo nie - ale nic poza tym. Nie myl swoich przypuszczeń z niepodważalnymi faktami.

Secundo: mam wrażenie, że ciągle nie rozumiesz, o co mi chodzi. Ja nie odmawiam nikomu prawa do oceniania umiejętności rysowników. Sam to robię - zerknij do moich recenzji, jeśli łaska. Buntuję się jedynie przeciwko przyjmowaniu za kryterium oceny umiejętności rysownika subiektywnych wrażeń typu "Podoba mi się / Nie podoba mi się". Jeśli piszę, że jakiś rysownik jest kiepski, to nie wyłącznie dlatego, że po prostu nie podobają mi się jego rysunki, ale dlatego, że mam ku temu bardziej obiektywne przesłanki. Zrozum - można czegoś nie lubić, a jednak to doceniać! Mogę nie lubić książek Sapkowskiego (bo nie lubię konwencji, w której pisze), ale doceniać jego wyobraźnię i literacki warsztat. Mogę nie lubić muzyki Zappy (bo nie lubię awangardy), ale doceniać rewolucyjność jego pomysłów. Mogę nie lubić filmów Kieślowskiego (bo wolę filmy Dogmy), ale doceniać jego talent reżyserski. Czy to tak trudno zrozumieć?

Natomiast Rzeźbiarz ogranicza się do oceniania po subiektywnych wrażeniach. Komiks mu się nie podobał? To znaczy, że jego autorzy to beztalencia - i nieważne jest, że Rz. nie zainteresował po prostu temat komiksu. Nie podobają mu się rysunki jakiegoś rysownika? To znaczy dla Rz., że jest on złym rysownikiem - mimo, że nie ma jedynie słusznego sposobu rysowania i że wspomniany rysownik rysuje po prostu inaczej, niż to się podoba Rzeźbiarzowi. Sorry, Cujo, ale ja takiego sposobu myślenia zaakceptować nie potrafię. Bo dla mnie jednak jest do pomyślenia, że ktoś może myśleć inaczej ode mnie, robić inne komiksy, niż mnie interesują i rysować inaczej, niż mi się to podoba - i nie czyni to z niego / niej osoby pozbawionej zdolności, czy intelektu...

 

anything