Autor Wątek: Sport w m/a  (Przeczytany 19491 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Nakago

Sport w m/a
« dnia: Maj 01, 2007, 04:21:15 pm »
(jeśli podobny temat już był, to proszę przenieść - ja nie znalazłam ze dwie strony wstecz)


Chciałabym, abyśmy tutaj dzielili się swoimi wrażeniami na temat wszelkich sportowych mang i anime.


Po obejrzeniu dwóch odcinków "Major" (biorę przez IRCa, bo przez BT bym nie zdzierżyła :-() wyrażam głęboką wdzięczność maziqowi :-D. Baseball stopniowo przestaje być takim dziwolągiem, jakim go dotychczas widziałam. Serial jest dla mnie szczególnie przyjemny, bo ojca głównego bohatera gra mój najulubieńszy seiyuu (ach, Koyasu-samaaaaa...). Kreska również jest ładna, więc jest i czego posłuchać, i na co popatrzeć. Cały czas zastanawiam się tylko, czy anime będzie opowiadało o karierze Goro (czyli wybiegnie znacznie wstecz, bo główny bohater, zapodany przez maziqa w zgadywance, raczej był licealistą, a Goro jest teraz przedszkolakiem), czy będą to raczej wspomnienia o jego ojcu (zatem o jeszcze więcej lat się cofnie).

W każdym bądź razie po dwóch odcinkach anime wydaje się być bardzo ciekawe, wręcz wyjątkowo, nawet jak na anime sportowe ;-). Pozbawione jest wszelkich zjawisk nadprzyrodzonych i ponadludzkich zdolności zawodników, co, z kolei, w sportowych m/a jest wyjątkową rzadkością (acz z czasem może się to pojawić, w końcu serie mają obecnie przeszło 50 odcinków, a ja skończyłam drugi :-D). Historia trochę przypomina mi "Oretachi no Field", mangę o piłce nożnej, której kilka rozdziałów dorwałam kiedyś w sieci. Tam również główny bohater chciał pójść w ślady swego ojca - piłkarza, grającego dobrze, ale nie fenomenalnie. Zdaje się, że w obu przypadkach synowie ojców przerosną ;-). Co za tym idzie - i jest niezmiernie interesujące - mamy tu do czynienia równolegle niejako z dwoma światami: pozbawioną i pozbawiającą złudzeń rzeczywistością graczy zawodowych oraz idealistycznym sportem najmłodszych. Zestawienie jest raczej kontrastowe...

Na tym etapie spokojnie mogę polecić "Major" każdej osobie, której sportowe anime nie odstręczają całkowicie. Dla mnie jest to świetna zabawa.
"Bo przyjdzie Nakago i Ci odpisze" - Ainaelle

"[...] intelektualista jest to wysoce wykształcony facet, który nie radzi sobie z arytmetyką, jeśli nie zdejmie wpierw butów, i jest z tego upośledzenia dumny." - R.A. Heinlein, "Kot, który przenika ściany"

Offline Anonimowy Grzybiarz

Sport w m/a
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 01, 2007, 04:38:03 pm »
Było kiedyś coś takiego jak Kapitan Czubasa(nie pamiętam jak się to pisze  ;) ). Anime opowiadało o drużynie piłkarskiej.

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Sport w m/a
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 01, 2007, 04:38:06 pm »
hm, jeśli chodzi o baseball, to koniecznie H2 - 38 tomów mangi pana Adachiego (którego nota bene wielbię za rewelacyjny rozwój postaci i niepowtarzalny spokojny nastrój). Tradycyjnie mamy dwie drużyny ścierające się ze sobą, zawodników, którzy doskonalą swe techniki i eliminacje do mistrzostw :) ale to tylko jedna warstwa. Adachi, jak już pisałam rewelacyjnie przybilża nam postacie, wydają się one bardzo realne i rzeczywiste. Jest oczywiście miłość i przyjaźń, treningi i nowe techniki, ale najważniejszym pytaniem jest: co to znaczy zwyciężyć?

Wielbicieli szybkich akcji Adachi może nieco znudzić, a fetyszystów pięknej kreski odrzucić chara-design postaci, który jest dość staro-specyficzny. Mimo wszystko polecam.

No i oczywiście polecam wszystko co ma piłkę nożną i siatkówkę :P
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline Nakago

Sport w m/a
« Odpowiedź #3 dnia: Maj 01, 2007, 04:51:29 pm »
No właśnie, problem w tym, że mangi Mitsuru Adachi nie przypadają mi jakoś do gustu. Acz przyznam, że na razie czytałam tylko "Hiatari Ryouko"... Może kiedyś się wezmę za "H2" albo "Slow Step", jednak na razie niespecjalnie mam na to ochotę.

Jeśli siatkówka (której jest w m/a stosunkowo niewiele [znam dwa anime i jedną mangę]), to obecnie mogę polecić mangę "Beniiro Hero". O tyle nietypową, że jest to sportowe shoujo, a nie shounen. Chociaż... tak jakoś... nie znam shounen o siatkówce... :roll: Ładnie narysowane, niefantastyczne, z dość interesującą historią zarówno sportową, jak i 'prywatną'. Bunt przeciwko rodzinnej tradycji, odejście z domu, zaczęcie życia na własną rękę - to tematy z całkiem sporej liczby mang, zwykle jednak ukazane na tyle życiowo, że się nie nudzą. Tutaj od tego właśnie się zaczyna. A dalej bohaterka musi sobie radzić sama. No, z niewielką pomocą dalszej krewnej oraz z wymierną - nowych przyjaciół. Jeśli dla sportu porzuca się dom, to chyba coś znaczy. Ale czy jest coś, dla czego warto porzucić sport, skoro tyle się jemu poświęciło?
"Bo przyjdzie Nakago i Ci odpisze" - Ainaelle

"[...] intelektualista jest to wysoce wykształcony facet, który nie radzi sobie z arytmetyką, jeśli nie zdejmie wpierw butów, i jest z tego upośledzenia dumny." - R.A. Heinlein, "Kot, który przenika ściany"

Offline obik

Sport w m/a
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 01, 2007, 05:16:32 pm »
najczęściej sport w anime jest troche hmm nierealny :]

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Sport w m/a
« Odpowiedź #5 dnia: Maj 01, 2007, 05:49:36 pm »
jak 90% innych czynności/ciosów/zachowań wykonywanych przez standardowe postacie w anime :)

skoki na 15 metrów w górę, przecinanie kataną betonowych podpór latarni czy bieg przez pół boiska do bramki - dla mnie to nie ma znaczenia, chodzi o to, żeby się dobrze bawić. Równie dobrze możesz wymagać od tych wszystkich naruto-ninja, żeby nie skakali po drzewach. I psioczyć na samurajów, że im się nigdy katany nie łamią :)
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline Nakago

Sport w m/a
« Odpowiedź #6 dnia: Maj 01, 2007, 06:05:39 pm »
Im dalej oglądam "Major", tym bardziej mi się podoba :-D. Koyasu-sama jest bezbłędny *robi maślane oczy* Ten głos! Ten głosssss!!! :-D


Dla mnie nadludzkość graczy jest znacznie mniej irytująca, niż zjawiska nadprzyrodzone na boisku (vide pewien duch w czasie meczu Kake z Fujitą w jednym z odcinków ADS! czy 'wiatr murawy' w nie pamiętam którym meczu w "Whistle!"). Jednakże wszystko to mogę darować, jeśli historia mnie wciąga - a zwykle tak w sportowych opowieściach jest ;-). Możecie mnie nazywać 'otaku sportowych m/a', jeśli chcecie; pewnie nie będzie to dalekie od prawdy. No, może moe - zauważam słabe strony kreskówek i komiksów o sporcie, ale specjalnie nie psują mi one zabawy.

Szyszko, jakie znasz historie o siatkówce? Bo na temat mang / anime o piłce nożnej czy koszykówce to bym mogła mówić a mówić... Tego znam całkiem sporo.
"Bo przyjdzie Nakago i Ci odpisze" - Ainaelle

"[...] intelektualista jest to wysoce wykształcony facet, który nie radzi sobie z arytmetyką, jeśli nie zdejmie wpierw butów, i jest z tego upośledzenia dumny." - R.A. Heinlein, "Kot, który przenika ściany"

Offline nolifesking

Sport w m/a
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 01, 2007, 06:09:14 pm »
Nakago jeszcze nie oglądałaś Suzuki??!! Oglądnij koniecznie.
Track and field evets są pewnie tylko backgroundem dla całej fabuły ale animka bardzo fajna. Opowiada o chłopcu o niezwykłych zdolnościach do biegania.
Cytuj
Kapitan Czubasa

Oglądałem to !! było świetne.

Offline Alfonsighno

  • Terminator
  • **
  • Wiadomości: 159
  • Total likes: 0
  • Wir sind Kneipenterroristen... :)
Sport w m/a
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 01, 2007, 06:21:42 pm »
Ja do sportowych anime/mang mam ogromny dystans... Po prostu nie moge wrecz patrzec na straszliwie crappy druzyny ktore dzieki boskim zawodnikom, ktorzy pojawiaja sie zupelnie z nikad udaja sie w droge na szczyt. :lol: Trzeba jeszcze dodac ze dzieki takim objawieniom, wiekszosc z tych crappy chlopkow odnajduje w sobie uspione zdolnosci i mamy mozliwosc obserwowania wspanialego rozwoju duchowego i fizycznego tej druzyny porazek zyciowych... :roll: Oczywiscie nie mowie ze mi sie nie podobaja tego typu produkcje - po oprostu staram sie ograniczyc ogladanie tego typu produkcji do minimum. Wyjatkiem sa produkcje pana Adachiego... Wszystko co on stworzyl wybitnie przypadlo mi do gustu. Co z tego, ze kazda manga wyglada dokladnie tak samo i ma dokladnie te same postaci (facet chyba nie wie jak rysowac inne twarze) - potrafi wciagnac :)
"Nie ma pozytywnych w tym wibracji, nie ma poezji i tolerancji.
Tu nie ma Boga, tu nie ma ciepła, artystycznego piękna.
Za dużo prawdziwego życia, dziwek, złodziei, w bramach picia.
Za dużo dumy i uprzedzeń, a za mało reggae."

Offline Szyszka

  • Redakcja KZ
  • Radca bracki
  • *
  • Wiadomości: 4 517
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
  • Nyeco Większe Zuo
Sport w m/a
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 01, 2007, 06:30:41 pm »
cóż, Nakago, tutaj Cię nie przebiję - Attack no.1 czyli Mila Superstar (przepiękne stare anime, aż mi się słodko robi na myśl), Attack YU! czyli Pojedynek Aniołów (swoją drogą powinni zbanować ludzi, którzy tłumaczyli tytuły na polski ><) z anime i Crimson Hero jeśli chodzi o mangę.
 
A szkoda że tak mało, bo siatkówka to fajny sport :)

przymierzamy sie z Knurkiem do Prince of Tennis, bo nam jakoś za dużo ambitnych anime przyszło ostatnio oglądać :P

EDIT: zdecydowanie popieram przedmówcę :)
Adachi (hihi, pan Adachi, to tak bosko do niego pasuje) może i rysuje koszmarnie podobnie, ale popatrzmy na taką Rumiko Takahashi, która też rysuje tak, że postacie trzeba poznawać po ubraniach i grzywkach :P mnie to nie przeszkadza w odbiorze, wręcz przeciwnie, zmusza do uważniejszego czytania, co tylko na dobre mandze wychodzi.

Nakago, polecam tak na marginesie Adventure Boys Adachiego - nie sportówka, ale opowiadanka-perełki :) zakochasz się :)
mam na avku pikacza
co się nie zatacza
z oponką lata
a w tle męska klata

Offline Nakago

Sport w m/a
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 01, 2007, 06:32:48 pm »
Cytat: "Alfonsighno"
Po prostu nie moge wrecz patrzec na straszliwie crappy druzyny ktore dzieki boskim zawodnikom, ktorzy pojawiaja sie zupelnie z nikad udaja sie w droge na szczyt.

Polecam "Shoot!" (mangę) tudzież "Aoki Densetsu Shoot!" (anime). Ani 'straszliwie crappy drużyna', ani 'boscy zawodnicy znikąd' ;-). Zespół, oczywiście, zyskuje na przybyciu pierwszoklasistów, ale nadal najlepsi są ci starsi i to na nich opiera się taktyka drużyny. Bardzo ładnie udowadnia to Kamiya (mój ulubieniec, no ba! :-p) na samym początku - mimo nieobecności Kubo, a za to obecności (od połowy, ale to detal :-p) całej Trójki Kakenishi, drugoklasiści wygrywają. Oni ćwiczą i stają się lepsi, ale ani to nie jest nadzwyczaj szybkie, ani nadprzyrodzone, ani nawet jakieś szczególne. Owszem, niektóre zagrania zrywają czapki (fuksiasty, zwycięski gol Tanaki w meczu przeciwko drużynie Ashizawy...; potem Matsushita przerobił to na celowe zagranie, i to dopiero było koszmarne... :-p; a potem, pod koniec, strzały Reinhardta), ale da się przeżyć. Najgorsza jest w tym anime kreska :-p. Pocieszę: w mandze jest gorsza :-p.

Chyba będę musiała się porządnie zabrać za mangi Mitsuru Adachi... albo za anime na ich podstawie ;-), skoro to już kolejna osoba zachęca. Znałam kiedyś prawdziwego miłośnika tych mang - ten to miał gadane... :-D
"Bo przyjdzie Nakago i Ci odpisze" - Ainaelle

"[...] intelektualista jest to wysoce wykształcony facet, który nie radzi sobie z arytmetyką, jeśli nie zdejmie wpierw butów, i jest z tego upośledzenia dumny." - R.A. Heinlein, "Kot, który przenika ściany"

Offline Louise

  • Redakcja KZ
  • Stolnik bracki
  • *
  • Wiadomości: 1 546
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
Sport w m/a
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 01, 2007, 09:01:45 pm »
Mangi sportowe. Klasyka czyli "Tsubasa". Czyta się to nieźle mimo całowitego braku realizmu. Ma swój urok, może dlatego, że historia jest stara i wyraźnie widać w niej japońską fascynację gwiazdami piłki lat 80.
"Shoot" w wersji animowanej (mangi nie czytałam i nie zamierzam) nie przypadło mi do gustu. Wynudziłam się na tych paru epizodach które oglądałam. Z opowieści piłkarksich całkiem sprawnie zrealizowana była "Jedenastka Marzeń" (nie wiem jaki to miało japoński tytuł). Dobra animacja, realizm w meczach i przynajmniej drużyna głównego hero (tradycyjnie beznadziejnego) miała ludzkie problemy.
Z innych historii - "Himitsu no Hanazono". Nie jest to komiks stricte sportowy, ale sport odgrywa on tutaj dużą rolę. Główna bohaterka jest bowiem biegaczką i podczas przebiegu fabuły śledzimy m.in. jej treningi i występ na zawodach.
No i oczywiście Haruka Tenoh jako kierowca rajdowy. W doujinach ten motyw jest często wykorzystywany, a bohaterka w stroju kierowcy prezentuje się nadzwyczaj interesująco dla swoich fanek ;)
O epizodach siatkarskich w "Oniisama e" czy kendo w "Marimite" wspominać nie warto.

Offline Nakago

Sport w m/a
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 01, 2007, 09:34:29 pm »
Cytat: "Louise"
Z opowieści piłkarksich całkiem sprawnie zrealizowana była "Jedenastka Marzeń" (nie wiem jaki to miało japoński tytuł).

"Goal Field Hunter" (albo "Goal FH"). Miałam pecha, nie trafiłam na to anime, kiedy leciało w naszej telewizji. A nadawali je, o ile wiem, tylko raz :-(, nie tak, jak ADS! czy Tsubasę. Nie wiem też nic o tym, żeby jakaś grupa je subowała. Porażka, normalnie.

Anime to wyróżnia się również tym, że nie opowiada o drużynie szkolnej. Mangi i anime z reguły skupiają się na młodzieży szkolnej i w związku z tym mówią o szkolnych rozgrywkach. Albo przynajmniej od tego zaczynają, jak CT, który swój początek miał w czasach szkoły podstawowej Ozory (ostatnia klasa, ale zawsze), po czym prowadził przez gimnazjum i liceum, w kolejnych seriach, by, o ile się orientuję, w "Road to 2002" skończyć na Tsubasie dorosłym. Z tych historii, które się wśród szkolnej młodzieży nie dzieją, zdecydowanie mało trafia na Zachód :-(. A szkoda. Wielka. Ja bym chciała obejrzeć "Kazu to Yasu"...

"Attack No. 1" 'przepięknym' bym nie nazwała :-p. Owszem, oglądałam pasjami swego czasu na RTL2, ale grafika już wtedy trochę mnie gryzła, a niektóre problemy bohaterki były... no cóż, przesadzone.

Znamy te same historie o siatkówce, Szyszko ;-). A liczyłam na coś nowego... Ale tak, jak tytuły o koszykówce, piłce nożnej i baseballu mogę wymieniać, tak z siatkówką cienko.

Powiedzcie mi, co widzą Japończycy w śmierci w anime sportowych (tak a propos Mili, ale nie tylko - 6 odcinek "Majora" wbił mnie w krzesło już samym swoim tytułem; zatrzasnęłabym za to tego, kogo to był pomysł :evil: - takie tytuły powinny być zabronione, jak na szpilkach siedziałam prawie cały odcinek)? Nie dość, że sporej liczbie bohaterów umierają rodzice (w tym głównych, ale nie tylko), zazwyczaj ojcowie, jeszcze przed rozpoczęciem całej opowieści, to w dodatku lubią zabijać kogoś w trakcie. "Major" to trzecie anime sportowe, jakie kojarzę, w którym umiera ktoś istotny. Czwarte, jeśli liczyć "Whistle!", ale tam nie chodziło o osobę ważną dla głównej postaci. Przyznam, że jestem wkurzona. Potężnie *zgrzyta zębami*.


Noli, zaczęłam kiedyś "Suzukę", ale obejrzałam tylko pierwszy odcinek. Jak dla mnie: za mało sportu, za dużo haremowego shounen. Gdyby tym sportem była jeszcze jakaś gra zespołowa, może by mnie to przekonało. Ale lekkiej atletyki nie lubię aż tak, by się zmagać z haremem, którego nie lubię wybitnie. Może kiedyś mi przejdzie i "Suzukę" obejrzę ;-).

Szyszko, TnO, oczywiście, znam :-D, zarówno anime, jak i mangę. No, do pewnego momentu w każdym bądź razie. W TV nie mogę strawić tych nakładających się na siebie kortów - bezsensowny środek uatrakcyjniający (?) serial. Paskudztwo. Ale bohaterowie ciekawi (uwielbiam Kunimitsu Tezukę [oprócz charakteru ma również fajnego seiyuu ;-)], ale nikt nie przebije ojca Ryoumy... :roll: ) i sport też interesujący, mimo tych wszystkich nadludzkich wyczynów graczy ;-).

Louise, z wymienionych przez Ciebie tytułów piłkarskie i yuri w miarę znam, ale dwóch pozostałych nie kojarzę w ogóle. Postaram się gdzieś je znaleźć.
"Bo przyjdzie Nakago i Ci odpisze" - Ainaelle

"[...] intelektualista jest to wysoce wykształcony facet, który nie radzi sobie z arytmetyką, jeśli nie zdejmie wpierw butów, i jest z tego upośledzenia dumny." - R.A. Heinlein, "Kot, który przenika ściany"

Offline Louise

  • Redakcja KZ
  • Stolnik bracki
  • *
  • Wiadomości: 1 546
  • Total likes: 0
  • Płeć: Kobieta
Sport w m/a
« Odpowiedź #13 dnia: Maj 02, 2007, 08:21:03 pm »
W przypadku sportowych anime nie należy zapominać o Gigim :) Co prawda najważniejsze były tu koszykówka i...białe majteczki ;) ale trafił się też epizod o ping-pongu i bejsbolowy.
No i jeszcze Tygrysia Maska z zapaśnikami.

Offline Nakago

Sport w m/a
« Odpowiedź #14 dnia: Maj 02, 2007, 09:41:43 pm »
Już myślałam, że Was przestraszyłam moim poprzednim, długaśnym postem, i nikt już w tym temacie się nie odezwie *oddycha z ulgą*.


Jakże bym śmiała zapomnieć... Oglądałam obie serie i obie mi się równo nie podobały - z różnych powodów. "Dash! Kappei", bo takie ujęcie tematu jest zniewagą dla sportu ('Zniewagą dla świerszcza, zniewagą dla krowy' :-p); oczywiście to tylko moje, zboczone odczucia. "Tiger Mask", ponieważ nie przepadam za sportami walki, a już takimi w stylu wolnej amerykanki w ogóle (boks przeżyję od biedy).


Poszłam sobie dzisiaj do pracy i już od progu rzuciłam się na koleżankę, która z m/a nie ma kompletnie nic wspólnego (jak wszyscy w naszym biurze), by zasypać ją żalami na temat "Majora". Otóż w 6 odcinku zdarzyło się coś, czego bardzo nie lubię: działania postaci doprowadziły mnie do szału. A raczej brak działań. Podobnie było w ADS!, w epizodzie, w którym Kenji znika z hotelu i nie pojawia się na noc (jeden z ostatnich). Brak inicjatywy całej drużyny był dla mnie porażający. Kamiya potrafił tylko siedzieć i się zamartwiać :evil:. A jakby coś się stało? W "Majorze" zawodnik w czasie meczu dostaje w głowę (chronioną kaskiem, ale zawsze) twardą piłką lecącą z prędkością 158 km/h. Przewraca się, nieprzytomny, chwilę leży, po czym wstaje i gra dalej. Wszyscy, totalnie wszyscy, traktują to zdarzenie nieledwie jakby nic się nie stało. Można by się spodziewać, że każdy lekarz, znajdujący się choćby na widowni, będzie zaniepokojony takim wypadkiem, ale nie. Mecz się kończy, poszkodowany zostaje okrzyknięty bohaterem dnia (najzupełniej słusznie), po czym jedzie sobie do domu. Uwierzcie, że jak to zobaczyłam, przeżyłam szok. Nie jestem lekarzem, ale... No darujcie. Człowiek się przewróci i uderzy w głowę, to już mu robią jakieś prześwietlenia, tomografie i co tam jeszcze. Jaki człowiek, przewracając się, wali głową w beton z prędkością 158 km/h?! Jestem wściekła na wszystkich, którzy byli świadkami tego wypadku :evil:. Głupota ludzka nie zna granic...

Przepraszam, musiałam się wygadać ;-). Może ktoś zechce podjąć dyskusję... :-D.
"Bo przyjdzie Nakago i Ci odpisze" - Ainaelle

"[...] intelektualista jest to wysoce wykształcony facet, który nie radzi sobie z arytmetyką, jeśli nie zdejmie wpierw butów, i jest z tego upośledzenia dumny." - R.A. Heinlein, "Kot, który przenika ściany"