trawa

Autor Wątek: Corto Maltese  (Przeczytany 133136 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Amer

  • Gość
Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #255 dnia: Grudzień 19, 2017, 03:28:28 pm »
Prawie na pewno skuszę się na tom 2. Dzięki za polecajki, ale zawsze czytam według jednego wzorca: w kolejności oryginalnej publikacji.

Wcześniej było parę pytań o czas akcji poszczególnych tomów czy liczbę zawartych historii. Pięknie jest to rozpisane w tabelce na... francuskiej Wiki: https://fr.wikipedia.org/wiki/Corto_Maltese#Albums
Bez znajomości języka każdy powinien umieć odczytać zawarte w tabelce informacje. Gdyby jednak nie, to ostatnia kolumna odnosi się do czasu powieści, przedostatnia - podaje numer przygody Corto.

Jak łatwo dostrzec, u Pratta (tomy 1-12) chronologia wydarzeń zgadza się z numeracją albumów. Wyjątkiem jest tom 9., który jest prequelem. Tomy 2-5 składają się z kilku nowelek.

Amer

  • Gość
Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #256 dnia: Styczeń 23, 2018, 11:17:30 pm »
DO SAMEGO KOŃCA SPOILERY TOMÓW PIERWSZEGO I DRUGIEGO

Muszę przyznać, że im dalej od czytania, tym wrażenie po lekturze potęguje się. Wracam często myślami do tomu pierwszego, doceniam szczególnie nieprzewidywalność zachowań komiksowych figur. Pod koniec pierwszego tomu pewna postać została skazana na karę śmierci. Bardzo mnie wówczas irytowała reakcja niektórych bohaterów na wieść o wyroku. Ale to tak jak w życiu: nie rozumiem istnienia cudzych poglądów, bo tylko moje wydają mi się słuszne (gdyby wydawały mi się niesłuszne, porzuciłbym je na rzecz innych). Gdzieś podskórnie czuję jednak, że to wąskie myślenie.

Przeczytałem więc tom drugi i na pewno będę kontynuował tę przygodę. "Pod znakiem Koziorożca" oceniam wyżej (prawdopodobnie 8/10, choć ocena będzie dojrzewać kilka najbliższych dni). Zaskoczony jestem faktem, iż rzekome 6 nowelek to w zasadzie 1 historia (dziwię się, że nikt mnie wcześniej nie poprawił; i ciekaw jestem, czy kolejne trzy tomy, też poszatkowane na podtytuły, będą się składać na jedną większą i spójną fabułę). Kolejne części to dla mnie rozdziały tej samej opowieści. Może ostatni rozdział to coś zupełnie nowego, ale i tam pojawia się pod koniec profesor Jeremiasz Steiner, który towarzyszy Corto od pierwszych stron tego tomu. Takim łącznikiem między kolejnymi partiami tej książki jest też Tristan Bantam. Pojawia się na kartach komiksu także Rasputin znany z pierwszego tomu.

Ale paru rzeczy nie zrozumiałem. Kim był Ogoun Ferraille? To on wzywał Tristana, on zaadresował do niego list. Co dalej z poszukiwaniami Mu? Ten wątek został urwany między "rozdziałami". Wiem, że jeden z kolejnych tomów zatytułowany jest "Mu", więc wątek znajdzie swoją kontynuację, ale w tym momencie jestem lekko zdezorientowany. Płynęli po dokumenty dotyczące Mu do Morgany, siostry Tristana, później do Róży Żłotoustej, mistrzyni Morgany. Nagle Corto przyjął zlecenie Złotoustej w zupełnie innej sprawie, później zaczęły się poszukiwania hiszpańskiego wraku ze złotem, no i po drodze pamięć o Mu zaginęła. Dziwne. Nie miał dalszego ciągu również sen Tristana i tajemnicza czaszka Tezcatlipoki. Jestem rozczarowany.

Mam jeszcze dwie uwagi. Przejrzałem czarnobiałą wersję i stwierdzam, że kolorowa podoba mi się bardziej. Czarnobiała jest momentami nieczytelna. A już takie kadry jak (mówię o tomie drugim) trzeci na stronie 79. czy ostatni na stronie 122. wyglądają przepięknie właśnie dzięki nałożonym barwom.

Ostatnia rzecz – przekład.

Tutaj Corto mówi coś w stylu: "Ten Milner musi mieć wspaniałe maniery." Nie ma tutaj mowy o "łotrze" ani tym bardziej o "długich rękach".
Starałem się obronić te "długie ręce". W tym kontekście bowiem chodzi o frazeologizm: "mieć długie ręce" = "mieć duże wpływy". Zgadywałem, czy czasem włoski oryginał nie zawierał idiomu? Sprawdziłem, jak to jest po angielsku (oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie najlepszy sposób weryfikacji). No cóż... w polskim przekładzie ginie pewna głębia, mianowicie sarkastyczny ton wypowiedzi Corto. Milner zabił kogoś, kto za dużo się o nim dowiedział? "Ten Milner ma wspaniałe maniery!". To brzmi znacznie lepiej. Polski przekład ma wprawdzie sens, ale jest jednocześnie przeróbką, przeinaczeniem. Po co tak naruszać oryginał? Czy jest jakiekolwiek uzasadnienie? Powiedziałbym, że więcej pracy jest przy tworzeniu własnych kwestii niż tłumaczeniu tak prostych zdań. Zresztą cała ta strona wygląda koszmarnie. Pierwszy kadr: w wersji angielskiej dymek skierowany jest na Corto, w polskiej – na Cayenne, uciekiniera z kolonii karnej. Trzeba się wykazać sporą inwencją, aby lejek dymka obracać w drugą stronę. Wynika stąd zabawna różnica między komiksem polskim a angielskim. W angielskim Corto w dwóch pierwszych kadrach mówi o dwóch nieżyjących osobach, trzeciej w więzieniu i angielskim adwokacie, który stał ponad nimi. Później Corto kontynuuje i dopowiada, że ów adwokat utworzył przestępczą sieć. W polskiej edycji to uciekinier mówi o dwóch trupach i angielskim adwokacie. Na to Corto: "Wiem" (+ ciąg dalszy już mniej więcej zgodny z angielskim przekładem). Czyli polska edycja zakłada, że doszło do dialogu, który w angielskim komiksie był monologiem. (Oczywiście w angielskiej wersji nie pojawia się słowo "wiem"). I znowu: można to przełknąć, a w trakcie czytania takie przeinaczenia są nie do wyłapania. Ale być może w oryginale uciekinier nie miał prawa wiedzieć o angielskim adwokacie (Corto dowiedział się o nim dopiero z cudzej korespondencji).

No tak... piąty kadr, a uciekinier pyta: "Czy ten adwokat nie nazywa się Milner?". Skąd by to mu nagle wpadło do głowy? W angielskiej edycji to pytanie ma sens: Cayenne usłyszał właśnie opowieść Corto i coś skojarzył. W polskim przekładzie Cayenne sam zaczyna mówić o "jakimś angielskim adwokacie", Corto mówi, że wie, o kogo chodzi, i nagle Cayenne zadaje pytanie: czy chodzi o Milnera? Jeszcze przed momentem nic nie kojarzył i wystarczyło, że Corto powiedział "wiem"? Bez sensu. Dalej: profesor Steiner mówi o "klubie dżentelmenów", ale w angielskiej wersji tylko o klubie, bez żadnych dżentelmenów.

Zresztą "kwiatków" jest więcej. Na ósmym kadrze mamy "twelve days" u Anglików, a u Polaków "dziesięć dni". Nawet tak proste rzeczy są schrzanione? To co tu jest dobrze? Ostatni kadr w PL zawiera dopisek: "Po kilku dniach w Bahii", którego nie ma w ENG.

Strona 35. pierwszy kadr. PL: "Jedną z was już widzieliśmy!". ENG: "They've already seen you!". No dwie odmienne kwestie! Ta ENG ma sens. Na stronie wcześniejszej karty pokazały bowiem, że brat Morgany zbliża się do domu. Stąd gdy Corto z bratem Morgany podchodzą pod dom, drzwi się otwierają, za nimi stoją dziewczyny i Corto mówi: "One już cię widziały!" (w sensie: dzięki magii wiedziały, że zaraz się zjawisz). Tak mi się przynajmniej wydaje. W każdym razie nie mogłem złapać już podczas czytania, co Corto miał na myśli, teraz po porównaniu z angielskim wydaniem ten sens chyba wyłapałem.

Więcej nie sprawdzam. Wielka szkoda, że tak się niszczy cudzą pracę. Mniejsza, że chodzi o pozycję uznaną, to bowiem niedopuszczalne w żadnym tekście. Błędy w tłumaczeniach najprostszych rzeczy (zamiast "dwanaście" to "dziesięć", bo zakładam, że to jednak Polacy się pomylili), przeinaczone kwestie, dymki przypisane innym osobom. A mimo tego lektura pyszna! I brak szans, że wyda to ktoś poważniejszy od Egmontu. No i cóż chyba trzeba kupować dalej te skopane wydania? Nie jestem aż tak biegły w angielskim, aby się cieszyć płynną lekturą. Ubolewam też nad tym, że wersje zagraniczne mają ciekawe dodatki, zdjęcia, teksty. Kurcze, wolniejsze tempo wydawania, więcej treści, tego bym sobie życzył.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2018, 11:23:05 pm wysłana przez Amer »

Offline Zamorano

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #257 dnia: Styczeń 25, 2018, 11:55:07 am »
Pierwszy tom jest troche nietypowy, barziej przygodowy niz kolejne, ktore bardziej opieraja sie na klimacie i watlkach historycznych przetworzonych przez wrazliwosc Pratta.

Naprawdę uważasz "Balladę o słonym morzu" za bardziej przygodową od powiedzmy "Corto Maltese na Syberii"? Ja mam wrażenie, że ta romantyczna nostalgia tak charakterystyczna dla serii Pratta jest w pierwszym albumie najsilniejsza. Momentami to taka "poetycka proza" wręcz. Odnoszę wrażenie, że późniejsze tomy są bardziej "przygodowe". Insza inszość, że w pierwszym albumie Corto nie jest AŻ taki pierwszoplanowy, bo to nie miała być jeszcze seria. I to jest też dość zauważalna różnica.
Łowco. Idziesz, jak zawsze, po krawędzi. Nieunikniony jest dzień , w którym popełnisz błąd."
BLADE RUNNER
http://www.kamil78.dami.pl/books.htm

Offline Thomas29Needles

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #258 dnia: Styczeń 25, 2018, 12:55:31 pm »
Więcej nie sprawdzam. Wielka szkoda, że tak się niszczy cudzą pracę. Mniejsza, że chodzi o pozycję uznaną, to bowiem niedopuszczalne w żadnym tekście. Błędy w tłumaczeniach najprostszych rzeczy (zamiast "dwanaście" to "dziesięć", bo zakładam, że to jednak Polacy się pomylili), przeinaczone kwestie, dymki przypisane innym osobom. A mimo tego lektura pyszna! I brak szans, że wyda to ktoś poważniejszy od Egmontu. No i cóż chyba trzeba kupować dalej te skopane wydania? Nie jestem aż tak biegły w angielskim, aby się cieszyć płynną lekturą. Ubolewam też nad tym, że wersje zagraniczne mają ciekawe dodatki, zdjęcia, teksty. Kurcze, wolniejsze tempo wydawania, więcej treści, tego bym sobie życzył.
Wciąż nie przeczytałem nowych, polskich wydań Corto, choć leżą na półce ale powyższe kwiatki to jest skandal.

Kołodziejczak ze swoją polityką olewania czytelnika, nie brania pod rozwagę sugestii, próśb i gróźb to taki troszkę Stonoga komiksu. Wydaje mu się, że wszystko mu wolno aż go kiedyś, k***a, zamkną (na to mam nadzieję) ;)

Offline rzem

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #259 dnia: Styczeń 25, 2018, 01:31:21 pm »
Dyskusja nad tłumaczeniami Corto, widzę, będzie wracać.
Frustrujące są te nowe przykłady.
Nie rozumiem idei tłumaczenia z tłumaczenia, zamiast z oryginału. Szkoda, że koszty - bo nie umiem sobie znaleźć innego wytłumaczenia - są decydujące o jakości produktu również w przypadku literatury.
Ja mimo wszystko kupuję tę serię w takim stanie tłumaczeniowym, w jakim ją nam serwują. Może kiedyś dzięki temu zasłużymy na lepsze.
Tłumaczenie Postu w przypadku Ballad było bardzo górą. W tym roku będzie okazja skonfrontować kolejne tomy Post-Egmont.
Na Egmont trzeba teraz patrzeć inaczej. Dla mnie to nie jest już czołowe w PL wydawnictwo, choć przyzwyczaiłem sie tak o nich myśleć. Mnóstwo komiksów klasy B czy C, kilka dobrych rzeczy -  źle przetłumaczonych.
Udział Egmontu w moim comiesięcznym koszyku systematycznie maleje.


Offline Kokosz

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #260 dnia: Styczeń 25, 2018, 07:19:27 pm »
Nie rozumiem idei tłumaczenia z tłumaczenia, zamiast z oryginału. Szkoda, że koszty - bo nie umiem sobie znaleźć innego wytłumaczenia - są decydujące o jakości produktu również w przypadku literatury.

Nie sądzę, żeby koszty tłumaczenia znacząco się różniły. Raczej sądzę, że to kwestia nie przywiązywania wagi do szczegółów, ewentualnie pośpiechu.

Kiedyś pytałem Tomka Kołodziejczaka dlaczego w albumach Egmontu brakuje pasków, plansz itp. Odpowiedział, że czytelnicy są zadowoleni, zdecydowana większość w ogóle nie zauważa takich mankamentów, więc w czym problem? Sądzę, że w  przypadku Corto jest dokładnie ta sama sytuacja - skoro większość czytelników nie zauważa kiksów w tłumaczeniu, to w czym problem?

Offline rzem

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #261 dnia: Styczeń 25, 2018, 08:02:56 pm »
Nie sądzę, żeby koszty tłumaczenia znacząco się różniły. Raczej sądzę, że to kwestia nie przywiązywania wagi do szczegółów, ewentualnie pośpiechu.

Kiedyś pytałem Tomka Kołodziejczaka dlaczego w albumach Egmontu brakuje pasków, plansz itp. Odpowiedział, że czytelnicy są zadowoleni, zdecydowana większość w ogóle nie zauważa takich mankamentów, więc w czym problem? Sądzę, że w  przypadku Corto jest dokładnie ta sama sytuacja - skoro większość czytelników nie zauważa kiksów w tłumaczeniu, to w czym problem?


Dzięki za rzucenie światła. Pisałem ogólnie o kosztach, niekoniecznie tłumaczenia. Może Egmont ma dane materiały z innego rynku i nie musi ich drugi raz pozyskiwać. Niezależnie, co by nie było decydujące, nie widzą sensu w dbaniu o jakość produktu. Tak są teraz postrzegani. Ciekawe, co by sie musiało wydarzyć, żeby zrobili krok do tyłu i zaczęli się do tego przykładać. Niższa sprzedaż nie - bo po prostu bez sentymentu zawieszą wydawanie danej serii. To musiałoby być solidne tąpnięcie.

Offline absolutnie

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #262 dnia: Styczeń 25, 2018, 08:05:32 pm »

Nie rozumiem idei tłumaczenia z tłumaczenia, zamiast z oryginału. Szkoda, że koszty - bo nie umiem sobie znaleźć innego wytłumaczenia - są decydujące o jakości produktu również w przypadku literatury.



Muszę przyznać, że w wypadku "Corto" rozumiem tę ideę. Francuzi szybko zaanektowali serię, zaczęli ją wydawać i (jak mi się wydaje, bo żadnych twardych dowodów na poparcie tej tezy nie mam) wpływać na jej kształt lub przynajmniej stymulować jej powstawanie. Nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że część odcinków "Corto" szybciej ukazała sie we Francji niż we Włoszech.
Niestety, nie znam francuskiego i nie wiem, czy polski przekład jest zbieżny z wersją francuską, czy nie.
Imaginary enemies are not hard to conjure into being.

Offline xionc

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 564
  • Total likes: 1
  • Świecki krzewiciel wiary
    • age of reason
Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #263 dnia: Styczeń 26, 2018, 12:12:51 am »
Wydaje mi sie, ze troche przesadzacie, kazdy wydawca dokonuje jakiejs edycji dziela, czasem calkowicie zmienia jego wymowe, nierzadko wychodzi to z korzyscia dla samego dziela i jego autora. Egmont wydaje Corto zupelnie przyzwoicie, dobrze, ze w ogole te tomy sie ukazuja u nas...
Twoje zapytanie nie jest wystarczająco specyficzne. Spróbuj użyć dłuższych słów.

Offline gobender

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #264 dnia: Styczeń 26, 2018, 06:11:37 am »
Niech wydawcy się trzymają od wymowy dzieła z dala. Wystarczy by ją zachowali. Bo jej zmiana niewazne czy na plus czy na minus jest skandalicznym procederem.

Offline Kokosz

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #265 dnia: Styczeń 26, 2018, 10:16:56 am »
skoro większość czytelników nie zauważa kiksów w tłumaczeniu, to w czym problem?

Wydaje mi sie, ze troche przesadzacie, kazdy wydawca dokonuje jakiejs edycji dziela, czasem calkowicie zmienia jego wymowe, nierzadko wychodzi to z korzyscia dla samego dziela i jego autora. Egmont wydaje Corto zupelnie przyzwoicie, dobrze, ze w ogole te tomy sie ukazuja u nas...

O, właśnie...

Offline Thomas29Needles

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #266 dnia: Styczeń 26, 2018, 02:50:18 pm »
Wydaje mi sie, ze troche przesadzacie, kazdy wydawca dokonuje jakiejs edycji dziela, czasem calkowicie zmienia jego wymowe, nierzadko wychodzi to z korzyscia dla samego dziela i jego autora. Egmont wydaje Corto zupelnie przyzwoicie, dobrze, ze w ogole te tomy sie ukazuja u nas...
Właśnie przez takie podejście wydawcy zlewają czytelnika. Bo po co się bardziej przyłożyć, skoro 50% pomarudzi a 50% powie: 'nie ważne jak, ważne, że w ogóle wydane'. No i seria którą inny wydawca mógłby wydać lepiej zostaje przyblokowana przez takiego partacza jakim jest Egmont.

Offline Czytelnik

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #267 dnia: Styczeń 28, 2018, 08:23:45 pm »
Myszka Miki + Corto Maltese = KLIK  :biggrin:  To dopiero będzie marynarz-rozrabiaka.

Offline radef

Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #268 dnia: Styczeń 28, 2018, 08:26:09 pm »
Panie Kołodziejczaku, jeżeli pan czyta Gildię to pragnę podkreślić, że "Topo Maltese" to komiks włoski, a nie francuski (żeby znowu Egmont czegoś nie tłumaczył z tłumaczenia).
A o komiksie więcej napisałem na komiksydisneya.pl jakiś rok temu - http://www.komiksydisneya.pl/2017/03/topo-maltese-disnejowska-parodia-corto.html (pewnie też wówczas gdzieś linkowałem)
Czytaj Kaczą Agencję Informacyjną - http://www.komiksydisneya.pl/
Kupuj na Book Depository wspierając KAI - http://www.bookdepository.com/?a_aid=kaczaagencja

Offline xionc

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 564
  • Total likes: 1
  • Świecki krzewiciel wiary
    • age of reason
Odp: Corto Maltese
« Odpowiedź #269 dnia: Luty 09, 2018, 10:26:12 pm »
Jakby ktos chcial pocztac powiesc w podobnym klimacie jak Corto, to polecam "Szanchaj" Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego, ta sama epoka, zblizony klimat, tlo historyczne, awanturnicze charaktery, ktore bardziej kontempluja krajobraz niz dokonuja bohaterskich czynow, ale atmosfera za za chwile cos pierdzielnie unosi sie w powietrzu. Bardzo solidna rzecz!

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/76025/szanchaj

Ksiazka niedawno wznowiona, ale starsze wydanie mozna znalezc na pewno w bibliotece.

Twoje zapytanie nie jest wystarczająco specyficzne. Spróbuj użyć dłuższych słów.