Autor Wątek: Star Wars  (Przeczytany 187575 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline graves

Star Wars
« Odpowiedź #30 dnia: Czerwiec 01, 2005, 07:58:23 am »
Cytat: "freshmaker"
drodzy czytelnicy, czy ktos nabyl juz komiksy mandragory SW z tego miesiaca? mam pytania:
a)czy obsession trzyma poziom?
b) czy to drugie jest na poziomie podobnym czy lepszym?

To drugie jest raczej banalną, oderwaną od kontekstu - taką sobie opowiastką... Skończoną na tych 24 stronach.
Obsession - ten poziom co pierwszy odcinek - to on trzyma, ale jest to mocno średni poziom, ale i tak kupię kontynuację... :roll:
"It is an old maximum of mine that when you have excluded the imposible, whatever remains, however improbable, must be the truth."

Offline xionc

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 563
  • Total likes: 0
  • Świecki krzewiciel wiary
    • age of reason
Star Wars
« Odpowiedź #31 dnia: Czerwiec 01, 2005, 06:30:27 pm »
Republika jest moim zdaniem slabsza od Obsesji.
Twoje zapytanie nie jest wystarczająco specyficzne. Spróbuj użyć dłuższych słów.

Offline rumi

Star Wars
« Odpowiedź #32 dnia: Luty 23, 2006, 03:44:47 pm »
"Tag i Bink kopneli w kalendarz"

Jakos nikt nie zajaknal sie kim jest scenarzysta tego komiksu. A jest postacia bardzo znaczaca dla calej serii, bo jets rezyerem pierwszej oficjalnej parodii SW! Nakrecil film TROOPS, ktory mozna zobaczyc ( trzeba nawet) na http://www.theforce.net
ubie wyzwania ...

Offline Dariusz Hallmann

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 391
  • Total likes: 0
  • Batman: Ben Affleck Case
Star Wars
« Odpowiedź #33 dnia: Lipiec 09, 2006, 04:03:01 pm »
Najbardziej to mi się podobały historie z egmontowskich "Gwiezdnych wojen - Komiksu".

Jak wielu, jestem miłośnikiem pierwszej filmowej trylogii. Jak wielu, uważam, że druga filmowa trylogia to porażka, a główna przyczyna, moim zdaniem, tkwi w fatalnych błędach obsadowych - nie potrafię zaakceptować w swoich rolach Neesona, McGregora, Christensena ani Portman (chociaż w ostatniej części Natalie pokazała aktorski pazur).

Wracając do komiksów, przeczytałem ostatnio trzy tytuły.
"Związek" rozczarowuje. Widać, że scenarzysta Michael A. Stackpole jest przede wszystkim pisarzem, bo nie radzi sobie w ogóle z komiksową narracją. Głównie skupił się na błyskotliwości dialogów, której zresztą sporo przepadło chyba w przekładzie. Wrażenie hermetyczności potęgują rysunki - ciekawe, ale niepasujące do konwencji.
Miło natomiast zaskoczyła mnie "Obsesja". Świetna, dynamiczna narracja, żadnych mielizn w scenariuszu (no może oprócz 5-tej części), rysownik znakomicie radzi sobie (chociaż jego styl mógłby sugerować coś innego) z wszelkimi elementami technicznymi, jestem mu również wdzięczny za to, że postaci, mimo ogólnych nawiązań, wcale nie są tak podobne do aktorów.
"Tag i Bink kopnęli w kalendarz" to również udany komiks. Zabawny, inteligentnie odwołujący się do samej esencji legendy "Gwiezdnych wojen", przypominający, że u samego źródła kultu "Star Wars", przynajmniej w moim przypadku, leży także szelmowski humor.

Offline Julek_

Star Wars
« Odpowiedź #34 dnia: Lipiec 10, 2006, 12:27:42 pm »
Darku, lubisz Gwiezdne Wojny? :shock:

Sam nie jestem przekonny do komiksowych wizji tego filmy, zresztąj ak i do całej tej gwiezdo-wojennej machiny. <Obsesji> kupiłem tylko pierwsze dwa zeszyty jakoś - zarzuciłem kupno następnych. <Taga i Binka> nawet nie próbwałem, choć może się na allegro jakoś pojawią.

<Union> jest z Amberu, prawda? NIe kupiłem ,bo nie wiedziałem, że wyszedł  :shock: może kiedyś .. na allegro .. po bardzo przytępne cenie - póki co, to nawet polowac mi się na to wydanie nie chce ...

Dodam jeszcze, że zbyt często na komiksach oznaczonych logiem GW się zawodziłem, podobnie jak z ksiązkami (sam nie wierze, ale jakoś do 2003 miałem wszytskie, które wyszły na polskim rynku  :shock: ). Zdarzało się, że zupełnie rozmijają się z tą esencją Gwiezdnych Wojen. Świat wykreowany przez Lucas nie służy przciż opowiadaniu jakiś fabuł nie majacyh nic wspólnego, lub co gorsza - pozostających w przeraźliwej sprzecznosci z uniwersum GW.

A przyznasz, że spora czść tych komiksó to nędza, pozbawiona jakichkolwiek walorów estetycznych i wartości ???

Offline Dariusz Hallmann

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 391
  • Total likes: 0
  • Batman: Ben Affleck Case
Star Wars
« Odpowiedź #35 dnia: Lipiec 10, 2006, 07:50:02 pm »
Wiesz, Kubo, to chyba nie o komiksowe wizje filmu chodzi. Raczej o możliwości, jakie roztacza przed twórcami, w tym przypadku komiksowymi, uniwersum wymyślone przez Lucasa i tych, którym Lucas pozwolił je współtworzyć. Ciągle można dodać coś nowego i, w założeniu, interesującego... Mnie zawsze fascynowała pewna epickość, możliwość pokazania czegoś z innej perspektywy, dopowiedzenia, skomplikowania (ale, niestety, i uproszczenia)... Świat "Star Wars" pozwala na to. Wystarczą jedynie zdolny scenarzysta, zdolny rysownik i może być ciekawie... :D

Przyznaję oczywiście, iż większość albumów, jakie ukazały się w Polsce, to komiksy słabe (np. "Opowieśći Jedi", "Cienie Imperium"), ale kiedy tylko pojawi się prawdziwy fascynat, taki jak Kevin Rubio - satysfakcja zapewniona... Trzeba też powiedzieć, że często cykl nie ma szczęścia do rysowników.

Masz rację, "Union" został wydany w 2 częściach przez Amber. To chyba ostatni komiks, jaki wydali.

Offline Julek_

Star Wars
« Odpowiedź #36 dnia: Lipiec 10, 2006, 08:15:57 pm »
Założeniom, które przedstawiłeś w swoim poście pewnie bym przyklasknął, gdybym tylko nie czytał żadnego z komiksów gwiezdnowojennych.

Nie zadowala mnie czerpanie z atrybutów, z topiki uniwersum Lucasa - z legendy Jedi, z myśliwców, broni, planet, postaci, systematyki etc etc - przyszło mi na myśl takie porównanie - świat Gwiezdnych Wojen to taki dom, prawdziwa rezydencja, trzy sypialne, wspaniała biblioteka, taka duża jadalnia, z długaśnym stołem. Rzemiślnicy, najmici pracujacy dla Dark Horse tylko przesuwają meble, w domu który zbudował Lucas. Gdzie każdy mebel, gdzie każda łyżka w szufladzie miałswoje odpowiednie, określonie miejsce.

To przesuwanie bywa mniej lub bardziej nieudolne (znaczy z takim się spotkałem, choć przyznam, że zdarzyły się wyjkątki od reguły). Strasznie meczą mnie losy piętnastoplanowych postaci, ze Starej Trylogii, które na ekranie pojawiają się na trzy sekudny. Męczą mnie po raz setny wykorzystywane te same chwyty przez kolejnyhc twórców, skopiowane wprost od samego Lucasa - ile to już w książkach było banalnych nawiązań do broni w stylu Gwiazdy Śmierci? Ile było upadków Rebelii i Nowej Republiki? Ile razy pojawiało się Tatooine, w roli zapadłej dziury gdzie nikt nie zagląda, co prowadzi do paradosku, że ktoś CIĄGLE tam zagląda, z wszelakich okazji, ciągle przezywa jakieś niezwykłe przygody.

Piszesz, że czytałeś <Gwiezdne Wojny - Komiks>, prawda? Pamietasz może <Phantom Affair> z pilotami Rogue w roli głównej? Uważam go za naprawdę sprawny i solidny komiks, utrzymany w pewnej konwencji sci-fi dla nastolatków, ale lekturka sympatyczna. Kilka nowatorskich patentów (mądre, wg mnie echo lęku przed DS, syntetyczny zespół muzyczny, Imperium ze swoją Młodzieżą Wszechpolską) oraz kilka elementów stałych dla komiksu GW. Wookie, duch Jedi, tragiczna przeszłość ze Imperium w tle - tu nawet razy dwa, pokojowa nastawiona planeta - prawdziwy miks klasycznych elementów SW, który jednak tym SW nie jest.

Mam nadzieje, że na tym przykładzie skutecznie wyłuszczyłem swoje mniemanie o wulgarnym mieleniu składników, które uczyniły Gwizedne Wojny potrawą tak smaczną. Przesuwanie mebli - hem, powiniene użyć bardziej kulinarnej metafory w tym przypadku, wszak pora obiadowa jest (jajecznica na boczku z przypalanym czosnkiem, obok czarny chleb i Earl Grey ... mniam!). Lucas usmązył wspaniałe danie, a jego epigoni (choć to może nie jest zbyt dobre określenie) nie mogą upiec tego samego 9bo najzwyczajnie nie umieją, nie wychodzi im to), a próbują wybiórczo mieszczać składniki jakich użył, wedle własnego widzimisie. Wszystko to w myśl zasady - tu trochę tego, trochę tamtego.

Mnie nie zawsze nie smakuje  :D

Offline Czopek Piotrek

Star Wars
« Odpowiedź #37 dnia: Lipiec 11, 2006, 07:24:34 am »
Zgadzam się z tym mieszaniem ;)

Za każdym razem podchodzę do odprysków od filmów z nadzieją, że może tym razem przeczytam, czy zobaczę coś twórczo rozwijającego wizję świata ale i pozostającego mu wiernym. Tymczasem autorzy ciągle pokazują to samo tylko w innych kombinacjach. Czasem wręcz bezczelnie używają niewykorzystanych, choć pierwotnie planowanych dla filmu elementów. Tutaj przykładem niech będzie scena z Obsesji (ostatni albo przedostatni zeszyt), gdzie Anakin używając mocy wyprowadza krążownik z nadprzestrzeni tuż nad powierzchnią planety omijając tym samym flotę separatystów na orbicie. Ten motyw miał być pierwotnie użyty w Mrocznym Widmie, gdzie Anakin miał to samo zrobić, gdy wszyscy wracali na Naboo by doprowadzić do ostatecznej konfrontacji. W komiksie dodatkowo nawiązano do sceny z Zemsty Sithów, gzie Anakin prowadzi statek spadający z orbity.

Generalnie takich przykładów możnaby mnożyć praktycznie w nieskończoność. Niestety.

Może za jakiś czas doczekamy się czegość co utrzymując klimat Gwiezdnych Wojen utworzy nową jakość, bo do tej pory mieliśmy do czynienia jedynie z marnymi, niewielkimi odpryskami od tego co Lukas pokazał w filmach.

Offline Blacksad

Star Wars
« Odpowiedź #38 dnia: Lipiec 11, 2006, 09:15:04 am »
Mam wrażenie, że siła Gwiezdnych Wojen tkwi wlaśnie w tych niedopowiedzeniach. Pamiętam jeszcze plotki w podstawówce (uwaga spoiler  :D ), że Vader jest ojcem Luke'a. I że kiedyś zakon Jedi był potęgą, walczącą dla Republiki... Ależ to rozpalało domysly i fantazje!
Miałem dreszczyk na grzbiecie w pierwszych minutach "Mrocznego Widma" - te "agresywne negocjacje" i przedsmak odsłonięcia tajemnicy, prawie jak u progu pierwszego bzykanka  :D .Tylko że w przypadku bzykanka magia została, a tu...
Cóż, Lucas sam się wyłożył nieco, w "Nowej trylogii" nie tyle rozbudowując swe uniwersum, co powtarzając pewne wątki i motywy. Znów relacja uczeń-mistrz, odkrywanie w sobie Mocy, ponowne eksploatowanie znanych już postaci i motywów (już finał "Mrocznego widma" nieodparcie mnie rozczarował). W efekcie to olbrzymie - wydawaloby się - uniwersum z trzech części jakoś strasznie się skurczyło w trzech kolejnych. Te parę planetek - jak 10 polskich województw. Zblakło, bo mało kiedy coś dorównuje indywidualnym wyobrażeniom a i jednak koncepty już nie te co u tego napaleńca z 1977 roku.
Ale wracając do komiksów. Strasznie się cieszyłem, że mają wychodzić. Aż do pierwszego. To co w "Mrocznym widmie" zblakło, tu dodatkowo jeszcze zszarzało. Skoro sam sTwórca zaniemógł, coż dopiero epigoni... Za książki już się nie wziąłem, a z komiksów tylko "Tag & Bink" zachowałem, bo to jednak inny, oryginalny punkt widzenia. I zabawny, a właśnie dowcipu zabrakło mi w epizodach I-III. Tego "hansolowego", łobuzerskiego, ale i tej radości w odczytywaniu cytatów i schematów wrzuconych w konwencję "space-operowej baśni".
Bo niech nie wpisują Jar Jara do gatunków chronionych, zawsze znajdę chwilkę by go odstrzelić.
Chrzań się, Smirnov

Offline graves

Star Wars
« Odpowiedź #39 dnia: Lipiec 11, 2006, 01:08:12 pm »
Cytat: "xDrugiejSzansy"
świat Gwiezdnych Wojen to taki dom, prawdziwa rezydencja, trzy sypialne, wspaniała biblioteka, taka duża jadalnia, z długaśnym stołem. Rzemiślnicy, najmici pracujacy dla Dark Horse tylko przesuwają meble, w domu który zbudował Lucas. Gdzie każdy mebel, gdzie każda łyżka w szufladzie miałswoje odpowiednie, określonie miejsce.

Bardzo obrazowa wizja, ale nie zgadzam się z samym końcem. Rzemieślnicy DH nie tylko przestawiają te meble, ale również pokazują jak wyglądał ten dom przed remontem, jak wyglądał cmentarz indiański na którym został ten dom wybudowany a nawet jak wyglądało drzewo z którego są teraz wykonane krzesła...

Mnie to wciąga, szczególnie jeśli przedstawia historię dziejące się w złotej erze Jedi i inne np. tysiąc lat wczesniej od roku 0 (Nowa Nadzieja).
Inne również bywają ciekawe... jednak trzeba bardzo dużo przesypać tego piasku, aby znaleść złotą bryłkę.
"It is an old maximum of mine that when you have excluded the imposible, whatever remains, however improbable, must be the truth."

Offline Dariusz Hallmann

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 391
  • Total likes: 0
  • Batman: Ben Affleck Case
Star Wars
« Odpowiedź #40 dnia: Lipiec 11, 2006, 01:54:46 pm »
A ja bym właśnie głównie obwiniał Lucasa.


Cytat: "xDrugiejSzansy"
Nie zadowala mnie czerpanie z atrybutów, z topiki uniwersum Lucasa - z legendy Jedi, z myśliwców, broni, planet, postaci, systematyki etc etc - przyszło mi na myśl takie porównanie - świat Gwiezdnych Wojen to taki dom, prawdziwa rezydencja, trzy sypialne, wspaniała biblioteka, taka duża jadalnia, z długaśnym stołem. Rzemiślnicy, najmici pracujacy dla Dark Horse tylko przesuwają meble, w domu który zbudował Lucas. Gdzie każdy mebel, gdzie każda łyżka w szufladzie miałswoje odpowiednie, określonie miejsce.

Z tego, co wiem, Lucas pilnie nadzoruje, co się w tym domu dzieje. Myślę, że akceptuje te wszystkie gnioty, jakie się ukazują, a z drugiej strony nikomu nie pozwala rozbudować swojego gmaszyska.


Cytat: "xDrugiejSzansy"
Lucas usmązył wspaniałe danie

Mam nadzieję, że nie zaliczasz do tego dania ostatniej trylogii. Bo ja po niej cierpiałem jedynie na niestrawność.

Cytat: "xDrugiejSzansy"
Mnie nie zawsze nie smakuje  :D

No dokładnie. Ale ja przede wszystkim zaspokajam głód, a jak się trafi coś smacznego, to tym lepiej.

Cytat: "Czopek Piotrek"
Czasem wręcz bezczelnie używają niewykorzystanych, choć pierwotnie planowanych dla filmu elementów.

Ale dlaczego to ma być zarzut. Poza tym może to Lucas powiedział:"Wicie, rozumicie, scenarzysto Blackman, tutaj mi się ostał taki mój genialny pomysł..." :)

Cytat: "Blacksad"
Skoro sam sTwórca zaniemógł

O to właśnie chodzi. Czyż właśnie Lucas nie pokazał, jak można zniszczyć legendę "Star Wars"?
Pewnie dlatego będę dalej sięgał po gwiezdnowojenne komiksy, bo w nich jedynie nowa nadzieja. 8)

Offline Julek_

Star Wars
« Odpowiedź #41 dnia: Lipiec 11, 2006, 03:58:38 pm »
Graves,
Twoje obrazowanie dokąłdnie wyraża mój pogląd w tej sprawie.

Darku,
nie wiem czy nalezy jakoś obwiniać Lucasa za jego niepohamowaną pazerność  :roll: Jęlsi tak, to rzeczywiście jego wina. Chłopak nie ma wstydu czasem firmując rzeczy naprawde niegodne pojawienia się na kartach komiksu.

Nowa Trylogia nie przypadał mi do gustu w niezmiernym stopniu. O ile chodziłem do kina na same trailery <Mrocznego Widma>, same seanse odpuszczając niejednokrotnie, to <Ataku Klonów>do dziś dnia nie widziałem.   I nie ma zamiaru.

Mnie się wydaje, że widzowie mogliby się obejść, bez Nowej Trylogii, bez okdrywania tajemnic, które dla nas powinny zostać zasłonięte i jak to Blacksad ujął - nęcić i rozpalać wyobraźnie.  

Cytuj
"Wicie, rozumicie, scenarzysto Blackman, tutaj mi się ostał taki mój genialny pomysł..."


sęk w tym, że Lucasowi nawet tych pomysłów brakło, a co dopiero <genialnych>.

Offline KoZZ

Star Wars
« Odpowiedź #42 dnia: Lipiec 12, 2006, 10:38:36 am »
Cytat: "xDrugiejSzansy"
Nowa Trylogia nie przypadał mi do gustu w niezmiernym stopniu. O ile chodziłem do kina na same trailery <Mrocznego Widma>, same seanse odpuszczając niejednokrotnie, to <Ataku Klonów>do dziś dnia nie widziałem.   I nie ma zamiaru.
moim zdaniem najlepsza część z nowej trylogii. Fajnie się naparzają :D

Co do komiksów z GW, naturalnie, że większość to chała, powielająca wątki z filmu, jednak lubię świat wykreowany przez Luca$a i nawet te wszystkie gnioty, czytam z przyjemnością.
FOR YOUR CONSIDERATION

Offline paladyn_rage

Star Wars
« Odpowiedź #43 dnia: Styczeń 16, 2007, 09:20:23 pm »
Niezłe zamieszanie wprowadziła dostępna za oceanem seria "Legacy".  Kto czytał ten wie, jak zamieszano przyszłość świata Star Wars. Według mnie nieco na siłę wprowadzono pewne udziwnienia choć efekt ciekawy, nie powiem.
b]Jesteś kreatywny? Umiesz dobrze pisać? Komiksy to twoja pasja? We need you ! Napisz: PaladynRage@gmail.com [/b]


Offline Dariusz Hallmann

  • Szafarz bracki
  • *****
  • Wiadomości: 3 391
  • Total likes: 0
  • Batman: Ben Affleck Case
Odp: Star Wars
« Odpowiedź #44 dnia: Maj 18, 2008, 04:38:35 pm »
Sięgnąłem po cztery ostatnie zeszyty, jakie zostały mi z Mandragory.
"Republic" #64 i #67 to bardzo sprawna robota. Oba rysowane są grubą kreską przez Brandona Badeaux. W pierwszym ciekawym zabiegiem jest prowadzenie narracji dzięki kolejnym retrospekcjom. Motywem przewodnim tych opowieści jest martyrologia rycerzy Jedi.
Dwuczęściowy "Generał Skywalker" to taka bezpretensjonalna przygodówka, gdzie na pierwszy plan wysuwa się potyczka rebelianci kontra szturmowcy, czyli to, co lubimy najbardziej. :) Rysunki trochę mnie nie przekonują. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z tym, że wykonały je dwie panie - nie jestem mizoginem i dlatego np. uważam, iż kobiety nie powinny grać w piłkę nożną. :)

 

anything