trawa

Autor Wątek: Zakochany bez pamięci  (Przeczytany 9714 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline CaveSoundMaster

Zakochany bez pamięci
« dnia: Sierpień 18, 2004, 09:01:37 pm »
"Zakochany bez pamięci", czyli "Eternal Sunshine of the Spotless Mind". Co sądzicie o nowym (dla mnie wspaniałym) wcieleniu Carreya (tym razem bez głupich min!)? Jak dla mnie film na miarę XXI wieku.
url=http://www.last.fm/user/CaveSoundMaster]Last FM[/url]

Offline Wosho

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 19, 2004, 01:27:03 pm »
Lublin czeka na premiere  :(

Offline Rozbójnik

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 19, 2004, 02:39:29 pm »
A kiedy ma być w Lublinie??
 Morowe powietrz - mruknął. - Jak to pięknie brzmi...A my umieramy od własnego gówna.

Offline Josef Knecht

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 19, 2004, 06:57:31 pm »
Makabra ! Premiera polska była bodajże 13 sierpnia tudzież 18, a na Kresach Wschodnich .  . . cisza. A ja muszę pojść na ten film (z premier to czekam już tylko na 'Terminal')
Świeżo upieczony fan wilków :)

Offline CaveSoundMaster

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 19, 2004, 08:02:07 pm »
Ja byłe z wujem w Wa-wie.  :P Też czekam by ze znajomymi pójść w Słupsku. A tu nic, tylko naokrągło "Osada", "Spajdermen zwei", no i "Jak zarąbać te 10 milionów do cholery czy jakoś tak".
url=http://www.last.fm/user/CaveSoundMaster]Last FM[/url]

Offline Wosho

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 20, 2004, 07:52:08 am »
Ciesz sie :( U nas Spadajmen 2 wchodzi dopiero dzis :(

Offline zim

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 20, 2004, 10:02:26 am »
ha! ciekaw jestem jak w 'nowej roli' zaprezentuje sie p. Carrey :?
no one is placed higher than another
no matter race or creed or gender
(...)
we are all flesh and blood
i am not afraid to speak my mind'

Offline Ibrahim Ibn Erales

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 23, 2004, 09:37:39 pm »
Całkiem nieźle się zaprezentował.
Tak jak i panna Winslet

Tyle, zę spodziewałem sie czegoś nzancznie większego a trafiła się po prostu inteligentna komedia romantyczna (a cholera, gatunek na wymarciu)

W sumie fil przewidywalny do bólu.

I Elijah Wood. Jak ja nienawidzę tego mydłka. nawet imie nie jest w stanie sprawić bym nei dostawał drgawek na jego widok. Zwłaszcza w nowej obleśnej fryzurce.


Cenny obiekt by zaciągnąć niegłupią, wykształconą kobietę chcąc ją wprawić w dobry nastrój.
Ja byłem z kumplem rzecz jasna. :notfunny:

Dałbym cztery piwa. Za niespełnione nadzieje.
 good friend will come and bail you out of jail... but a true friend will be sitting next to you saying "Damn.... that was fun!"

Offline CaveSoundMaster

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 24, 2004, 02:21:18 pm »
Mnie zachwyciła najbardziej technika i styl nakręcenia filmu, sposób przedstawienia wszystkiego. Nie samo "przesłanie". Forma, a nie treść. Choć treść nie jest zła.

Co do Wooda, mimo zmiany fryzurki, nadal robi te same miny, co Frodo. Ale nie zwrócił jakoś specjalnie negatywnie uwagi.
url=http://www.last.fm/user/CaveSoundMaster]Last FM[/url]

Offline Aves

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 25, 2004, 11:07:29 am »
Hm... Komedia romantyczna? Raczej nie tak zaklasyfikowałbym ten film - byłem na nim dziś w nocy i muszę powiedzieć że film (choć niezły) z komedią zbyt wiele wspólnego nie ma. Jeśli już miałbym go zaszufladkować, to raczej jako groteskę romantyczną? Parę elementów komicznych wcale nie sprawia że widz się turla ze śmiechu - wręcz przeciwnie, całość nabiera jeszcze bardziej surrealistycznego (i dość mrocznego) klimatu.

Niestety, chciałem iść z moją dziewczyną na coś wesołego i sympatycznego, jednak jej nastrój od wesołego był cokolwiek odmienny po wyjściu z kina. Może popełniliśmy błąd idąc do kina tak późno, może błąd polagał na tym że poszliśmy na trzeźwo, niemniej jednak wrażenia po seansie są pozytywne, choć innego rodzaju niż oczekiwałem. Na pewno nie byliśmy niezwykle rozbawieni tym co przed chwilą obejrzeliśmy.

Obsada jest niezła i pasuje do ról. Carrey od pewnego czasu całkowicie nadaje się do oglądania (po Ace Ventura go szczerze nienawidziłem, ale ostatnio jest coraz lepiej). Tak czy owak - polecam film, ale jeśli szukasz filmu na rozładowanie stresu - idź na coś innego.

Pozdrawiam

Aves

Offline Ibrahim Ibn Erales

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 25, 2004, 02:41:20 pm »
Cytat: "Aves"
Hm... Komedia romantyczna? Raczej nie tak zaklasyfikowałbym ten film - byłem na nim dziś w nocy i muszę powiedzieć że film (choć niezły) z komedią zbyt wiele wspólnego nie ma. Jeśli już miałbym go zaszufladkować, to raczej jako groteskę romantyczną? Parę elementów komicznych wcale nie sprawia że widz się turla ze śmiechu - wręcz przeciwnie, całość nabiera jeszcze bardziej surrealistycznego (i dość mrocznego) klimatu.


Komedia nie musi wcale sprawić byś turlał się ze śmiechu...
Natomiast podejrzewam, ze jakby chcieć zcharakteryzować komedię romantyczną tak jak ja to robię (film w których dwoje ludzi nie wie czego chce i my to oglądamy ale kończy się to wszystko happy endem - bo jak się kończy bez happy endu to to je dramat :P) to dojdzie wsię do wniosku, ze to nic więcej. Za to odrobinę lepiej.

Choć moze to mój odjazd od kiedy w mojej wypozyczalni zobaczyłem kilka dośc cięzkich intelektualnych filmów w kategoriach 'komedia'... :drunk:
 good friend will come and bail you out of jail... but a true friend will be sitting next to you saying "Damn.... that was fun!"

Offline Aves

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 25, 2004, 03:11:04 pm »
Szczerze mówiąc namówiłem dziewczynę na ten film właśnie po Twoim opisie powyżej... :) Pomimo że tego nie żałuję, to uważam że niezbyt szczęśliwie użyte zostało tu słowo "komedia" - może to też być na skutek przesytu klonami "Pretty woman" określanymi mianem "komedii romantycznej", może to na skutek użycia w opisie dystrybutora tego terminu. Jednak niezbyt mi pasuje do tego filmu - przyjmując że miarą jakości komedii jest śmieszność, to ten film byłby raczej denny (parę akcentów komicznych ma wcale niewesołe konsekwencje dla innych - vide party przy pacjencie).

Poza tym końcówki nie odebrałem do końca jako happy end - nie piszę więcej by nie psuć komuś oglądania, ale jest to happy end rodem z oblężenia Stalingradu - w końcu Stalingrad się obronił...

Pozdrawiam

Aves

Offline Ibrahim Ibn Erales

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 25, 2004, 04:21:16 pm »
Cytat: "Aves"
Szczerze mówiąc namówiłem dziewczynę na ten film właśnie po Twoim opisie powyżej... :)


Z jednej strony duma mnie rozpiera, z komuś sie chc w ogóle czytać to co tutaj produkujemy a z drugiej bedę miał wytrzuty sumienia... :notfunny: *


Cytuj
Pomimo że tego nie żałuję, to uważam że niezbyt szczęśliwie użyte zostało tu słowo "komedia" - może to też być na skutek przesytu klonami "Pretty woman" określanymi mianem "komedii romantycznej", może to na skutek użycia w opisie dystrybutora tego terminu.


Podejrzewam, ze nie inaczej...
W ogóle jestem przeciwnikiem przykładania wielkiej wagi do kategoryzowania filmów inaczej niz dobry/sredni/słaby...
A i to przecie czysto względne.

Cytuj
Jednak niezbyt mi pasuje do tego filmu - przyjmując że miarą jakości komedii jest śmieszność, to ten film byłby raczej denny (parę akcentów komicznych ma wcale niewesołe konsekwencje dla innych - vide party przy pacjencie).


Właściwie jakby na to nie patrzeć nie zdarza mi się tez smiać na tak zwanych komediach roamantycznych w zwyczajowym tego słowa znaczeniu...

Cytuj
Poza tym końcówki nie odebrałem do końca jako happy end - nie piszę więcej by nie psuć komuś oglądania, ale jest to happy end rodem z oblężenia Stalingradu - w końcu Stalingrad się obronił...


Narzekasz... :P

EDIT: * mam pomysł - teraz każda swoją wypowiedź będe kwitował emoiconką. Zawsze będę mógł sięwykpić stwierdzeniem,z ę przecie tlko żartowałem i jak mogliście wziąć to na poważnie?
 good friend will come and bail you out of jail... but a true friend will be sitting next to you saying "Damn.... that was fun!"

Offline Aves

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #13 dnia: Sierpień 25, 2004, 11:54:24 pm »
Nie narzekam na Twój opis, tylko już wiem że masz nieco inny gust ode mnie :) Będę już wiedział jak odczytywać Twoje recenzje. A błędu idąc na ten film nie popełniłem -  ogólnie mamy podobne zdanie - film jest niezły ;) Choć nieco inny niż spodziewalem się po Twojej recenzji. Ale to akurat nie jest straszną wadą - lepiej tak niż bym poszedł na zachwalany przez Ciebie film który okazałby się, w moim odczuciu, gniotem. ;)

Pozdrawiam

Aves

PS Czekam na kolejne recenzje ;)

Offline Josef Knecht

Zakochany bez pamięci
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 11, 2004, 11:48:55 am »
A ja nie wiem co o tym myśleć. Skupić się na filmie bardziej niż na książce i nie być pewnym efektu, straszne. Czy to było zamierzniem reżysera ?
Świeżo upieczony fan wilków :)

 

anything