Autor Wątek: Kondycja komiksu polskiego  (Przeczytany 18733 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Gilbaert

  • Gość
( KPK ) Kondycja Polskiego Komiksu, wariacja kudrańska
« Odpowiedź #75 dnia: Marzec 04, 2004, 12:07:30 pm »
Cytuj
rysowac wieloryby

a nie puzony?  :P
pzdr

Offline turucorp

( KPK ) Kondycja Polskiego Komiksu, wariacja kudrańska
« Odpowiedź #76 dnia: Marzec 04, 2004, 12:48:29 pm »
puzonem rysowac niewieloryby lecz ryby :roll:

Offline M

( KPK ) Kondycja Polskiego Komiksu, wariacja kudrańska
« Odpowiedź #77 dnia: Marzec 04, 2004, 07:19:59 pm »
Cytat: "turucorp"
Cytat: "M"
Cytat: "2dope"
Cytat: "turucorp"
a co ma do tego kraj?

a jednak cos ma, z takim Turkiem na przyklad nie wygrasz, a wikingi juz dawno by wymiekly

 
Ja tu z nikim nie walczyłem to turucorp walczy z gromada swoich wyimaginowanych wrogów


zeby to byla gromada wyimaginowanych wrogow to bym sie nawet cieszyl, niestety trafif mi sie tylko jeden rzeczywisty oszolom :roll:



   Bedziesz sie przezywal bez przekleństw

Offline turucorp

( KPK ) Kondycja Polskiego Komiksu, wariacja kudrańska
« Odpowiedź #78 dnia: Marzec 04, 2004, 09:23:50 pm »
Cytat: "M"
Bedziesz sie przezywal bez przekleństw


 :eek: nie rozumiem? (nie pierwszy raz zreszta :roll: )

Offline NuoLab

Kondycja komiksu polskiego
« Odpowiedź #79 dnia: Marzec 02, 2016, 09:24:45 pm »
Jakby były polskie komiksy z rysunkami w stylu frankofonów to by się sprzedawały. Sorry ale pobuszowałem na gildii w kategorii komiksu polskiego i jest słabo. Klony superhero, artystowska mazianina, minimal art i pseudośmieszne historyjki epatujące "odważnym" nagromadzeniem wulgaryzmów i obsceny.
Ja lubię awangardę, ale taką jak robi Clowes, Burns czy staruszek Crumb. Jedyne co ostatnio z polskich kupiłem nie licząc wznowień klasyki to Gawronkiewicz i komiksy IPNu. Reszta niestety jest biedna.

Offline radioblackmetal

  • Kawaler Bractwa Św. Jerzego
  • ****
  • Wiadomości: 448
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • ... .. .
Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #80 dnia: Marzec 02, 2016, 09:43:48 pm »
A Yorgi, Rewolucje ?  Ale masz racje, szału nie ma.
The darkness will swallow everything

Offline NuoLab

Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #81 dnia: Marzec 02, 2016, 10:12:00 pm »
Rewolucje być może, ale nie będę zbierał od 5 tomu a reszta jest już niedostępna. Yorgiego mam, jakoś ugrzązłem w pierwszym tomie, pewnie kiedyś spróbuję znowu. Denerwuje mnie ten komiks, Ozga ma bardzo dobrą kreskę ale nie odpowiada mi jej szkicowość, mam wrażenie obcowania z jakimś półproduktem, spotęgowane jeszcze brakiem koloru i genialnymi okładkami.

Offline Death

Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #82 dnia: Marzec 02, 2016, 10:15:08 pm »
Jedyne co ostatnio z polskich kupiłem nie licząc wznowień klasyki to Gawronkiewicz i komiksy IPNu.
Wilczą gontynę masz? Poziom najlepszych frankofonów.

Offline Archelon

  • Zbrojmistrz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 221
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mane, tekel, fares
Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #83 dnia: Marzec 02, 2016, 10:25:42 pm »
Większość polskich rysowników nie ustępuje tym z rynku frankofońskiego. Ewentualny problem jaki się pojawia to brak czasem (podkreślam czasem) dobrego scenarzysty. Skutnik świetny, komiksy IPNu świetne, sporo polskich rysowników jest świetnych. Nie krytykuję scenarzystów, bo Postapo, komiksy Pana Szyłaka, oraz kilku innych (proszę o wybaczenie, że nie wymieniłem) jest bardzo dobra. Sens w tym, że bardzo dobrych rysowników jest więcej niż scenarzystów.
"Seria jest bardzo fajna. Ten kto nie kupi jest nędznym sclavusem. Albo innym Bazyliszkiem."

Offline absolutnie

Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #84 dnia: Marzec 02, 2016, 10:40:59 pm »
Rewolucje być może, ale nie będę zbierał od 5 tomu a reszta jest już niedostępna. Yorgiego mam, jakoś ugrzązłem w pierwszym tomie, pewnie kiedyś spróbuję znowu. Denerwuje mnie ten komiks, Ozga ma bardzo dobrą kreskę ale nie odpowiada mi jej szkicowość, mam wrażenie obcowania z jakimś półproduktem, spotęgowane jeszcze brakiem koloru i genialnymi okładkami.


Czytam te twoje posty i odnoszę wrażenie, że jak bym szukał ilustracji powiedzenia "Jak chcesz psa uderzyć, to kij zawsze znajdziesz", to na lepszą bym nie trafił.
Imaginary enemies are not hard to conjure into being.

Offline turucorp

Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #85 dnia: Marzec 03, 2016, 01:09:23 am »
Jakby były polskie komiksy z rysunkami w stylu frankofonów to by się sprzedawały. Sorry ale pobuszowałem na gildii w kategorii komiksu polskiego i jest słabo. Klony superhero, artystowska mazianina, minimal art i pseudośmieszne historyjki epatujące "odważnym" nagromadzeniem wulgaryzmów i obsceny.
Ja lubię awangardę, ale taką jak robi Clowes, Burns czy staruszek Crumb. Jedyne co ostatnio z polskich kupiłem nie licząc wznowień klasyki to Gawronkiewicz i komiksy IPNu. Reszta niestety jest biedna.

To albo slabo buszowales, albo sam nie wiesz o co ci chodzi.
"Maczużnik", "Martwy sezon", komiksy Sieńczyka, "Niedzwiedź, kot i królik", "Noir"/"Ludzie, którzy..." Stefańca, komiksy Lipczyńskiego z Garwolem, "Rewolucje" mozna czytac bez znajomosci poprzednich, wiec nie widze problemu, "Diefenbach", "Wykolejeniec"... bieda?

Offline NuoLab

Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #86 dnia: Marzec 03, 2016, 10:52:24 am »
Ano bieda. To są wszystko komiksy, które pokazane przeciętnemu człowiekowi wywołają u niego reakcję podobną do reakcji na sztukę nowoczesną. Meh, bazgroły. Pewnie, artystycznie są to dzieła udane ale to nisza. Testowałem na niekomiksowych znajomych Otta - łe, czarne, brzydkie. Manara, Mobius, Rosiński, itp frankofoński mainstream - fajne, ładne, kolorowe. U nas jest niedostatek polskich komiksów "ładnych", takich przyjemnych i gładkich, do pokazania mamie, tacie, babci i młodszemu bratu. Nie dorobiliśmy się następców przygodówek Wróblewskiego.

KukiOktopus

  • Gość
Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #87 dnia: Marzec 03, 2016, 11:31:12 am »
NuoLab, abstrahujac niemalze calkowicie od powyzszej dyskusji i chwytajac z niej jedynie watek nowych komiksów polskich "tych przyjemnych i gładkich", to poleciłbym Ci przetestować np. "Lil i Put", "Niesłychane przygody Ivana Kotowicza", "Strange Years", czy juz wspomniane, ale nieco mniej gładkie za sprawa braku kolorow - "Lux in tenebris". Z kolei, dla młodszego brata (ale nie tylko) komiksy Tomasza Samojlika o wstrząsajacych przygodach przesympatycznej Ryjówki (o ile sie nie myle do tej pory wyszły 3 trzesci). Babci zas podrzuciłbym "Szczesciarza z rocznika 1917 r."

Offline turucorp

Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #88 dnia: Marzec 03, 2016, 11:40:49 am »
Ano bieda. To są wszystko komiksy, które pokazane przeciętnemu człowiekowi wywołają u niego reakcję podobną do reakcji na sztukę nowoczesną. Meh, bazgroły. Pewnie, artystycznie są to dzieła udane ale to nisza. Testowałem na niekomiksowych znajomych Otta - łe, czarne, brzydkie. Manara, Mobius, Rosiński, itp frankofoński mainstream - fajne, ładne, kolorowe. U nas jest niedostatek polskich komiksów "ładnych", takich przyjemnych i gładkich, do pokazania mamie, tacie, babci i młodszemu bratu. Nie dorobiliśmy się następców przygodówek Wróblewskiego.

Meh, Wyrzykowski, Kowalski, Bereznicki, Cabala, Szlapa, Szymborska, Mazur...
Jasne, nie mamy "przygodowek", bo znacznie taniej wychodzi kupic na nie licencje na zachodzie, ale zarzut, ze nikt nie pracuje w takiej konwencji graficznej jest po prostu smieszny.
Mamy kontynuatorow tradycji graficznej zarowno Rosinskiego i Wroblewskiego, jak i Czeczota, Mleczki, Butenki i Mrozka.
Czesc autorow dostosowuje sie do zunifikowanych wymagan zachodnich wydawnictw, inni nawiazuja do tradycji polskiej grafiki, albo szukaja swojej drogi.
To naturalne, a w sytuacji, w ktorej ZADEN z krajowych komiksow nie moze (w ocenie "masowego czytelnika") konkurowac z przedrukami komiksow z eksportu, tylko dlatego, ze jest polski, nie widze sensu kalkowania mainstreamowych komiksow frankonskich, tylko po to by spelnic wirtualne oczekiwania wujka Kazia, babci Stefanii albo kuzyna Bolka.

KukiOktopus

  • Gość
Odp: Odp: Egmont 2016
« Odpowiedź #89 dnia: Marzec 03, 2016, 11:50:57 am »
Yorgiego mam, jakoś ugrzązłem w pierwszym tomie, pewnie kiedyś spróbuję znowu. Denerwuje mnie ten komiks, Ozga ma bardzo dobrą kreskę ale nie odpowiada mi jej szkicowość, mam wrażenie obcowania z jakimś półproduktem, spotęgowane jeszcze brakiem koloru i genialnymi okładkami.
Co do Yorgiego, to w zakresie dwóch pierwszych czesci mam troche podobne odczucia, chociaz daleki jestem od sformulowan takich jak "polprodukt". W dwóch kolejnych czesciach jednak Ozga idzie całkowicie w ołówek, co moim zdaniem sprawdza sie lepiej w tej stylistyce.