Autor Wątek: Masoneria  (Przeczytany 27063 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bajarka

Masoneria
« Odpowiedź #30 dnia: Maj 15, 2005, 04:36:31 pm »
:idea:  to dosyc ciekawe spostrzezenie. Moze trzeba było by sie nad tym faktycznie zastanowic.  W koncu istnieje wiele sekt które maja za głownie zadanie ogłupiac wiernych np: sekta Niebo pod Lubartowem :lol:
p.z.d.r/
..alfą i omegą zapatrzoną w swoje  ego...
posłuchaj tego bo to z życia codziennego...
:evil:

Offline Kormak

Masoneria
« Odpowiedź #31 dnia: Maj 15, 2005, 04:40:41 pm »
Nazywasz masonerię sektą? Tego to nawet masonożercy nie robią ;)

Uważam, że lektura książek czy stron antymasońskich może być tak samo pouczająca jak zaznajomienie się z książkami i stronami masońskimi. Nie tylko z powodu walorów rozrywkowych.

Offline jasisz

Masoneria
« Odpowiedź #32 dnia: Maj 15, 2005, 07:31:08 pm »
Drogi Kormaku, przyznasz jednak, że głównie z tego powodu ;)
mój blog - a co!

Offline Nysander

Masoneria
« Odpowiedź #33 dnia: Lipiec 07, 2005, 10:45:05 am »
Brakuje tylko ksiedza:
,,Jasna colera! Znowu masoni podłozyli mi stłuczoną butelke żebym sie porznąl i umarł! Bezbożne psy!''
Nie mówcie mi ze tak nie jest bo tak jest Kosció ogranicxza sie wyłącznie do swoich prawd wiary...............
ysander Azustrha Hypirius Meksandor Illandi Wielki Traumaturg Trzeciej Oreski, Zabójca Wielkiego Dyrmagosa, uśmiercony przez Seregila Korit Solun Mernigil Brokthersa.

Offline zaciekawiony

Masoneria
« Odpowiedź #34 dnia: Lipiec 07, 2005, 11:46:48 am »
Nysander , czy ty istotnie masz tak durzo do powiedzenia na kazdy temat , czy chcesz se nabić ilość postów na liczniku?
Różni są ludzie na tej ziemi.

http://nowaalchemia.blogspot.com/

Offline Nysander

Masoneria
« Odpowiedź #35 dnia: Lipiec 07, 2005, 01:32:11 pm »
:lol: mam duzo do powiedzenia a pozatym jestem nowy i ciekaw wszystkiego. dzięki zaciekawiony
ysander Azustrha Hypirius Meksandor Illandi Wielki Traumaturg Trzeciej Oreski, Zabójca Wielkiego Dyrmagosa, uśmiercony przez Seregila Korit Solun Mernigil Brokthersa.

Offline bazyliszek

Masoneria
« Odpowiedź #36 dnia: Wrzesień 13, 2005, 08:37:20 pm »
Chetnych podyskutowania na tematy masonerii i wolnomularstwa moge ttlko zaprosić na to forum
http://jconserv.net/wolnomularstwo/

Zapewniam, że macie tytaj do czynienia z rzetelną wiedzą na ten temat i jest to miejsce przyjazne masonom...

Offline TC

  • Moderator
  • Steward
  • *
  • Wiadomości: 6 015
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wylogowany
Masoneria
« Odpowiedź #37 dnia: Wrzesień 15, 2005, 09:02:20 pm »
tym razie coś na luzie :biggrin:
Ponoć w jakieś szkole ksiądz wmawiał uczniom, ze to właśnie masoni rządzą światem i są właścicielami TVN'u :wink: . "Najlepsze" jednak było stwierdzenie, że wykupili sobie 1m kwadratowy w piekle na własność :smile:
« Ostatnia zmiana: Maj 03, 2010, 11:34:00 am wysłana przez TC »
RIP Gildio...

Offline TC

  • Moderator
  • Steward
  • *
  • Wiadomości: 6 015
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Wylogowany
Odp: Masoneria
« Odpowiedź #38 dnia: Maj 03, 2010, 11:29:48 am »
Ilu ich było, gdzie się spotykali, co się  stało z ich majątkiem i czy w ostatnich latach wrócili do Gdańska? Z  historykiem badającym dzieje gdańskiego wolnomularstwa dr. Krzysztofem  Dowgiałło rozmawia Dorota Abramowicz     
 
Gdańsk zwany jest stolicą wolności i solidarności. Czy można nazwać Gdańsk także stolicą masonerii?
 
Na pewno pod koniec XVIII i w XIX wieku Gdańsk był najbardziej  wolnomularskim miastem niemieckim. Do około dwudziestu lóż  wolnomularskich (nie licząc lóż parawolnomularskich, np. lóż kobiecych)  należało dwa procent mieszkańców miasta, czyli ponad 5 tysięcy osób. W  tym sensie jest stolicą. 
 
Zna Pan wszystkie gdańskie siedziby lóż masońskich? 
Nie można podawać miejsc, gdzie mieściły się loże, bo lud się  wzburza. Pozostańmy przy nazwiskach, i to najlepiej osób z XVIII i XIX  wieku. 
 
Lud się wzburza?  
Nie tak dawno, bo w latach 90. XX wieku, tzw. lud anonimowo  niszczył m.in. ornamenty - symbole kielni, dłuta, trójkąta - na terenie  Wrzeszcza. Istnieje w społeczeństwie silna niechęć do masonerii,  wspomagana przez głosy dochodzące z prawej strony sceny politycznej.  Istnienie wolnomularstwa tłumaczy wiele spiskowych teorii dziejów.
 
Nie jest to chyba tajemnica? 
Można powiedzieć, że pod ko-niec lat 30. XX wieku w Wolnym Mieście  było osiem lóż masońskich - po jednej w Sopocie i w Oliwie i sześć w  samym Gdańsku. Najważniejsze, przy ul. Sadowej, Nowe Ogrody, Aksamitnej  (dziś tam stoi przedszkole), zostały zniszczone w czasie wojny. Nie ma  też budynku przy Bramie Oliwskiej, siedziby loży żydowskiej. W Domu  Angielskim, przy ul. Chleb-nickiej mieściła się loża "Łańcuch nad  Wisłą", ale nie ma już śladów wyposażenia. I mamy jeszcze kamienicę  przy ul. Ogarnej, zbudowaną dla loży "Gedania 3". Może jednak lepiej  skoncentrujmy się na czasach, gdy grupa gdańszczan postanowiła  zorganizować się w połowie XVIII wieku. W 1751 r. Karl Ernst Zuter  założył lożę "Zu den drei Beiwagen", a w 1763 r. Christop Heinrich  Schroeder założył "Zu den drei sternen", zwaną później "Eugenia". 
 
Kim byli pierwsi gdańscy wolnomularze?  
Była to grupa zamożnych obywateli, powątpiewających w metafizyczne  podstawy chrześcijaństwa, próbujących inaczej je zinterpretować. Można  ich nazwać oświeconymi wolnomyślicielami. Kilkadziesiąt lat później ich  następcy mieli już duże wpływy w gdańskim magistracie. W latach  1815-1918 w Niemczech członkowie lóż wolnomularskich zajmowali  najwyższe stanowiska w administracji. Można wymienić kilka  najważniejszych kierunków ich działalności: przede wszystkim finanse,  wojsko, działalność społeczna i polityka. Większość koncentrowała się  na polityce lokalnej. Na podstawie XIX-wiecznego spisu gdańskich  wolnomularzy można wysnuć wniosek, że ich celem było opanowanie władz  miejskich. 
 
Mają więc rację ci, którzy sugerują, że celem masonerii było zdobycie władzy? 
Ważne było przestrzeganie zasady, że każdy wolnomularz musi pomagać  drugiemu wolnomularzowi. To przeniesienie zasad ewangelicznych do  stowarzyszenia. Tak więc gdańscy masoni wspierali się wzajemnie.  Równocześnie jednak loże wprowadziły do miasta nowy styl życia. Masoni  wynajmowali parowiec, by wraz z rodzinami udać się z wycieczką na Hel,  organizowali spacery całymi rodzinami. Wcześniej uprawianie sportu  zarezerwowane było dla szlachty, od lat 70. XIX w. np. pływanie stało  się rozrywką mieszczaństwa. Propagowali styl życia blisko natury. Ich  wyróżnikiem stało się także korzystanie z dóbr kultury - chodzili na  koncerty, występy śpiewaków. 
 
Kto mógł dostąpić tajemnej wiedzy? 
W prawdziwych lożach, w przeciwieństwie do np. stowarzyszeń  okultystycznych, często mylonych z wolnomularstwem, obowiązywały ścisłe  kryteria. Podstawowe stopnie inicjacji masońskiej to uczeń, czeladnik i  mistrz. W każdej loży musiało być co najmniej siedmiu Mistrzów Krzesła,  czyli wyższej rangi. Kolejny warunek - loża nie mogła istnieć bez  siedziby - "świątyni", gdzie dokonywano inicjacji, a do której wejście  prowadziło przez rytualną Salę Zawiłych Kroków. Do bractwa przyjmowano  jedynie mężczyzn. Warunkiem było ukończenie 21 roku życia i, zgodnie z  konstytucją Andersona z 1723 r., dobre zdrowie fizyczne i psychiczne.  Wolnomularstwo czerpało wiele z reguł Kościoła. Podobne wymogi  obowiązują przy wyświęcaniu księży. 
 
Czy przyjmowano tylko członków gdańskiej elity? 
Masoneria skupiała zarówno wielkich właścicieli ziemskich, jak i  zwykłych oficerów lub nauczycieli. Natrafiłem też na jednego  kamerdynera, ale był to kamerdyner samego księcia Radziwiłła. Można  było ich nazwać elitą. Bycie masonem nie było tanim przedsięwzięciem.  Oprócz drogiego stroju, konieczności sprawienia sobie szabli  inkrustowanej szlachetnymi kamieniami, trzeba było wpłacać składkę od 5  do ok. 15 dukatów rocznie. Była to równowartość 300-400 gramów złota.  Niezła sumka. 
Zwłaszcza jeśli pomnożymy ją przez pięc tysięcy członków. Co wolnomularze robili z pieniędzmi? 
Na pewno trzeba było utrzymać siedzibę loży, a nie były to skromne  obiekty. Część pieniędzy trafiała do zaufanych banków, inwestowano je.
 
Koniec I wojny światowej, Gdańsk staje się Wolnym Miastem. Zmienia to jakoś status stolicy masonerii? 
Nie było dużych zmian. Wolnomularzy za to nie ubyło - stanowili oni  2,3 proc. dorosłej ludności Gdańska. Pojawiły się wśród członków  polskie nazwiska, ale to nie znaczy, że osoby te przyznawały się do  narodowości polskiej. Nie można zapomnieć, że masoneria była wówczas  siłą popierającą Republikę Weimarską, a polska inteligencja  reprezentowała silne nastawienie narodowościowe.
 
Ciosem dla gdańskich masonów było dojście do władzy Hitlera. III Rzesza zakazała działalności wszelkich lóż... 
Idee wolnomularskie zakładają, że człowiek ma prawo do poszukiwania  drogi metafizycznej, teologicznej według własnego rozumu i poczucia  duchowej oryginalności. Opiera się to na wolności. Nazizm tymczasem  mówił - jeden naród, jeden wódz, jedne Niemcy. Już od lat 20. Gdańsk  był zainfekowany partiami masowymi, działali tu komuniści, socjaliści,  naziści, w ich kierunku patrzyli młodzi. W tej sytuacji doszło do  starzenia się masonerii, co nie zmieniło faktu, że wolnomularze  zachowali bardzo duże wpływy w administracji, stowarzyszeniach  społecznych, w radach nadzorczych stoczni oraz w Kościele ewangelickim.  Ewangelicy, w przeciwieństwie do katolików, nie stawiali wiernym  warunku - albo wolnomularstwo, albo przynależność do Kościoła.
 
Co stało się po zakazie wprowadzonym przez nazistów?  
Loże oficjalnie rozwiązano w połowie lat 30. Mam jednak informacje,  że niektórzy ich członkowie spotykali się w Gdańsku prywatnie już po  wojnie, do końca lat 40. Była to jednak inna ranga spotkań. Mamy bowiem  do czynienia z organizacją par exellence religijną, dla której siedziba  loży jest odpowiednikiem Świątyni Salomona. A tych siedzib już nie  było. 
 
Naziści zarekwirowali ogromny majątek gdańskiej masonerii? 
Nie. Pieniądze zniknęły przed wprowadzeniem zakazu działalności. 
 
Co się z nimi stało? 
Nie wiem. 
 
Wokół masonerii unosi się duch Wielkiej Tajemnicy, podkreślany  przez powieści Dona Browna czy też filmy w rodzaju "Skarbu narodów".  Ile w tym prawdy? Ile sekretów do odkrycia? 
Prawdy niewiele. Historia wolnomularstwa jest bardzo ciekawa, ale z innych względów. To                                                           stowarzyszenie powstałe w okresie kapitalizmu, zrzeszające osoby  skłonne do ryzyka, chcące się wzbogacić, działające na własną rękę. Do  tego dochodzi alchemia - jedno ze źródeł wolnomularstwa. Poszukiwanie  wiecznej młodości, zagadka nieśmiertelności, badanie niezwykłych  własności minerałów. Zajmowały się tym największe umysły w historii,  chociażby Newton czy Aleksander VI Borgia. I teraz, w czasie rozwoju  kapitalizmu, rodzi się stowarzyszenie zrzeszające ludzi, którzy chcą  równocześnie bogacić się i poszukiwać wartości, możliwości zmiany  życia, i nie chcą w tych poszukiwaniach być sami. A tajemnica? Jeden z  profesorów Uniwersytetu Gdańskiego otrzymał przed dwoma laty bardzo  cenną przesyłkę z loży "Eugenia pod Ukoronowanym Lwem", powołanej do  życia w czerwcu 1775 roku i teoretycznie działającej do 1935 roku. Były  to najcenniejsze dla historyków dokumenty personalne dawnych członków  loży. Nie wiem, w jaki sposób zostały przechowane i kto je przesłał. 
 
Co jeszcze jest do odkrycia w Gdańsku? 
Jedną z najważniejszych tajemnic jest to, czy masoni w ostatnich latach wrócili do Gdańska. 
 
A dlaczego mieliby wracać? 
Ich obecność wiąże się z potęgą ekonomiczną i prestiżem  politycznym. Mówi się np. że Bruksela być może została stolicą Unii  Europejskiej tylko dlatego, że na przełomie lat 40. i 50. XX w.  działała tam bardzo silna loża masońska. 
 
I teraz z sentymentu do dawnej stolicy... 
Nie z sentymentu. To kwestia geografii geopolitycznej. Gdańsk leży  pośrodku Europy - w linii wschód-zachód między Petersburgiem a  Hamburgiem, w linii północ-południe między Półwyspem Skandynawskim a  Bałkanami. Z metafizycznego punktu widzenia, a taki przecież  reprezentowany jest przez masonów, ten środek kontynentu ma ogromne  znaczenie.



Źródło:
http://www.dziennikbaltycki.pl/rejsy/250685,masonskie-tajemnice-czyli-dzieje-gdanskiego-wolnomularstwa,id,t.html

A jednak warto czytać Dziennik Bałtycki...
:smile:
« Ostatnia zmiana: Maj 03, 2010, 11:35:03 am wysłana przez TC »
RIP Gildio...

Offline Radan

Odp: Masoneria
« Odpowiedź #39 dnia: Maj 18, 2010, 10:22:38 am »
Hmmm...
Ciekawe co się stało z ich majątkiem.