Autor Wątek: Misja na Marsa  (Przeczytany 4539 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline cierzy

Misja na Marsa
« dnia: Maj 09, 2004, 10:53:09 am »
Niedawno na stronie Gildii Nauki Popularnej pojawił się tekst Grega o załogowych podróżach na Marsa: http://nauka.gildia.pl/publicystyka/mars. Czy sądzicie, że faktycznie uda się to tak szybko jak obiecują naukowcy z NASA czy rosyjskiej agencji kosmicznej? Czy myślicie, że wróży to nowy wyścig kosmiczny między tymi dwoma potęgami (a może jeszcze włączą się do tego Chiny)? Jak rozwinie się przemysł kosmiczny, jeśli uda się założyć stałą bazę na Czerwonej Planecie?

Offline Baldwin

Re: Misja na Marsa
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 09, 2004, 11:19:28 am »
Cytat: "cierzy"
Czy sądzicie, że faktycznie uda się to tak szybko jak obiecują naukowcy z NASA


Jeśli finansowanie będzie przebiegało zgodnie z planem, to myślę,ze ameryanie nie będą mieli problemów z wykonaniem całego przedsięwzięcia zgodnie z przyjętym obecnie kalendarzem.Myślę,ze jak by się uwzięli zrobiliby to nawet znacznie szybciej.


Cytat: "cierzy"

 czy rosyjskiej agencji kosmicznej


Hehe.Rosjanie to mogą co najwyżej pomażyć o takich projetach póki co.Brak im pieniędzy, brak im wielu technologii, kt.ore musieliby dopiero wielkim kosztem opracowywać.Na tak wielkie projety maja już dziś zbyt mało nowoczesnych ośrodków.By wszystkie zaległosci nadrobić musielby wydać gigantyczne pieniadze i poświecić lata pracy.Myślę,ze Rosjan ścinęło gdy amerykanie ogłosili swoje plany.I po prostu musieli coś powiedzieć, coś co by ich w oczach swiata podbudowało.


Cytat: "cierzy"

? Czy myślicie, że wróży to nowy wyścig kosmiczny między tymi dwoma potęgami


Wg mnie nie ma na to szans.Rosjanie dzisiaj nie mają czego szukać w jakimkolwiek wyścigu z ameryakanami.

Cytat: "cierzy"

 (a może jeszcze włączą się do tego Chiny)?


Chiny?Na pewno jeszcze nie teraz.Są zbyt zacofani technologicznie i mają zbyt mało srodków.Moze za 20 lat

Cytat: "cierzy"

 Jak rozwinie się przemysł kosmiczny, jeśli uda się założyć stałą bazę na Czerwonej Planecie?


Na pewno świetnie.Zapenwe jednak 60% jego wzrostu zachachmeci ameryka, z 30% Europa ,a pozostałe 10 rozedrze pomiędzy sie reszta świata(cyfry są wydumane)

Offline Przykuta

Misja na Marsa
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 09, 2004, 02:35:59 pm »
Hm, jest w Stanach sporo młodych napaleńców, których NASA ignoruje (np. Zubrin), a Rosja może oferować tanią siłę roboczą. Raczej lot na Marsa to nie będzie przedsięwzięcie jednego państwa. Ruscy owszem, nie mają technologii, ale Jankesi też nie mają wszystkiego i ruskich potrzebują, a co i kto będzie mieć za dziesięć lat??? Na razie najlepsze są uczelnie amerykańskie, bo są dobrze zarządzane, ale i to się może zmienić. Buszowcy wprowadzają ograniczenia w wielu dziedzinach badań, choć nie tak jak UE, ale Azja czeka otworem na wszelkich napaleńców - wystarczy choćby zobaczyć dzisiejsze Indie (jeszcze kontrolowane przez zachód)
eni vidi wiki

Offline Ivo

Misja na Marsa
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 09, 2004, 04:33:11 pm »
W mojej opinii załogowy lot na Marsa nie zostanie wykonany w najbliższej przyszłości (10, 20 lat). Zautomatyzowany? Czemu nie. Ale załogowy niezbyt.
Dlaczego? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o jedno - pieniądze. Po prostu koszty takiej podróży są koszmarne, zyski natomiast nie kompensują w żadnej mierze wydatków. Bush trąbi sobie na lewo i prawo o wspaniałej ekspansji w kosmos i widać ów ogromnie inteligentny pan (tak, tak, to sarkazm ;)) faktycznie (sic!) zamierza zrealizować swoje zamiary. Co jest kretynizmem do n-tej potęgi, IMHO.
Popatrzmy na liczby. O ile mnie pamięć nie myli, to koszty takiego przedsięwzięcia oszacowano na 200 miliardów dolarów. Korzystając ze sprawdzonej wielokrotnie w praktyce zasady NASA, która mówi, iż rzeczywiste koszty są conajmniej dwa razy większe, dochodzimy do horrendalnej sumy minimum 400 miliardów dolarów. W dodatku całkowicie pochodzącej z kieszeni amerykańskiego podatnika. USA faktycznie stać na taki wydatek, jeśli rozłoży się go na okres kilku (kilkunastu?) lat. Ale nawet USA musi w tej sytuacji szukać pieniędzy na ten cholernie ambitny projekt. Co zresztą już nastąpiło. Wiele projektów badawczych zostało zarzuconych, innym, mającym nieco więcej szczęścia, bardzo mocno obcięto budżety. Rząd szuka oszczędności, aby sfinansować lot na Marsa i skreśla przy tym ogromnie ważne badania naukowe, prowadzone tutaj, na ziemi i jej orbicie. Przykładowo, bardzo ważny projekt naprawy i ulepszenia teleskopu Hubbla (zakładający wyjście ludzi w kosmos) wylądował w koszu, ponieważ na siłę szuka się dolarów. Jak ważny jest ten teleskop, nie muszę chyba mówić. Odkrycia dokonane za jego pomocą są już legendarne, a po ulepszeniu możnaby zapewne dokonać ich dużo więcej. Podobnie rzecz ma się z innymi badaniami, które mogą dać ważne odkrycia, zapewnić nowe technologie do podróży kosmicznych itd. Ale co tam, postawienia kilku ludzi na powierzchni Marsa, ot tak dla samej frajdy, jest ważniejsze.
Jest jeszcze druga droga, która pozwoliłaby prawdopodobnie wykonać lot na Marsa przy jednoczesnym zachowaniu dopływu gotówki do wspomnianych badań. Otóż część kosztów mógłby ponieść sektor prywatny, korporacje, firmy, które wyłożyłyby pieniądze w zamian za wymierne korzyści (całkowicie realnie analizowano taką możliwość). Ale na to rząd USA się nie zdecyduje, bowiem ich fanatyczny wręcz "patriotyzm" i próżnośc na to nie pozwala. W końcu pierwszym człowiekiem, który postawi stopę na Marsie musi być amerykanin, finansowany całkowicie przez USA, a nie jakiś obcokrajowiec, ew. amerykanin, lecz podróżujący w statku zbudowanym przez połowę świata. Komiczne, prawda?
Kolejna kwestia. Można polecieć na Marsa, ale... bezzałogowo. Całą pracę na powierzchni bez najmniejszych nawet problemów mogą wykonać zautomatyzowane jednostki. To, że chce się tam wysłać człowieka jest tylko zachcianką, bowiem nie jest on tam w ogóle potrzebny. No ale co to za wyprawa, jeśli nie można powiedzieć, że było się tam osobiście? Czy wtedy USA mogłybo powiedzieć, że jest pierwszym państwem, które wylądowało na Marsie? Przecież robot to nie obywatel. I znowu pojawia się kwestia pieniędzy. Ponownie, jeśli dobrze pamiętam, wysłanie kilograma masy użytecznej na orbitę okołoziemską kosztuje ok. 6000 dolarów, gdy używa się w tym celu rakiety bezzałogowej. A gdy transportuje ją prom załogowy - 20000 dolarów. Widać chyba różnicę, prawda?
Nie zrozumcie mnie źle, bardzo chętnie zobaczyłbym człowieka na Marsie (w końcu nie na darmo jednym z moich ulubionych seriali był "Star Trek" ;) ),  ale należy to zrobić z rozwagą i rozumem, a nie dla durnego zatknięcia flagi. Rozwińmy najpierw technologię, udoskonalmy podróże kosmiczne, dowiedzmy się więcej o wszechświecie, a potem lećmy. Albo zróbmy to teraz, ale pociągając jedynie za sznurki.

Pozdrawiam, Ivo
ylko w milczeniu słowo
Tylko w ciemności światło
Tylko w umieraniu życie
Na pustym niebie jasny jest lot sokoła

Greg K1ler

  • Gość
Misja na Marsa
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 09, 2004, 05:02:16 pm »
Wypowiedź Ivo jakoś dziwnie przypomina mi moje legendarne już kłótnie z Romkiem Pawlakiem (tym od "Innych okrętów"). Jakbym jego słyszał... Będę miał chwilkę też się wypowiem. Narazie chcę powiedzieć tylko tyle, iż w pewnych sytuacjach pieniądze i bezpieczeństwo nie grają roli.

Offline Baldwin

Misja na Marsa
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 09, 2004, 08:14:43 pm »
Cytat: "Ivo"


Popatrzmy na liczby. O ile mnie pamięć nie myli, to koszty takiego przedsięwzięcia oszacowano na 200 miliardów dolarów. Korzystając ze sprawdzonej wielokrotnie w praktyce zasady NASA, która mówi, iż rzeczywiste koszty są conajmniej dwa razy większe, dochodzimy do horrendalnej sumy minimum 400 miliardów dolarów. W dodatku całkowicie pochodzącej z kieszeni amerykańskiego podatnika. USA faktycznie stać na taki wydatek, jeśli rozłoży się go na okres kilku (kilkunastu?) lat. Ale nawet USA musi w tej sytuacji szukać pieniędzy na ten cholernie ambitny projekt
 


Daj spokój.Rocznie USA wydaja wiecej na armię niż cały projekt ma kosztować.Przykładowo w ciągu 20 lat ta sumie wzrośnie 2.5 krotnie.Koszta lotu na Marsa to w skali tego kraju grosze.Kwestia przekonania kongresu do tego wydatku.Tylko.


Cytat: "Ivo"

. Co zresztą już nastąpiło. Wiele projektów badawczych zostało zarzuconych, innym, mającym nieco więcej szczęścia, bardzo mocno obcięto budżety. Rząd szuka oszczędności, aby sfinansować lot na Marsa i skreśla przy tym ogromnie ważne badania naukowe, prowadzone tutaj, na ziemi i jej orbicie
 


Tylko dlatego,ze nie udało się przekonać poszczególnych komisji i kongresu do przeznaczenia na projekt pieniędzy.Jeszcze się nie udało.Jesli uda się to admin. przydenta  Busha, to całe przesięwzięcie będzie finansowył banałem.


Cytat: "Ivo"

. Ale co tam, postawienia kilku ludzi na powierzchni Marsa, ot tak dla samej frajdy, jest ważniejsze.
 


Propaganda,morale narodu, kolejne wielkie osiągnięcie.No i masa nowych technologii.To gra warta swieczki, szczególnie dla państwa,które chce nadal być suprematorem.


Cytat: "Ivo"

. Otóż część kosztów mógłby ponieść sektor prywatny, korporacje, firmy, które wyłożyłyby pieniądze w zamian za wymierne korzyści (całkowicie realnie analizowano taką możliwość). Ale na to rząd USA się nie zdecyduje, bowiem ich fanatyczny wręcz "patriotyzm" i próżnośc na to nie pozwala. W końcu pierwszym człowiekiem, który postawi stopę na Marsie musi być amerykanin, finansowany całkowicie przez USA, a nie jakiś obcokrajowiec, ew. amerykanin, lecz podróżujący w statku zbudowanym przez połowę świata. Komiczne, prawda?
 


Nie - ligiczne.Panstwo, które stać na taki projekt będzie go forsować samemu.Bo taki krok to wielki, robiecy wrażenie wyczyn.Poza tym opracowane technologie zostaja w rękach amerykanów.A reszta świata znów zostaje 20 lat w tyle.Polityczna logika.

Offline Jacek

Misja na Marsa
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 09, 2004, 08:47:47 pm »
Uważam, że do wysłania człowieka na Marsa nie dojdzie prędko, dlatego zgadzam się z Ivem. Sądzę, że Amerykanie potrzebują bardziej rozwiniętych technologii, a do ich rozwoju potrzeba pieniędzy. Obecnie dużo kasy jest przeznaczone na wojnę w Iraku, jak i na armię w ogóle.

Poza tym Amerykanie nie mają nawet bazy na księżycu, a stacja Alfa nie jest jeszcze gotowa. Z tego co wiem, najlepszym miejscem na start takiej marsjańskiej rakiety byłaby wyrzutnia umieszczona w przestrzeni kosmicznej, np. właśnie stacja Alfa.

Offline Krzysio

Misja na Marsa
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 09, 2004, 10:33:03 pm »
Generalnie też nie byłbym takim optymistą. Bush się tak rozpedził do lotu na marsa, bo gdy to zapowiadał dobrze wiedział co się święci w Iraku i chciał po prostu odwrócić uwagę opinii publicznej od tego kraju. Może bał się także, że zostanie zapamiętany jedynie z wojen które rozpętał :) Ale tak serio to lot na marsa na pewno się odbędzie w ciągu najbliższych 25 lat. Chyba , że stanie się coś całkowicie nieprzewidywalnego. W ciągu takiego okresu lot taki będzie miał racjonalny sens i finansowo będzie "znośny". Tak myśle.
oszukiwanie sensu przez człowieka to podstawowa siła w jego życiu.

Viktor E. Frankl

Offline Ivo

Misja na Marsa
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 10, 2004, 09:41:29 am »
Cytat: "Baldwin"

Daj spokój.Rocznie USA wydaja wiecej na armię niż cały projekt ma kosztować.Przykładowo w ciągu 20 lat ta sumie wzrośnie 2.5 krotnie.Koszta lotu na Marsa to w skali tego kraju grosze.Kwestia przekonania kongresu do tego wydatku.Tylko.


Armię, dokładnie. Lot na Marsa to nie armia, pragnę zauważyć.
Z tymi groszami to ładnie przesadziłeś. Taka suma to wbrew pozorom duży wydatek, szczególnie teraz, gdy rośnie deficyt budżetowy USA. Pieniądze nie biorą się z powietrza, co pokazują wyraźnie cięcia, jakich dokonuje NASA. Gdyby mieli, jak mówisz, kasy jak lodu, nie musieliby obcinać projektów badawczych. Logiczne i proste.
Jeśli Bush ma zamiar zrealizować lot, będzie musiał przesunąć spore sumy z programów socjalnych i prawdziwych badań naukowych. Z poparciem społeczeństwa (i Kongresu) może być w tym przypadku bardzo różnie. Nikt nie lubi, gdy zabiera się mu pieniądze spod nosa. No i nie zapominajmy, że Mars jest daleko, natomiast wyborcy bardzo blisko. Czasami pod Białym Domem...
No i kolejna, ważna kwestia - finansowanie lotu na Marsa to nie problem Bush'a i ten doskonale o tym wie. W czasie, gdy ewentualnie rozpocznie się jego realizacja, Bush już dawno nie będzie piastował stanowiska prezydenta i nie na jego głowę spadną ew. gromy i zarzuty topienia pieniędzy w wątpliwym projekcie.

Cytuj

Tylko dlatego,ze nie udało się przekonać poszczególnych komisji i kongresu do przeznaczenia na projekt pieniędzy.Jeszcze się nie udało.Jesli uda się to admin. przydenta  Busha, to całe przesięwzięcie będzie finansowył banałem.


Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem. Banałem na pewno to nie będzie, ale fakt, szeroki strumień pieniędzy popłynąłby w takim przypadku dokładnie tam, gdzie chce administracja Busha i jego nieskromna persona. Tyle że z tym finansowaniem nie będzie tak różowo, jak sądzisz. Wielu polityków jest przeciw, szkoda im takich ogromnych sum pieniędzy. Dodatkowo wiele autorytetów (np. wybitny fizyk i noblista Steven Weinberg, jeśli dobrze pamiętam) ostro krytykuje cały plan, wpływając tym samym na opinie kongresmenów, polityków.
Co jak co, ale łatwo Bush'owi nie będzie. O sensie tego wszystkiego nie wspomne.

Cytuj

Propaganda,morale narodu, kolejne wielkie osiągnięcie.No i masa nowych technologii.To gra warta swieczki, szczególnie dla państwa,które chce nadal być suprematorem.


Propaganda, morale? Tak. Typowe dla amerykanów. Doskonała zagrywka polityczna i propagandowa. I beznadziejna pod względem wymiernych korzyści.
Masa nowych technologii? Nie powiedziałbym. Na pewno będzie tego co nieco, ale... Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że 90% (jeśli nie więcej) technologii kosmicznych, używanych teraz także na ziemi, zostało "odkrytych" w lotach automatycznych, satelitach, teleskopach itd. Te technologie, w których użytkowaniu brali udział ludzie, są znikomym procentem wszystkich nowych wynalazków. Ludzie nie są w locie na Marsa do niczego potrzebni, automaty doskonale dadzą sobie radę z problemami tej podróży.
Co do jednego się jednak w pełni zgodzę - to faktycznie gra warta swieczki dla państwa,które chce nadal być suprematorem.

Cytuj

Nie - logiczne.Panstwo, które stać na taki projekt będzie go forsować samemu.Bo taki krok to wielki, robiecy wrażenie wyczyn.Poza tym opracowane technologie zostaja w rękach amerykanów.A reszta świata znów zostaje 20 lat w tyle.Polityczna logika.


Opracowane technologie i tak będą pochodzić w dużej mierze spoza USA, albo przynajmniej trafią poza USA. To wielki krok, ogromnie fascynujący i monumentalny. Ale na razie nie opłacalny i mający wymiar stricte polityczny. Należy bowiem zadać sobie pytanie - po co lecieć na Marsa? I ile razy? Zrobimy to raz i koniec, tylko po to, żeby zatknąć tam flagę?
Wiem, że ludzie mają wrodzoną tendencję do podróżowania i poznawania tego, co nieznane. Ale w tym przypadku to poznanie może okazać się bardzo drogą zabawą, za którą zapłaci bardzo wielu ludzi. Czy będzie na to przyzwolenie społeczne? Amerykanie (sam dziwię się, że to mówię...) aż tacy głupi nie są i w końcu zrozumieją, że te biliony dolarów wypłyną z ich kieszeni. A wtedy podniesie się wrzask.
Wypada też napomknąć o ważnej sprawie, o której wspominano już tutaj - wojna w Iraku. W tym kierunku płynie też sporo gotówki. Tam takowoż wsiąka i ginie jeszcze więcej poparcia dla Bush'a i jego administracji, ergo i dla jego pomysłów.
Mars jest gdzieś tam, a my tutaj. Jak myślisz, co wybiorą obywatele? Dobre wykształcenie dla dzieci, doskonałą opiekę zdrowotną etc., czy może powiewającą na czerwonym tle, gdzieś hen daleko, flagę?

Pozdrawiam, Ivo
ylko w milczeniu słowo
Tylko w ciemności światło
Tylko w umieraniu życie
Na pustym niebie jasny jest lot sokoła

Offline Baldwin

Misja na Marsa
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 10, 2004, 03:58:19 pm »
Cytat: "Ivo"

Armię, dokładnie. Lot na Marsa to nie armia, pragnę zauważyć.


Pisząc o wydatkach na armie chciałem:
-ukazać gigantyczny potencjał i możliwości finansowe tego państwa
-zwrócić uwage na fakt,iż Pentagon jest żywo zainteresowany projektem lotu na Marsa, co otwiera przed programem niesamowite mozliwości finansowe...

Cytat: "Ivo"

Z tymi groszami to ładnie przesadziłeś. Taka suma to wbrew pozorom duży wydatek, szczególnie teraz, gdy rośnie deficyt budżetowy USA. Pieniądze nie biorą się z powietrza, co pokazują wyraźnie cięcia, jakich dokonuje NASA. Gdyby mieli, jak mówisz, kasy jak lodu, nie musieliby obcinać projektów badawczych


To wyniki przyjętej strategii budżetowej, która jest tam(jak i w większosci innych normalnych krajów) traktowana jako żelazna zasada.Pieniądze są rozdysponowane co do grosza na kilka najbliższych lat i po prostu dlatego nie ma ich skąd wziąść.Dlatego na razie pieniadze na początki programu pochodzą z wewnętrznego budzetu nasa głównie, a tych kilka dodatkowych mld z rezerw rządowych.

Cytat: "Ivo"

Jeśli Bush ma zamiar zrealizować lot, będzie musiał przesunąć spore sumy z programów socjalnych i prawdziwych badań naukowych. Z poparciem społeczeństwa (i Kongresu) może być w tym przypadku bardzo różnie. Nikt nie lubi, gdy zabiera się mu pieniądze spod nosa. No i nie zapominajmy, że Mars jest daleko, natomiast wyborcy bardzo blisko.


Uprościłeś trochę.Pieniędzy na program nie będzie trzeba szukać w programach socjalnych tylko w zwiększajacych się z roku na rok wplywach do budżetu, tóre przy dobrej koniunkturze jaką się cieszy USA są same w stanie w ciągu 30 lat pokryć chyba z 5 takich wypraw....


Cytat: "Ivo"

No i kolejna, ważna kwestia - finansowanie lotu na Marsa to nie problem Bush'a i ten doskonale o tym wie. W czasie, gdy ewentualnie rozpocznie się jego realizacja, Bush już dawno nie będzie piastował stanowiska prezydenta i nie na jego głowę spadną ew. gromy i zarzuty topienia pieniędzy w wątpliwym projekcie.


Jasne.To wynik politycznej kalkualacji pewnego braku odpowiedzialnosci...


Cytat: "Ivo"

. Tyle że z tym finansowaniem nie będzie tak różowo, jak sądzisz. Wielu polityków jest przeciw, szkoda im takich ogromnych sum pieniędzy. Dodatkowo wiele autorytetów (np. wybitny fizyk i noblista Steven Weinberg, jeśli dobrze pamiętam) ostro krytykuje cały plan, wpływając tym samym na opinie kongresmenów, polityków.
Co jak co, ale łatwo Bush'owi nie będzie. O sensie tego wszystkiego nie wspomne.


Wiesz tego typu projekty wzbudzają zawsze wielkie emocje.Tak było z lotem w kosmos i z lotem na księżyć.Tak było ze stacją Alfa i z programem SDI.Tak było z projektem superszybkiej kolei i z wydatkami związanymi z np odbudową Iraku.Politycznie wrogowie chcą pogrzbac zawsze takie programy i tym samym dokopac ich opozycyjnym autorom.AAutorytety chcą zostać usłyszane i chcą się powymądrzać.
A i tak koniec końców wszystkie np wymienione przeze mnie projekty wprowadzono w życie.

Cytat: "Ivo"

Propaganda, morale? Tak. Typowe dla amerykanów. Doskonała zagrywka polityczna i propagandowa.


Nie, to typowe dla każdego wielkiego kraju i narodu.

Cytat: "Ivo"

Masa nowych technologii? Nie powiedziałbym. Na pewno będzie tego co nieco, ale... Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że 90% (jeśli nie więcej) technologii kosmicznych, używanych teraz także na ziemi, zostało "odkrytych" w lotach automatycznych, satelitach, teleskopach itd.


Bo opracować takie jest prościej i taniej.Wiec to w tym kierunku się idzie.

Cytat: "Ivo"

Te technologie, w których użytkowaniu brali udział ludzie, są znikomym procentem wszystkich nowych wynalazków. Ludzie nie są w locie na Marsa do niczego potrzebni, automaty doskonale dadzą sobie radę z problemami tej podróży.


Ale zauważ,ze odległa przyszłosc podboju kosmusu widzi się niemal tylko z udziałem ludzi.Po prostu trzeba te technologie pozwalajace wysłać człowieka w kosmos i umożliwiajace mu tam przeżycie opracować.

Cytat: "Ivo"

Co do jednego się jednak w pełni zgodzę - to faktycznie gra warta swieczki dla państwa,które chce nadal być suprematorem.


No, wiec to się zgadzamy.A to już powód bardzo wielkiej wagi.


Cytat: "Ivo"

Opracowane technologie i tak będą pochodzić w dużej mierze spoza USA, albo przynajmniej trafią poza USA


Skad takie wnioski?
Nie wiem czy tak będzie,zważywszy,że w dziedzinie technologii kosmicznych i lotniczo-rakietowych oraz materiałowych cały świat jest kilkanscie lat za USA....

Cytat: "Ivo"

 Czy będzie na to przyzwolenie społeczne? Amerykanie (sam dziwię się, że to mówię...) aż tacy głupi nie są i w końcu zrozumieją


no, nie są głupi.Zważywszy na to,zę ich nauka i przemysł rządzą i są wytyczną jaką podąża reszta świata..Powiedziałbymz,ę to calkiem mądry naród.

Cytat: "Ivo"

, że te biliony dolarów wypłyną z ich kieszeni. A wtedy podniesie się wrzask.


Jak nie na Marsa to na kolejnych 100 niewidzialnych bombowców.

Cytat: "Ivo"

. Tam takowoż wsiąka i ginie jeszcze więcej poparcia dla Bush'a i jego administracji, ergo i dla jego pomysłów.


Przszyłość pokaże

Cytat: "Ivo"

Mars jest gdzieś tam, a my tutaj. Jak myślisz, co wybiorą obywatele? Dobre wykształcenie dla dzieci, doskonałą opiekę zdrowotną etc., czy może powiewającą na czerwonym tle, gdzieś hen daleko, flagę?


Tyle,zę oni to wszystko już mają.Stać ich na to by mieć i to i to.

Offline Rhobaak

Misja na Marsa
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 10, 2004, 11:53:13 pm »
Te ogromne kwoty (450 mld dolców) zostały wzięte praktycznie z sufitu wiele lat temu (1989 rok). Od tamtego czasu opracowano wiele tańszych rozwiązań (np. Mars Direct, Mars Semi-Direct). Chociaż wizje Zubrina są optymistyczne (max. 30 mld), to chyba one bliższe są rzeczywistości.

Trzeba rozwijać napędy jądrowe (głównie NEP, ale też NTR), opracować większe rakiety nośnie (chociaż one już praktycznie istnieją - rosyjska 'Energia' może wysłać ok 90 ton na LEO, wersja Energia-2 na jeszcze większy udźwig.) i możemy lecieć na Marsa;)

Kolonizacja Księżycia to słaby pomysł - brak atmosfery, duże różnice temperatur itd. - ale doskonale nadaje się na 'platformę' dla przyrządów astromicznych.
It is sometimes a mistake to climb; it is always a mistake never even to make the attempt.
If you do not climb, you will not fall. This is true. But is it that bad to fail, that hard to fall?

Offline Przykuta

Misja na Marsa
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 11, 2004, 11:32:53 am »
No i tutaj widzę dwie kwestie - obie związane z wpływem kosmosu na cywilizację, a właściwie fascynacji kosmosem na technikę.
Pierwsza rzecz to kwestia taniego paliwa - czy uważacie, że możliwa jest tutaj fuzja naukowców/inżynierów zajmujących się przemysłem kosmicznym i nanotechnologią?
Druga kwestia - to Księżyc jako platforma do umieszczania tam efektywniej działających teleskopów (udoskonalenia w tym kierunku zawsze w czymś owowcowały) -  i tu pytanie - co może dać dla nauki i konsekwencji techniki umieszczenie wielkich powierzchni zwierciadlanych na Srebrnym Globie?
eni vidi wiki

Offline Rhobaak

Misja na Marsa
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 13, 2004, 10:47:58 pm »
Cytat: "Przykuta"
Pierwsza rzecz to kwestia taniego paliwa

W tej chwili ceny paliwa rakietowego nie są problemem np. ciekły wodór kosztuje chyba ok. 3-4$ za kilogram, hydrazyna niecałe 20$ (ale to z uwagi na przepisy dot. ochrony środowiska). Ogólnie ceny większości używanych paliw dałoby się bez większych problemów obniżyć do 1$ przy masowej produkcji. Jeśli chodzi o silniki jądrowe, to sytuacja wygląda podobnie - mimo, że uran jest dość drogi, to biorac pod uwagę ilość uzyskiwanej z niego energii koszt nie jest duży. Inaczej może być za kilkadziesiąt lat, gdy opanujemy fuzję termojądrowa - ceny deuteru i helu-3 mogą być naprawdę 'kosmiczne'. Najdroższym obecnie produkowanym paliwem jest antymateria - co prawda nie jest używana do napędzania statków kosmicznych, ale jeśli chcielibyśmy ją kiedyś wykorzystać, to trzeba znaleźć efektywniejsze sposoby jej produkcji (dzisiaj koszt produkcji kilograma wynosiłby kilkaset trylionów $).
Cytat: "Przykuta"
Druga kwestia - to Księżyc jako platforma do umieszczania tam efektywniej działających teleskopów (udoskonalenia w tym kierunku zawsze w czymś owowcowały) -  i tu pytanie - co może dać dla nauki i konsekwencji techniki umieszczenie wielkich powierzchni zwierciadlanych na Srebrnym Globie?

Trudno przewidzieć, co może dać. To dopiero się okaże. Na pewno umieszczenie sieci teleskopów optycznych umożliwiłoby wyszukiwanie planet typu ziemskiego w odkrytych już układach planetarnych, dokładną  obserwację galaktyk w wielku kilku miliardów lat po Wielkim Wybuchu i w efekcie opracowanie lepszych modeli ich ewolucji. Na Księżycu doskonałe warunki miałyby radioteleskopy (na odwrotną stronę Księżyca nie dociera wytwarzany przez ludzi elektromagnetyczny 'krzyk') i obserwatoria działające w paśmie promieniowania rentgenowskiego i gamma (brak atmosfery) - na pewno dostarczyłyby równie wielu cennych danych.
It is sometimes a mistake to climb; it is always a mistake never even to make the attempt.
If you do not climb, you will not fall. This is true. But is it that bad to fail, that hard to fall?