Autor Wątek: Neil Gaiman  (Przeczytany 68604 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline kasia

Kontynuacja Amerykańskich Bogów
« Odpowiedź #105 dnia: Wrzesień 29, 2004, 12:54:49 pm »
Jak już wiemy -ogłosił to Neil gaiman w swoim dzienniku na stronie  - juz ksiazke zlozyl w wydawnictwie. Anansi Boys ukaża sie w USA w 2005 - kiedy? - prawdopodobnie na wiosne. Co oznacza ze w Polsce ukaża się... no własnie, kiedy byłoby najlepiej? wrzesień, pażdziernik, listopad?
as

Offline Vanin

Neil Gaiman
« Odpowiedź #106 dnia: Październik 04, 2004, 06:54:18 pm »
Pytanie tylko czy to będzie taka sama nędza jak "Amerykańscy bogowie", czy potwornie przereklamowana "Koralina"... Pewnie tak.

Offline Rhobaak

Neil Gaiman
« Odpowiedź #107 dnia: Październik 04, 2004, 08:08:22 pm »
Cytat: "Vanin"
Pytanie tylko czy to będzie taka sama nędza jak "Amerykańscy bogowie", czy potwornie przereklamowana "Koralina"... Pewnie tak.

O ile "Koralina" była rzeczywiście trochę (i tylko trochę) przereklamowana, to jeśli opisujesz "Amerykańskich bogów" jako 'nędzę', może przedstawiłbyś kilka argumentów przemawiających za przypisaniem tej znakomitej powieści takiego określenia?
It is sometimes a mistake to climb; it is always a mistake never even to make the attempt.
If you do not climb, you will not fall. This is true. But is it that bad to fail, that hard to fall?

Offline Vanin

Neil Gaiman
« Odpowiedź #108 dnia: Październik 04, 2004, 08:49:19 pm »
[list=1]
  • Zbyt barokowe, mętne opisy i język. O ile w takim "Nigdziebądź" Gaiman lśnił, tutaj kompletnie się rozkłada. A może to była raczej kwestia tego, że koncentrował się na opisywaniu pierdół? Stąd to wrażenie. Tak czy inaczej, fatalnie.
  • Źle skonstruowane postacie, począwszy od Cienia, a skończywszy na postaciach drugoplanowych, zwłaszcza irytujący byli mieszkańcy amerykańskiej prowincji i paru bogów.
  • Brak akcji, która przyciągałaby uwagę. Tempo wolniejsze od starego żółwia. Książka była po prostu nudna jak gówno nietoperza. Co gorsza, chwilami przeraźliwie przewidywalna (przecież zawsze miasteczka na amerykańskiej prowincji mają jakąś straszną tajemnicę...), a końcówka po prostu spieprzona.
  • Bezsens całego konfliktu starych i nowych bogów, w świetle tego co to wnosi dla całej lektury. A dokładnie: nic.
  • Przy uwzględnieniu dwóch/trzech powyższych punktów, książka jest rozdęta niemalże do granic wytrzymałości.
  • Napakowanie mnóstwa różnych mitologii i nawiązań, po czym kompletne ich zmarnowanie. Nie czytałem "Sandmana", ale przeglądałem go kiedyś w Emp*ku. "Amerykańscy bogowie" - uhhmm to już było. Właśnie w "Sandmanie". Mało tego, za bardzo się starał i wyszło to sztucznie, a może wręcz go przerosło.
  • [/list:o]

    To może teraz ty napiszesz co jest takiego "znakomitego" w tym czytadle? Bo jak na razie to wielbiciele Gaimana operują samymi nic nie znaczącymi sloganami w rodzaju "rzuciła mnie na kolana".

Offline Pokpoko

Neil Gaiman
« Odpowiedź #109 dnia: Październik 04, 2004, 09:11:59 pm »
oj marudzisz...mnie sie styl podobał.nic nie poradzę że lubię jak wiekszość ksiązki to opis zycia bohatera,a nie walka(tak,wiem jestem potencjalnym widzem klanu ;) ).
co do odniesień-akurat mroczna tajemnica była zabawna-to imo zabawa konwencja.bo skoro wszycy wiedzą ze mroczna tajemnica musi być,to im ją damy...chociaż ja doszukiwałem sie wątków epickich w AvP :roll:
ale z jednym się zgodze-sam konflikt można było rozegrac lepiej...

Offline Vanin

Neil Gaiman
« Odpowiedź #110 dnia: Październik 04, 2004, 09:21:50 pm »
Cytat: "Pokpoko"
oj marudzisz...mnie sie styl podobał.nic nie poradzę że lubię jak wiekszość ksiązki to opis zycia bohatera,a nie walka(tak,wiem jestem potencjalnym widzem klanu ;)

Aha, to marudzić nie wolno, za to wskazana jest czołobitność, tak?

Offline Pokpoko

Neil Gaiman
« Odpowiedź #111 dnia: Październik 04, 2004, 09:34:23 pm »
czy ja napisałem ze nie wolno narzekac? ja tylko sobie pozwoliłem sie nie zgodzić z tak miażdżaca krytyką :)

Offline Solitaire

Neil Gaiman
« Odpowiedź #112 dnia: Październik 04, 2004, 10:22:00 pm »
Cytat: "Vanin"

Zbyt barokowe, mętne opisy i język. O ile w takim "Nigdziebądź" Gaiman lśnił, tutaj kompletnie się rozkłada. A może to była raczej kwestia tego, że koncentrował się na opisywaniu pierdół? Stąd to wrażenie. Tak czy inaczej, fatalnie.

No tutaj ciężko dyskutować... Ja z kolei znajduję przyjemność wielką w samym upajaniu się opisami Gaimana. Powolne narracja i "barokowe" (chyba jednak przesadzasz) opisy są jak kąpiel w ciepłym mleku po bystrym nurcie Nigdziebądź.
Cytuj
Źle skonstruowane postacie, począwszy od Cienia, a skończywszy na postaciach drugoplanowych, zwłaszcza irytujący byli mieszkańcy amerykańskiej prowincji i paru bogów.

Ale czemu źle? Cień jest obserwatorem przez większość książki. Dlatego Cień...
Cytuj
Brak akcji, która przyciągałaby uwagę. Tempo wolniejsze od starego żółwia. Książka była po prostu nudna jak gówno nietoperza. Co gorsza, chwilami przeraźliwie przewidywalna (przecież zawsze miasteczka na amerykańskiej prowincji mają jakąś straszną tajemnicę...), a końcówka po prostu spieprzona.

Widzisz, ja jestem stary miłośnik prozy Kinga, gdzie zazwyczaj przez ponad pół książki nie dzieje się nic. Lubuję się w opisach społeczności małych miasteczek z subtelna nutką niezwykłości. Gaiman Kingowi w piórze nie ustępuje, stąd moja miłość do tych ponoć nudnych fragmentów AB.
A co ty masz do tej końcówki, bo już któryś raz to słyszę?
Cytuj
Bezsens całego konfliktu starych i nowych bogów, w świetle tego co to wnosi dla całej lektury. A dokładnie: nic.

Oś fabuły wnosi. Pretekst do wydarzeń. Tworzenia opisów, wątków pobocznych. Tworzy napięcie nawet... ;)
Cytuj
Napakowanie mnóstwa różnych mitologii i nawiązań, po czym kompletne ich zmarnowanie. Nie czytałem "Sandmana", ale przeglądałem go kiedyś w Emp*ku. "Amerykańscy bogowie" - uhhmm to już było. Właśnie w "Sandmanie". Mało tego, za bardzo się starał i wyszło to sztucznie, a może wręcz go przerosło.

Przerosło? Użył tyle dokładnie, ile potrzebował, resztą pozostawiając jako tło. Albo furtki otwarte dla przyszłych dokonań... :roll:
A powrót do Sandmana? Ja się cieszę, że do dobrego pomysłu powrócił, rozbudował i pokazał z innej strony.
Już się gwiezdne poniszczyły zamiecie,
Cień się chwieje poróżniony z mogiłą,
Coś innego stać się pragnie na świecie,
Coś innego, niż to wszystko, co było.

Offline Rhobaak

Neil Gaiman
« Odpowiedź #113 dnia: Październik 05, 2004, 05:22:43 pm »
Cytat: "Vanin"
Zbyt barokowe, mętne opisy i język. O ile w takim "Nigdziebądź" Gaiman lśnił, tutaj kompletnie się rozkłada. A może to była raczej kwestia tego, że koncentrował się na opisywaniu pierdół? Stąd to wrażenie. Tak czy inaczej, fatalnie.

Podczas czytania nie zauważyłem, żeby opisy były mętne. Owszem, są obszerne, ale moim zdaniem to tylko ich zaleta, bo Gaiman ma świetny styl pisania.

Cytat: "Vanin"
Źle skonstruowane postacie, począwszy od Cienia, a skończywszy na postaciach drugoplanowych, zwłaszcza irytujący byli mieszkańcy amerykańskiej prowincji i paru bogów.

Nie uważam, że postać Cienia jest źle skonstruowana. Czy główny bohater powieści musi być połączeniem geniusza i superbohatera? Gaiman konsekwentnie prowadzi tą postać: od nadania jej imienia aż po zakończenie powieści. A to, że kilku bogów nie przypadło Ci do gustu? Jeśli w powieści przewija ich się kilkunastu, to zrozumiałe jest, że nie wszyscy muszą od razu być wzorami konstrukcji bohaterów literackich.

Cytat: "Vanin"
Brak akcji, która przyciągałaby uwagę. Tempo wolniejsze od starego żółwia. Książka była po prostu nudna jak gówno nietoperza. Co gorsza, chwilami przeraźliwie przewidywalna (przecież zawsze miasteczka na amerykańskiej prowincji mają jakąś straszną tajemnicę...), a końcówka po prostu spieprzona.

Brak akcji? No cóż... Powolne tempo snucia opowieści przez Gaimana bardzo mi odpowiadało. Nie wiem, jak miałoby wyglądać napakowanie "Amerykańskich bogów" akcją: co dziesięć stron opisy naparzanki w stylu: wskrzeszony Thor wali pioruny, Czernobog operuje młotem a młodzi bogowie odpalają rakiety ziemia-ziemia?

Cytat: "Vanin"
Napakowanie mnóstwa różnych mitologii i nawiązań, po czym kompletne ich zmarnowanie. Nie czytałem "Sandmana", ale przeglądałem go kiedyś w Emp*ku. "Amerykańscy bogowie" - uhhmm to już było. Właśnie w "Sandmanie". Mało tego, za bardzo się starał i wyszło to sztucznie, a może wręcz go przerosło.

Nie powiedzałbym, że "Amerykańscy bogowie" powielają Sandmana. Jak sam przyznałeś, nie czytałeś Sandmana, więc możliwe, że swoje poglądy opierasz np. na tym, że w jednym z ostatnich tomów pojawiła się postać Odyna. Jak dla mnie, nie ma to wielkiego znaczenia, daleki jestem od wygłaszania opinii o autoplagiacie itp. Jedynym wyraźnie wspólnym elementem tych historii jest chyba tylko wyobrażenie bogów jako 'produktów' ludzkiej wiary.

Oczywiście, powieść nie musi Ci się podobać - każdy czyta to, co lubi. Zrozumiałbym (choć się nie zgodził się z tym) nazwanie tej książki przeciętną, ale od razu 'nędza'?
It is sometimes a mistake to climb; it is always a mistake never even to make the attempt.
If you do not climb, you will not fall. This is true. But is it that bad to fail, that hard to fall?

Offline mr.maras

Neil Gaiman
« Odpowiedź #114 dnia: Styczeń 18, 2005, 10:03:42 pm »
Podaję za POLTERGEISTEM:

Cytuj
W grudniu, w USA, nakładem wydawnictwa Hill House, Publishers ukazał się ekskluzywny album brytyjskiego pisarza Neila Gaimana i polskiej artystki Dagmary Matuszak, pt. Melinda.

Ten ilustrowany poemat opowiada historię dziewczynki (tytułowa Melinda) żyjącej samotnie w ruinach wielkiego miasta, gdzie jej jedyne towarzystwo stanowią rzeczywiste i urojone zwierzęta. Autorzy zachowali w albumie równowagę pomiędzy obrazem i tekstem, umieszczając na każdej stronie pełnoformatową ilustrację, opatrzoną kilkoma wersami wiersza. Książka formatu A4 liczy sobie 56 stron. Wydana została na szlachetnym papierze, oprawiona w twardą, wysrebrzoną okładkę, do środka natomiast wklejono ręcznie, na wzór starych baśni, kolorowe ilustracje o zmniejszonym formacie.

Łączny nakład Melindy to jedynie 1500 egzemplarzy, z czego tylko 2/3 znajduje się obecnie w dystrybucji za pośrednictwem strony internetowej wydawcy. Reszta nakładu pozostała w dyspozycji autorów. Każdy egzemplarz będący w sprzedaży jest ręcznie sygnowany i numerowany (ewentualnie opisany jako "autorski").

Album został w całości wydrukowany i wykończony ręcznie w Polsce, skąd przebył długa drogę do dystrybucji w USA. Autorzy przewidują jego europejską premierę na pierwszy kwartał roku 2005. Istnieje ponadto duże prawdopodobieństwo, że będzie to właśnie edycja w języku polskim. Wydania w kolejnych krajach, śladem pierwowzoru będą mieć charakter kolekcjonerski. Edytorem Melindy na terenie Polski będzie krakowskie wydawnictwo Atropos.
Maciej 'starlift' Dzierżek
Spalić po przeczytaniu.

Offline Rhobaak

Neil Gaiman
« Odpowiedź #115 dnia: Styczeń 19, 2005, 05:56:37 pm »
Niestety, cena nie jest zbyt zachęcająca. Miejmy nadzieję, że polskie wydanie (o ile takowe powstanie) będzie bardziej dopasowane pod tym wzgledem do naszych realiów.
It is sometimes a mistake to climb; it is always a mistake never even to make the attempt.
If you do not climb, you will not fall. This is true. But is it that bad to fail, that hard to fall?

Offline samowiła

Neil Gaiman
« Odpowiedź #116 dnia: Styczeń 24, 2005, 06:51:14 pm »
Cena w Polsce ma wynosić ok 60 zł i tym samym również nie jest zachęcająca, a wręcz leży za pewną granicą, do której zwykło się kupować książki. Natomiast pod wszelkimi innymi względami zapowiada się znakomicie. Podaję linki do paru stron...

http://hillhousepublishers.com/Melinda%20coverweb.jpg

http://hillhousepublishers.com/dome%20web.jpg

http://hillhousepublishers.com/cat%20web.jpg

http://hillhousepublishers.com/title%20web.jpg

Nie wiem jak Wam, ale mnie to się strasznie podoba.
(Pytaniem pozostaje czy "strasznie" odpowiada 60 złotym czy nie...)
Człowiek jest tylko nieważnym momentem w życiu przedmiotów

Offline -wojtek-

Neil Gaiman
« Odpowiedź #117 dnia: Kwiecień 03, 2005, 06:40:05 pm »
Jestem szczęściażem, miałem okazję przeczytać Melindę (i mogę ją przeczytać jeszcze raz... i jeszcze raz). A więc mam tyle do powiedzenia! Przeczytałem i... nic nie rozumiem  :cry:
Wypowiedzcie się o tym komiksie (?). Ja sam nie mam pojęcia co o nim sądzić
anuel do Guerreiro da Luz

Offline -wojtek-

Koralina vs Maurycy vs Gwiezdny Pył ?
« Odpowiedź #118 dnia: Maj 07, 2005, 07:54:27 pm »
Cześć,

moim ulubionym pisarzem jest Neil Gaiman (nie czytałem zbyt wiele, ale jak narazie Neil najbardziej mi przypadł go gustu). Poza tym bardzo lubię Terrego Pratchetta (mam ich autografy!!!!!).
Czytałem Koralinę (2x), Gwiezdny Pył (2x) i Maurycego (jutro przeczytam) i tak się zastanawiam... co o nich myślicie? Chodzi mi o porównanie tych trzech, moim zdaniem podobnych książek (pod względem bajeczności i długości).
Którą z nich najbardziej lubicie? Wypowiedzcie się proszę!
anuel do Guerreiro da Luz

Offline Solitaire

Neil Gaiman
« Odpowiedź #119 dnia: Maj 07, 2005, 08:48:11 pm »
"Gwiezdny Pył" lubimy.
Ze względów osobistych i za natężenie baśniowości.
Cudna książka.
Już się gwiezdne poniszczyły zamiecie,
Cień się chwieje poróżniony z mogiłą,
Coś innego stać się pragnie na świecie,
Coś innego, niż to wszystko, co było.