trawa

Autor Wątek: Najdroższy polski komiks...  (Przeczytany 44260 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Anionorodnik

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 255
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Sebastian Smolarek
Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #75 dnia: Maj 27, 2013, 08:17:26 pm »
Tego akurat nigdy nie mogłem zrozumieć. Tzn inwestowania w kawałek komiksu, wyrwany z kontekstu fragment całości jaką jest plansza...

Oryginalne plansze z komiksów mogą być takim samym dziełem sztuki jak normalne obrazy. To, że są tylko fragmentem jakieś większej całości nie ma znaczenia. Kontekst danego kadru czy całej strony jest w tym przypadku marginalizowany. Liczy się tylko styl artysty. Przykładem niech będą komiksowe obrazy Roya Lichtensteina (które w gruncie rzeczy są plagiatami):



Plansze z komiksów nawet fajnie wyglądają oprawione w ramkę i powieszone na ścianie:



Aby lepiej zrozumieć to hobby, proponuję wejść na stronę taką jak np. Comic Art Fans i poprzeglądać zaprezentowane plansze i komentarze kolekcjonerów zamieszczone pod nimi.

W Stanach Zjednoczonych kolekcjonowanie oryginalnych plansz jest dość popularne wśród fanów, którzy dysponują bardziej zasobnymi portfelami. A sprzedaż plansz (oraz tworzenie ilustracji na zamówienie fanów) jest jednym z głównych źródeł dochodów artystów.

Np. ta oryginalna plansza okładki narysowanej przez Todda McFarlane'a, sprzedana została za rekordową sumę $657.250:



Tak dla przypomnienia. Rysownicy tworzący komiksy z licencjonowanymi postaciami dla takich wydawnictw jak Marvel czy DC, pracują na zlecenie i mają płacone od strony. Od 100 do 300 dolarów za stronę w samym ołówku. Czyli za cały zeszyt zgarniają od 2000 do 6000. Plus jeszcze kasa za sprzedaż oryginalnych plansz... Z polskiej perspektywy to bardzo dobre pieniądze. U nas niestety z samego tworzenia komiksów niewielu rysowników jest się w stanie utrzymać. Wcale się nie dziwię, że Szymon Kudrański i Piotrek Kowalski wolą pracować dla amerykańskich gigantów.
« Ostatnia zmiana: Maj 27, 2013, 08:35:38 pm wysłana przez Anionorodnik »

Offline Grzegorio

Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #76 dnia: Maj 27, 2013, 09:15:36 pm »
Tego akurat nigdy nie mogłem zrozumieć. Tzn inwestowania w kawałek komiksu, wyrwany z kontekstu fragment całości jaką jest plansza...

Nie wiem czy sa jakieś analogie w przypadku innych form kolekcjonerskich. Czy np ktoś chciałby posiadać kawałek blachy z prototypu jakiegośtam jaguara (kolekjonarzy drogich aut), albo unikalny fragment taśmy na której zarejstrowano jedną scenę z kultowego filmu (kinomaniacy), czy jakąś stronę maszynopisu z notatkami do słynnej powieści ulubionego pisarza?
Czy "robocze wersje" obrazów, jesli coś takiego w ogóle istnieje, moga mieć jakąś wartość dla kolejkcjonerów sztuki malarskiej?

Tak sobie dumam, bo dla mnie kompletne wydanie komiksu zawsze bedzie bardziej wartościowe niż jakikolwiek nie-wiem-jak-unikalny ułamek tegoż komiksu.

Wiesz najlepiej mieć wszystkie obrazy Picassa niż jeden "wyrwany z kontekstu" ;) Albo wszystkie typy Jaguara niż jeden szczególny. Błędne myślenie kolego. W dodatku nie bierzesz pod uwagę jednostronicowych komiksów które same w sobie są całością. Poza tym... Zawsze można kupić sobie cały komiks, wszystkie plansze na raz np. Klossa...
Robocze wersje obrazów, czy nawet plansz komiksowych lub okładek istnieją i całkiem dobrze się sprzedają, jeszcze nie u nas, ale może kiedyś dogonimy świat ;)
 

N.N.

  • Gość
Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #77 dnia: Maj 27, 2013, 09:26:53 pm »

Wiesz najlepiej mieć wszystkie obrazy Picassa niż jeden "wyrwany z kontekstu" ;) Albo wszystkie typy Jaguara niż jeden szczególny. Błędne myślenie kolego.
 
To niezbyt szczęśliwa uwaga. I chyba nieco obraźliwa, nieprawdaż?
Komiks jest pewną fabularną całością i dla tego, kto chciałby go przeczytać, jest on całością niepodzielną. Ktoś, kto kolekcjonuje plansze, chciałby natomiast przyjrzeć się warsztatowi artysty, zajrzeć niejako pod podszewkę, zobaczyc, jak to zostało zrobione. Kolekcjonowanie plansz jest jak kupowanie rękopisów: nie jest tym samym, co czytanie komiksów czy książek. Sugerowanie, że myli się ten, kto nie widzi w tym sensu, nie wydaje mi się ani słuszne, ani potrzebne do niczego.

Offline Grzegorio

Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #78 dnia: Maj 27, 2013, 09:46:15 pm »
To niezbyt szczęśliwa uwaga. I chyba nieco obraźliwa, nieprawdaż?
Komiks jest pewną fabularną całością i dla tego, kto chciałby go przeczytać, jest on całością niepodzielną. Ktoś, kto kolekcjonuje plansze, chciałby natomiast przyjrzeć się warsztatowi artysty, zajrzeć niejako pod podszewkę, zobaczyc, jak to zostało zrobione. Kolekcjonowanie plansz jest jak kupowanie rękopisów: nie jest tym samym, co czytanie komiksów czy książek. Sugerowanie, że myli się ten, kto nie widzi w tym sensu, nie wydaje mi się ani słuszne, ani potrzebne do niczego.
Racja, nie chciałem nikogo urazić Panie Profesorze, sarkazmem nie w zwyczaju mi pluć, zaczepnie skłaniam do dyskusji tylko, patrzę przez pryzmat tego, że kiedy znamy i cenimy dzieło czy artystę tworzącego sztukę komiksu, obcowanie na płaszczyźnie posiadania choćby ze skrawkiem jego twórczości dostarcza niektórym nieopisanej satysfakcji i wrażeń. Nie każdy musi to podzielać. Są przecież także normalni czytelnicy :)

Offline Jaroslaw_D

  • Stolnik bracki
  • *****
  • Wiadomości: 1 643
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Pokolenie TM-Semic
    • Półka z Kulturą
Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #79 dnia: Czerwiec 29, 2013, 10:13:54 am »
"Nie potrafię podać niezawodnego przepisu na sukces, ale mogę podać przepis na porażkę: staraj się wszystkich zadowolić". - Herbert Bayars Swope

Yedyny

  • Gość
Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #80 dnia: Grudzień 01, 2013, 04:31:53 pm »
Oficjalnie kazdy komiks moze byc najdrozszy, jesli np. wydrukowano go z bledem, czy w winnym wypadku wiekszosc nakladu trafila na przemial itd. Kiedy znajdzie sie 2 kolekcjonerow, ktorzy napala sie na jego zakup, to w gre wchodza juz tysiace zlotych, nie setki. Tak jest -na szczescie dla sprzedawcy- w wielu dziedzinach, np. numizmatyce (czesc monet przetapiano), pozycjach antykwarycznych (wiele pozycji zniszczono w czasie wojny lub po niej)... Najdrozsze komiksy to zazwyczaj te znane, sprzedawane przewaznie po kilkadziesiat zlotych, ale po latach kolekcjonowania wszystkiego 'jak leci' liczy sie juz stan zachowania - przewaznie opisany jako "prosto z drukarni". I te wlasnie generuja najwyzsze stawki.

Offline xetras

  • Nosiciel Wody
  • *
  • Wiadomości: 72
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • A priori z zasady jak ?
Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #81 dnia: Listopad 03, 2016, 03:06:30 pm »
Oficjalnie kazdy komiks moze byc najdrozszy, jesli np. wydrukowano go z bledem, czy w winnym wypadku wiekszosc nakladu trafila na przemial itd. [...]Najdrozsze komiksy to zazwyczaj te znane[...]ale po latach [...] liczy sie juz stan zachowania - przewaznie opisany jako "prosto z drukarni". I te wlasnie generuja najwyzsze stawki.
[ skróty moje - x.]No właśnie .
Mam podobne wnioski w tym temacie, a szerzej to :
@ Brychu
# : « Odpowiedź #4 dnia: Październik 21, 2004, 07:47:25

Top 10 wedlug gieldy komiksu
1.Solidarnosc 500 pierwszych dni- 3000zl
2.Stary zegar #1- 2200zl
3.Przygody pancernych i psa #1,2,3- 2000zl
4.Kap. Zbik: diadem tamary #5- 1100zl
5.Wicek i Wacek- 1000zl
6.Przygody wazonika- 800zl
7.Tytus, Romek i A'Tomek ks.#1- 750zl

Ciekawi brak Jerzego Skarżyńskiego - "Janosik" (6 części)
albo pierwodruki Mariana Walentynowicza lub Gwidona Miklaszewskiego
albo Janusz Christa "Kajtek i Koko w kosmosie"
Tudzież : Janusz Stanny, Bohdan Butenko ?
Aukcja dotyczy unikatów stąd nie dziwne, że kapitał cwaniakuje i podbija bębenek.
Dotyczy to też plakatów, znaczków,
Rękodzieła, którego więcej już nie przybędzie.
Z racji naturalnego procesu zużycia.
Dystrybucja u nas w Polsce też leży i cienko przędzie. Umasowienia brak.
Pozdrawiam jednakże świadomych kibiców tej grządki wytrwałych mimo milczenia dominujących mediów o tym  sporcie, gdzie nie ma przegranych.

Komiks to obrazkowy komentarz bieżących emocji - mało kto potrafi im nadać realny kształt. Kocham zarówno artystów ryzykantów  jak i cyklicznych mistrzów rzemiosła, realizujących zlecenia wypasionych sponsorów od forsy .
Pozdrawiam !

P.S.
Ciekawi mnie czy coś zmieniło się przez te minione lata od przedostatniego postu odgrzebanego ze staroci tematu.

Siema- nara.

« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2016, 03:10:08 pm wysłana przez xetras »
"Brzdęśniało już  ślimonne prztowie / Wyrło i warło się w gulbieży
[...]
Zmimszałe ćwiły borogowie / I rcie grdypały z mrzerzy."
[prz. wierszyka "Jabberwocky" z: "O tym co Alicja ujrzała po drugiej stronie lustra"]

Offline Funny

Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #82 dnia: Listopad 03, 2016, 07:24:41 pm »
Kilka rzeczy się zmieniło.
Tytusy w pierwszym wydaniu w stanie idealnym to wydatek od 1000 do nawet kilku tysięcy złotych.
Kapitan Żbik w wydaniu idealnym to nie tylko Diadem Tamary - pierwsza dziewiątka to od kilkuset do ponad tysiąca za sztukę.
Stary zegar od kilku ostatnich razy jak się pojawiał nie przeskoczył 1000 zł

Offline Kokosz

Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #83 dnia: Listopad 03, 2016, 09:05:51 pm »

Top 10 wedlug gieldy komiksu
1.Solidarnosc 500 pierwszych dni- 3000zl

Stworzenie Giełdy Komiksu miało zapewne w jakiś sposób uporządkować rynek rzadkich komiksów, a tak naprawdę poprzez wrzutki takie jak xetrasa powyżej - narobiło głupiego bałaganu.

Po pierwsze we wrzutce nie ma informacji, że cena dotyczy stanu niemal idealnego. Po drugie - że konkretnego wydania.

Pamiętam, że Solidarność na czele listy pojawiła się dość nagle. I równie nagle pojawiły się aukcje za 1000, 2000, 3000... Było to często III czy IV wydanie, warte może kilka-kilkanaście złotych. Często w takim stanie, że nadawało się wyłącznie do śmietnika. Ale nie przeszkadzało to sprzedawcy-naciągaczowi pisać, że to unikat warty trzy tysiące. Podobnie było z Tytusami, Wickami i wieloma innymi komiksami.

Giełda to ciekawy pomysł i mrówcza praca. Niestety, w rękach manipulantów stała się narzędziem do prób naciągania. Nie mam pojęcia, czy któraś z tych prób się udała i czy jakiś naiwniak dał się skroić na paręset/parę tysięcy złotych, ale ciągłe pojawianie się tych głupich aukcji było swego czasu bardzo denerwujące.

Offline starcek

Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #84 dnia: Listopad 04, 2016, 08:27:37 am »
Giełda Komiksu, czyli to pisemko w cenami z kosmosu?
- Dlaczego zawsze odpowiadacie pytaniem na pytanie?
- A jakie było pytanie?

Offline Kokosz

Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #85 dnia: Listopad 04, 2016, 08:36:22 am »
Giełda Komiksu, czyli to pisemko w cenami z kosmosu?

Nie. To to pisemko z cenami głównie chyba na podstawie aukcji allegro. I to raczej (z tego co pamiętam) cen zakupu (czyli takich, za które ktoś kupił), a nie cen z ofert na które nie ma chętnych. Te faktycznie często są z kosmosu.
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2016, 06:11:55 pm wysłana przez Kokosz »

Offline starcek

Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #86 dnia: Listopad 04, 2016, 03:10:26 pm »
Czyli to, o które chodziło.
- Dlaczego zawsze odpowiadacie pytaniem na pytanie?
- A jakie było pytanie?

Offline xetras

  • Nosiciel Wody
  • *
  • Wiadomości: 72
  • Total likes: 0
  • Płeć: Mężczyzna
  • A priori z zasady jak ?
Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #87 dnia: Listopad 05, 2016, 12:16:15 pm »
Stworzenie Giełdy Komiksu [...] tak naprawdę poprzez wrzutki takie jak xetrasa powyżej - narobiło głupiego bałaganu.

Po pierwsze we wrzutce nie ma informacji, że cena dotyczy stanu niemal idealnego. Po drugie - że konkretnego wydania.

Nie mam pojęcia, [...] czy jakiś naiwniak dał się skroić na paręset/parę tysięcy złotych, ale ciągłe pojawianie się tych głupich aukcji było swego czasu bardzo denerwujące.
Odnosiłem się do listy sprzed 12 lat - a ponieważ sprawa stara to ją przytoczyłem.
Publikowanej  tak :
Cytuj
@ Brychu
# : « Odpowiedź #4 dnia: Październik 21, 2004, 07:47:25
Czyli jednak kolekcjonerka to ryzykowne zajęcie - trzeba uważać i stosować się do starej zasady, żeby "widziały gały co brały ".

Dzięki, Funny, za to o Tytusach i Żbikach.
Czyli :
Skoro nie ma grafika w mediach - vide :
Kobyliński, Fuglewicz, Miklaszewski, Butenko, Stanny, Lengren, Skarżyński, Uniechowski, Lutczyn, Czeczot, Lipiński, Dudziński, Pągowski
to jakby nie-modni :)Mam fioła jeśli chodzi o propagadowo plakatowe batalistyki (zwłaszcza ze złośliwym pieprzykiem) stąd taka wyliczanka.
PS. Nie wiem, jak cytować selektywnie z kilku postów, albo scalić kilka swoich w jeden post. Tu na forum jestem dopiero nowicjuszem.
"Brzdęśniało już  ślimonne prztowie / Wyrło i warło się w gulbieży
[...]
Zmimszałe ćwiły borogowie / I rcie grdypały z mrzerzy."
[prz. wierszyka "Jabberwocky" z: "O tym co Alicja ujrzała po drugiej stronie lustra"]

Offline Funny

Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #88 dnia: Listopad 06, 2016, 11:48:37 am »
Rynek u nas troszkę się zmienił.
Kiedyś niemal nie bylo rynku na oryginalne plansze komiksowe oraz rysunki.
Teraz jest i ma się coraz lepiej .
Sporo kolekcjonerów komiksów zaczyna inwestować w tą dziedzinę sztuki a i poza światkiem komiksowym znajdują się chętni na zakup.
Trudno jest oszacować kolekcjonerskie albumy.
Taki Dallas Barr, Bouncer i kilka innych pozycji przez wiele lat zalegały na półkach a teraz osiągają ceny po kilkaset złotych.
Inaczej mają się tytuły jak Azyl Arkham, Feralny Major czy nawet POLSKA dwualbumowa ekspedycja. Tutaj po osiągnięciu kilkuset zł za album, po dodruku ceny mocno spadły.
Zaobserwowałem , że na naszym rynku poza kilkoma pozycjami jak Tytus, Żbik, Czterej Pancerni i kilkoma jeszcze innymi nie ma przywiązania do pierwszych wydań. A i w tych tytułach liczą się teraz jedynie stany bardzo dobre i idealne, bo te gorsze możemy spokojnie zakupić w mniejszych pieniążkach - ich ceny wg mnie spadły.










mgnesium

  • Gość
Odp: Najdroższy polski komiks...
« Odpowiedź #89 dnia: Listopad 06, 2016, 11:53:05 am »
Zaobserwowałem , że na naszym rynku poza kilkoma pozycjami jak Tytus, Żbik, Czterej Pancerni i kilkoma jeszcze innymi nie ma przywiązania do pierwszych wydań. A i w tych tytułach liczą się teraz jedynie stany bardzo dobre i idealne

ale tu przecież nie ma tajemnicy - pierwodruk pierwotny (trochę tautologia, ale chodzi mi dokładnie o wydanie stworzone i wypuszczone na rynek światowy chronologicznie najwcześniej) zawsze jest więcej warte niż przedruk (nawet premierowy w danym kraju) czegokolwiek, co ukazało się gdziekolwiek indziej na ziemi.

 

anything